Szablon wykonany przez Yassmine.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział 53.

Kiedy budzę się w piątkowy poranek czuję, jak słońce ogrzewa moją twarz i leniwie uśmiecham się do siebie. Przeciągam się, ziewam i kiedy otwieram oczy, niestety nie ma obok mnie Justina. Mam nadzieję, że nie będzie miał kłopotów z tatą, bo tego bardzo bym nie chciała. Ale jednak nie przeleciał tamtej dziewczyny, a musiał to zrobić. Może właśnie robi to w tej chwili? Czy umiałabym mu to wybaczyć? Nie wiem, ma to w ogóle jakieś znaczenie? Mimo, że mnie kocha może przecież robić co chce, ja nie mogę mu niczego zabronić, bo i tak mnie nie posłucha. Jedyną osobą, która ma być posłuszna jestem ja. Kręcę głową, wyskakuję z łóżka i biorę szybki, ciepły prysznic. Nucę pod nosem jakąś melodię której w ogóle nie znam, nakładam lekki makijaż i suszę szybko włosy. Wkładam na siebie zwykłe niebieskie jeansy i cienką, szarą bluzeczkę.

Kiedy zbliżam się do schodów, jest dziwnie cicho i zastanawiam się, czy znowu jestem sama. Nie wiem dlaczego, ale dziwnie mnie to przeraża. Mam nadzieję, że Justin zainstalował już bramkę na kod po drugiej stronie, ale szczerze? Uspokoiłoby mnie to więc liczę po cichu, że zdążył już to zrobić. Rozglądam się po salonie, ale nie ma żywej duszy, wzruszam ramionami i przechodzę do kuchni zrobić sobie jakieś śniadanie, jednak zamieram w samym wejściu. Mój koszmar się spełnia i na barowym krzesełku siedzi Lucas, niech to szlag!
- Cześć, śliczna! - mruga do mnie i uśmiecha się szeroko.
- Co tutaj robisz? Jak wszedłeś, Lucas? - czuję już, jak panika strzela w moje ciało.
- Och, mam swoje sposoby. Chyba powinnaś to wiedzieć, prawda?
- No tak - staram się brzmieć pewnie, ale we mnie szaleje tornado! - Co Cię do nas sprowadza?
- Ty - odpowiada krótko i jego spojrzenie nieco się zmienia, cholera!
- Ja? - zachowuję się swobodnie nastawiam czajnik, biorę kubek i wsypuję dwie łyżeczki kawy.
- Owszem. Pójdziesz ze mną, Skarbie - odwracam gwałtownie głowę w jego stronę i zamieram. Stoi dosłownie centymetr ode mnie! Opiera się biodrem o szafkę, zakłada ręce na piersiach i czeka.
- Dokąd? - boże! Przerażenie strzela w moje ciało i nie wiem co chce zrobić.
- W pewne miejsce, Ava. Tylko to musisz wiedzieć. Możesz napisać list do Justina.
- List? - marszczę czoło, ale rozumiem tego. Po co mam to zrobić? - 
Dlaczego?
- Bo nigdy więcej już go nie zobaczysz, Skarbie. Przykro mi - chryste! Co on wygaduje?!
- Dlaczego miałabym go nigdy nie zobaczyć? Co chcesz zrobić?
Zaczynam cofać się w stronę wyjścia z kuchni. Idę tyłem, ale Lucas idzie w moją stronę. Rzucam się biegiem i szybko wchodzę po schodach wiem, że biegnie za mną bo słyszę jego kroki. Jednak dopadam do naszego pokoju i zamykam go na zamek, sekundę później słyszę jak chłopak się dobija.
- Otwórz drzwi, Ava! - jego głos zmienił się na groźny i surowy. Rozglądam się po pokoju, ale nie wiem co mam zrobić! Z tego domu nie ma ucieczki, jak niby mam sobie poradzić? Niech to szlag! Czuję, że Lucas chce zrobić mi coś złego, a ja nie umiem się bronić. Boże! Gdzie są chłopcy? Gdzie jest Justin? - Czekam, Kochanie! Zrób to, a unikniesz większego cierpienia. No dawaj! - siadam obok łóżka i czuję łzy na policzkach - Wiesz, że zabiorę Cię ze sobą, Kochanie. Dlaczego mi to utrudniasz? Nie uciekniesz przede mną, nie masz nawet dokąd! - nie robię nic, chowam głowę w kolana i modlę się, żeby wrócił któryś z chłopców albo Justin. Na pewno obroniłby mnie przed Lucasem! Ale nie ma żadnego z nich i wiem, że nie skończy się to dla mnie dobrze - Sama tego chciałaś! - jak na zawołanie słyszę głuchy odgłos strzału i jednym pchnięciem chłopak otwiera drzwi. Staje w nich pewny siebie i szybko do mnie podchodzi. Chwyta za moje ramiona i stawia na równe nogi - Mówiłem, że nie ma sensu uciekać - mówi cicho i odgarnia włosy z mojej twarzy - Nie płacz, Skarbie - przybliża twarz do mojego ucha i szepcze cichutko - Wszystko będzie dobrze - odwraca mnie tyłem do siebie, mocno przytula moje plecy do swojego torsu i przykłada do moich ust chusteczkę. Czuję metaliczny zapach i szarpię się mocno na wszystkie strony - Ciii, zaraz zaśniesz, zaopiekuję się Tobą - faktycznie czuję, jak moje ciało słabnie. Mięśnie wiotczeją i po chwili nie mam nad nim żadnej kontroli. Dodatkowo bardzo chce mi się spać i moje powieki robią się strasznie ciężkie. Lucas odsuwa chusteczkę, mocniej przytula mnie do siebie i głaszcze po brzuchu - Właśnie tak, maleńka... śpij dobrze - całuje mnie w głowię i są to ostatnie słowa, które docierają do mojej świadomości.

