Szablon wykonany przez Yassmine.

sobota, 22 listopada 2014

Rozdział 57. Epilog




*Rok później*


Czas strasznie szybko płynie... nim się obejrzeliśmy minął rok od naszego wyjazdu. Cieszyłam się każdym dniem w tym przepięknym miejscu. Justin kupił uroczy domek, który był po prostu cudowny! Położony przy samej plaży gdzie codziennie spacerowaliśmy, kąpaliśmy się w cudownie błękitnej, przejrzystej wodzie i nic więcej nie potrzebowałam do szczęścia. Cieszyłam się kiedy widziałam, że Nina również jest szczęśliwa. Dziękowała mi jeszcze tysiąc razy, ale myślę, że tak naprawdę to tylko i wyłącznie zasługa Justina, który się na to zgodził. Jednak ku mojemu zaskoczeniu jak i mojego chłopaka, zauważyliśmy jak bardzo zżyła się z Drew! Spacerowali po plaży, trzymali się za ręce, całowali. Uśmiechałam się za każdym razem, kiedy ich takich widziałam, ale to proste, że mieli się ku sobie. Jednak bardzo im kibicowałam, pasowali do siebie idealnie!

Nikt nas nie niepokoił. Justin był na bieżąco ze sprawami w LA, przez dostęp do jakiegoś serwera. Nie wiedziałam za bardzo o co chodzi, ale nie dopytywałam. Nie wybrali nowego szefa, bo po prostu nie mogli tego zrobić. Justin tłumaczył mi, że musi upłynąć piętnaście miesięcy, aby mogli go kimś zastąpić. Lucas również się nie odezwał, ślad po nim zaginął i Justin był szczerze zaskoczony kiedy powiedziałam mu, że to właśnie on zabrał mnie z domu na polecenie jego ojca. Widziałam jak bardzo bym wściekły, ale było minęło i nie ma sensu do tego wracać.


- Ava! - słyszę głos Justina i czuję jego dłonie na biodrach - Szukałem Cię, Skarbie.
- Co się stało? - obejmuję go za szyję i staję na palcach, żeby pocałować go w usta.
- Nic, Kotku. Chciałem Ci tylko powiedzieć, że za dwa dni przyleci mama z Jazzy.
- Naprawdę?! To cudownie! - uśmiecham się szeroko na tą myśl.
Tak... Justin odnalazł mamę i siostrę niecałe trzy miesiące po tym, jak wyjechaliśmy z LA. Ot tak, pewnego słonecznego dnia zadzwoniła na jego telefon. Nigdy nie widziałam takiego wyrazu twarzy mojego chłopaka... ale były na niej wszystkie emocje zaczynając od bólu, tęsknoty po radość i szczęście. Wiedziałam, że Justin zrobi wszystko żeby je odnaleźć, aby mogły normalnie żyć. Ich wizyta będzie już drugą odkąd mają ze sobą kontakt. Jego mama jest cudowna, ciepła i jest w niej tyle miłości do swoich dzieci! Była taka wzruszona kiedy ich zobaczyła, tuliła do siebie a ja beczałam jak małe dziecko! Nigdy czegoś takiego nie widziałam i na samą myśl moje serce po prostu pękało. Tyle musieli znieść, aby znowu być razem... to naprawdę niesamowite.
Za to ich siostra to zupełne przeciwieństwo Justina i Drew. Strasznie rozgadana, zwariowana i szalona. Ciągle się śmieje, żartuje z chłopaków i robi im kawały. Do tego jest śliczna i słodka! Od razu złapałyśmy świetny kontakt i bardzo cieszę się, że znowu będę mogła ją zobaczyć.


Pewnego dnia, Justin bardzo mnie zaskoczył... kiedy obserwował jak spacerowałam z jego mamą, przytulała mnie do siebie, a ja cichutko płakałam w jej ramię. Po prostu przyniósł mi telefon i powiedział, że powinnam zadzwonić do swojej mamy. Moje serce praktycznie przestało bić w tamtym momencie. Nie wiedziałam co mam zrobić, szok przejął kontrolę nad moim ciałem, ale od razu się rozpłakałam i mocno wtuliłam w jego ciało!


