Szablon wykonany przez Yassmine.

czwartek, 20 listopada 2014

Rozdział 55.

Trwamy w tej samej pozycji jeszcze dobre kilkanaście minut. Wtulam się w ciało chłopaka, normuję swój oddech i delikatnie całuję go w ramię. Od razu odchyla głowę i patrzy mi w oczy.
- To takie słodkie kiedy to robisz, wiesz? - mówi cichutko i opiera swoje czoło o moje.
- Naprawdę? - uśmiecham się delikatnie. Nie sądziłam, że tak to odbiera.
- Naprawdę. Niby taki zwykły gest, ale bardzo lubię kiedy to robisz - zaskakują mnie jego słowa, ale uśmiecham się już szeroko. Cmokam go w nos i widzę, jak śmiesznie go marszczy - Musimy się zbierać, Skarbie. Nie mamy zbyt dużo czasu, a trzeba się jeszcze spakować. I nie płacz, Kotku. Nie pozwalam! Jest już po wszystkim i jesteś bezpieczna - mruga okiem i cmoka mnie w czoło.
- Naprawdę chcesz stąd wyjechać? - patrzę na niego, ale nie chcę żeby robił o wbrew sobie.
- Tak - stawia mnie na podłodze, bierze za rękę i po chwili wchodzi pod prysznic. Odkręca kurki i spływa na nas cudownie ciepła woda. Od razu myjemy swoje ciała i widzę, że Justin intensywnie nad czymś rozmyśla. Wiem, że się martwi to przecież dla niego nowa sytuacja, czy w ogóle jest szansa aby się w tym odnalazł? To inne życie niż prowadził dotychczas, mafia przecież była całym jego życiem - Wyjedziemy na wyspę i myślę, że tam zostaniemy na dłuższy czas.
- Och, tam gdzie jest niebieska i przejrzysta woda? - nie wiem dlaczego to mówię!
- Tak, właśnie tam - uśmiecha się szeroko i przewraca oczami.
- Nie wrócimy tutaj już? - przeraża mnie myśl, iż będę tak daleko od domu.
- Pewnie kiedyś wrócimy, ale na razie musimy się ukryć. Nie wiem jak skończy się sprawa z ojcem.
- Dlaczego go zabiliście? - pytam cichutko, ale widzę, że Justin zakręca wodę i wychodzi spod prysznica. Wycieramy się szybko i przebieram się w krótkie, miętowe spodenki i białą bluzeczkę bez ramiączek. Suszę raz dwa włosy i kiedy wchodzę do pokoju widzę, że Justin już większość spakował.
- Bo tak trzeba było - odpowiada nagle i przekręcam głowę w jego stronę - Nie dałby nam nigdy spokoju, podążałby za nami jak cień i nie moglibyśmy normalnie żyć. Był chory na punkcie mafii, mnie. Widziałem obłęd w jego oczach kiedy mówił, że jestem jego własnością - zacina się na chwilę i przeciera twarz rękami - To przekroczyło wszelkie granice i nie mogłem dopuścić do tego, aby bardziej zniszczył moje życie i życie Drew. Chcę odnaleźć mamę i Jazzy, wiesz? - och! Zaskakuje mnie tym  - Teraz nie muszą się bać, będą bezpieczne. Wreszcie będę mógł je zobaczyć.
- Jak chcesz to zrobić? Przecież nawet nie wiadomo gdzie się teraz znajdują.
- Nie martw się, zrobię wszystko aby je odnaleźć. Wieści w naszej rodzinie zawsze szybko się rozchodzą. Jestem pewny, że do mamy dotrze to, iż ojciec nie żyje. Zostawię jej wiadomość na naszym głównym serwerze, kiedy tylko tam zajrzy, będzie wiedziała gdzie mnie szukać - mruga okiem i uśmiecha się uroczo - A tak w ogóle - podchodzi, przytula mnie do swojego ciała i szepcze cichutko do mojego ucha - Wyglądasz ślicznie, Skarbie - kiwam głową, ale uśmiecham się szeroko. Odchylam głowę i składam na jego ustach czuły pocałunek.

Chwilę później jemy pyszny obiad, który zrobiła gosposia. Chłopcy o czymś rozmawiają i dowiaduję się, że Drew załatwił firmowy samolot dzięki czemu nie będziemy musieli tłuc się normalnymi liniami. Jednak dociera do mnie, że teraz będę naprawdę daleko od domu, rodziny.
- Dobra, musimy się zbierać. Przed nami praktycznie cały dzień lotu - wzdycha Drew i przeciąga się leniwie. Dziwię się, że nawet nie mają wyrzutów sumienia z powodu ich ojca, ale z drugiej strony przecież to dla nich nic nowego! Zabijają od bardzo dawna, jednak to był ich tata.
- O czym myślisz, Kwiatuszku? - słyszę głos Justin i podnoszę głowę.
- Zastanawiam się, nie macie wyrzutów sumienia? No wiecie, to był wasz tata.
- Nie - Drew odpowiada niemal od razu i przenoszę na niego spojrzenie - Ojciec był kurwa obłąkany! Zwariował i jestem pewny, że nie dałby nam żyć! Owszem to nasz tata, ale sam wpajał nam abyśmy nie mieli żadnych uczuć po zabiciu kogokolwiek. Gdy sobie na to pozwolimy to będzie oznaczać nasz koniec, bo poczucie winy nas zniszczy. Więc nie, Ava, ja nie mam wyrzutów sumienia - wow, jestem nieco zaskoczona, ale faktycznie Jeremy miał w sobie coś dziwnego.
- Ja też nie mam - odpowiada Justin i mocniej ściska moje palce - Chciał Cię zabić, co innego mógłbym zrobić w takiej sytuacji? Sam mnie do tego zmusił, mógł pozwolić mi odejść i wszystko byłoby w porządku. Ale to oczywiste, że nigdy by mi na to nie pozwolił.
- Tak, byłeś dla niego idealny! Jak to kurwa w ogóle brzmiało? - prycha Drew.
- Też mnie to zaskoczyło. To, że chciał abym został szefem też przypuszczam nie było przypadkowe. Od początku tego chciał, mieć nade mną kontrolę i rządzić całkowicie moim życiem.
- Odjebało mu i tyle, dawniej taki nie był, a teraz było coraz gorzej - odzywa się nagle Jacob. Był cały czas z Justinem w tym domu, wiedział doskonale co się tam wyprawia.
- Koniec tego pierdolenia, zbieramy się. W tym momencie chcę odpocząć od tego wszystkiego i powygrzewać dupę na ciepłym piasku - Drew porusza zabawnie brwiami i mruga do mnie. Uśmiecham się mimo wszystko, bo potrafi momentalnie rozluźnić atmosferę.
- Skarbie? - nagle wpada mi do głowy przerażająca myśl, chcę tego i muszę zrobić wszystko, aby to dla mnie zrobił. Przenosi na mnie spojrzenie i czeka aż dopowiem resztę - Zrobisz coś dla mnie? - zaczynam nieśmiało, ale doskonale wiem, że nigdy się na to nie zgodzi.
- Oczywiście! Co mam dla Ciebie zrobić? - bierze moją dłoń i całuje każdą kostkę, och.
- Możemy zabrać ze sobą Ninę? - kiedy tylko kończę mówić, Justin zatrzymuje usta i nie porusza nimi przez chwilę. Wiedziałam, że się nie zgodzi i dodatkowo wkurzy!
- Ninę? - podnosi głowę i kiedy nasze oczy się spotykają widzę, jak bardzo jest zaskoczony - Co Ci przyszło do głowy, Kochanie? - wzdycham ciężko i przykładam dłoń do czoła.
- Nie chcę żeby stała jej się krzywda, Justin. Jest taka młoda! Naprawdę ją lubię i bardzo nie chciałabym aby tutaj została, Enzo zrobi jej coś złego!
- Ava, to tak nie działa - widzę coś dziwnego w jego oczach, jakby ból i rozdarcie - Nina musi ponieść karę, za to co zrobiła. Jak mam ją zabrać?
- Po prostu pojedź po nią! Chcę żeby pojechała z nami, proszę? - patrzę na niego błagalnie.
- Ava - tym razem odzywa się Jacob i widzę, że marszczy czoło.
- No co?! Zabierzmy ją ze sobą, nie zostawiajmy jej tutaj! Ona na to nie zasłużyła! - zeskakuję z krzesełka i patrzę na nich po kolei. Oni też wpatrują się we mnie, ale mają nieodgadniony wyraz twarzy - Proszę? - wpatruję się w Justina z nadzieją, że się jakimś cudem złamie i nie zostawimy tutaj Niny - Przecież jesteś szefem, tak? Na pewno możesz to zrobić - podchodzę i przytulam się do jego ramienia. Opiera głowę na mojej i czuję jak wzdycha ciężko. Patrzę mu w oczy i widzę w nich miłość jaką mnie darzy. Ciężko mi uwierzyć, że naprawdę mnie kocha, ale muszę to teraz wykorzystać.
- Dobrze - słyszę jego cichy głos i otwieram usta w szoku - Zbierajmy się i w drodze na lotnisko pojedziemy po Ninę - rany! Nie mogę uwierzyć, że się zgodził!
- Naprawdę?! - krzyczę i jestem cholernie szczęśliwa! - Dziękuję, dziękuję, dziękuję! - wskakuję w jego ramiona i mocno wtulam się w jego ciało. Od razu mnie obejmuje i przenosi dłonie na moje pośladki, które mocniej ściska.
- Co ja z Tobą mam, Skarbie - kręci głową, ale widzę jak uśmiecha się szeroko.
- Kocham Cię - szepczę mu cichutko do ucha tak, aby tylko on to słyszał. Od razu czuję, jak spina swoje ciało i przysuwa swoje usta do mojego ucha.
- Ja Ciebie też kocham, Kruszynko. Najmocniej na świecie - gryzie mnie w płatek ucha, aż po moim ciele przebiega przyjemny dreszcz - A teraz musimy już jechać, nie ma czasu.
Stawia mnie na podłodze, ubieram szybko buty i wychodzimy. Tak jak wspominał Justin, w drodze na lotnisku jedziemy jeszcze do Enzo. Kiedy zatrzymujemy się przy ogromnym domu, jestem lekko zestresowana. Tak naprawdę nie wiem czy to wszystko się uda i Nina będzie mogła z nami pojechać. A jeśli Enzo się nie zgodzi? Jednak mocno trzymam kciuki kiedy Justin wchodzi do domu, modlę się cichutko żeby się udało i aby mogła wyrwać się z tego popieprzonego miejsca!
- Jesteś niemożliwa, Ava. Wiesz o tym? - słyszę głos Drew, ale widzę jak uśmiecha się szeroko - Mojemu bratu kompletnie odjebało na Twoim punkcie skoro ot tak, zgodził się zabrać Ninę - mruga zadziornie i kręci głową - Kto by pomyślał.
- Oj tam, cicho! - wystawiam mu język i dostrzegam Justina i Ninę. Ma zdezorientowany wyraz twarzy i wiem, że się boi. Szybko wyskakuję z samochodu, podbiegam do niej i przytulam ją mocno - Cześć, mała! - odgarniam jej włosy z twarzy i uśmiecham się do niej szeroko.
- Ava? Co Ty tutaj robisz? Co się dzieje? - pyta cicho i marszczy czoło.
- Dziewczyny nie ma czasu, już już - Justin nas pogania i wsiadamy znowu do samochodu.
W drodze na lotnisko opowiadam jej wszystko ze szczegółami, jest zszokowana wydarzeniami i dopiero po dłuższej chwili dociera do niej fakt, że wyjeżdżamy z LA bardzo daleko. Po chwili wybucha płaczem i mocno tulę jej szczupłe ciało do swojego, głaszczę po plecach i słyszę jak po cichutku szepcze do mojego ucha "dziękuję". Sama czuję łzy na policzkach i wiem, że dobrze zrobiłam prosząc o to Justina. Zrobił to dla mnie a to oznacza, że naprawdę musi mnie mocno kochać.

