Szablon wykonany przez Yassmine.

sobota, 20 grudnia 2014

Rozdział 13.

Przed dwudziestą robi się nerwowo. Chłopcy szykują się do wyjścia, a my z Niną siedzimy w salonie i spoglądamy na nich. Leoś śpi na górze, a we mnie szaleje tornado niepokoju i strachu. Jestem niespokojna i naprawdę boję się tego, co może wydarzyć się w tamtym domu. Mam dość dramatów.
- Skarbie - Justin podchodzi do mnie i wystawia dłoń. Chwytam ją i wstaję na równe nogi - Musimy się już zbierać, ale zostanie z wami Rob i Sam. Będziecie bezpieczne z nimi. O nic się nie martw.
- To o Ciebie się martwię, Justin. Uważaj na siebie, dobrze? I pamiętaj co Ci powiedziałam.
- Pamiętam, Kotku. Będę uważał i zanim się obejrzysz, wrócę do Ciebie i Leosia. Będzie dobrze.
- Trzymam Cię za słowo - cmokam go w usta, ale zbyt szybko się ode mnie odrywa.
- Kocham Cię, maleńka - pociera swoim nosem o mój i uśmiecha się uroczo - Na zawsze.
- Ja Ciebie też kocham, Skarbie. Na zawsze - głaskam go po policzku i czuję niepokój w sercu.
- Dobra, czas na nas! - zarządza Jacob i jego również przytulam. Tak samo jak Drew i Thomasa.

Kiedy chłopcy wychodzą, siedzimy z Niną i chłopcami w salonie. Nina rozmawia z Robem, ale ja
nie mogę się na niczym skupić. Jestem zestresowana, podryguję nogą i bawię się palcami. Miałam ogromną nadzieję, że odbicie Justina, Drew i Jacoba to nasze jedyne i ostatnie zadanie, a jednak szybko pojawił się kolejny problem. Zastanawiam się, kiedy nasze spokojnie życie ponownie się skomplikowało. Naprawdę przez ostatni czas zdążyłam odżyć, cieszyć się spokojem, Justinem, Leo 

i przyjaciółmi. A teraz wszystko zaczyna się od nowa. Czy już zawsze tak to będzie wyglądało? 
- Ava, spokojnie - moje rozmyślenia przerywa spokojny głos Sama. Podnoszę głowę, ale on uśmiecha się zawadiacko, jakby nic go nie niepokoiło - Justin to nie amator, jest świetny w tym, co robi i na pewno wszystko pójdzie zgodnie z planem - Nie stresuj się, bo zaraz padniesz nam tutaj na zawał.
- To wcale nie jest takie proste, Sam - wzdycham ciężko, przeczesuję włosy i opieram łokcie na kolanach - Przeraża mnie sytuacja, bo liczyłam, że mamy to za sobą. Było tak dobrze przez ten rok, 
a teraz? Justin wraca do tego, co porzucił. Nie chcę tego dla niego, to już przeszłość!
- Takie życie prowadził Justin - przekręcam głowę i spoglądam na Roba, który marszczy brwi i wygląda dość poważnie - To nie są żarty, Ava. Sądzę, że sama przekonałaś się o tym na własnej skórze - och! Wbijam zęby w wargę, ale skąd to niby do cholery wie?! - Plotki szybko się rozchodzą. Aż wrzało a naszym kręgu, kiedy wszyscy dowiedzieli się, że Justin jest zakochany. Na dodatek w porwanej przez siebie dziewczynie! Sama przyznaj, to dosyć niespodziewane? - przytakuję tylko głową, bo w tej kwestii się z nim zgadzam - No właśnie. Justin urodził się w mafii tak samo jak ja, Sam czy Tim. Nie znał innego życia i zapewniam Cię, że nigdy o tym nie zapomni. Nigdy, Ava.
- Zapomniał, Rob! Właśnie o to chodzi, że na pieprzony rok o tym zapomniał i bardzo się zmienił.

- Wiem, widzę jego zmianę. Uwierz mi, gdyby ktoś powiedział mi kilka miesięcy temu, że Justin będzie miał dziecko i na dodatek tak świetnie będzie sobie radził, wyśmiałbym go - och! - To nie ten typ człowieka, jednak jestem mile zaskoczony tym, jak zajmuje się synem. To niesamowite i urocze.
- Racja, stary - Sam prycha pod nosem i kręci głową - Nasz Justin ojcem, kto by pomyślał.
Uśmiecham się na jego słowa, ale z pewnością dla wszystkich musiał być to spory szok. Chłopak, który od urodzenia jest w mafii, zabija i nawet nie drgnie mu powieka, nagle zostaje ojcem? To naprawdę dość niespodziewane, ale Justin jest cudownym ojcem. Nie sądziłam, że tak świetnie odnajdzie się w tej ważnej roli, ale uwielbiam patrzeć na niego, kiedy zajmuje się naszym dzieckiem. Ma w sobie mnóstwo czułości, miłości i ciepła. To nie ten sam chłopak, którego poznałam w tej pieprzonej, zimnej, przerażającej piwnicy. To już nie ten chłopak, który poharatał mi plecy i zgwałcił.
- Justin jest cudowny - szepczę cicho, ale chłopcy mają ze mnie niezły ubaw - No, co? Co was tak, baw... - przekręcam głowę, ale nagle do moich uszu dociera płacz Leo. Podnoszę się z kanapy, biegnę na górę i wchodzę do pokoju. Kiedy tylko uchylam drzwi, zamieram, To sen, prawda? - O boże.
- Bogiem nie jestem, daleko mi do niego - mruga zadziornie i patrzy mi prosto w oczy - Potwornie za Tobą tęskniłem, Kruszyno. Za Leo też - schyla głowę i wpatruje się w niego z rozczuleniem. Mimo strachu, który szaleje w moim ciele instynkt matki bierze górę. Podchodzę do Lucasa, wystawiam ręce, ale bez słowa podaje mi mojego syna. Oglądam go powierzchownie, ale nie wygląda na to, aby Lucas zrobił mu krzywdę. Całe szczęście - Odłóż go, musimy porozmawiać - jego ton natychmiast się zmienia, wykonuję jego polecenie i układam Leo w łóżku. Okrywam niebieskim kocykiem i całuję w czoło - Przytul się - marszczę brwi, ale Lucas rozchyla ramiona i chociaż to ostatnia rzecz, na jaką mam ochotę daję mu się przytulić. Czy mam jakiś inny wybór? - Pięknie pachniesz - zaciąga się zapachem moim włosów i czuję jego ciepły oddech na szyi. To jest jakiś pieprzony żart! 
- C-co Ty tutaj robisz, Lucas? - odklejam się od niego, ale wciąż trzyma mnie blisko siebie.
- To proste, Skarbie - oblizuje usta i dotyka palcami mojego policzka. W moje ciało natychmiast strzela strach, mózg zalewają wspomnienia, ale mimo wszystko staram się zachować spokój - Myślisz, że miałaś luz, kiedy byłaś ze mną? Naprawdę uważasz, że jestem aż tak głupi, aby Cię nie pilnować?
- O czym Ty mówisz? - gapię się na niego jak na wariata, jednak zaskoczył mnie tym, co powiedział.
- Och, Ava! To chyba oczywiste, że musiałem mieć Cię na oku, prawda? - uśmiecha się chytrze i widać, że świetnie bawi go cała sytuacja
- Włożyłam nadajnik do Twojego telefonu, stąd wiem gdzie jesteś, Kochanie - o boże! Uchylam usta w szoku, ale dosłownie mnie przytkało! Przeliczyłam się i sądziłam, że Lucas mi zaufał. Teraz wiem, jak bardzo się pomyliłam - Jesteś naiwna skoro myślałaś, że odpuszczę! Nie ma opcji, maleńka - zaciska szczękę i po jego wesołym nastroju nie ma już śladu - Nie powinnaś była uciekać, wiesz? Mówiłem Ci, że się zdenerwuję jeśli zrobisz coś, co mi się nie spodoba. A to było bardzo głupie z Twojej strony! - złości się i mocniej ściska palce na moich ramionach. Złości się i czuję w kościach, że będę mieć kłopoty - Przypomnij mi, słodziutka - wsuwa jedną dłoń w moje włosy i zaciska je mocno. Cichy jęk ucieka z moich ust, ale robi to bardzo mocno jakby chciał mi pokazać, kto ma tutaj przewagę - Kto miał zapłacić za Twoje nieposłuszeństwo?
- Nie, proszę - szepczę cicho, mój oddech szaleje, ale nie może skrzywdzić mojego dziecka!
- O co prosisz, Ava? Taka była umowa, czyż nie? Ja zawsze dotrzymuję słowa. Zawsze! - mówi ostro, a jego głos brzmi poważnie jak diabli - Nie posłuchałaś mnie, uciekłaś ode mnie! - odciąga moją głowę mocno w tył składa na moich ustach mokry pocałunek - Jesteś niegrzeczną dziewczynką, a ja takich nie lubię - przełykam ślinę, ale takiego Lucasa jeszcze nie widziałam! - A teraz czas na to, żebyśmy zakończyli sprawę - podnosi moją głowę i nasze oczy się spotykają. Czuję łzy pod powiekami, ale jestem przerażona sytuacją! - Boisz się, Skarbie? - patrzy na mnie i uśmiecha się. Jednak jest to uśmiech, od którego po moich plecach przebiegają ciarki - Nie odpowiesz na moje pytanie? - marszczy brwi, ale mam gulę w gardle i nie dam rady nic z siebie wykrzesać - Och, Ava. Co ja mam z Tobą zrobić, hmm? - mruczy słodko, ale naszą rozmowę niespodziewanie przerywa ciche pukanie do drzwi. Lucas zerka przelotnie w tamtą stronę i przewraca oczami - Podejdziesz do drzwi i powiesz, że jesteś zmęczona i położysz się razem z małym. Zrozumiałaś? - przytakuję, Lucas szarpie moje ramię i chowa się za drzwiami. Już mam otwierać, kiedy pokazuje mi broń, a serce podskakuje mi w piersi.
- Ava? - słyszę zza drzwi cichy głos Niny i szybko biorę się w garść. Przeczesuję włosy, oddycham kilka razy i uchylam drzwi - Hej, wszystko w porządku? Nie zeszłaś na dół i martwiłam się. Jak Leo?

- Nie martw się, nic mu nie jest, był głodny. Nakarmiłam go już i też się położę, jestem zmęczona. 
- Nie ma sprawy. Będę z chłopcami na dole, gdybyś czegoś potrzebowała to wołaj, a przyjdę.
- Dziękuję, jesteś kochana - posyłam jej całusa, uśmiecham się i wreszcie zamykam drzwi. 

- Bardzo ładnie, Skarbie - Lucas wpatruje się we mnie, ale nadal jest poważny - Szybko się uczysz, ale dobrze wiesz o jaką stawkę tutaj chodzi, prawda? - unosi brew i spogląda na Leo. Tak, życie mojego dziecka leży w rękach tego popieprzonego człowieka. A takim ludziom jak Lucas się nie ufa.
- Wiem - odpowiadam pewnie i zwijam dłonie w pięści - Czego tak właściwie ode mnie chcesz, co?
- Cóż... dostałem informację, że Justin wyszedł cało z tej całej sytuacji, którą zgotował mu wujek. Jestem bardzo zaskoczony, chociaż powinienem się tego spodziewać. Doskonale zna się na tej robocie - kręci głową niezadowolony - Poczekam tutaj na niego, a kiedy już wróci, porozmawiamy.
- Porozmawiacie? Naprawdę sądzisz, że uwierzę w taką bajkę, że chcesz z nim porozmawiać?
- Och, Ava. Jesteś taka spostrzegawcza - chichocze beztrosko i przybliża się do mnie. Układa dłonie na mojej talii i odgarnia kosmyk włosów - Jesteś taka śliczna, Kruszyno - obserwuje moją twarz i przesuwa wzrokiem z czoła na oczy, nos, usta. Zaczynam się obawiać, bo jest zbyt spokojny jak na niego - Naprawdę mam ochotę porządnie zemścić się na Justinie. Pragnąłem tego odkąd tylko wyjechałem z LA, a teraz mam do tego tyle okazji - pochyla się i jego oddech odbija się od mojego ucha. Wcale nie podoba mi się to, co robi - Mam Ciebie, jego wielką miłość. Gdybym zrobił Ci krzywdę wiemy, jak bardzo Justin by cierpiał. Prawda? - jezu! Chyba nie chce tego zrobić?! - Mam też drugą opcję - Leo, jego syna. Zrobienie krzywdy jemu, kompletnie rozpieprzyłoby Justina - boże! 
- Nie, błagam Cię! Jeśli chcesz kogoś krzywdzić, to mnie! Zostaw Leo w spokoju, to niemowlę Lucas! - czuję łzy pod powiekami i nie mogę uwierzyć, że faktycznie mógłby się do tego posunąć. 
- Jesteś cudowną mamą, Ava - odchyla głowę i patrzy mi w oczy - Bronisz swojego własnego dziecka jak lwica, to naprawdę godne podziwu - głaszcze mnie po włosach, a pierwsze łzy wypływają z moich oczu. Nie chcę pokazać mu mojej słabości, chcę być odważna i twarda! - Nie martw się, nie skrzywdzę małego. Jednak poczekamy na Justina i nie mam pewności, jak to wszystko się skończy. Nie mogę obiecać, że wyjdziesz z tego cało, maleńka. Chociaż byłoby szkoda, jesteś taka śliczna - dotyka mojego policzka, a serce podchodzi mi do gardła. Wiem, że mam cholerne kłopoty. Lucas zrobi mi krzywdę, bo zemsta na Justinie jest ważniejsza, ale Leo! Muszę go chronić za wszelką cenę!
- Jeśli musisz to zrobić, w porządku. Proszę Cię tylko o to, abyś nie robił krzywdy mojemu synowi. Błagam Cię, Lucas! - wstrząsa mną fala płaczu, ale jestem przerażona - Obiecaj mi to! 
- Obiecuję - mówi cichutko i ponownie przytula mnie do siebie. Pociera moje plecy z góry na dół, ale nie uspokaja mnie jego dotyk. Wręcz przeciwnie, boję się jeszcze bardziej.

Siedzimy w pokoju, ale między nami panuje cisza. Jest dość krępująca, ale nie mam najmniejszego zamiaru odezwać się do niego pierwsza. To chore co robi i kompletnie tego nie pojmuję. Naprawdę dla zemsty mógłby mnie skrzywdzić? Niby jak chce to zrobić? Zabije mnie na oczach Justina? Kurwa! Kiedy tylko o tym myślę, aż mam ciarki na plecach. To dla Lucasa nic trudnego, a z pewnością byłaby to dla niego ogromna przyjemność patrzeć, jak Justin cierpi. Pragnie zemsty i chce jej dokonać.
Nie wierzę, że to wszystko znowu się dzieje. Było tak cudownie przez ten rok, żyliśmy sobie spokojnie w przepięknym miejscu. Bez problemów, trosk, zmartwień. Wszystko układało się idealnie i byłam naprawdę szczęśliwa. Justin tak bardzo się zmienił, kochał mnie i naszego syna, a to było dla mnie najważniejsze. Teraz znowu przeszłość wraca i zastanawiam się, czy kiedykolwiek odzyskamy utracony spokój. Czy w ogóle wyjdziemy cali z tej popieprzonej sytuacji?

Dochodzi prawie druga w nocy, kiedy budzi mnie jakiś hałas. Otwieram oczy, spoglądam na poduszkę obok gdzie leży Leo. Na szczęście jego hałas nie obudził i śpi sobie smacznie. Mój aniołek...
- Chyba wrócił Twój kochaś, Skarbie 
- słyszę ostry głos Lucasa i spinam się. Liczyłam, że po prostu mi się to przyśniło i jego wcale tutaj nie ma. Jednak rzeczywistość jest bolesna, brutalna i trzeba się z nią zmierzyć - Może zejdziemy na dół i przywitamy się z nim? - mówi to z uśmiechem na ustach, a ja nie rozumiem tej radości. Nawet nie mam jak ostrzec Justina, ale mam świadomość, że ten widok złamie mu serce. Znowu będzie czuł się winny, że mimo wszystko nie zapewnił nam bezpieczeństwa. Jednak naprawdę Lucas jest sprytniejszy niż wszyscy myśleliśmy - No już, Ava. Nie każ mi na siebie czekać, nie lubię tego - tak, zdążyłam się o tym przekonać. Oddycham głęboko, podnoszę się i podchodzę do niego. Chwyta mnie pod ramię, opuszczamy pokój i powoli idziemy wzdłuż korytarza. Mój mózg pracuje na najwyższych obrotach i próbuję cokolwiek wymyślić. Co mam zrobić?! Na dole są wszyscy chłopcy i Nina! Co się stanie, kiedy zobaczą Lucasa? Jak zareaguje Justin? Wpadnie w szał? A może zaskoczy mnie i zachowa spokój? A co jeśli zacznie się strzelanina? Boże! Uderza we mnie myśl, że Lucas może nas wszystkich zastrzelić, a moje dziecko zostanie zupełnie samo - Spokojnie, Ava. Rozluźnij się - Lucas szepcze mi na ucho, kiedy schodzimy po schodach. Za nic w świecie nie mogłabym tego zrobić, bo nie wiem, co czeka nas za parę minut. Przecież ten chłopak ma w swojej głowie chore pomysły, a Justin jak i reszta zupełnie się go nie spodziewają. Zaskoczył nas, podszedł i świetnie wykorzystał sytuację - Nie rób nic głupiego - wzmacnia uścisk na moim ramieniu i wreszcie docieramy do salonu. Są tutaj wszyscy i cicho rozmawiają. Prawie przestaję oddychać, kiedy dostrzegam Justina który popija whisky. Tak bardzo chciałabym się do niego przytulić, powiedzieć mu jak bardzo go kocham i jest dla mnie najważniejszy na świecie, tak samo jak Leo. Jednak nie robię nawet kroku, bo Lucas zatrzymuje się na środku pomieszczenia. Jeszcze nikt nas nie zauważa, rozmawiają nadal i gestykulują rękami. Jednak Justin wygląda dobrze, nie ma żadnych zadrapań, siniaków ani obrażeń. Czyżby akcja poszła bez problemu? Drew, Jacob, Thomas, Tim i pozostali również wyglądają normalnie. Mam nadzieję, że po prostu sprzątnęli tego człowieka z tego świata i przynajmniej jednego pojeba mniej! Niestety nie zmienia to faktu, że trzeba pozbyć się jeszcze jednego i z tym chyba będzie nieco trudniej - Cały skład, bosko. Jest lepiej, niż przypuszczałem.
- Ava? - ciszę przerywa spanikowany głos Jacoba. Zaciskam usta, ale tak bardzo się boję!
- Lucas? - Justin marszczy czoło i widać ogromne zaskoczenie na jego twarzy. Podnosi się z kanapy i idzie w naszym kierunku. Jednak Lucas przystawia pistolet do mojej głowy, a Justin zatrzymuje się w połowie kroku - Puść ją! To sprawa między nami, Ava nie ma z tym nic wspólnego! 

- Och, naprawdę? A dlaczego miałbym nie wykorzystać jej do moich planów? Idealna okazja! 
- Jesteś stuknięty, stary! Chodzi Ci o mnie, więc jestem! Masz mnie, zostaw ją i nie wciągaj w to!
- Aww, jesteś uroczy, wiesz? Bronisz swojej kobiety, to dobrze. Jednak dzięki niej moja zemsta będzie słodko smakować, czyż nie? Powiedz mi, czy nie zaboli Cię to, kiedy będziesz patrzył na jej śmierć? - zapada cisza, a ja gapię się w mojego ukochanego i myślę sobie, czy to nasze ostatnie chwile. Czy zaraz Lucas mnie zabije i nigdy więcej nie będę mogła spojrzeć w oczy Justina? Nie będę mogła widzieć, jak mój maleńki syneczek dorasta? Tak ma się to wszystko skończyć? - 
Ten widok złamie Ci serce, a ja wtedy będę upajał się Twoim bólem. Zasługujesz na to, po tym co mi zrobiłeś.
- Jesteś taki głupi, Lucas! Naprawdę myślisz, że to moja wina? Mylisz się! To Twój ojciec to zrobił! To on zabił Sophie! Nie ja! - o mój boże! Kto to jest Sophia?! Kto ją zabił? Co ma z tym wspólnego Justin?
- Gówno prawda! Nie mógłby tego zrobić, przecież to mój ojciec! Po co miałby robić coś takiego?!
- Naprawę nie wiesz? - Justin prycha z kpiną i przeczesuję włosy. Wiem, że traci cierpliwość - Zabił ją, bo go przyłapała, Lucas! Nie wiedziała czym zajmuje się Twój tatuś, tak samo jak Ty! Zgrywałeś idealnego chłopaka i popatrz do czego to doprowadziło! Twój własny ojciec zabił Twoją dziewczynę! Widziała, jak zabija dłużnika! - o kurwa! Przysięgam, nie tego się spodziewałam!
- Nie wierzę Ci! Mówisz to tylko po to, żeby się wywinąć! Ale nie uda Ci się to! Dzisiejszego dnia wreszcie to wszystko się skończy! Dokonam mojej zemsty, na którą czekałem trzy, cholernie długie lata! - napina mięśnie i wzmacnia uścisk na mojej talii. Czekam na najgorsze, ale ku mojemu zaskoczeniu, Lucas strzela do Justina. Jego ciało upada, a moje serce roztrzaskuje się na kawałki.
- Nie!!! - wrzeszczę na całe gardło, wyrywam się, szarpię i drapię jego dłoń, ale to na nic. Trzyma mnie mocno, a ja szlocham i wpatruję się w miłość mojego życia - Justin!! - szloch ucieka z mojego gardła i nie wierzę, że Lucas to zrobił. 








*************************************************************
Cóż... mówiłam, że to jeszcze nie koniec kłopotów :)
Lucas powraca z wielkim hukiem i BUM!

10 komentarzy pod poprzednim rozdziałem? Rozczarowujące. Miałam dzisiaj nie dodawać nowego, ale postanowiłam jednak dodać. Następny z pewnością nie pojawi się planowo.

Miłego weekendu :)
Tulę Was mocno!
Kasia.




46 komentarzy:

  1. Jak to nie pojawi sie planowo ? :o
    przeciez nie przezyjw tego ! Jeszcze jak ten skonczyl sie w takim momencie. :(
    Blagam dodaj normalnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojeju. ;'c Justin został postrzelony. ;'c Rozdział GENIALNY <3 Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  3. prosze was powiedz że justin będzie żył!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepraszam że nie skomentowałam wcześniejszego rozdziału. Mam karę na internet i rodzice zabrali mi laptopa jak i odcieli mi internet tak że nie mogę włączyć wifi. Kupiłam sobie jakiś dziadowski internet na telefonie i czasami mi sie załaduje to okienko do komentowania a czasami nie. Na serio przepraszam, czytam wszystko tak jak i prolog na nowym blogu! Jest świetny :)
    "Wstrzeliłaś sie z tym pytaniem" No i co? Mówiłam że będzie ktoś postrzelony i prosze! Dlaczego Juuustin? :( Oby mu sie nic nie stało.. Lucas jest zjebany i powinien szybko zniknąć! Mam nadzieję że nie wyjdzie z tego domu cało! :D Buahahahah!
    Dodaj planowo następny rozdział! Chce wiedzieć czy moje słoneczko żyje :c
    Buziaaaki ;3

    OdpowiedzUsuń
  5. Super jak zawsze! Czekam nn! I prosze dodaj planowo

    OdpowiedzUsuń
  6. BOSKI ! CZEKAM NA NEXT ! :)

    Mam nadzieję, że Justin wyjdzie z tego cało.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie skomentowalam poprzedniego, bo nie mialam dostepu do komputera, a na telefonie slabo dziala mi internet.

    Rozdzial zapierajacy dech w piersiach. Dodaj nastepny planowo. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlaczego Justin.. ;(

    Ale sie dzieje tutaj. :)

    Z niecierpliwoscia czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny! Jęzuuuu Justin nie!!! On musi przeżyć! Dodaj kolejny planowooo proszeeee :***

    OdpowiedzUsuń
  10. O matko co się dzieje ! Czekam na następny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny rozdział ! ale ja ci od razu mówię że ja nie przeżyję chyba do następnego. Jak on mógł strzelić w Justina ?!?!?!? omggg moje serducho się złamało tak samo jak od Avy. Błagam niech mu się nic nie stało... On nie może zginąć!!!! czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  12. Wielkie dzięki wiesz, moje serce stanęło na moment.
    Czemu nie będzie rozdziału planowo?
    Błagam dodaj, bo ja tu nie wytrzymam
    ineedangelinmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Oby nic się nie stało Justinowi :( czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochanie! Ja także Cię przepraszam, ze nie skmentowałam, ale nie miałam internetu! Dziś juz mam, ale naprawdę Cię bardzo przepraszam!
    Jak on mógł postrzelic Justina!? No pytam się jak!? Ale od początku wiedziałam, że Lucas jest na górze! Po prostu wiedziałam! Miejmy nadzieje, ze Justin wyjedzie z tego cało (musi wyjść!). Skoda mi Avy, tyle cierpi...ale bez tego nie było by akcji... Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak chcesz wiecej kom to motywuj ;)
    Np. Na wielu opowiadaniach autorki motywuja do komentowania obiecujac szybciej rozdział bądz pisza cos w typie "60 kom - nowy rozdział " . moim zdaniem to nic zlego ;)
    Rozdział super �� ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Boże Justin!!! Jezuniu jak mogłaś zakończyć w takim momencie ja tu ledwie żyje dziewczyno i nie wiem czy dożyję do następnego rozdziału Tyle czekania to dla mojego biednego serca zbyt wiele `(*∩_∩*)′

    OdpowiedzUsuń
  17. Boże końcówka mnie całkowicie zadziwiła.Nie spodziewałam się tego.Myślałam,że on zrobi coś Ave a nie Justinowi.Jezu chce już następny chcę wiedzieć czy Justin wyjdzie z tego cało. Cudowny rozdział *.*

    OdpowiedzUsuń
  18. oooooo rany czemu się popłakałam będę czekać ile będzie trzeba kocham to opowiadanie i Ciebie <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  19. OMG. Dzieje się. ;3 Kocham to.
    Dlaczego nie? O.o Proszę Cię, dodaj jak najszybciej.
    xo

    OdpowiedzUsuń
  20. nie nie nie
    blagam niech justin przezyje
    bo inaczej bo serce pęknie
    boze błagam
    dziewczyno co ty ze mną robisz?
    świetny rozdział, masz wielko talent kochana

    OdpowiedzUsuń
  21. Bsiwvqibdowhhzowvus DOSTANĘ KIEDYŚ ZAWAŁU PRZEZ CIEBIE :O Jesteś niesamowita i masz ogromny talent! :* Czekam na następny i życzę weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jezus maria. Mam nadzieje ze bedzie dobrze

    OdpowiedzUsuń
  23. o kurczę! To nie możliwe! Justin ma żyć to najlepszy bohater tego opowiadania! ♥

    OdpowiedzUsuń
  24. O boże :O To niemożliwe! Justin musi żyć ! :( Mam nadzieje, że zmienisz zdanie i dasz planowo nowy rozdział ;/ No cóż, do następnego :) ✌

    OdpowiedzUsuń
  25. Co sie stało??? Boze, on nie moze umrzeć!!

    OdpowiedzUsuń
  26. Co sie stanie?! Dawaj szybko bo nie mogę sie doczekać nn !

    OdpowiedzUsuń
  27. Ohaaa, nieeeeee to nie moze sie tak skonczyc!!

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak to? Lucas, ty draniu!!! Jak mogłeś to zrobić!!

    OdpowiedzUsuń
  29. Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee :(

    OdpowiedzUsuń
  30. genialny rozdział! proszę dodaj kolejny planowo:(

    OdpowiedzUsuń
  31. o mój boże.! Świetny rodział i czekam na kolejny.! Proszę cię dodaj rozdział planowo,bo nie wytrzymam.!:(

    OdpowiedzUsuń
  32. matko boska moje serce, jezu nie moge sie doczekać nastepnego

    OdpowiedzUsuń
  33. popłakałam się,niesamowity rozdział!:)
    kocham twojego bloga i sposób w jaki piszesz na prawdę!

    OdpowiedzUsuń
  34. DFJJDFHKDBHKGJKJKNJB JA CHCEM NASTEPNY

    OdpowiedzUsuń
  35. O Boże! !!
    Za jaja i na latarnie z lukasem!!!!!
    Co za pojeb no!
    Chcemy nastepnyyyy

    OdpowiedzUsuń
  36. Moze jutro? Jezu no nie moge placze... Jak to justin postrzelony kurwa jak?

    OdpowiedzUsuń
  37. Jprdl... oby Jus z tego wyszedł cało :'(

    OdpowiedzUsuń
  38. Chyba mam zawał....

    OdpowiedzUsuń
  39. justin musi żyć:(( dodaj jutro prosimy<3

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie wierzę! Lucas jest niemożliwy, mam nadzieję że Justinowi nic nie będzie, a Lucas zapłaci za to co zrobił i że Avi i oczywiście Leo nic się nie stanie.
    Czekam na kolejny rozdział! ♥

    OdpowiedzUsuń
  41. rozdział genialny <3 :*
    Justin nie może umrzeć !!!

    OdpowiedzUsuń
  42. Boże co za emocje czekam z niecierpliwością ;*

    OdpowiedzUsuń
  43. O boże Justin!Ja chyba nie przeżyje emocjonalnie do następnego.Głupi Lucas zawsze psuje szczęśliwe momenty.Super rozdział czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  44. czy wszystko musi zawsze się psuć?:( boże oby justin przeżył bo inaczej ja też tego nie przeżyję

    OdpowiedzUsuń
  45. Przeczytałam całe opowiadanie w kilka dni i jest wspaniałe, naprawdę :) Cały czas dzieje się akcja i to uwielbiam w ff :)
    Podczas czytania tego ff cały czas zastanawiałam się czy "głaska" to poprawna forma. Przez cały czas wydawało mi się, że "głaszcze" jest prawidłową formą, ale chyba byłam w będzie XD
    Jestem ciekawa co dalej będzie :) Cały czas mam cichą nadzieję, że Justin symuluje i zaatakuje Lucasa w najmniej spodziewanym momencie, ale nie mam pojęcia czy to się zdarzy, wierzę w to haha :)
    Świetnie piszesz! Z niecierpliwością czekam na następny. :) xx /@bizzlessmile

    OdpowiedzUsuń