*Wspomnienie*
Mimo iż minęło tyle czasu, będę mogła porozmawiać z moją mamą! Szybko wykręcam numer i czekam, mija chwila i słyszę jej głos!
- Słucham? - brzmi lepiej, niż kiedy ostatnio ją słyszałam.
- Mamo? - wypowiadam to niemal szeptem i już czuję świeże łzy na policzkach - To ja, Ava - w słuchawce zapada głucha cisza i mam nawet wrażenie, że połączenie zostało zerwane - Jesteś tam?
- Ava? - powtarza cichutko moje imię i słyszę, jak łamie jej się głos.
- Tak, mamo to ja... - zaciskam usta, aby jeszcze bardziej się nie rozkleić.
- Żyjesz... boże, Ava! - słyszę jak płacze i ja też nie mogę się już powstrzymać.
- T-tak, żyję - jąkam się i szlocham żałośnie. Justin trzyma mnie za rękę i pociera kostki - Wszystko ze mną w porządku, nie płacz. Jestem cała i zdrowa.
- Jak to możliwe, że odzywasz się do mnie po roku? Gdzie jesteś, Kochanie?
- W bezpiecznym miejscu, nie martw się. Nikt nie robi mi krzywdy, mamo.
- Kochanie... wrócić do domu, na boga!
- Nie mogę... jeszcze nie teraz - mówię smutno i spuszczam głowę - Nie wiem czy będę mogła zrobić to kiedykolwiek, ale chciałam żebyś wiedziała, że jestem cała i zdrowa.
- Boże... jak to nie będziesz mogła wrócić? Dlaczego?
- Nie mogę Ci tego powiedzieć, to nie byłoby bezpieczne dla was.
- Tak bardzo za Tobą tęsknimy, córeczko - słyszę jej załamany głos i wiem, że płacze.
- Wiem, mamo... ja też bardzo tęsknię za wami, codziennie o was myślę i mam was w sercu. Niestety stało się coś złego i moje życie musiało się zmienić, ale chcę żebyście byli bezpieczni dlatego nie mogę wrócić... może to się kiedyś zmieni i będziemy mogli się zobaczyć, nie wiem.
- Powiedz mi tylko... wtedy kiedy zniknęłaś, co się stało? Ktoś Cię porwał, tak? - och, skąd to wie?
- Tak, mamo... - odpowiadam cichutko i ściskam dłoń Justina.
- Dlaczego to zrobili? Policja miała takie przypuszczenia, ale nikt nie zadzwonił po okup.
- Nie... to nie dla okupy - zerkam na Justina i widzę jak przytakuje głową - To była pomyłka mamo, ktoś zrobił błąd i zabrał nie tą osobę co trzeba, dlatego tak zmieniło się moje życie i nie mogę na dzień dzisiejszy do was wrócić. To dla waszego bezpieczeństwa.
- Boże, córeczko... - słyszę szloch w słuchawce i płaczę jeszcze mocniej.
- Nie płacz, mamusiu... żyję! - tak cholernie za nią tęsknię - Kocham Cię bardzo! Obiecuję, że spotkamy się kiedyś. Zrobię wszystko, aby tak było!
- Będziesz mogła dzwonić częściej?
- Tak... będę dzwonić zdecydowanie częściej - uśmiecham się delikatnie pod nosem - Tylko proszę... nie mów nic policji, dobrze?
- Już dawno nic nie robią w Twojej sprawie, Skarbie - och! Jak miło - Nie mieli żadnych poszlak, po prostu zniknęłaś tak nagle, jak kamień w wodę. Nic nie naprowadziło ich na Twój ślad.
- To dobrze, niech tak zostanie a będę mogła dzwonić teraz częściej, dobrze?
- Dobrze, córeczko. Gdzie jesteś, z kim? Za co żyjesz? Potrzebujesz pieniędzy?
- Nie mamo, nie potrzebuję. Nie mogę też powiedzieć Ci gdzie jestem, ale... - nie wiem czy powinnam to mówić, spoglądam na Justina który kuca naprzeciwko mnie i trzyma swoją głowę na moich kolanach. Przeczesuję jego włosy palcami i ryzykuję - Możesz być spokojna, mamo. Osoba z którą teraz jestem bardzo mnie kocha, chociaż może to brzmieć dla Ciebie dziwnie i niejasno.
- Kocha Cię? To Twój chłopak, Ava? - słyszę lekkie zaskoczenie w jej głosie.
- Tak, to mój chłopak. Mam nadzieję, że kiedyś będziesz miała okazję go poznać. Jest wspaniały...
Justin podnosi głowę i wpatruje się bacznie w moje oczy. W jego widzę wszystko to, co zapewnia mnie o jego uczuciu i to jest najważniejsze...