Nie mija dużo czasu, a docieramy na lotnisko. Samolot jest prywatny dzięki czemu nie musimy przechodzić przez odprawę. Mimo tego co się stało, chłopcy mają naprawdę dobre humory, rozmawiają wesoło, uśmiechają się i popychają. Nikt nie zostaje w LA. Ani Jacob ani Thomas, wszyscy jadą razem z nami. Ale cieszy mnie to. Są naprawdę w porządku i w sumie nie mają już po co tutaj zostawać. Ciekawa jestem gdzie będziemy mieszkać na miejscu, skąd weźmiemy w ogóle na to kasę? Naprawdę Justin ma jej aż tyle, aby zatrzymać się w takim miejscu?
- Pasy, Ava - słyszę głos mojego chłopaka, który wyrywa mnie z rozmyśleń - Znowu odpłynęłaś, wszystko w porządku? - przygląda mi się i marszczy czoło.
- Tak, chyba tak. Chociaż zastanawiałam się, za co my będziemy tam żyć?
- Och, serio? - uśmiecha się szeroko i kręci głową - Martwisz się kasą? - przytakuję tylko głową - Nie musisz, Ava mamy jej pod dostatkiem. Każdy z naszej czwórki zarabiał przez ostatnie jedenaście lat. Dodatkowo wziąłem wszystko z sejfu ojca i mam dostęp do jego konta. Mamy kasy pod dostatkiem, więc nie obawiaj się o nic - całuje mnie w czoło i wtula głowę w moje włosy - Zatroszczę się o Ciebie. Nie pozwolę, aby stała Ci się krzywda, wiesz?
- Wiem. - dotykam palcami jego policzka i opieram czoło o jego.
- Jesteś dla mnie wszystkim - kiedy to mówi czuję, jak bardzo mocno bije moje serce.





***************************************************************
 N I E S P O D Z I A N K A
Kto się cieszy? :D




25 komentarzy:

  1. Cudowny !!!! Ale niespodzianka :D mam pytanie : planujesz jeszcze aby justin i ava mieli dziecko ? Prosze odpowiedz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, by było i gdyby po zakończeniu kontynułowała

      Usuń
  2. Super, szkoda że niedługo koniec :-\

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju super!! Szkoda że niedługo koniec :cc

    OdpowiedzUsuń
  4. O MÓJ BOŻE !! KOCHAM CIĘ !!!!!!!1 DZIĘKUJE ŻE DODAŁAŚ !! JESTEM ZUPEŁNIE PADNIĘTA I ZANIM DODAŁAŚ ROZDZIAŁ MÓJ HUMOR BYŁ MEGA ZŁY. DZIĘKUJE DZIĘKUJE DZIĘKUJE

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże wspaniały *.* Ja nie chce końca..chyba się poryczę przy ostatnim rozdziale.Tak bardzo kocham to opowiadanie.Mam ogromną nadzieję,że jednak opublikujesz 2 część.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej !! Super rozdział ♡

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaaaa się cieszę!

    OdpowiedzUsuń
  8. ja się ciesze bardzo bardzo ale tez smucę bo tylko 2 rozdziały do końca chyba ze tam tez masz dla nas niespodziankę kocham całym serduszkiem <3

    OdpowiedzUsuń
  9. ja ja ja, ale troszke smuce bo zaraz juz koniec :((

    OdpowiedzUsuń
  10. Super może bd to kontynuować ?

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak bardzo idealny!!!!!! Dziękujemy nqdhshshsjjssjjsjssj

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja się cieszę! Dosłownie tańczę tu taniec szczęścia xD Świetny rozdział, nie spodziewałam się że Justin się zgodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wierzę że dopiero teraz wpadłam na tego bloga! Boże, jest najlepszy. Naprawdę zamierzasz go zakończyć? Mam taką ogromną nadzieję na happy end... Zazwyczaj ich nie lubię, ale tutaj... nie wiem, ten blog jest taki wyjątkowy. Widziałam ich wiele i z początku wydawało mi się to zwyczajne- porwanie, miłość, blablabla, problemy w związku, blablabla, naiwna dziewczyna. A tutaj szok, Ava nie jest aż taka naiwna, tylko bezbronna, choć silna... I Justin, ach! Cudnie. Chyba się za bardzo zachwycam, ale co mi tam. Strasznie bym chciała, żeby Ava spotkała się jeszcze ze swoją rodziną i tą swoja starą przyjaciółką, ale jednocześnie chcę, żeby była zawsze z Justinem.. Uwielbiam też Drewa, jest w trójce moich ulubionych postaci. Nina też wydaje się fajna. Nie wiem sama no, ona zasługuje na szczęście tak czy siak, nie mogę się doczekać kolejnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aww... dziękuję za miłe słowa. Aż mam banana na buzi :D

      Usuń
  14. ja sie ciesze, bardzo, super rozdzial wyszedl, ciesze sie sie zde jus zial nine ze soba kochaaam

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups nie ten blog xd ale ten tez twoj jest swietny, szkoda ze tak malo zostalo :/

      Usuń
  16. kocham!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetne. Liczę na część II. :)
    xo

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudowny 👌proszę pisz drugą część

    OdpowiedzUsuń