Szablon wykonany przez Yassmine.

środa, 19 listopada 2014

Rozdział 54.

Czuję ciągle pistolet przy swojej głowie i czekam na strzał, dlaczego przedłuża? Naprawdę chce mnie aż tak męczyć? Nie może prostu pociągnąć za spust i skończyć ten cyrk raz na zawsze?
- Mam coś przekazać Justinowi? - pyta cicho.
- Tak - mój głos jest słaby i ledwo słowa przechodzą przez moje gardło - Że bardzo go kocham.
- Och, to takie słodkie, naprawdę! Na pewno mu przekażę, Skarbie - czuję jak głaska mnie po włosach, ale bardzo nie chcę jego dotyku.
Obrzydza mnie!
Niespodziewanie słyszę strzał, ale nadal żyję. Co jest? Otwieram oczy i widzę stojącego w drzwiach Justina, boże! Jak to możliwe? Patrzy prosto na mnie, a ja siedzę jak sparaliżowana. Jest tutaj! Czuję świeże łzy na policzkach i tak bardzo cieszę się, że dane jest mi go jeszcze zobaczyć.
- Chodź do mnie, Kwiatuszku. Szybciutko, no dalej - zmuszam swoje ciało do ruchu, ale opornie mi to idzie. Przekręcam głowę w stronę mężczyzny i widzę, że Justin postrzelił go w ramię. Podnosi głowę i obdarza mnie spojrzeniem pełnym nienawiści i jadu. Zrywam się na równe nogi i biegnę do Justina, kiedy tylko wpadam w jego ramiona mocno mnie do siebie tuli, a ja płaczę cichutko - Ciii, jesteś już bezpieczna, Kochanie. Nikt nie zrobi Ci krzywdy, spokojnie - głaska mnie po plecach i uspokaja. Po chwili stawia mnie na podłodze i podchodzi do mężczyzny - Jak mogłeś to zrobić, tato? - widzę, że ma zszokowany wyraz twarzy i nie wierzy, że Jeremy posunął się do czegoś takiego - Myślałem, że jestem dla Ciebie ważny, że zależy Ci na moim szczęściu!
- Och daj spokój, synu! Jesteś dla mnie ważny, czyż to nie oczywiste? Jesteś moim następcą! - przykro się tego słucha. Justin jest dla niego tylko pracownikiem, maszynką do zabijania ludzi i robienia im tych strasznych rzeczy! Ciekawe czy Jeremy w ogóle kocha własne dzieci?!
- Ava! - słyszę głos Drew i po chwili wpada do pokoju. Mocno mnie do siebie tuli, ale kiedy widzi scenę przed sobą, od razu mnie od siebie odkleja. Podchodzi do mnie Jacob i obejmuje mnie ramieniem, wtulam się w jego bok, ale bardzo tego teraz potrzebuję, za bardzo się boję! - To Twoja sprawka? - jego głos przesiąknięty jest szokiem, zupełnie tak jak Justina - Nie wierzę! Jak mogłeś?! Ja pierdole!
- Uspokój się, Drew! Twój brat nie może być z tą dziewczyną, popatrz co się z nim stało! Zrobił się miękki, a od urodzenia nie pozwalałem mu na żadne uczucia! Ale ona się pojawiła i wszystko zepsuła!
- Ta dziewczyna, to najlepsze co go w życiu spotkało! - o boże, Drew - Żałuję, że wtedy kiedy odchodziłem nie zabrałem go ze sobą! Nie powinien był go tam zostawiać!
- Myślisz, że bym Ci na to pozwolił? Oczywiście, że nie! Jest moją własnością! Ty mnie zawiodłeś, więc skupiłem całą uwagę na drugim synu, to chyba proste? - widzę jak Justin spina swoje ciało i zwija dłonie w pięści - Tak mi się teraz odpłacacie za wychowanie was, poświęcenie?
- Pierdole takie poświęcenie, wiesz?! - Drew nie szczędzi słów, ale przynajmniej jest szczery - Jesteś naszym ojcem, ale tym, co zrobiłeś przeszedłeś samego siebie! Rozumiesz to? Dociera cokolwiek do Ciebie, czy praca totalnie Cię zaślepiła?! - rany, ależ jest wściekły!