Od tamtego telefonu, dzwoniłam do rodziców regularnie. Rozmawialiśmy godzinami i czasami płakałyśmy z mamą, a czasami śmiałyśmy się aż bolał mnie brzuch. Chociaż tyle mogłam na razie zrobić, aby mieć z nimi jakikolwiek kontakt. Jednak Justin obiecał mi, że spotkam się z rodziną i zrobi wszystko, aby tak się stało.

*Koniec*

Kiedy wieczorem spaceruję po plaży wieje delikatny, ciepły wiatr i rozmyślam o naszej przyszłości, widzę jak w moim kierunku idzie Justin. Wygląda uroczo i seksownie w samych czarnych, krótkich spodenkach. Jego mięśnie cudownie się napinają i przeczesuje ręką swoje rozczochrane włosy. Uśmiecha się do mnie i kiedy tylko do mnie podchodzi, od razu się przytula i całuje mnie w czoło.
- Jak się czujesz, Skarbie? - słyszę jego cichy głos i podnoszę głowę, aby na niego spojrzeć.
- W porządku, chociaż ciężko mi trochę - mówię z uczuciem i uśmiecham się delikatnie.
- Nic dziwnego, Kruszynko - mruga do mnie zadziornie i siada na piasku. Pociąga mnie za sobą i siadam naprzeciwko niego, układa moje nogi po bokach swoich bioder i odgarnia włosy z mojej twarzy - Jeszcze tylko dwa tygodnie... damy radę - uśmiecha się i odsuwa włosy z mojej twarzy.
- Nie mogę się doczekać! - uśmiecham się szeroko i zagryzam wargę.
- Mam tak samo... - opiera swoje czoło o moje i przykłada dłoń do mojego brzucha. Pociera go delikatnie kciukiem i wpatruje się w niego - Ale się wierci, co? - spogląda na mnie i na widok jego uśmiechu, coś ściska mnie za serce. Widzę w jego oczach miłość, radość, troskę i rozczulenie.
- Dzisiaj strasznie! Nie daje mi w ogóle spokoju - wzdycham ciężko i układam dłoń na dłoni Justina - Ale to dobrze... przynajmniej wiem, że wszystko jest w porządku.
- Wiesz, że jutro dwudziesty i wizyta u lekarza?
- No pewnie! Jak mogłabym zapomnieć? - kręcę głową z rozbawieniem.
Tak, jestem w ciąży... po raz drugi. Kiedy tylko się o tym dowiedziałam, wpadłam w panikę. Doskonale pamiętam, jak Justin zachował się poprzednim razem i cholernie bałam się cokolwiek mu powiedzieć. Jednak jakie miałam inne wyjście? Poprosiłam o wsparcie chłopców i kiedy siedzieliśmy wszyscy razem w salonie, po prostu mu to powiedziałam. Oczywiście, że był w szoku! Wpatrywał się we mnie tępo przed dobre pięć minut nic nie mówiąc i bałam się jeszcze bardziej... jednak on powiedział tylko jedno zdanie "Nie potrafię być ojcem, Ava..." a moje serce zacisnęło się boleśnie! To bzdura! Oczywiście, że potrafi nim był i zapewniałam go o tym każdego dnia. Codziennie od nowa powtarzałam, że jest dobrym człowiekiem. Tak bardzo się przecież zmienił, dla mnie. Jednak mimo wszystko pogodził się z  tym, czym totalnie mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się tego, ale potrzebowałam przecież jego wsparcia. Ciąża również była dla mnie szokiem... jednak sama poniekąd byłam sobie winna. Brałam przecież tabletki, ale zapomniałam się raz czy dwa przez to całe zamieszanie. Nie powiedziałam tego Justinowi wiem, że byłby cholernie wściekły.
- Halo, Kotku... - głos Justina wyrywa mnie z zamyślenia i macha przed moimi oczami dłonią - Odleciałaś - chichocze cichutko i jest taki beztroski - Nie jesteś zmęczona?
- Trochę... - wzdycham ciężko, spory brzuch to jednak obciążenie dla mojego drobnego ciała - Cholernie bolą mnie plecy - marszczę czoło i zaczynam się wiercić.
- Zjemy kolację, weźmiemy odprężającą kąpiel i zrobię Ci masaż, co Ty na to? - porusza zabawnie brwiami i przykładam dłoń do jego policzka.
- Podoba mi się ten pomysł... - cmokam go czule w usta i wracamy do domu.