Budzę się nagle i gwałtownie otwieram oczy, w pokoju jest ciemno i praktycznie nic nie widzę. Cholera, gdzie ja jestem? Przykładam dłoń do głowy, bo cholernie boli i dziwnie pulsuje. Podnoszę się powoli z miejsca, ale nie ma tutaj okna, więc nawet nie wiem która jest godzina ani jaka pora dnia. Chyba nie spałam zbyt długo? Dlaczego Lucas mnie zabrał? Po co? Czy właśnie przez to chciał zemścić się na Justinie? Jeśli tak, to idealnie sobie to obmyślił jednak dziwi mnie to, że już drugi raz zostałam sama! Dlaczego? Wiem, że chłopcy mają swoje obowiązki i nie mogą mnie niańczyć, ale Justin nie pozwalał mi być samej, dlaczego to się zmieniło i Lucas tak łatwo mnie zabrał?
- Obudziłaś się! - słyszę nagle jego głos i aż się wzdrygam.
- Co to za miejsce? Dlaczego mnie zabrałeś, Lucas? O co tutaj chodzi? - słowa z moich ust wychodzą jak z karabinu, chłopak podchodzi i chwyta mnie za ramiona.
- Spokojnie, wszystko jest w porządku, Skarbie - uśmiecha się pocieszająco, przechodzi w kąt pokoju i zapala lampkę. Mrużę oczy i próbuję przyzwyczaić się do światła.
- Ile spałam? Która godzina? - wpatruję się w niego, ale on wygląda na wyluzowanego.
- Spałaś niecałe dwie godziny, przesadziłem troszeczkę ze środkiem usypiającym, wybacz.
- Co ja tutaj robię? - obejmuje swoje ciało ramionami i bardzo boję się tego miejsca.
- Jesteś? Zabrałem Cię, bo ktoś mi to zlecił. Nie mam z tym nic wspólnego - jasne! Dobre sobie!
- Kto kazał mnie zabrać? - skoro to nie jego sprawka, to czyja?
- Och, zaraz się przekonasz, chodź - wystawia do mnie dłoń i spoglądam na nią. Wiem, że nie mam innego wyjścia i nieśmiało wsuwam swoją dłoń w jego. Od razu uśmiech rozświetla jego twarz.
Wychodzimy z pokoju i przechodzimy długim korytarzem do którego wpadają promienie słoneczne, jest jasno, ciepło i muszę przymrużyć oczy. Jednak kiedy docieramy do głównego holu w moje ciało strzela przerażenie! Znam ten dom! To tutaj Justin mnie trzymał zaraz po porwaniu, to ich baza! Natychmiast się zatrzymuję i nie wykonuję żadnego ruchu, Lucas patrzy na mnie zaskoczony i nie bardzo rozumie moje zachowanie. Dlaczego tutaj jestem? Przecież Ethan nie żyje, Marlon też!
- Nie chcę tam iść! Znam ten dom, boję się Lucas - mocno zaciskam usta, ale już czuję łzy pod powiekami. Przykładam dłoń do ust i szlocham cicho. Jednak zaskakuje mnie, to co robi chłopak. Przytula mnie mocno do swojego ciała i głaszcze uspokajająco po plecach.
- No już, spokojnie. Wszystko jest dobrze, uspokój się - mówi dziwnie czule, ale ja nie potrafię się uspokoić. Zbyt wiele wspomnieć uderza w moją głowę i nienawidzę tego domu z całego serca! Przeżyłam tutaj prawdziwy koszmar i nie chcę powtórki za nic w życiu!
- Znowu chcą poranić moje plecy? - podnoszę głowę i spotykam wzrok chłopaka.
- Poranili Ci plecy?! - jest szczerze zaskoczony i lekko podnosi głos. Przytakuję tylko głową i widzę, jak przewraca oczami - Nie martw się, to z pewnością będzie mniej bolesne - boże! Co oni chcą mi zrobić? Czuję jak Lucas zmusza mnie do ruchu i nie marzę o niczym innym, jak być w ramionach Justina. Gdzie on jest? Dopiero po chwili spoglądam w dół i dostrzegam czarną bransoletkę na moim nadgarstku, może zdąży mnie uratować? Jeśli tylko wróci do domu na pewno zorientuje się, że mnie nie ma! - Jesteśmy - przepuszcza mnie pierwszą w drzwiach, ale kiedy tylko widzę kto siedzi w pokoju od razu się cofam, ale wpadam na tors chłopaka. Czuję jak chwyta moje ramiona i przejeżdża rękami z góry na dół, jakby chciał mnie uspokoić tym gestem.
- Witaj, Skarbie - jego głos przeraża mnie do szpiku kości. Nie wiem dlaczego to robię, ale odwracam się i przytulam mocno do Lucasa. Totalnie nie rozumiem swojego ruchu, ale kiedy obejmuje mnie mocno za plecy, wybucham płaczem. Przewidziałam to! Czułam, że taka sytuacja może mieć miejsce i wcale się nie pomyliłam - Awww! Jesteś taka słodka, Kochanie - zaciskam usta i wczepiam się w ciało chłopaka. Nie puszcza mnie wręcz przeciwnie, mocno tuli do siebie, ale nie umiem przestać płakać - Lucas, posadź ją na krześle - na moje nieszczęście chłopak rusza się i po chwili odrywa moje ręce od swojej szyi. Sadza mnie na krześle i kiedy tylko przenoszę wzrok na mężczyznę który siedzi naprzeciwko mnie, moje ciało obejmuje dziwny paraliż - Cieszę się, że znowu się spotykamy - uśmiecha się szyderczo i wygląda bardzo groźnie. Czuję, że to jest dla mnie koniec. Nie ma z tej sytuacji żadnego dobrego wyjścia i powinnam zacząć przygotowywać się na śmierć - Nie martw się, to nie potrwa zbyt długo. Szkoda mojego cennego czasu, a wydaje mi się, że ostatnim razem powiedziałem swoje. Nie ma sensu przedłużać, prawda? - mruga do mnie zadziornie i wkłada do ust cygaro. Zaciąga się i kiedy wypuszcza dym, robi z nich kilka kółeczek - Wiesz, że Twój związek z Justinem nie ma szans na przetrwanie, prawda? - zaciskam usta i zwijam dłonie w pięści. Staram się zachować spokój, ale nie potrafię. Za bardzo się boję! - Tak myślałem - schylam głowę i włosy zasłaniają mi twarz, nie chcę na niego patrzeć. Jest potworem! - Przykro mi, ale to nie jest ani dobry czas, ani miejsce. Po prostu nie możecie być razem. Należysz do innego świata niż Justin, nie wiem jak on sobie to w ogóle wyobraża, że nadal trzyma Cię przy sobie. Nie sądziłem, że jest aż tak głupi! Niestety pod tym względem zawiódł mnie, a ja bardzo nie lubię tego uczucia - kręci głową, jakby był niezadowolony - Szkoliłem go od małego, uczyłem wszystkiego i do tej pory robił wszystko idealnie, ale kiedy pojawiłaś się Ty, coś dziwnego się z nim stało. Dawniej siedział w bazie całymi dniami, tylko na noc wracał do domu. A teraz? Wpada na kilka godzin jak do szkoły i myśli, że to kurwa wystarczy! Ale się myli, jest szefem do cholery! Ma więcej obowiązków i ludzi pod sobą, musi nimi dyrygować aby nikt nie wszedł mu na głowę! - jest zły i widzę to w jego oczach - Zrobił się też miękki, co jest nie do przyjęcia! Obudziłaś w nim uczucia, które widocznie skrywał gdzieś głęboko w sobie i teraz wyszły na wierzch! Nie wiem jak mógł do tego dopuścić, ale takie rzeczy nie mogą mieć miejsca. Justin to wyszkolony człowiek mafii, świetnie sobie radzi, zabija bez mrugnięcia okiem. Czyż nie idealnie go do tego przygotowałem? - uśmiecha się pod nosem i czuję, że mój koniec jest już bardzo bliski - Nie mogę uwierzyć, że taka drobna, słodka dziewczynka potrafiła tak zawrócić mu w głowie. To niewiarygodne! - podnosi głos i śmieje się głośno - Nie uważasz, Skarbie? - mruży oczy, ale ja nic nie odpowiadam - Wiesz, że nie mogę dopuścić do tego aby to nadal się działo? Musisz zniknąć z życia tego chłopaka, bo to się nie uda. Wasz związek - tutaj robi cudzysłów z placów - Nie wypali, bo jesteście z dwóch różnych światów, których nie da się ze sobą połączyć. Jesteś tylko i wyłącznie porwaną przez niego dziewczyną, nikim więcej. Myślę też, że lubi Cię pieprzyć i dlatego Cię jeszcze nie zabił - kiedy to mówi, moje serce boleśnie się zaciska. Znowu czuję łzy na policzkach i nie umiem ich powstrzymać - Nie płacz, Ava. Takie rzeczy się po prostu dzieją. Sama powiedziałaś, że wasza historia nie będzie miała szczęśliwego zakończenia, bo takie są tylko w filmach... miałaś rację, Skarbie. To nie Twoja wina... po prostu ktoś fatalnie się pomylił i niestety musiałaś zapłacić za ten błąd. Jednak nie mogę zrobić nic innego w obecnej sytuacji, jak tylko Cię zabić - och, kurwa! Gwałtownie podnoszę głowę i patrzymy sobie w oczy, w jego nie widzę jednak nic. Totalna pustka, obojętność. Nie wzrusza go nawet to, że jestem dzieckiem, ale chciałam umrzeć. Sama nawet przyłożyłam sobie pistolet do głowy. Chciałam podejść do ogrodzenia, uwolnić się od Justina. Mężczyzna który siedzi przede mną, może mi to wszystko dać, ale czy naprawdę tego chcę? Teraz, kiedy Justin tak bardzo się zmienił, jest dla mnie dobry, kocha mnie, mam zginąć? Już tyle razy uniknęłam śmierci, może to jest ten moment, kiedy wszystko się skończy? Tak bardzo żałuję, że nie mogłam pożegnać się z Justinem. Jeszcze raz się do niego mocno przytulić, poczuć jego usta na swoich, ciepło jego ciała, skóry, dłoni. Teraz już na wszystko jest za późno, zaraz umrę i nikt nie może mi już pomóc - Jesteś gotowa, Kochanie? - przytakuję jedynie głową i chcę to mieć już za sobą. 

Spoglądam na Lucasa. Marszczy czoło, ma lekko uchylone usta i chyba jest zaskoczony przemową swojego pracodawcy. Swoją drogą, ciekawe czy Justin o tym wie? Byłby z pewnością zaskoczony, że jego wróg teraz jest tak blisko niego. Zabrał mnie na polecenie jego ojca, to chore!
Moje rozmyślenia przerywa dotyk czegoś twardego i zimnego na mojej głowie. Doskonale wiem co to jest i zamykam oczy, nie chcę nawet na to patrzeć. Niech się dzieje co chce, przyszedł czas aby pomodlić się i odejść w spokoju.






**************************************************************
Dzień dobry! :)
Się porobiło, co? :O
Jak myślicie, kto zabrał Avę? I co ważniejsze... czy ktoś ją uratuje?
Piszcie! Chętnie poczytam :)


W ogóle... napisałam jedenaście rozdziałów drugiej części. Tak, sama jestem tym zaskoczona, że zabrałam się za to, ale nie wiem czy ją opublikuję. Nie jestem przekonana, czy poszłam w dobrą stronę a nie chcę tego schrzanić. Więc muszę to jeszcze przemyśleć :)
Okej, to tyle... miłego dnia pyszczki. Ściskam wam mocno! :*

Kasia.




48 komentarzy:

  1. w takim momencie skończyłaś ten rozdział dzisys!:(
    tak cudownie piszesz noo:(

    OdpowiedzUsuń
  2. o jezu!! mam nadzieje że Justin ją uratuje zanim będzie za późno ! boje sie o Ave... Niech wkońcu Justin tam wpadnie i zabije tego kretyna !
    czekam na następny o ile wytrzymam do następnego :/

    OdpowiedzUsuń
  3. W takim momencie ? ! Rozdział boski ! Oczywiście, że ojciec Justina ją porwał. Czekam na next ! Mam nadzieję, że będzie szybko ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. dodaj dzisiaj jeszcze rozdzial proszę !!

    OdpowiedzUsuń
  5. Omg mam nadzieje ze ja nie zabije pff ja jestem PEWNA ze ja nie zabiję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Błagam daj dziasiaj jeszcze jeden rozdział błaaaaaaagam *-*

    OdpowiedzUsuń
  7. TO JEREMY NA 100 ZABBIJE GO JAK JA ZABIJE ! SUPER A WLASNIE W NOCY SOBIE MYSLALAM CZY KTOŚ JESZCZE AVE PORWIE UPS JA PISZE Z CAPS LOCKIEM okay super xD :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez uważam, ze Jeremy ja porwał! Jest chujem! Niech Justin przyjdzie i zobaczy, ze jego ojciec trzyma broń przy jej glowie

      Usuń
  8. Jeremy na 100% super nie moge sie doczekac kolejnego rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oczywiste, że to Jeremy za tym stoi. Nie znoszę go ugh
    Justin, gdzie ty jesteś do cholery?!
    Czekam na nn xx
    ineedangelinmylife.blogspot.com
    my-life-is-a-beautiful-nightmare-jbff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaaa to se tak myślę ze ją to zabrał ojciec Justina kretyn z niego pff
    Mam nadzieje ze Justin ją uratuje ...xd

    OdpowiedzUsuń
  11. O kurwa! Kocham cie! Boze tak sie boje... :o Chcialabym bys szybko dodala nastepny rozdzial ;) swiwtne!!! I masz publikowac te druga czesc! ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. zajebisty rozdział ♥ naprawde <3 nie znam lepszego bloga od twojego ;p ostatnio zalozylam swojego bloga http://loveeisbrutal.blogspot.com ale na pwno nie jest taki dobry jak twój ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Boże świetny!!! Myślę że ojciec ich zostanie zabity przez Justina ale może przez Lucasa?! Nie napewno przez Jusa!! Rozdział genialny czekam nn i może jutro dodasz wyjątkowo?? Kocham

    OdpowiedzUsuń
  14. Ohhh w takim momencie przerwać to zbrodnia. Super piszesz czekam na nn !

    OdpowiedzUsuń
  15. To jego ojciec chyba ze znowu nas zaskoczysz
    Niech Justin ja uratuje
    pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Osz w dupe :O to się porobiło :/ Jeremy --- tak to na pewno on :/ Justin gdzie jesteś?!? No nic ^^ kocham i czekam na next <3 ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Dawaj następny ! :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Proszę daj następny proooooszę :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Daj jeszcze dzisiaj następny :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Błagam dzisiaj następny :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Masz talent ! KOcham cb tego bloga i wgl wszystko co z nim związane :) daj dzisaj następny rozdział proszę :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Kto się zgadza ze mną żeby dzisiaj nasza kochana Kasia dodała następny rozdział ? :*

    OdpowiedzUsuń
  23. O mój boże nie wytrzymam, kocham to opowiadsanie, jest wspaniale i jeszcze musialas zakonczyc rozdział w takim momencie grrrr umrę jeśli nie przeczytaj kolejnego rozdziału dzisiaj haha jskxmskxms czekam z niecierpliwoscia za next :D

    OdpowiedzUsuń
  24. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA
    KOCHAM TO!
    MOJE "A" WYRAŻA WIĘCEJ NIŻ 1000 SŁÓW. :d

    OdpowiedzUsuń
  25. Daj dzisiaj prooooooooszę :*

    OdpowiedzUsuń
  26. Prooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooszę ! :*

    OdpowiedzUsuń
  27. Błagam Cię,dodaj kolejny jeszcze dzisiaj:) chyba zwariuję:) cała się poryczałam..

    OdpowiedzUsuń
  28. Oki według mnie to jest tata Justina i Drewa i wydaje mi się że ktoś ją uratuje bo sama naisalaś że piszesz drugą część haha
    Ily!
    @wmedlasy

    OdpowiedzUsuń
  29. W takim momencie, chyba zaraz zwariuje tu z emocji! :D Na 100% to Jeremy ją porwał... nigdy go nie lubiłam xD

    OdpowiedzUsuń
  30. To Jeremy. ..... nie lubie go nawet i w realu jakoś xd
    A i laski myślcie logicznie przecież on jej nie zabije, ona musi żyć skoro jest jeszcze klika rozdziałów do konca a do tego druga cześć sie robi xd
    Rozdział boski jak zwykle

    OdpowiedzUsuń
  31. No wssyscy chcą żeby kochana kasia dodała jeszcze dzisiaj rozdział ♥

    OdpowiedzUsuń
  32. Kasia błagam dodaj dzisiaj :*

    OdpowiedzUsuń
  33. Yeeey cudo .Moim zdaniem to na pewno Jeremy kto mógł wiedzieć tyle o Justinie i jego życiu :/ czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  34. jezu to tata justina, okropny jest, lucas chy=ba sie w niej zakochal czy cois, podoba mi si ebardzo ten rozdzial, kocham i czekam na nn ;***

    OdpowiedzUsuń
  35. Moim zdaniem Ave porwał Jeremy :( i licze na to ze Justin ja znajdzie-ŻYWĄ. Mam tez nadzieje ze opublikujesz druga czesc, bo to ff jest świetne! I naprawdę nie chciałabym zebys zakonczyla je wlasnie w tym momencie, ale to tylko i wyłącznie Twoja decyzja :** rozdział niesamowity jak zawsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  36. O Jezuniuedna Ava...tata Justina to skończony dupek ! Ale zakończenie dziewczyno chcesz żebym dostała zawału ?! Czekam na nexta.Liczę że Lucas coś zrobi
    Koniecznie musisz publikować 2cz. Twoje ff to moje życie!
    Pozdrawiam i całuję ♡

    OdpowiedzUsuń
  37. To Jeremy porwał Ave :c Jebany kutas! Oby Justin zdąrzył i w ostatnim momencie ją uratował! :)
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Napewno ojciec Justina ja porwal kocham i czekam z niecierpliwoscia na kolejny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  39. Dzisiaj następny błagam! :*

    OdpowiedzUsuń
  40. no pewnie że Jeremy, bo niby kto inny? I tak jak komentarz wyżej. Kolejny dzisiaj błagam! ;******

    OdpowiedzUsuń
  41. Ej no ! Czekam i czeka na następny rozdział cały cholerny dzień a tu dupa ! :P ale i tak Cię Kocham :*

    OdpowiedzUsuń
  42. No kochanie, kiedy rozdział? :**

    OdpowiedzUsuń
  43. O rany... kiedy nn? Błagam skróć moje cierpienia.

    OdpowiedzUsuń