- Nie podnoś na mnie głosu, Drew! - Jeremy próbuje się podnieść, ale z marnym skutkiem - Postrzeliłeś własnego ojca? - tym razem zwraca się do Justina i podnosi na niego głowę.
- Tak - mówi tak cicho, że ledwo go słychać - Trzymałeś pistolet przy głowie najważniejszej dla mnie osoby. Cóż innego miałem zrobić, tato? - o kurwa! Mocno zaciskam usta i powstrzymuję łzy.
- Co Ty pieprzysz! Ona jest dla Ciebie najważniejsza? - spogląda na mnie i w jego spojrzeniu nie ma nic, jest wyprane z jakichkolwiek uczuć - Dawniej była to praca! Sam widzisz, jak bardzo Cię zmieniła!
- Masz rację, zmieniła mnie. Jestem zaskoczony, ale dobrze mi z tą zmianą. Fajnie pobyć dobrym człowiekiem, usłyszeć czułe słowo od osoby którą się kocha, przytulić. Znasz to uczucie, tato?
- Nie potrzebuję go! Jestem szefem mafii, mam się kurwa przytulać do baby? Słyszysz się?
- Mama tak bardzo Cię kochała, zupełnie tego nie rozumiem, bo jesteś skończonym kutasem! - Drew podchodzi do niego i wymierza mu cios w twarz, o cholera!
- Mama? - Jeremy ociera krew z nosa i prycha z kpiną - Znajdę ją, możesz być tego pewny! I kiedy już to zrobię - jego wzrok zmienia się na myśl o ich mamie - Zabiję ją i nawet nie drgnie mi powieka! Za to, że uciekła ode mnie, a nigdy nie powinna tego robić. Oraz za to, że zabrała mi córkę!
- To jest także jej córka, nie zapominaj o tym. Jednak dobrze zrobiła, ochroniła ją i może w tej chwili Jazzy ma dobre życie. Nie to, co my! - czuję ból w głosie Justina. Wiem, że dla niego to ciężka chwila. W końcu to jego ojciec który był z nim przez całe życie.
- Och, wcześniej Ci to nie przeszkadzało! Dopiero teraz, kiedy ta mała dziwka otworzyła Ci oczy! Nigdy nie powinienem do tego dopuścić i żałuję, że nie pozwoliłem zabić jej Marlonowi! - wzdrygam się i czuję, jak Jacob mocniej mnie do siebie przytula. Podnoszę głowę i kiedy nasze spojrzenia się spotykają, uśmiecha się delikatnie i głaszcze mnie po policzku. Przytulam głowę do jego piersi i tak bardzo chciałabym być w zupełnie innym miejscu, jak najdalej stąd - Co Ty wyprawiasz, synu?!
- To nie ma znaczenia, chciałem powiedzieć Ci, że odchodzę. Zaakceptujesz to? - co takiego?!
- Chyba sobie żartujesz?! - Jeremy podnosi się i podpiera o ścianę. Z jego ramienia obficie sączy się krew, nie wygląda to dobrze - Wiesz, że nie mogę Ci na to pozwolić?
- Drew odszedł, pozwoliłeś mu. Dlaczego ze mną miałoby być inaczej?
- Bo jesteś inny od niego! Twardy, zdecydowany, pewny sobie! Jesteś idealny! Dokładnie taki, jakiego sobie wymarzyłem do tej roli, nie rozumiesz tego? - nie wiem dlaczego, ale brzmi jakby był obłąkany na punkcie mafii i Justina. Dociera do mnie, że tak naprawdę jego ojciec zniszczył mu życie.
- Więc nie pozwolisz mi odejść? - głos Justina brzmi dziwnie obojętnie.
- Oczywiście, że nie! Co to za pytanie?! - Jeremy prycha z kpiną i kręci głową.
- Wyjeżdżam, tato - o cholera! - Chcę, żebyś się z tym pogodził i dał mi spokój. Mogę na to liczyć?
- Absolutnie! Nie pozwolę Ci na to, synu! Nie mogę Cię stracić!
- Jeśli nie będziesz mnie szukał, nie stracisz mnie. Skontaktuję się z Tobą, nawet może odwiedzę?
- O czym Ty mówisz do cholery?! Nigdzie nie wyjedziesz, a już na pewno nie z nią! Po moim kurwa trupie, rozumiesz?! Nigdy Ci na to nie pozwolę! - ależ jest wściekły!
- Tego się właśnie obawiałem - mówi cicho i kręci głową zrezygnowany. Przenosi wzrok na Drew i wpatrują się w siebie, a ja nic z tego nie rozumiem. O co chodzi?
- Daj nam spokój, tato. Chcemy spróbować innego życia, z dala od tego miejsca. Pozwól nam na to - tym razem odzywa się Drew, ale jego głos jest wyprany z uczuć.
- Znajdę was nawet na końcu świata, rozumiecie? Jesteście moją własnością, nie macie prawa ot tak powiedzieć, że odchodzicie! Jesteście tutaj na całe życie, od tego nie można odejść, kiedy ma się tylko na to ochotę! Jesteście gówniarzami skoro tak myślicie! - wrzeszczy jak obłąkany, rany!
Widzę jak Drew z Justinem znowu na siebie spoglądają, delikatnie przytakują głowami i czuję, jak Jacob odwraca mnie w swoją stronę tak, abym nie mogła patrzeć na chłopaków. Podnoszę głowę i próbuję coś wyczytać z jego twarzy, ale jest to niezmiernie trudne. Dopiero teraz dostrzegam Thomasa, który mruga do mnie okiem i uśmiecha się delikatnie, ale wychodzi z tego bardziej grymas. Próbuję odwrócić się w stronę braci, ale Jacob mi na to nie pozwala. Marszczę czoło i totalnie nie wiem o co mu chodzi. Jednak widzę, jak Thomas kręci przecząco głową i Jacob zasłania mi uszy, och. Mimo wszystko słyszę dwa strzały, wzdrygam się w ramionach chłopaka i mocno wczepiam w jego ciało. Podnosi mnie delikatnie, żeby było mi wygodniej, ale ja mam szeroko otwarte oczy, oddycham szybko, ciężko i panika przejmuje moje ciało. Kto umarł? Gapię się tępo przed siebie i widzę pokój po drugiej stronie korytarza. Jest przytulny, jasny ze ścianami w kolorze beżu. Na komodzie stoją śliczne kwiaty w wazonie i przez okno wpadają cudowne promienie słoneczne.
- Kochanie? - słyszę głos Justina i czuję jego dłonie na mojej talii. Próbuje odczepić mnie od Jacoba, ale ja mocno trzymam się jego ramion, ściskam w dłoniach jego koszulkę i nie chcę żeby mnie puszczał - Ava, już dobrze - kręcę głową i nie dopuszczam do siebie żadnych myśli, jestem jak sparaliżowana i próbuję zamknąć oczy, które jak na złość w ogóle mnie nie słuchają! - Skarbie, chodź do mnie. Już po wszystkim - czuję jego dłonie na moich plecach i dopiero teraz zamykam oczy - Jesteś bezpieczna, Kwiatuszku - czuję jak Jacob przekręca się bokiem i kiedy odchylam głowę, widzę przed sobą Justina. Opieram swoją głowę o policzek Jacoba i wpatruję się w chłopaka, który stoi przede mną. Marszczy czoło, jakby nie rozumiał mojego zachowania i widzę w jego spojrzeniu jakiś dziwny ból. Od razu działa to na mnie i wystawiam do niego ręce, bierze mnie w swoje ramiona i mocno tuli. Obejmuję jego biodra nogami i szybko opuszczamy pomieszczenie. Jednak kątem oka dostrzegam ciało Jeremiego, boże! Pisk ucieka z moich ust i nie mogę uwierzyć, że zabili własnego ojca! - Ciii, zamknij oczy, nie patrz na to - jest za późno, bo widziałam dwie dziury w jego czole!
- D-dlaczego? - jąkam się i płaczę cichutko w ramię Justina.
- Tak trzeba było, Ava - odzywa się Drew i widzę, że złość go jeszcze trzyma - Nie dałby nam spokoju i nigdy nie uwolnilibyśmy się od tego miejsca. To już był obłęd!
Nic już nie mówię, ale nikt też więcej się nie odzywa. Pakujemy się do samochodu, Justin mocno tuli mnie do swojego ciała, głaszcze po plecach. Dopiero teraz uspokajam się i rozluźniam mięśnie.

Budzę się kiedy czuję jak moje ciało się unosi. Otwieram oczy i widzę Justina, który właśnie wchodzi do naszego pokoju i układa mnie na łóżku. Zdejmuje ze mnie buty, spodnie, koszulkę i zostaję w samej bieliźnie. Okrywa mnie kołdrą jednak nie kładzie się obok mnie. Krząta się po pokoju, zbiera różne rzeczy pakuje walizki, och! Naprawdę chce opuścić to miejsce?! Przecież to jego dom.
- Co robisz? - pytam cicho, siadam i patrzę na niego zdezorientowana.
- Musimy stąd wyjechać, nie chcę tutaj być - co takiego? - Nie wiem czy ktoś widział jak zabijamy ojca, ale nawet nie chcę się o tym przekonać, dlatego musimy zniknąć - znowu kłopoty? - O nic się nie martw, Kochanie - podchodzi, bierze moją głowę w dłonie i składa na moich ustach pocałunek - Jesteś bezpieczna i nikt mi Cię już nie zabierze, obiecuję. Przepraszam! Nigdy sobie tego nie wybaczę, że zostawiłem Cię samą! Tak mało brakowało - opiera czoło o moje i widzę udręczenie na jego twarzy.
- Zdążyłeś - wypowiadam to niemal szeptem i czuję, jak bardzo zaschło mi w gardle.
- Ledwo, Ava... ledwo - kręci głową i sama nie mogę uwierzyć, że było tak blisko! - Jestem kompletnym idiotą! Nie przewidziałem tego, a powinienem! - odchodzi ode mnie i pakuje wszystkie moje ubrana do czerwonej walizki. Przecież to nie jego wina, stało się po prostu i tyle. Wszystkiego przewidzieć przecież nie można, a życie ciągle nas zaskakuje. Nie jest jasnowidzem do cholery!
- To nie Twoja wina, Skarbie - mówię cichutko, ale kiedy nasze oczy się spotykają widzę, jak bardzo jest na siebie wściekły. Podnoszę się z łóżka i podchodzę do niego. Przytulam się do jego pleców i całuję w łopatkę - Spokojnie - czuję jak spięte jest jego ciało, ale kiedy głaszczę go po brzuchu, oddycha głęboko i powoli się odpręża - Nie pozwolę Ci, abyś się obwiniał. Rozumiesz?
- Tak bardzo Cię kocham, Ava - spuszcza głowę, a moje serce boleśnie się zaciska - Gdybym nie zdążył - nie kończy, szybko przenoszę się do przodu staję na palcach i wpijam w jego usta. Pocałunek jest mocny, nachalny i zmysłowy. Gryzę go w dolną wargę i cichutki jęk ucieka z jego ust, podnieca mnie to i przenoszę usta na szyję. Przejeżdżam po niej językiem, przygryzam i dmucham. Słyszę jak Justin zaczyna głęboko oddychać, przenosi swoje dłonie na moje pośladki i po chwili sadza mnie na komodzie, och! Jednym ruchem odpina mój stanik i kiedy tylko dotyka moich piersi, czuję to w całym ciele! Odchylam głowę do tyłu kiedy szczypie stuki i znęca się nade mną. Poruszam delikatnie biodrami, żeby sobie jakoś ulżyć, ale to na nic, bo nie dotyka mnie nigdzie poza piersiami. Otwieram oczy i widzę, jak wpatruje się we mnie z uchylonymi ustami, jest podniecony i od razu widać to na jego twarzy. Nie wierzę, że mimo tego co razem przeszliśmy, obdarzyłam go tak ogromnym uczuciem. A jeszcze bardziej nie wierzę w to, że i on mnie pokochał. Chłopak z mafii, który nie wiedział, co to uczucia. Jednak zmienił się, tak cholernie bardzo! Dla mnie, przeze mnie i na samą myśl czuję ciepło w sercu. Wiem, że zrobię dla niego wszystko! Kocham go całą sobą i nic tego nie zmieni. Odrywa swoje dłonie od moich piersi, szybko ściąga z siebie koszulkę, jeansy razem z bielizną i przesuwa się do mnie. Wpada mi do głowy pomysł i nawet nie wiem co mi z tego wyjdzie, bo nigdy tego nie robiłam. Jednak odsuwam go od siebie i widzę zdziwienie na jego twarzy. Klękam przed nim i kiedy orientuje się co chce zrobić, otwiera usta w szoku - Ava - zaczyna, ale biorę główkę jego penisa do ust i od razu się zacina. Odchyla głowę do tyłu, a ja wsuwa go do ust. Jest strasznie twardy, naprężony, ale skóra jest ciepła i delikatna. To dziwne uczucie, ale całkiem przyjemne, szczególnie kiedy widzę wyraz jego twarzy. Poruszam delikatnie głową i dodatkowo pomagam sobie ręką, ale cały czas obserwuję jego reakcję. Jego wyraz twarzy cholernie mnie podnieca i widać, że jest mu w tej chwili bardzo dobrze. Dzięki temu wiem, że moje działania idą w dobrą stronę i jednak sprawiam mu przyjemność. Czuję jak wsuwa palce w moje włosy i mocniej napiera na moją głową, prześlizguję językiem po całej długości i teraz słyszę jak głośno jęczy, cholera! Nie sądziłem, że to takie fajne uczucie doprowadzić faceta do takiego stanu, jednak działam dalej i delikatnie przyśpieszam. Zasysam główkę i czuję jak Justin spina swoje ciało. Od razu chwyta mnie za ramiona i podnosi do góry. Patrzy prosto w moje oczy, jego wzrok przepełniony jest pożądaniem i wygląda tak cudownie seksownie! Przygryzam wargę, bo stoimy tak i nic się nie dzieje, czuję jego penisa między moimi nogami, naprawdę jestem podniecona i pragnę więcej, jednak on nic nie robi. Biorę sprawy w swoje ręce i zaczynam delikatnie poruszać biodrami i ocierać się o niego, och! Cudowne uczucie od razu roznosi się po całym moim ciele, odchylam głowę i oddaję się temu całkowicie. Czuję, jak Justin znowu chwyta mnie za pośladki, opiera o zimną ścianę i mocno się we mnie wbija. Cichy pisk ucieka z moich ust, ale nie boję się. Blokuję wspomnienia, bo doskonale wiem, że nie zrobi mi krzywdy. Jest podniecony i pragnie mnie tak samo mocno, jak ja jego - Kurwa, Kochanie - porusza się szybko i wbija we mnie raz za razem. Wiem, że wcale nie potrzeba mi wiele, bo moje podniecenie jest bolesne i potrzebuję orgazmu! - Jesteś cudowna! - szepcze do mojego ucha, ale nie zwalnia ruchów - I moja, tylko moja. Na zawsze! - mówi to tak seksownie! Mocno wbijam palce w jego ramiona i czuję już to cudowne ciepło, które kumuluje się w dole mojego brzucha - Och, tak Skarbie, pokaż mi to - kiedy kończy mówić całuje mnie w szyję, przejeżdża językiem i dochodzę z głośnym jękiem, boże! Uczucie jest przytłaczające, intensywne i wlewa się w każdy nerw mojego ciała. Oddycham ciężko, wczepiam się mocniej w jego ciało i przygryzam płatek jego ucha. Spina swoje ciało i czuję jak dopada go spełnienie. Wsuwam palce w jego włosy i zaciskam je w pięści.
- Jesteś mój, tylko mój - szepcze mu cichutko do ucha i czuję, jak mocno ściska moje pośladki.

Jestem szczęśliwa i dopiero teraz dociera do mnie, że Jeremy nie zrobił mi krzywdy. Justin znowu mnie uratował. Wtulam głowę w jego szyję i wreszcie schodzi ze mnie cały stres i strach. Czuję łzy na policzkach i chłopak mocno mnie do siebie tuli...





****************************************************************

Trzy rozdziały do końca! :)



25 komentarzy:

  1. o Boże jaki piękny rozdział ! wiedziałam że Justin zdąży ! nie mogłoby być inaczej. nie pozwoliłby jej umrzeć :) pięknie piszesz ... nie moge doczekać się następnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdzial ♥ nie spodziewałam się, że Justin zabije ojca, no ale w sumie nigdy go nie lubiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega :* A kiedy skończysz to opowiadanie nd nowe też z JUSTINEM ?

    OdpowiedzUsuń
  4. O 3matko, rozdziały są super <

    OdpowiedzUsuń
  5. O a co to jeszcze nikt nie czytał nowego? :o czyli jestem pierwsza.
    Uwielbiam to

    OdpowiedzUsuń
  6. Liczyłam na nieco więcej akcji, ale nie narzekam. Podobała mi się końcowa scena! Przeraża mnie to jak zboczona potrafię być. O.o Haha. 3 tylko!? Zrobisz 2 część prawda? I hope so!
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akcji już nie będzie :) Jest tylko trzy rozdziały do końca, więc nie wiem co jeszcze mogłoby się wydarzyć. Tak więc teraz już luz i spokój :)
      Na dzień dzisiejszy mam trzynaście rozdziałów drugiej części. Jednak nie jestem przekonana, czy w ogóle ją opublikuję.

      Usuń
    2. fajnie byłoby gdybys opublikowała

      Usuń
  7. Kocham to ! <3 Proszę opublikuj 2 Cześć *.* Uwielbiam to ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Końcówka ahsuussgwwjiwwkdhawuyygav <3 <3 <3 pisz następną część <3<3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeju tylko 3? :o Szybko poszło! Blog jest na serio świetny! *-*
    Ava i Justin są mega fajni!! :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże wspaniały *.* Tak się cieszę,że Justin rzucił mafię przynajmniej tą jego ojca.Ave i Justin są tacy słodcy.....Boże.Nie chcę końca tego opowiadania :(

    OdpowiedzUsuń
  11. kocham!!!!!!!!!!!!!!!!!! i czekam na nn. Jeremy nie żyję, może teraz będzie lepiej w ich życiu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Z góry chcę przeprosić za to, że prawie wcale nie komentuję ci rozdziałów. No dobra, chyba w ogóle nie komentuję. Naprawdę, czytam to od jakiegoś 14 rozdziału, ale to kocham. To jest jedno z moich ulubionych. Napisałaś "Trzy rozdziały do końca" a ja takie "Co jak to". Opowiadanie jest niesamowite, masz ogromny talent!

    http://heartwantswhatitwants-jbff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. 00:40, a ja czytam twoje opowiadanie. OMG całkiem zwariowałam przez cb. Jutro mam wstać o 5:40... KC i czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  14. wiedziałam ze to ten pierdolony chuj chciał Ją zabić i dobrze ze Justin go zabił tyle spokoju a rozdział cudowny już idę czytać następny Kocham CIĘ <3

    OdpowiedzUsuń