Wreszcie doczekaliśmy się spokoju, normalnego życia. Wreszcie było tak, jak powinno być... bez problemów, ucieczek, strzelaniny. Odżyłam, zaczęłam cieszyć się bardziej życiem i tym jak się potoczyło. Doskonale wiem, że mogłam skończyć o wiele gorzej i ciężko uwierzyć w to, że tak wiele zyskałam. Justin bardzo się zmienił... od kiedy wyjechaliśmy ani raz na mnie nie nakrzyczał i widziałam jak dobrze zrobiła mu zmiana otoczenia, izolacja od tego popieprzonego życia. Był dobry dla mnie, czuły i troskliwy. Opiekował się mną jak dzieckiem, ale nie przeszkadzało mi to... cieszyłam się, że potrafi taki być i życie które zostawił za sobą, nie zepsuło go do szpiku kości...





THE END







****************************************************************************
Cholera... jak to się stało, że już koniec? :O
Doskonale pamiętam, jak zaczęłam pisać to opowiadanie i wydaje mi się, jakby to było dosłownie wczoraj! 
Jednak czuję dziwny ucisk w brzuchu, bo żal mi, że to już koniec. Mimo wszystko zżyłam się z tym opowiadaniem, jak i z trzema pozostałymi haha :P
Ciekawa jestem czy podoba wam się taki epilog. Skończyło się dobrze i nie zostawiłam dosłownie nic dla wyobraźni, ani żadnej podpowiedzi co do drugiej części lalala :P

Co do drugiej części... tak jak pisałam, nie jestem przekonana, czy aby na pewno dobrze mi to wyszło. Czy poszłam w dobrą stronę i w ogóle. Nie chciałabym tego zepsuć, ale może zrobimy tak... po prostu dodam tutaj na próbę dwa, trzy rozdziały i same zobaczycie czy chcecie to dalej czytać. Pasuje? Jeśli wam się spodoba, to będziemy ciągnąć to dalej. Ale druga część na pewno nie będzie taka długa. Na razie mam trzynaście rozdziałów i myślę, że MAX to będzie dwadzieścia. Chyba, że faktycznie wymyślę coś super ekstra ale też nie ma sensu przedłużać tego w nieskończoność :)

Dziękuje WAM za każdy komentarz, za każde cudowne słowo, wsparcie itp. Kocham WAS cholernie mocno i dziękuję, że ze mną jesteście!

No to czekam na wasze opinie z niecierpliwością! :D
Przepraszam, że dodaję tak późno. Niedawno dopiero weszłam do domu po prawie dziesięciu godzinach spędzonych w pociągu i ledwo patrzę na oczy ;)





37 komentarzy:

  1. Aaaaaaa jesteś genialna :D kocham to opowiadanie <3 już się nie mogę doczekać II części ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham i czekam na następny ♥
    Justin jest taki słodki.

    OdpowiedzUsuń
  3. boże...to niemożliwe, że już koniec.chociaż jestem w szkole, ale pozytywnym, bo zakończenie jest szczęśliwie. nie mogę już doczekać sie drugiej części. kocham

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje opowiadania moge czytac do smierci :3 naprawde masz talent dziewczynooo! Zżyłam sie z twoimi opowiadaniami i nie potrafie bez nich zyc, dostaje szału ze na ATB nie ma kolejnego rozdzialu, poprostu nie moge sie skupić na niczym :/ ja nie wiem co ja zrobie jak sie wszystko skonczyy :) czekam na kolejna czesc, kiedy poczatek? ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie na dniach druga część :D
      Nie skończy... mam już nowe opowiadanie hahahaha :D

      Usuń
  5. Jeśli w drugiej części nie będzie dramy to z checia bede czytac no bo ja to kocham !

    OdpowiedzUsuń
  6. Smutno, że to już koniec ;( wszystkie rozdziały były naprawdę CUDOWNE <3
    dodaj szybko drugą część, na pewno jest tak samo dobra jak pierwsza :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To jest cudowne ♥ czekam na część II :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale fajnie ze tak się im ułożyło!
    Czekam na 2 część

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurde nie spodziewałam się takiego zakończenia :D porostu SUPER <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Super, kocham tego bloga naprawdę.
    Czekam na następną część :-D

    OdpowiedzUsuń
  11. kochana jest cudownie i oczywiscie czekam na 2 czesc tylko idiota by jej nie czytal kocham :* buziaki powodzienia bede czekac :* <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze płacze na zakończeniach ff ale na tym wylałam jeszcze więcej łez. Nie mogę żyć bez tego opowiadania xxx Codziennie jak wracam ze szkoły od razu patrzę czy jest nowy rozdział. Uzależniłam się :) mam nadzieję że szybciutko dodasz pierwszy rozdział 2 części bo już nie mogę się doczekać :) :**

    OdpowiedzUsuń
  13. Genialne ♡ Fajnie by było jakby 2 cześć byla spokojna Justin byl dobrym ojcem a ava spotykala się z rodzicami

    OdpowiedzUsuń
  14. O Boże nie mogę uwierzyć, że to już koniec.
    Nie mogę już doczekać się drugiej części.
    Piszesz świetnie, a to ff pokochałam od początku.

    OdpowiedzUsuń
  15. Boże nie wierze,że to już koniec :( Zawsze po szkole wchodzę na bloggera i patrzę czy coś dodałaś,a teraz? Proszę cię daj drugą część na pewno będzie mega fajna.Pamiętam jak dopiero zaczynałam to czytać i Ave została porwana a tu już koniec.Cudownie zakończyłaś tego bloga.Nie wierze,że Ave jest znowu w ciąży i Justin cieszy się,że to dziecko się urodzi mimo,że na początku nie był zadowolony.Oni są mega słodcy,a jako rodzice za pewno będą jeszcze bardziej.Fajnie,że Justin odnalazł siostrę i mamę,a Ave pozwolił zadzwonić i utrzymywać kontakt telefoniczny z mamą.A Nina i Drew właśnie po ostatnim rozdziale coś czułam,że będą razem.Tak słodko,że dwaj bliźniacy zamieszani w mafię,mordujący ludzi znaleźli szczęście u boku porwanych dziewczyn.Ciekawa jestem czy Ave urodzi chłopca czy dziewczynkę.Boziu musisz dać następny.Jestem uzależniona od tego ff i chyba zacznę je czytać jeszcze raz od początku.Życzę ci kochana weny i pomysłów na drugą część,ale także do innych opowiadań,które piszesz ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Boziu! Jakie to słodkie ;) Nalegam, żebyś dodała następną część :)

    OdpowiedzUsuń
  17. O jejciu to jest takie bajeczne!
    Tak szybko minęło.Cudowny epilog.Jestem pewna że druga część będzie równie cudowna.Piszesz mega fajnie i każdego dnia czekałam cierpliwie na kolejne rozdziały więc nie poddawaj się tak łatwo Ci nie odpuścimy :-D
    Pozdrowienia kochana ♡♥♡

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny epilog. Wg mnie te opowiadanie jednak powinno już się zakończyć, bez II części. Jednakże gdy dodasz ją to przeczytam. Jestem ciekawa co tam wymyśliłaś.
    xo

    OdpowiedzUsuń
  19. Awww ♥♥♥ super <3 czekam na 2 część i jestem pewna że jej nie zawaliłaś <3 ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  20. Boże kocham to opowiadanie już nie mogę doczekać się drugiej części ♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Na pewno nie raz jeszczr wróce dobtego ff!
    Uwielbiam to ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  22. kiedy w A New Beginning będzie nowy rozdział..?! <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam bardzo podobnie! 😆 jestem zaskoczona zakończeniem :* Dziękuj Ci za kazdy rozdzial, za kazda minutę poświęconą:* Twoja jedna z największych fanek <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Pasuje mi jak najbardziej :) Nie mogę uwierzyć, że to już koniec eh Strasznie zżyłam się z tym opowiadaniem. Byłam i jestem od niego uzależniona, a naprawdę niewiele jest takich ff, do których uwielbiam wracać i nie nudzą mi się nawet kiedy czytam jej kolejny raz z rzędu :) Pamiętam jak się ekscytowałam jak widziałam, że dodałaś nowy rozdział :) Jestem pewna, że jeszcze nie raz tu zajrzę. Uwielbiam wszystkie twoje ff, a na każdym rozdziale ANB mam łzy w oczach :) Jesteś niesamowita i cholernie utalentowana :) Zazdroszczę :p Zakończenie jest genialne, chociaż przyznam szczerze, że podejrzewałam, że Ava będzie w ciąży xd Dziękuję za twój poświęcony czas na pisanie tego ff <3
    No trochę się rozpisałam xd Jedna z twoich wiernych czytelniczek <3
    ineedangelinmylife.blogspot.com
    my-life-is-a-beautiful-nightmare-jbff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie moge uwierzyc ze to juz koniec.. jestes swietna w tym co robisz. My tez cie kochamy. Na prawde swietnie piszesz. Nie moge docz ekac sie drugiej czesci. Uwierz nam na pewno sie spodoba....powiem szczerze zanim nie zobaczylam jak ty piszesz to nie czytalam za duzo ff bo byly dla mnie nudne i uwarzam ze ty piszesz najlepiej. Na przyklad nigdy nie lubilam ff jak justin jest w nim slawny a twoje jest wspaniale
    Dziekuje ze poswiecasz swoj czas i piszesz dla nas to ff

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale super <3 ciekawe czy chłopczyk czy dziewczynka, lepiej żeby byk chłopczyk, czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  27. To już koniec ? Nie moge uwierzyć. Kocham tw opowianie, jest cudowne. Czytam je już bardzo długo, prawne od samego początku. Nie mogę się doczekać drugiej części <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Matko kochana ja się popłakałam aż kiedy zobaczyłam ze jest koniec smutno, ale czekam z niecierpliwością na drugą część :***

    OdpowiedzUsuń
  29. O rany! Nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Bardzo zżyłam się z tym opowiadaniem. Chcę ci podziękować za napisanie go i publikowanie tak często. Nie jestem pewna czy druga część to dobry pomysł. Jeśli miałoby się dziać tam coś złego to wolę, żeby wszystko skończyło się happy endem, aby bohaterowie byli szczęśliwi. Jednak pamiętaj, jeśli chcesz ją opublikować to ja nie mam nic przeciwko. To twoja decyzja. Jesteś niesamowita. KC <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten rozdział jest taki hschchsuhcauhc :O <3

    OdpowiedzUsuń
  31. Epilog B O S K I ! Czekam na rozdział 1 części 2 ! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Zbieram się na ten komentarz juz dobre parę godzin. Bałam się go napisać, nie chciałam nic zepsuć. Po prostu nie wiem jakie słowa najlepiej opisza to co czuje teraz, i to co czułam czytając to opowiadanie. Jest ono uzależniające- To napewno. Czytałam opowiadanie "Danger", gdy skończyłam czytać poczułam w sercu taką pustkę, której nie mogłam zastąpić żadnym innym ff. Aż natraszfulam na Twoje trzy cudowne blogi. Chce ci podziekawac za czas w którym pisałaś opowiadania, za wszyscy co dla nas zrobiłaś. Kocham nie znaną mi osobę tak mocno. Naprawdę kocham ciebie i to opowiadanie. Na zawsze. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany! Dziękuję za takie cudowne słowa! Ja Was też mocno kocham i cieszę się, że komuś spodobał się mój styl pisania :) Jednak po takich słowach, aż coś ściska mnie w sercu, bo nigdy nie sądziłam, iż doczekam się tego, że ktoś pokocha moje opowiadanie :')

      Dziękuję... i KOCHAM WAS OGROMNIE MOCNO! KAŻDEGO Z OSOBNA!

      Usuń
  33. No wiec na poczatek chce podziekowac za czas ktory poswiecilas na pisanie tego i pozostalych blogow, sa wspaniale. Bardzo podoba mi sie epilog mysle ze wszystko tu ujelas i super sie zakonczylo. Uwazam tez ze nie ma sensu pisac drugiej czesci :) jeszcze raz wielkie dzieki za FP byla to swietna przygoda ktora mnie nawet nauczyla pewnych rzeczy: nie poddawaj sie, badz silna, znajdziesz swoj happy end i tego tez zycze tobie kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  34. Piekne ff! Tak strasznie się z nim zżyłam! Kocham i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń