Szablon wykonany przez Yassmine.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Rozdział 4.

Następnego dnia wybieramy się na spacer. Justin jeszcze nie dzwonił, ale lot trwał bardzo długo, na dodatek jest różnica czasu, więc czekam z niecierpliwością na jakiś znak od niego. Mam nadzieję, że u nich wszystko w porządku i lot przebiegł spokojnie. Spacerujemy po alejkach, Leo przysypia w wózku a Nina rozmawia z Thomasem. Ja nie mogę się na niczym skupić, w moim sercu jest dziwny niepokój i jeśli ma być tak cały czas, dopóki Justin nie wróci to czuję, że zwariuję! Jak mam funkcjonować skoro cholernie się o niego martwię? Mam dziecko i muszę być w pełni dyspozycyjna, nie mogę pozwolić sobie na użalanie się nad sobą i zamartwianie! Naprawdę muszę wziąć się w garść.
- Ava? - słyszę głos Thomasa i odwracam głowę w jego stronę - Odpłynęłaś, wiesz?
- Przepraszam, zamyśliłam się. Co mówiłeś? - wzdycham ciężko i odgarniam włosy.
- Pytałem, czy masz ochotę na lody? Tutaj jest świetna kawiarnia i mają przepyszne lody.
- Raczej nie mam ochoty, ale chętnie wam potowarzyszę - uśmiecham się i kierujemy się w stronę dobrze znanej nam kawiarenki. Kiedy Thomas i Nina wybierają smaki, ja czekam na nich w ogródku przed kawiarenką. Bujam delikatnie nogą Leo, wdycham świeże powietrze i bardzo próbuję wyłączyć myślenie. Jednak jak na zawołanie dzwoni telefon i aż podskakuję ze strachu. Odbieram niemal od razu! - Justin! - podnoszę nieco głos, ale od razu karcę sama siebie, bo Leo aż się wzdryga, cholera. 
- Cześć, Kotku - słyszę jego rozluźniony głos i w moje serce uderza fala ulgi - Jak się masz? 
- Dobrze, a co u was? Jak lot? Widziałeś się już w wujkiem? - od razu zasypuję go pytaniami.
- Woohoo, Skarbie! Powoli - chichocze radośnie, a moje kąciki ust same unoszą się ku górze. Ma dobry humor - Lot minął spokojnie, chociaż kurewsko długi. Tak, widziałem się z wujkiem, był bardzo zaskoczony moim widokiem i chyba nie ucieszył go mój widok. Popsułem mu plany, bo moim pojawieniem się przedłużyłem sobie szefowanie o następne piętnaście miesięcy. 
- To wracaj! Skoro wujek nic nie może Ci zrobić, bo jesteś szefem to, dlaczego masz tam siedzieć? 
- Muszę z nim porozmawiać, Skarbie - wzdycha ciężko - Raz na zawsze zamknąć pewne sprawy, żeby dał nam spokój. Nie chcę ponowie za kilka dni otrzymać wiadomości, że coś złego się dzieje. 
- Naprawdę sądzisz, że rozmowa z nim cokolwiek zmieni? Wątpię, Justin. 
- Pewnie nie, ale muszę przynajmniej spróbować. Niestety po przylocie widziałam się z nim zaledwie przez pięć minut, bo miał coś ważnego do załatwienia. Mamy spotkać się za godzinę.
- Proszę, uważaj na siebie, dobrze? Miej oczy dookoła głowy i nie ufaj nikomu!
- Nie mam zamiaru ufać nikomu z tego domu, w życiu! Ufam tylko Tobie i chłopakom.
- Powiesz wujkowi, że to Ty i Drew no wiesz - ucinam, bo nie chcę tego powiedzieć na głos. 
- Oczywiście, że nie! Wymyśliliśmy z chłopakami plan w samolocie, wujek powinien to łyknąć. 
- Pamiętaj jeszcze o Lucasie, który wszystko widział. Boję się, że może się wygadać i będzie dramat.
- Tak, z nim też muszę sobie porozmawiać. Dowiedziałem się, że pracuje dla mojego wujka. Dasz wiarę?! Mój wróg, pod moim kurwa dachem! Do czego to doszło? - złości się, ale rozumiem go.
- Lucas wciąż jest niebezpieczny. Rozmowa z nim na pewno nic nie da, dobrze to wiesz. 
- Kochanie, nie o taką rozmowę mi chodziło - o cholera! - Rozumiesz, co mam na myśli?
- Tak, domyślam się - sens jego słów jest bardzo prosty. Chce się go po prostu pozbyć.
- Cieszę się. Jesteś bardzo spostrzegawcza, Skarbie. A teraz powiedz mi, jak nasz syneczek?
- Dobrze, właśnie jesteśmy na spacerze. Śpi sobie smacznie w wózku i ma wszystko w nosie. 
- Takiemu to dobrze, co? Zrobisz mi zdjęcie i wyślesz mms’a? Tęsknię za za wami.
- Wiem... mam tak samo, albo i nawet gorzej. Nie mogę się rozluźnić, ciągle o Tobie myślę. 
- Wszystko jest w porządku, Kochanie. Nie martw się, dobrze? Jestem dużym chłopcem, pamiętaj o tym i na pewno sobie ze wszystkim poradzę. Zrobię swoje i wrócę, ale musisz być dzielna. 
- Staram się - mówię cichutko i dostrzegam wreszcie Ninę i Thomasa - Myślisz, że Twój wujek chce zrobić mi krzywdę? - nie wiem, dlaczego o to pytam, ale moje własne myśli mnie przerażają. 
- Co takiego? Skąd Ci to przyszło do głowy, maleńka? - słyszę zaskoczenie w głosie Justina.
- Nie wiem. Skoro wraca do sprawy z diamentami, to chyba wszystko jasne, co? 
- Nie wiem, co siedzi mu w głowie, ale na pewno nie dopuszczę do tego, aby chciał Cię skrzywdzić. Jakoś sprowadzę to na inne tory, po prostu pokażę mu dokumentację, którą dał mi ojciec o pomyłce. Przecież powinno być nazwisko Harrison, nie Harris. Wszystko, więc jest jasne i spisane, muszę tylko znaleźć te dokumenty w biurze ojca i po wszystkim. Nie martw się tym, ani nie myśl o tym! 
- To wcale nie jest takie proste, ale zrobię to dla Ciebie - uśmiecham się i oddycham głęboko.
- I tak trzymaj. Muszę kończyć, Kochanie. Zadzwonię jeszcze później, dobrze? 
- Jasne, będę czekać. Uważaj na siebie, dobrze? Pamiętaj... uważajcie tam na siebie.
- Się wie, maleńka. Nie martw się tyle. Kocham Cię, ucałuj małego i do później.
- Ja Ciebie też kocham i my również całujemy. Pa, pa - cmokam w słuchawkę i kończę połączenie.
Czuję spojrzenia Thomasa i Niny na sobie i w skrócie opowiadam im całą rozmowę. Thomas pociesza mnie i podnosi na duchu, że wszystko będzie dobrze. Justin to nie amator! Doskonale wie, co robi, przecież był w mafii całe swoje życie. No tak, o tym akurat nie musiał mi przypominać, ale taka prawda. Zrobi porządek z wujkiem, porozmawia z nim, wyjaśni całą sytuację i wszystko wróci do normy. Wróci do nas i będzie tak, jak przez ostatni rok... a przynajmniej taką mam nadzieję.
Wieczorem, kiedy leżę w łóżku razem z Leo i wpatruję się w jego maleńką buźkę, dopada mnie uczucie samotności. Zawsze leżeliśmy we trójkę, śmialiśmy się z Justinem i obserwowaliśmy naszego małego syneczka. Tęsknię za nim, nic nie mogę na to poradzić. Nie opuścił mnie nawet na chwilę przez ten rok, ciągle razem, a teraz? Nawet nie wiem ile czasu go nie będzie, na dodatek to mafia! Można się po nich wszystkiego spodziewać, sama miałam nieszczęście się o tym przekonać. Czekam też na telefon od Justina, dochodzi dwudziesta pierwsza i jeszcze nie zadzwonił, a obiecał! Niech to szlag! Może coś się stało? Wiem już, że mam nockę z głowy, bo myśli nie pozwolą mi zasnąć.

Budzę się gwałtownie i przykładam dłoń do serca. Za oknem jest już jasno i nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Przekręcam głowę w prawą stronę, ale Leo smacznie śpi. Próbuję uspokoić oddech, ale dziwny niepokój nie chce mnie opuścić. Wstaję z łóżka i idę do łazienki. Robię podstawowe czynności i przebieram się w krótkie spodenki i bokserkę. Dopiero teraz widzę, że dochodzi dziewiąta rano. Dlaczego Justin wczoraj nie zadzwonił? Obiecał, że to zrobi do cholery! Nie mogłam spać w nocy, zasnęłam chyba nad ranem i dopiero teraz czuję, jak bardzo jestem zmęczona. Jednak mam nadzieję, że nic złego się nie stało. Może po prostu zapomniał, lub też był zmęczony po podróży? Tak, na pewno wszystko jest w porządku, nie mogę sobie wmawiać niczego głupiego.
Słyszę kwilenie małego, podchodzę do niego i zaczyna się niecierpliwić. Zaciska paluszki w piąstki, wypluwa smoczek i płacze żałośnie. Kiwam głową, ale uśmiecham się do siebie, jest taki podobny do Justina! Ma jego śliczne oczka, nosek i usta. Przypomina mi go bardzo i moje serce boleśnie zaciska się na tę myśl. Jednak odganiam to od siebie, biorę Leo na ręce, przebieram szybko pieluszkę i karmię, bo to jego godzina na posiłek. Nucę cichutko, ale mały pochłonięty jest jedzeniem.

Schodzę do salonu i zastaję w nim Ninę z Thomasem. Oglądają telewizję i popijają kawę. Też mam ochotę, ale przez karmienie nie mogę sobie na to pozwolić. Pozostaje mi zbożowa, której nie znoszę! 
- Cześć, Ava. Jak się spało? - Thomas pyta i wpatruje się we mnie jak w obrazek - Wszystko dobrze?
- Chyba tak, ale spałam średnio - wzdycham ciężko, podchodzę do nich i podaję Ninie małego. 
- Dlaczego? Co się dzieje, Ava? - Thom marszy czoło, ale jego spojrzenie jest zmartwione.
- Justin miał do mnie wczoraj zadzwonić, ale tego niestety nie zrobił. Martwię się o niego. 
- Niestety do mnie też nie dzwonił, ale może akurat miał to spotkanie z wujkiem?
- Możliwe - wzruszam ramionami i idę do kuchni zrobić sobie jakieś śniadanie. 
Kiedy robię kanapki, w głowie mam mojego chłopaka. Nie wiem, dlaczego, ale dziwnie czuję, że ta cała historia z jego powrotem do tego miejsca, nie skończy się dla nas dobrze. Bardzo się tego boję, bo nie chcę, aby stała mu się jakakolwiek krzywda. Tak samo jak Drew i Jacobowi. 

Popołudniu idę na plażę, ale muszę się przewietrzyć. Nina chętnie zajęła się Leo, więc mam chwilę dla siebie. Spaceruję po ciepłym piasku, lekki wiatr rozwiewa moje długie włosy i kiedy spoglądam na zegarek w telefonie, aż coś ściska mnie za serce. Dochodzi piętnasta i żadnego znaku od Justina. Naprawdę mam dość i nie dam rady tak żyć! Ta niepewność mnie wykończy, oddycham głęboko i stawiam wszystko na jedną kartę. Po prostu sama do niego zadzwonię. Wybieram numer z listy kontaktów i niech się dzieje, co chce! Jednak odbiera dopiero po piątym sygnale.
- Halo? - pytam cicho, ale w słuchawce panuje dziwna cisza. Co jest? - Justin?
- Nie - och, słyszę damski głos! Kurwa! Mój oddech natychmiast przyśpiesza.
- Kto mówi? - jestem w szoku i przystaję w połowie kroku - Z kim rozmawiam? 
- Z Rose - odpowiada swobodnie, ale kompletnie nie wiem, co się tutaj wyprawia!
- Rozumiem. Więc, kim jesteś Rose? - staram się, aby mój głos brzmiał pewnie. 
- Wątpię, że mnie znasz. Myślę, że nie ma sensu odpowiadać, kim jestem. Prawda?
- Jeśli nie chcesz, nie mów. Jednak jestem bardzo ciekawa, dlaczego odbierasz telefon Justina?
- Och, jest chwilowo zajęty - a to ciekawe! - Właśnie bierze prysznic - boże! Przykładam dłoń do serca, ale w moją głowę uderzają okropne scenariusze. Justin jest przecież spragniony, bez seksu przez ponad miesiąc, a tam z pewnością jest mnóstwo kobiet. Naprawdę byłby do tego zdolny? Przecież pojechał tam w innych celu do cholery! - Halo? Czy mam mu coś przekazać?
- Nie - chrząkam cichutko i biorę się w garść - Nic nie musisz przekazywać.
- No dobrze, skoro tak chcesz. Więc... pa - rozmowa zostaje przerwana, a ja wybucham płaczem. 
Siadam na piasku i chowam głowę w kolana.  To dlatego nie zadzwonił? Nie miał czasu, bo pieprzył jakąś panienkę?! Niech to szlag! Jest tysiące kilometrów stąd i nawet nie mam jak z nim porozmawiać, nie wiem kiedy wróci i dodatkowo jeszcze to! Jeśli naprawdę to zrobił, nie będę mogła mu tego wybaczyć. Mimo iż jesteśmy razem, mamy dziecko i z pewnością nie pozwoliłby mi odejść... nigdy nie zbliżyłabym się do niego w inny sposób, jak poprzez zwykłą rozmowę. Nie dotknąłby nigdy więcej mojego ciała, no chyba, że wbrew mojej woli, co raczej nie byłoby dla niego nowością. Jednak nie mogę dopowiadać sobie takich rzeczy, poczekam na to aż sam mi to wyjaśni. O ile w ogóle to zrobi. Ocieram łzy z policzków i wracam do domu...

Kiedy wieczorem kąpię małego, znowu jest trochę nieznośny i marudzi. Doskonale wiem, że jest przyzwyczajony do Justina i jego dłoni, jednak muszę mu wystarczyć ja. Grucham do niego i w końcu, kiedy wkładam mu do buźki smoczek, uspokaja się i prawie zasypia. Wyciągam go z wanienki, ubieram raz dwa i kiedy go karmię, dzwoni mój telefon. Spoglądam na wyświetlacz i widzę zdjęcie mojego chłopaka. Wpatruję się w niego i sama nie wiem, czy powinnam odebrać. Nagle przypomniał sobie o mnie? Od wczoraj? No naprawdę jestem pod wrażeniem! Zanim odbieram, przestaje dzwonić. Może i to lepiej? Nie wiem, co miałabym mu niby powiedzieć, a nie chcę tego robić przy małym. Nie powinien odczuwać, że jestem zdenerwowana. To ostatnie, co chciałabym mu zafundować. 
- Ava? - słyszę delikatne pukanie do drzwi i kiedy mówię proszę, wchodzi Thomas - Och, cholera! Przepraszam! Nie wiedziałem, że karmisz małego - momentalnie się zawstydza. Aww, jest uroczy!
- Daj spokój, Thom. To tylko kawałek cycka. Nie mów mi, że nigdy ich nie widziałeś, hmm? 
- Boże, Ava! Skąd takie poczucie humoru? - przysiada obok mnie i patrzy na Leo - Jest słodki - uśmiecham się, ale ma rację - Dzwonił do mnie Justin, zmartwił się, bo nie odebrałaś telefonu.
- Karmię Leo, potrzebuję do tego nieco spokoju. Mały wyczuwa, jeśli się denerwuję, nie chcę tego. 
- Dobrze, to zadzwonię do niego i powiem mu, żeby zadzwonił za dziesięć minut. Może tak być?
- Może - przeczesuję włoski małego i Thom wychodzi z pokoju - Oj malutki... Twój tatuś jest taki nieznośny, wiesz? Jeśli zrobił coś złego, to skopiemy mu tyłek. Co Ty na to? - uśmiecham się do niego i głaszczę po miniaturowej piąstce. Jednak on już prawie przysypia, odklejam go od piersi i wkładam go do łóżeczka. Okrywam kocykiem i nakręcam pozytywkę, która cichutko rozbrzmiewa w pokoju. 
Wpatruję się w niego i nie mogę uwierzyć, że to wszystko tak się potoczyło. Tak naprawdę, Leo mógłby być naszym drugim dzieckiem, a nie pierwszym. Nie wiem, dlaczego, ale podczas ciąży bardzo często wracałam myślami do naszego pierwszego dzidziusia. Ciekawa jestem, jak Justin wtedy odnalazłby się w roli ojca, ale może faktycznie to nie był dobry czas? Zbyt wiele się działo i widocznie musiało się tak być - Śpij, aniołku - cmokam go w czółko i przechodzę do łazienki.

Biorę szybki prysznic, przebieram się w piżamę i robię gorącą, pyszną, karmelową herbatę. Wychodzę na balkon, który jest w pokoju i wpatruję się w przepiękny widok. Fale odbijają się od brzegu i słychać cudowny szum wody. Uspokaja mnie to i odpręża, bardzo lubię ten spokój, który tutaj panuje. Ludzie są dobrzy, przyjaźni i zawsze uśmiechnięci. Na początku nie mogłam się przyzwyczaić. To inna kultura, język i ciężko było się wpasować. Jednak z czasem było tylko lepiej i zakochałam się bezgranicznie w tym miejscu. Moje myśli przerywa wibracja telefonu i widzę, że to znowu Justin. 
- Ava... wszystko w porządku, Kochanie? - ma dziwnie zmartwiony i zatroskany głos.
- Tak, dlaczego miałoby nie być? - nie wiem, dlaczego, ale jestem nie miła.
- Nie odebrałaś, kiedy dzwoniłem za pierwszym razem. Martwiłem się.
- Naprawdę? Szkoda, że nie martwiłeś się wczoraj, albo dzisiaj popołudniu.
- O co chodzi, Kotku? - pyta, jak gdyby nigdy nic! - Wyczuwam dziwny ton w Twoim głosie.
- Miałeś zadzwonić wczoraj, Justin. Nie wpadłeś na to, że mogłam się martwić? Prawie nie spałam w nocy, bo nie wiedziałam, co się tam u Ciebie dzieje! - podnoszę nieco ton do głośnego szeptu. 
- Zapomniałem, Skarbie. Spotkałem się z przyjaciółmi i poszliśmy na drinka do klubu. Wróciłem dopiero o trzeciej rano i po prostu wyleciało mi z głowy. Zresztą, nie dzwoniłbym o tej godzinie.
- Mogłeś zadzwonić przed wyjściem do klubu, ale po co sobie tym zawracać głowę, prawda?
- Kochanie, czy Ty jesteś na mnie zła? - och, boże! Aż zaciskam usta ze złości! 
- Tak, jestem na Ciebie zła - wchodzę do pokoju, ale muszę stąd wyjść, bo nie wytrzymam. Leo smacznie śpi, a ja schodzę na dół i zatrzymuję się dopiero na plaży przed domem - Tylko przez telefon mam w tej chwili z Tobą jakikolwiek kontakt, więc rusz głową Justin! 
- Ava! Nie tym tonem, Skarbie - och, serio? - Nie podoba mi się to, rozumiesz?
- Daj spokój! Będę mówić takim tonem, jakim mi się podoba! - podnoszę głos, ale jestem tutaj sama.
- Kurwa, Kwiatuszku! Nie chcę się z Tobą kłócić, tak? Dzwonię, bo się stęskniłem!
- Kim jest Rose? - muszę to wiedzieć, a bardzo boję się odpowiedzi na to pytanie. 
- Rose? Skąd wiesz o Rose? - słyszę, jak bardzo jest zaskoczony - O co tu chodzi?
- Sama chciałabym to wiedzieć. Pytam się Ciebie kim ona jest, Justin. Mów prawdę!
- Pracuje dla mnie, jest w mojej grupie - odpowiada spokojnie, ale nie odczuwam ulgi.
- Dlaczego odebrała Twój telefon, na dodatek kiedy byłeś pod prysznicem? - czuję uścisk w brzuchu.
- Odebrała mój telefon? Naprawdę?! Cholera... nie wiedziałem, że to zrobiła. Nie powinna.
- Coś Cię z nią łączy? - pytam cicho i czuję ciepłe łzy na policzkach. Boże, boję się!
- Nie - odpowiada, ale bardzo niepewnie. Nie wierzę mu za cholerę! Coś kręci, czuję to!
- Przeleciałeś ją, Justin? - zasłaniam dłonią usta i tak bardzo nie chcę znać odpowiedzi na to pytanie.
- Nie, Kotku - nie mówi nic więcej i to niepokoi mnie jeszcze bardziej. Moje serce zaraz pęknie!
- Nie, Kotku? Serio? Tylko tyle masz mi do powiedzenia? Nie wierzę Ci, Justin. Ani trochę!
- Jak to mi nie wierzysz, Ava? Przecież jestem Ci wierny jak pies! O co Ci chodzi?
- Jesteś miesiąc bez seksu, doskonale wiemy jaki on jest dla Ciebie ważny. Byle jaka dupa się przypląta, nawet Cię pocałuje lub dotknie... to wystarczy. Znam Twoje ciało, Twoje potrzeby i jeśli nie powiesz mi prawdy... nie masz po co wracać, nas już tutaj nie będzie. Ani mnie, ani Leo!
- Co takiego?! O czym Ty kurwa mówisz, Ava? - podnosi głos i słyszę, jak bardzo jest zaskoczony - Jesteś moja, nie zapominaj o tym! Nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o zasady. Mam nadzieję, że to wiesz Kochanie? - jego głos natychmiast zmienia się na surowy i poważny. Znam go.
- Mam w dupie Twoje zasady, nie obchodzą mnie one w tej chwili i nie strasz mnie tym, Justin.
- Ava! Ani mi się waż stamtąd ruszyć, rozumiesz mnie?! - teraz już krzyczy i jego głos brzmi surowo jak diabli - Jesteś tam bezpieczna, więc błagam Cię, nie rób mi na złość, dobrze? 
- Przeleciałeś ją? - muszę znać odpowiedź na to pytanie. Jednak on dziwnie milczy i myślę nawet, czy połączenie zostało przerwane - Pytam się ostatni raz, zrobiłeś to? Jeśli nie odpowiesz, to koniec!
Czuję jak moje serce szybko bije, łzy ciekną po moich policzkach, a mój chłopak nic nie mówi. Boże!






*************************************************
Hello!

Mam cichą nadzieję, że rozdział was nie znudził. Jest też dłuższy niż zwykle, ale to tak wyjątkowo. 
Czwarty rozdział był zbyt krótki, a nie miałam pomysłu, co jeszcze napisać i po prostu połączyłam go z piątym. Mam nadzieję, że długość rozdziału was nie zmęczyła :)








41 komentarzy:

  1. Swietny!!! Oooo Ava bedzie zalamana jesli on naprawde przelecial ta dziewczyne! Kurde ja nie wytrzymam do srody!! Mozesz dodac jutro rozdzial??? Ploseee ;>>>

    OdpowiedzUsuń
  2. O Boże! Tylko tyle jestem w stanie z siebie wykrztusić. Jeśli on się z nią przespał to ja mam nadzieję, że nigdy więcej nie zobaczy Avy i Leo. Takiego czegoś nie da się wybaczyć. Blablabla wielka miłość, gówno, a nie wielka miłość jeśli on odpierdziela coś takiego. Czekam niecierpliwie na wyjaśnienie całej tej sytuacji. Nieźle namieszałaś i mam nadzieję, że to jakoś odkręcisz! (xD)

    OdpowiedzUsuń
  3. O boże no to się porobilo ;) czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham dramy i mini dramy, wtedy zaczyna sie akcja, znudzil ? Nie, byl slodki i sporo fajnej akcji kocham; )

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały rozdział.Kocham to opowiadanie.Wcale nas nie zanudziłaś dłuższym rozdziałem,a raczej ucieszyłaś :) Szkoda,że zmieniłaś szablon.Przyzwyczaiłam się do tego i jakoś dziko mi kiedy jest inny.Wolałam tamten.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dodak jak najszybciej nastepny, najlepiej nawet teraz. :)
    Swietny rozdzial ! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. O Boże jak Justin ją zdradził to go chyba zabije, nw jak ale jakoś to zrobie ;/

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy nn bo sie doczekać nie moge xd????

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie tylko nie to ! Oby Justin nie przeleciał tej suczy ! :c Dodaj jutro proszę ! :( Rozdział zajebisty ale gdyby nie Rose no kurwa .. on nie może jej przelecieć. A co do Avy .. jak on ją zdradził .. odeszłabym od niego ... :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny... Ale powiedz kochana, jak ja teraz zasnę? :')

    OdpowiedzUsuń
  11. Taak! Zaczyna się drama. *.* Mam nadzieję, że on powie, iż ją przeleciał. Niech wtedy Ava z Leo odejdzie. Niech będzie ciekawa, pełna adrenaliny akcja. :)
    xo

    OdpowiedzUsuń
  12. suuuuuuuuuuuuper <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Justin to taki kutas....
    Szkoda mi Avy:)
    Dodałbys jutro rozdział?proszę na kolanach:(

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja pitole! Czeka na nn, dodawaj szybko! ☻ ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeżeli Justin ją przeleciał.. Ja pierdole! Nawet nie chce o tym myśleć! "Kocham Cię Ava", jakby ją kochał to by jej nie zdradził! Jeżeli powie że ją bzyknął, Ava z Leo powinna siE wyprowadzić, uciec w cholere i nie przejmować się tym wszystkim. :(
    Do jutra myszko? :*
    Buziakixox

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak mozna skonczyc w takim momencie no �� ?
    Swietny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudnyy !! Szkoda ze Justin wylecial... mam tylko nadzieje ze Jus jej nie przelecial i ze on nie ukarze Avy za tą kłótnie

    OdpowiedzUsuń
  18. Boski rozdział :) czekam na następny. Oby był jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny rozdział! :*

    OdpowiedzUsuń
  20. jeja jaki czadowy,tyle emocji :D
    Wiele razy robilam WOW i przykladalam reke do ust zaskoczona
    Ava tak bardzo sie zmienila,jest taka silna,czadersko!
    A on...mam nadzieje ze tego nie zrobil,no kuźwa on ma dziecko i dziewczyne!:( nie mogl jej zdradzic z pierwsza lepszą:(
    Mam nadzieje ze sytuacja sie ogarnie/rosalie TULE MOCNO,BUZI

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeżeli to zrobił jest skończony, nich nie pierdoli że ją kocha, Ava nie da sobie w kaszę dmuchać jak to zrobił. ale rozdział trzyma w napięciu a najbardziej końcówka xd

    OdpowiedzUsuń
  22. Oooo boże !!!! Najlepszy rozdział ever !!! <3 <3 czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Omg !! Dodasz dzisiaj następny? Matko co za końcówka... Chciałabym juz znać jego odpowiedź.
    błagam!♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  24. Takie emocje mna targaly jak.czytalam i spac nie moglam..
    Dodaj dzis. ! :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Proszę dodaj dzisiaj bo ja nie wytrzymam proszę <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Zajebisty ! Możesz dodać dzisiaj rozdział ? Ploseee ! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Boski dodasz dzisiaj następny?

    OdpowiedzUsuń
  28. Dodasz dzisiaj blagam bvnmjkh

    OdpowiedzUsuń
  29. OMG ! BOSKIE ! CZEKAM NA NEXT ! PLEASE DODAJ DZISIAJ ROZDZIAŁ ! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. OMFG! Kiedy następny? ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. O boże bd dzisiaj następny ?? :*

    OdpowiedzUsuń
  32. Jejku jest cudowny, prosże Kasiu dodaj dzisiaj kocham ;***

    OdpowiedzUsuń
  33. Omg mg wreszvie jakaś akcja!!
    Coś ty rozdział ani minimalnie nie jest nudny! Jest boski !!

    OdpowiedzUsuń
  34. Jak zawsze świetny rozdział:) Fantastyczny szablon! Naprawde robi wrażenie noi chciałam ci powiedziec że Cie Uwielbiam i Podziwiam jesteś niesamowita i twoje opowiadania też :) Kocham:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuj! Takie słowa wiele dla mnie znaczą :) ♥
      Co do szablonu... nagłówek robił mój najukochańszy na świecie Skarb! Hihi :)

      Usuń
  35. Kiedy nooooowy? :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Czekam i czekam no i już mi nerwy puszczają xD Błagam dodaj już nn. Co do rozdziału 4 to jest genialny (zresztą jak wszystkie). Czekam! KC <3

    OdpowiedzUsuń
  37. Genialnie dziewczyno:)
    Masz cholernie wielki talent!
    Czytałam Twoje pozostałe blogi i są tak samo świetne.
    Mam nadzieje,ze dodasz coś na our time dzisiaj i również tutaj,bo od rana co chwilę sprawdzam czy nie ma czegoś nowego.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na następne!

    OdpowiedzUsuń
  38. Dodaj szybko, proszę :''''(

    OdpowiedzUsuń