Szablon wykonany przez Yassmine.

środa, 3 grudnia 2014

Rozdział 5.

Czekam na jego odpowiedź, ale moje wnętrzności wywijają salto. Mam ochotę po prostu się rozłączyć.
- Mówiłem Ci już, nie zrobiłem tego - zaczyna się niecierpliwić i doskonale to czuję. 
- Dlaczego Ci nie wierzę? - moja warga drży, tępo wpatruję się w morze i kręcę głową.
- Jak to mi nie wierzysz? Mówię prawdę, Kotku. Naprawdę tego nie zrobiłem, zaskoczyła mnie dzisiaj. Nie spodziewałem się jej, ale wpadła razem z ekipą i wspólnie wybraliśmy się do klubu na drinka. 
- Czy wcześniej coś was łączyło? - nie wiem, dlaczego chcę to wiedzieć. Po co mi ta wiedza?
- Kilka razy wylądowaliśmy w łóżku, nic poza tym - kurwa! Wiedziałam! To było przecież oczywiste!
- Więc jednak coś między wami było - mówię smutno i czuję, że nie będzie dobrze. 
- Kochanie... to przeszłość, tak? Naprawdę ma to teraz jakiekolwiek znaczenie? To było prawie trzy lata temu, ona nic dla mnie nie znaczy! Przecież kocham Ciebie, Ava! Mamy dziecko do cholery! Jak możesz nie wierzyć w to co mówię? Drew, Jacob mogą Ci to potwierdzić. Jestem z nimi cały czas!
- Jeśli to zrobiłeś wiedz tylko, że nie będę mogła Ci tego wybaczyć. To będzie koniec naszego związku.
- Koniec naszego związku? Ava... nigdy nie pozwolę Ci odejść, wiesz o tym! Jesteś moja na zawsze!
- Nie będę, jeśli dotkniesz inną dziewczynę. Chcę, żebyś miał tego świadomość.
- Ava... nie zrobiłem tego! Przysięgam, Kotku! - och, on i przysięga? - Uwierz mi! Kocham Cię do cholery, tęsknię za Tobą i za naszym synem. Mam w dupie inne dziewczyny! - nieco mnie tym zaskakuje, ale nie wiem czy jestem przez to spokojniejsza - Nie wiem, dlaczego Rose odebrała mój telefon, naprawdę - wzdycha ciężko - Jednak zapewniam Cię, że nie dotknąłem jej nawet małym palcem. Jesteś dla mnie najważniejsza, Skarbie. Przysięgam na wszystko! Nigdy nie powinnaś w to wątpić. I to, że jestem miesiąc bez seksu nic nie zmienia. Cholera, Ava! To nie znaczy, że od razu rzucę się na przypadkową dziewczynę! Nigdy w życiu! - od razu coś boleśnie zaciska się w moim brzuchu. Brzmi żałośnie i wyczuwam dziwną szczerość w jego głosie - Kochanie? 
- Co? - odpowiadam naburmuszona, ale jestem rozżalona i tęsknię za nim cholernie. 
- Nie bądź zła, naprawdę nic się nie dzieje. Jesteś tylko Ty! Tęsknię za Tobą, wiesz? 
- Wiem - mówię smutno i czuję, że znowu płaczę - Ja za Tobą też. To koszmar, Justin.
- Też nie jest mi łatwo, uwierz! Marzę, żeby być obok Ciebie, przytulić, pocałować!
- Kiedy wrócisz? - pociągam nosem i chowam głowę w kolana - Potrzebuję Cię.
- Nie płacz, Skarbie... proszę. Cały czas o Tobie myślę, o Leo tak samo. Rozmawiałem dzisiaj z wujkiem, pokazałem mu całą dokumentację, jeśli chodzi o pomyłkę z nazwiskami. Zrozumiał, że faktycznie tak było. Niestety muszę rozkminić jeszcze problem z zabójstwem ojca. 
- Może przylecę do Ciebie? - ta myśl spada na mnie tak nagle, a moje serce przyśpiesza.
- Co takiego? Nie możesz, Kotku! To fatalny pomysł, wiesz? Lepiej, aby nikt Cię nie widział. 
- Mogę przylecieć sama, nikt nie dowie się nawet o małym. Nina na pewno chętnie z nim zostanie.
- Nie ma opcji, Ava! Nie możesz tego zrobić, rozumiesz? To zbyt niebezpieczne!
- Dlaczego? Twój wujek wie, że nie wzięłam diamentów. Więc co jest niebezpieczne? 
- Kurwa, to mafia. Zapomniałaś już, co przeżyłaś? - wzdrygam się, na samo wspomnienie tego koszmaru - Naprawdę chcę Cię trzymać od tego jak najdalej. Zbyt wiele przeszłaś, pragnę dla Ciebie takiego życia, jakie miałaś przez ostatni rok. Spokojnego, bez stresu, strachu. I tak ma pozostać.
- Wiem. Też chcę, żeby tak pozostało - mówię cichutko, zaciskam usta i opieram brodę na kolanie.
- Więc bądź grzeczna, dobrze? Zaufaj mi, Ava. Wiem, co robię, Skarbie. I nie bój się, Rose nic dla mnie nie znaczy i nie mógłbym jej dotknąć. Jesteś tylko Ty i nasz syn! Nikt więcej. 
- Ufam Ci, Justin. Naprawdę liczę na to, że zachowasz się odpowiedzialnie i mnie nie zranisz.
- Nie mógłbym tego zrobić. Walczyłem o Ciebie! Pamiętasz to? Myślisz, że mógłbym to tak zaprzepaścić? Serio, Kochanie? - prycha z kpiną - Byłbym najgłupszym facetem pod słońcem!
- Mam nadzieję, że nie - wbijam zęby w wargę, ale tęsknię za nim całym sercem.  
- I tak ma być! O nic się nie bój, dobrze? Spokojnie. Powinnaś się położyć. Odpocznij i śpij spokojnie, Kwiatuszku. Możesz o mnie śnić, pozwalam - słyszę, jak cudownie się śmieje. 
- Dzięki! Mam nadzieję, że tak właśnie będzie i zobaczę Twoją śliczną twarz. 
- Och, maleńka... bardzo Cię kocham - mówi to z takim uczuciem, aż znowu chce mi się płakać. 
- Ja Ciebie też kocham i proszę... uważaj na siebie i dzwoń do mnie częściej. Obiecujesz?
- Obiecuję, Kochanie. Ucałuj naszego syneczka i pamiętaj, że cały czas o was myślę. 
- Uważaj na siebie. Całuję - kończę rozmowę, podnoszę się i wracam do domu.

Mija pierwsze pięć dni bez Justina. Cholernie tęsknię i nie mogę znaleźć sobie miejsca, jedynie Leo trzyma mnie przy zdrowych zmysłach. Gdyby nie mój malutki syneczek czuję, że chyba bym zwariowała. Po prostu bardzo się martwię mimo tego, iż Justin zapewnia mnie, że nic poważnego się nie dzieje. To, po co nadal tam jest?! Wczoraj mówił, że rozmawiał z wujkiem. Wcisnęli mu jakiś kit o zabójstwie ojca, ale nie do końca są pewni, czy w ogóle to łyknął. Nie podoba mi się ta cała sytuacja i im dłużej tam jest, tym mam gorsze przeczucia. Sądziłam, że wróci po dwóch, trzech dniach.
- Pani Ava Harris? - słyszę głos, który wyczytuje moja imię i nazwisko i wracam na ziemię. Przytakuję głową, podnoszę się i podchodzę do niej - Proszę, lekarz już na Panią czeka - uśmiecha się szeroko i przepuszcza mnie w drzwiach. Również posyłam jej uśmiech i witam się z doktorem. 
Dzisiaj mam drugą kontrolę po porodzie. Lekarz bada mnie, ale wszystko jest w jak najlepszym porządku. Kiedy pytam go o seks, uśmiecha się zadziornie, ale pozwala tylko bez szaleństw. Okropnie się rumienię, ale to takie krępujące! Jednak nawet nie wiem, po co o to pytam, skoro Justina nie ma blisko mnie. Najgorsze jest to, że nawet nie wiem, kiedy będzie i ta myśl przeraża mnie najbardziej. 

Wychodzę z przychodni i spacerkiem idę alejkami. Pogoda jak zawsze jest cudowna... jest ciepło, powiewa delikatny wiaterek i oddycham głęboko. Naprawdę kocham to miejsce, jest przepiękne i wyjątkowe. Cieszę się, że Justin wybrał akurat tę wyspę. Kocham ten spokój, ciszę, która tutaj panuje. Naprawdę można odpocząć. Idę na pobliską plażę i siadam na piasku, zakładam okulary przeciwsłoneczne i wystawiam twarz do słońca. Leo został z Niną i Thomasem, więc mam chwilę dla siebie. Muszę też zadzwonić do Justina, bo chciał abym mu dała znać, jak przebiegła wizyta. Ucieszy się, że wszystko już jest w porządku. Tak bardzo się martwił, kiedy dzwonił rano. 
- Cześć, Skarbie - słyszę szept tuż przy moim uchu i zamieram! Znam ten głos! - Cieszę się, że Cię widzę. Trudno było Cię tutaj znaleźć - oddycham szybko, ale nawet nie odwracam głowy. Moje ciało sztywnieje natychmiast, kiedy czuję jego dłoń na ramieniu - Nie przywitasz się ze mną?
- Co tutaj robisz? - ledwo te słowa przechodzą przez moje gardło. Boże, jestem zszokowana!
- Och, przyjechałem Cię tylko odwiedzić, nie musisz się mnie obawiać - jasne, wierzę!
- Co Ty wygadujesz, Lucas? - przekręcam głowę, zdejmuję okulary i nasze oczy się spotykają - Mam się nie obawiać? Przecież to oczywiste, że chcesz zrobić mi krzywdę. Inaczej by Cię tutaj nie było, prawda?! - podnoszę głos i zaczynam panikować - Jakim cudem mnie znalazłeś, co?! - wstaję na równe nogi i chłopak też się podnosi. Wpatruje się w moje oczy i układa dłonie na moich ramionach. 
- Spokojnie, tak? Po co te nerwy, Ava. Nikt nie wie, że tutaj jestem. Możesz wyluzować?
- Naprawdę? Nawet wujek Justina, tak? - prycham z kpiną, ale ten człowiek zwiastuje tylko kłopoty.
- Nawet, Ava. Mam tego gościa kompletnie w dupie, nie obchodzi mnie on. O co chodzi?
- Więc, co tutaj robisz? Po co przyjechałeś? I skąd do cholery wiedziałeś gdzie jestem? 
- Cóż, dowiedziałem się tego od pilota Justina - mruga zadziornie, a ja blednę - Niestety powiedział mi to dopiero po tym, jak przystawiłem mu spluwę do głowy i zaszantażowałem, że wybiję jego rodzinę. Co do jednego! - usta uchylają mi się w szoku, a serce podchodzi mi do gardła. Jezus maria.
- Czy Ty mówisz serio? Jak mogłeś?! Przecież to chore! - nie wierzę w to, co mówi!
- Normalnie? Musiałem Cię odnaleźć - przybliża się i wtula głowę w moje włosy. W moją głowę natychmiast uderzają wspomnienia, kiedy przyszedł do domu Justina i siedzieliśmy w ogrodzie - Cudownie pachniesz, maleńka - głaszcze mnie po włosach i bardziej dociska się do mojego ciała. W moje żyły strzela przerażenie i nie chcę mieć z tym człowiekiem nic wspólnego - Może zaprosisz mnie do siebie? Na pewno macie tutaj urocze gniazdko. Chętnie zobaczę, jak się urządziliście.
- Nie mogę Cię zaprosić - odpowiadam cicho, ale nie może trafić do naszego domu! Nie może dowiedzieć się, że mamy syna, to nie wróżyłoby nic dobrego! A jeśli będzie chciał go skrzywdzić? 
- A to niby, dlaczego? - przekrzywia głowę i wpatruje się we mnie z zainteresowaniem.
- Po prostu nie i tyle - złoszczę się a wiem, że nie powinnam. Jednak nic nie przychodzi mi do głowy. Przecież nie mieszkam na ulicy, jeśli nie mogę wrócić do domu to gdzie mam iść? Cholera! 
- Radzę Ci, abyś nic nie kombinowała, mała. Wiesz, że potrafię być zły. Naprawdę tego nie chcesz - boże, co mam zrobić? - Prowadź, Kochanie i nie wystawiaj mojej cierpliwości na próbę. 
Mocno chwyta mnie za ramię i opuszczamy plażę. Zakładam sandały na koturnie i czuję, jak Lucas splata swoje place z moimi. Zaciskam usta i czuję gulę w gardle, która niesamowicie mnie uciska. Nie chcę jego dotyku na moim ciele, a nie wiem, co chodzi mu po głowie. Nawet nie chcę myśleć, co się stanie, kiedy zobaczy Leo. Modlę się, aby w domu był Thomas i miał jakiś dobry pomysł, żeby spławić Lucasa. Nie chcę go tutaj i nie wierzę, że tak łatwo dowiedział się gdzie jesteśmy. 

Dochodzimy do naszego domu. Wchodzę do środka i w moje oczy rzuca się Nina, która słodko grucha do Leo i kołysze go w swoich ramionach. Przytula go do swojego ciała, przytrzymuje za główkę, na której widać ciemne włoski i nuci mu jakąś melodię. Kiedy tylko nas dostrzega, marszczy czoło i zupełnie nie rozumie sytuacji. Jednak nie wie, kim jest Lucas, bo nigdy wcześniej go nie widziała. 
- Ava? Czy wszystko w porządku? - podchodzi do nas i zatrzymuje się obok mnie. 
- Tak, Nina. Wszystko pod kontrolą - wpatruje się w moje oczy i wiem, że mi nie wierzy. 
- Następna śliczna dziewczyna - Lucas uśmiecha się szeroko i podchodzi do Niny. Od razu biorę od niej Leo i otulam ramionami - Cześć, jestem Lucas - wystawia do niej dłoń i Nina niepewnie ją ściska. Widzę dezorientację na jej twarzy i lekkie przerażenie - Więc, zrobisz mi kawę, Kochanie? - zwraca się do mnie, ale kiedy widzi dziecko od razu marszczy czoło i przekrzywia głowę - Kto to?
- Mój syn - odpowiadam bardzo niepewnie, a moje serce bije w przyśpieszonym tempie. 
- Twój syn? - powtarza z niedowierzaniem i uchyla usta - Twój i Justina? - przytakuję, ale wcale nie chciałam, aby to wiedział - Ty sobie chyba ze mnie żartujesz, prawda? Justin i dziecko? To niemożliwe! - wybucha śmiechem, a Leo zaczyna płakać. Niech Cię szlag, palancie! 
- Ciszej - karcę go i podchodzę do stolika, gdzie leży smoczek - Ciii... nie płacz misiu - wkładam małemu smoczek do buzi, ale wiem, że jest już głodny - Muszę go nakarmić. Nina zrobi Ci kawę, tak? 
- J-jasne, nie ma sprawy. Już idę - jąka się, ale widzę strach w jej spojrzeniu. Świetnie.
Wchodzę na górę i zamykam się w naszym pokoju. Jestem cholernie zdenerwowana i nie mogę uspokoić oddechu. Leo strasznie się niecierpliwi, więc siadam na fotelu i zaczynam go karmić. Nie powinnam się denerwować, bo doskonale wiem, że on to wyczuwa i wtedy jest niespokojny. Muszę zadzwonić do Justina... z pewnością nie ma pojęcia, że Lucas tutaj jest. Boże, jak tylko się o tym dowie wpadnie w szał! Moje myśli przerywa lekki hałas i widzę w drzwiach Lucasa, no świetnie! Naprawdę nie mogę mieć, chociaż chwili spokoju? Nawet przy karmieniu własnego dziecka? 
- Nie wierzę, że masz dziecko - chłopak mówi cichutko i przysiada obok mnie. Krępuję się, bo widzi moją pierś a niekoniecznie jest to dla mnie komfortowe. Nie chcę jednak zaczynać tematu, bo nie chcę go wkurzyć - To uroczy widok, wiesz? - spoglądam na niego i widzę, jak uśmiecha się przyjaźnie - Ty, karmiąca małego człowieka. Naprawdę jestem zaskoczony, ale podoba mi się to, co widzę. 
- Czyli co dokładnie? Mój syn, czy mój cycek? - zaciskam usta i patrzę mu w oczy. 
- Cóż... i to i to - mruga zadziornie i oblizuje usta - Nie bój się, nie chcę zrobić Ci krzywdy. 
- Naprawdę? Więc dlaczego tutaj jesteś? Możesz mi to wyjaśnić? Bo za cholerę tego nie rozumiem. 
- Po prostu jestem. Skoro dowiedziałem się gdzie jesteś, chciałem Cię odwiedzić. To coś złego? 
- Jesteś wrogiem mojego chłopaka. Naprawdę myślisz, że uwierzę, iż ot tak, wpadłeś w odwiedziny? 
- Hmm, może? Ale skoro Justina tutaj nie ma i zapewniam Cię, że jeszcze długo nie będzie - o.mój.boże! Co on powiedział? - Może to ja zaopiekuję się Tobą i Twoim synem? 


Czy on sobie kurwa ze mnie żartuje?!








*************************************************
BA BUM TSSS! :D
Oj dziewczyny... serio myślałyście, że Justin zdradził Avę? Przecież on ją kocha do szaleństwa dfhjaslfshfsdafdfdklafjhs :D
No i proszę, kto nam się pojawił w opowiadaniu... kochany Lucas! Kto się tego spodziewał, ręka w górę! Jak myślicie... co zrobi chłopak?
Mam nadzieję, że was nie rozczarowałam. Nadal nie jestem pewna tej drugiej części, ale zrobiłam to dla was. Skoro jej chcecie, to macie ;)


Kocham WAS i dziękuję za wszystkie komentarze! Uwielbiam waszą reakcją i szczerzę się do monitora jak wariatka lol :P

Ps. W zakładce "bohaterowie" możecie zerknąć, jak wygląda Lucas :)


35 komentarzy:

  1. I znowu pierwsza !! KOCHAM CIE PROSZE DODAJ JUTRO NSTĘPNY ALBO NAJLEPIEJ TERAZ PROSZĘ <#

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny. niech już Justin wróci, bo Lucas może zrobić krzywdę Avie i Leo

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak myślałam że pojawi sie Lukas xd rozdział jak zwykle super ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam zakaz na fona naaadall a jestem! Specjalnie dla ciebie, narazam swoje zdrowie xd wlasnie ucze sie chemi i sie tak necierpliwiłam ze poprostu nie moglam wytrzymac, czekam na kolejny rozdział z nowa niecierpliwością!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG *'* jednak jej nie zdradził! (chociaż czy ja wiem, za spokojny był) :P
    Ajajajaj, Lukas spaduwa na drzewo! ^^
    Justin, wraaaacaj!
    Kocham, do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Lucas, ten dupek ! Niech Justin wraca żeby sie Avie i ich synkowi sie nic nie stało. Kolejny rozdział wspaniały ! Dziewczyno ty masz talent ! :) Powinnaś napisać książkę czy coś ! ;)) czekam na następny ! ;* ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały ♥ Kocham to opowiadanie.Coś czuła,,że Justin by jej nie zdradził,bo długo o nią walczył i raczej nie chciałby tego zaprzepaścić.A ten Lusas to niech spieprza.Co on tam robi?Mam złe przeczucie,że on jednak liczy się ze zdaniem wujka Justina i nie wyniknie z tego nic dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziewczyno ty się jeszcze pytasz 2cześć jest mega wciągajaca i interesująca więc dawaj mi tu następny :*

    OdpowiedzUsuń
  9. omg super
    omg
    omg
    omg

    OdpowiedzUsuń
  10. piękny rozdział !! ale o co może mu chodzić że Justina jeszcze dłuugo nie będzie.. ona nie mogła po kryjomu zadzwonić do Justina i żeby on to słuchał ?!?!?! niech wróci i niech obedrze Lucasa ze skóry !

    OdpowiedzUsuń
  11. + plssssssss dodaj rozdział na OT

    OdpowiedzUsuń
  12. BOSKIE ! CZEKAM NA NEXT ! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dodasz na drugi był blog rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  14. Luuuucas wypierdalaj :* Bo jak sie Ola wkurzy to ci dzwonek odetnie żebyś Avy chociaż nie ruszył :* Uhuh, ale ja miła dzisiaj! Same buziaczki :* A w ogóle to niech Ava zadzwoni do Justina i o wszystkim mu powie. Lucas to nie jest dobry człowiek, serio nie chce czytać kolejnej dramy w tym opowiadaniu.. Niech Justin zbiera manatki i wraca do rodziny.. Mega boje sie o Ave i Leo.. Jakbym mogła to rozpierdoliłabym Lucasa w drobny mak, za to że nawet ją dotknął.. Zaskoczyłaś mnie końcówką, co ten Lucas wygaduje?! Czemu mówi że Justin nie wróci za szybko?! Boje sie i nie przeżyje tego jak cokolwiek sie mu stanie.. Wiem że jest mądry i nie da sobie pluć w kasze no ale wiesz.. Justin to też człowiek.. :( Pokochałam to opowiadanie jak i samych bohaterów i serio nie chce by działa im sie krzywda.. Pierwsza część- okej była akcja i w ogóle czadzior no ale w drugiej chce troche spokoju błaaagam!
    Matko boska jak sie dzisiaj rozpisałam uhuhuh!
    Buuuziaki:*

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny rozdział nie mogę doczekać się następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jej, świetne. Jestem cholernie ciekawa co zrobi Ava. Mam nadzieję, że zadzwoni do Justina i mu powie o Lucasie

    OdpowiedzUsuń
  17. Dodasz dzisiaj nowy na OT ? :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja pitole! Ale cudowny rozdział! Musisz dodać szybko następny bo zwariuję! :*** ♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Boże! Co raz bardziej mnie zaskakujesz! Eh nie mogę się doczekać kolejego! :*

    OdpowiedzUsuń
  20. O Jezu!!!!!! Pierwsza myśl Justinowi cis się stało, ale mam nadzieje że się myle... Do zobaczenia!!!!! W następnym rozdziale :****

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochana, a może zrobimy tak. Jeżeli bedzie 39-50 komentarzy wtedy next?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sesię nie tak, że jedna osoba ciągle komentuje tylko wiesz no ;)

      Usuń
    2. Nie chcę na siłę wymuszać od was komentarze :) Ale jak ewidentnie nie będzie wam się chciało tego robić, to kto wie czy Cię nie posłucham hihi :D

      Usuń
  22. Mam nadzieję, że będzie wyjaśnione co kieruje Lucasem i jeśli nie chce jej skrzywdzić to czemu, zadziwiająco wciągające, aczkolwiek Ava mogłaby mieć więcej jaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej jaj? W jakim sensie?

      Usuń
    2. no cóż myślę, że mogłaby być troszkę bardziej zaradna i samodzielna ;)

      Usuń
    3. Ava jest samodzielna. Tak naprawdę będzie musiała sobie radzić sama i chronić syna.

      Usuń
    4. Więc rozumiem, że jeszcze wszystko przed nami

      Usuń
  23. Kocham te rozdział, ja już prawie ueiucieszylam ze justin zdradził ave, ale mi narożnika dracha dziewczyno hahah kocham ;**

    OdpowiedzUsuń
  24. Czemu dziś nie ma rozdziału?

    OdpowiedzUsuń
  25. Jezus maria, ostatnio nie czytam ale teraz nadrabiam,.świetny jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń