Szablon wykonany przez Yassmine.

czwartek, 13 listopada 2014

Rozdział 51.

Kiedy tylko budzę się rano wiem, że będzie źle. Od razu uderza we mnie ból głowy, brzucha i czuję się koszmarnie, a nawet nie otworzyłam jeszcze oczu! Doskonale zdaję sobie sprawę, że wczoraj solidnie przesadziłam, nigdy nie wypijam takiej ilości alkoholu, ale nic mnie wtedy nie obchodziło. 
Potrzebowałam tego i mimo wszystko bawiłam się naprawdę świetnie. Jednak uderzają we mnie wczorajsze słowa Justina, że spotka mnie za to surowa kara i wzdycham ciężko. Znowu to samo? Naprawdę chce ukarać mnie za coś tak banalnego? Za to, że się upiłam? Czy za to, że rozerwałyśmy poduszki i zrobił się bałagan? Żadna z tych rzeczy nie zasługuje na karę.
- Kochanie? - och, słyszę jego cichutki głos i powoli otwieram powieki. W pokoju jest przyjemnie ciemno, zasłony są zaciągnięte i nie razi mnie dzięki temu światło - Hej - odgarnia włosy z mojej twarzy i uśmiecha się uroczo. Od razu kąciki moich ust unoszą się do góry, bo wygląda tak cudownie, idealnie i słodko. Jest już ubrany, ma ułożone do góry włosy i przygląda mi się bacznie - Jak się czujesz, Kwiatuszku? - pyta z troską i cmoka mnie w nos.
- Koszmarnie - znowu czuję gulę i łapie mnie skurcz brzucha, cholera. To nie będzie doby dzień.
- Dochodzi południe - co?! Rany! - Wstań, weź prysznic i doprowadź się do porządku. Powinnaś coś zjeść i poratuję Cię czymś super, będziesz jak nowa - mruga do mnie i uśmiecha się zadziornie.
- Czymś super? Co masz na myśli? - marszczę czoło i posyłam mu pytające spojrzenie.
- Specjalna mikstura, zawsze się sprawdza na kaca - właśnie tego mi potrzeba!
- Gdzie Nina? - pytam nieco głośniej, ale chciałabym żeby nadal tutaj była.
- Wstała całkiem niedawno. Właśnie się ogarnia, dlatego Cię obudziłem.
- Super! Dzięki - wyskakuję z łóżka, ale od razu się krzywię. Cholera, łeb mi pęka! Na dodatek pokój wygląda, jakby przeszło po nim tornado! Wow, naprawdę wczoraj solidnie zaszalałyśmy.
- Och, Ava - odwracam się w jego stronę, kręci głową, ale uśmiecha się szeroko - Wypiłyście same całą butelkę whisky. Wiesz, że to zdecydowanie za dużo na wasze słabe głowy?
- Taaa, teraz to wiem - mrugam do niego i szybko idę do łazienki.
Biorę letni prysznic, dzięki czemu wreszcie się budzę. Robię delikatny makijaż, suszę włosy i przebieram się w granatową bokserkę i jeansowe, krótkie spodenki. Kiedy schodzę na dół widzę wszystkich łącznie z Enzo, ups. Spał tutaj? Dlaczego? Czyżby nie chciał zostawić Niny samej?
- Hej, mała - odzywa się Drew i wiem co mnie czeka - Kacyk męczy? - szczerzy się jak wariat.
- Trochę - wystawiam mu język, siadam obok Niny i przytulam się do niej - Jak tam?
- Czuję się, jakby przejechał mnie tramwaj! - kiwa głową, ale opiera swoją głowę o moją.
- Wiem coś o tym - uśmiecham się, ale naprawdę czuję, jakby mnie ktoś sponiewierał.
- Proszę - Justin podaje nam małe szklaneczki - Na raz! - rozkazuje i nawet się nie waham, wypijam od razu i czuję po chwili jakąś dziwną ulgę z brzuchu, gula też znika i naprawdę po tym napoju czuję się nieco lepiej. Jeszcze proszek przeciwbólowy i będę jak nowa - Zaraz powinno być lepiej.
- Dzięki, Skarbie - uśmiecham się do niego i widzę, jak marszczy czoło. Powiedziałam coś nie tak?
- Zjesz coś? - wyciąga do mnie swoją dłoń, chwytam ją i podnosi mnie. Przytula do swojego ciała i wtula głowę w moje włosy. Jestem zaskoczona, że nie krępuje się przy kumplach.
- Nie wiem czy to dobry pomysł - obejmuję go mocno i opieram brodę na jego ramieniu. Kiedy przekręcam głowę nieco w prawo, napotykam wzrok Enzo. Wpatruje się w nas z dziwnym wyrazem twarzy, którego nie rozumiem. Jakby był zaskoczony, zniesmaczony i nie rozumiał tego co robimy.
- Posiłek dobrze Ci zrobi, chodź - nie puszcza mnie, obejmuję jego biodra nogami i szybko przechodzimy do kuchni. Sadza mnie na krzesełku barowym, bierze moją głowę w swoje dłonie i składa na moich ustach pocałunek, och - Mmm, smakujesz cytryną - uśmiecha się promiennie, aż coś ściska mnie w sercu. Tak, ten napój był chyba z cytryną, ale smakował pysznie! - Poszalałaś wczoraj, co? - mruga zadziornie i spuszczam głowę. Przypominam sobie jego wczorajsze słowa - Co się dzieje, Kotku? - podnosi ją palcem i wpatruje się w moje oczy.
- Powiedziałeś, że spotka mnie za to surowa kara - bawię się palcami i zaczynam się bać.
- Och - Justin się zacina, marszcz czoło i myśli - Nie bój się, Kochanie - przytula mnie do siebie i opiera czoło o moje - Jak mógłbym Cię za to ukarać? Żartowałem!
- Żartowałeś? - nie wierzę! On i żarty? Przecież to do niego nie podobne.
- Oczywiście, przecież nic wielkiego się nie stało. Widzę, jak dobrze zrobiła Ci wizyta Niny. Bawiłaś się świetnie, a to jest dla mnie najważniejsze. Zaraz przyjdzie Sofia i posprząta nasz pokój.
- Ale ja mogę posprzątać! Nie chcę żeby ktoś robił to za mnie, bo to moja wina.
- Absolutnie nie będziesz sprzątać, nie zawracaj sobie tym głowy musisz się ogarnąć, bo chcę Cię dzisiaj gdzieś zabrać - o kurwa! W sensie, wyjść z tego domu?! Naprawdę?!
- Gdzie? - wpatruję się w niego, ale jestem zaskoczona.
- W pewne, fajne miejsce. Co Ty na to? Chciałabyś?
- Tak! - wtulam się w niego i tak bardzo się cieszę, że chociaż na chwilę wyjdę do ludzi.
- Och, mała. Tak łatwo sprawić Ci radość, wiesz?
- Wiem - uśmiecham się do niego, ale ciszę w kuchni przerywa burczenie w moim brzuchu.
- Dobra! Czas na posiłek, zawołaj Ninę. Gosposia zrobiła pyszne naleśniki - mruga rozbawiony.
- Gosposia?! - co takiego? Ale jak? Gdzie? - Czy ja o czymś nie wiem?
- Czasami do nas przychodzi, jeśli mam taki kaprys, Skarbie - no tak, nie powinno mnie to dziwić.

Po pysznych naleśnikach, odpoczywamy godzinkę i Justin zabiera mnie w jakieś fajne miejsce, jak sam to określił. Jestem strasznie ciekawa, ale widzę na jego twarzy uśmiech, więc to musi być dobrze znane mu miejsce. Jedziemy samochodem dobre dwadzieścia minut, zanim docieramy na miejsce. Wysiadamy i chłopak podchodzi jeszcze do bagażnika, jednak ja się rozglądam i dopiero teraz widzę, gdzie jesteśmy. To skate park! Widzę, że Justin wyciąga deskę z bagażnika, wow!
- Idziemy? - chwyta mnie za rękę i przechodzimy przez bramkę, która ogrodzona jest wokół parku - Tutaj jesteś bezpieczna, Ci wszyscy ludzie są z mojej rodziny. Czuj się swobodnie.
- Z twojej rodziny? - dopiero teraz zauważam, ilu jest tutaj chłopców! - Co to oznacza?
- Mafia, Kochanie. To moja rodzina - mruga do mnie, a ja praktycznie zamieram. Ci wszyscy chłopcy którzy tutaj są, jeżdżą sobie beztrosko na deskach to jego ziomki z mafii? Po prostu super! - Niczego się nie bój, ze mną nic Ci nie grozi. To moi kumple, Skarbie. Są spoko! - mruga do mnie zadziornie i dopiero teraz zwracam uwagę na to, jak dobry ma humor. Uśmiecha się szeroko i widzę podekscytowanie na jego twarzy. Podchodzimy bliżej i dostrzegam spory zjazd w dół, gdybym tam wpadła na bank bym się połamała! - Cześć wam! - krzyczy Justin, a chłopcy kiwają do niego głowami. Szybko przejeżdżam po nich wzrokiem i zliczam, że jest ich piętnastu. Są wyluzowani, ubrani w dresowe spodnie i są bez koszulek, rany! Mają niezłe ciała! - Zaraz wracam, Skarbie - cmoka mnie szybko w usta, zdejmuje koszulkę i podaje mi ją. Odjeżdża na desce w stronę chłopców, a ja siadam na ławce która jest obok mnie. Obserwuję go takiego beztroskiego, kiedy ma na sobie tylko niebieskie, dresowe spodnie na dodatek wystaje mu pasek od bokserek i kręcę głową. Nie przypomina tego chłopaka, który potrafi w przeciągu sekundy wpaść w furię i zlać mnie na kwaśne jabłko. Teraz to zupełnie inny człowiek i aż trudno go poznać! Odwraca głowę w moją stronę i widzę, że pozostali chłopcy też na mnie patrzą, cholera! O co im chodzi? Jednak Justin szeroko się uśmiecha i moje ciało się rozluźnia. Rozmawiają chwilę, a potem zaczynają jeździć. Jestem pod wrażeniem, jak Justin wymiata! Naprawdę jest w tym świetny i nie sprawia mu to żadnych trudności. Podjeżdża do mnie i zatrzymuje centymetr przed moim ciałem - Chodź, nauczę Cię jeździć na desce - co?!
- Nie ma mowy, Justin! - zakładam ręce na piersiach i kręcę głową - Nie chcę się połamać, dzięki.
- Myślisz, że pozwoliłbym na to, Kochanie? - bierze mnie w swoje ramiona i przejeżdża językiem po mojej szyi. Jest spocony, klei się do mnie, ale dziwnie mnie to podnieca.
- Pewnie nie, ale naprawdę to nie moja bajka. Wolę nie ryzykować.
Jednak on na nic nie czeka, po prostu bierze moją nogę i stawią ją na desce, robię to samo z drugą i czuję, jak mocno obejmuje mnie w talii, cholera! Powoli porusza deską i zaczyna przesuwać się do przodu, jak fajnie! Trzymam go mocno za ramiona, ale zabawa naprawdę jest fajna. Spoglądam na niego i widzę, jak szeroko się uśmiecha. Naprawdę nie wiem co się z nim stało. Może ma tą dobrą, słodką stronę i będzie zachowywał się tak częściej? Może coś zrozumiał, przemyślał i doszedł do wniosku, że skoro nie chce mnie krzywdzić, to dla odmiany będzie dla mnie dobry? Naprawdę mam na to ogromną nadzieję, jednak tak czy siak, nie mogę pozwalać sobie na zbyt wiele. Nie chcę znowu cierpieć, bo mam tego po dziurki w nosie. Rozpraszam się i deska momentalnie ucieka spod moich stóp, od razu pisk ucieka z moich ust, ale nie przewracam się, bo Justin mocno trzyma mnie w talii. Oddycham szybko, nie spodziewałam się tego i cholernie mnie to przestraszyło.
- Spokojnie, Skarbie trzymam Cię - tuli mnie do swojego ciała i kiedy zerkam w stronę chłopaków widzę, jak ukradkiem na nas spoglądają i uśmiechają się pod nosem. Nie bardzo to rozumiem, ale nie zawracam sobie tym głowy - Jak na pierwszy raz, poszło Ci całkiem nieźle - mruga do mnie zadziornie i jest taki wesoły - Jeszcze kilka lekcji i zjedziemy z rampy - co?!
- Tej tutaj? - kiwam głową na stromy zjazd i aż mam ciarki na plecach, na samą myśl zjazdu.
- No! Będzie super zabawa! - porusza zabawnie brwiami i uśmiecha się szeroko.
- Nie ma mowy, nigdy stąd nie zjadę. Nawet na to nie licz - kręcę głową, jest niepoważny? - Chyba, że chcesz mnie zabić, to wtedy pomyślimy - uśmiecham się i też mrugam.
Jednak wyraz jego twarzy momentalnie się zmienia, gapi się na mnie i nie rozumiem skąd ta zmiana zachowania. Trzyma mnie w ramionach, ale ma poważny wzrok i dostrzegam w jego spojrzeniu złość.
- Nawet tak nie żartuj, Ava! - podnosi nieco głos i mocniej zaciska palce na moich ramionach. Natychmiast robi się poważnie i nie wiem dlaczego się zdenerwował.
- Spokojnie, tak mi się tylko powiedziało, nie złość się - nie patrzę mu w oczy, nie mam odwagi.
- Niech Ci się tak więcej nie mówi! Nienawidzę kiedy wspominasz o śmierci, nie chcę Cię nigdy stracić, rozumiesz mnie? - o rany, ależ się zdenerwował - Ava! Mówię do Ciebie!
- Tak, oczywiście że rozumiem - odpowiadam cichutko, ale czuję się dość niepewnie - Przepraszam, nie złość się na mnie - podnoszę głowę i dotykam jego policzka palcami. Wpatruje się w moje oczy i widzę, że złość w jego oczach zmienia się na przebłysk uczucia.
- Jesteś dla mnie wszystkim, maleńka - wzdycha ciężko, opiera swoje czoło o moje i przenosi dłonie na moją talię. Dziwne ciepło rozlewa się w środku mojego ciała i uśmiecham się delikatnie - Kocham Cię - mówi cichutko i wsuwa jedną dłoń w moje włosy. Wow, uspokoił się?
- Ja Ciebie też kocham - składam na jego ustach czuły pocałunek.
- Jesteś cudowna, wiesz? - kręcę głową, bo to wcale nie prawda - Szaleję za Tobą, Ava. Nie wiem jak to możliwe, ale kurwa - zaciska szczękę i nie rozumiem jego zachowania.
- O co chodzi? - pytam go spokojnie i 
delikatnie głaszczę po policzku.
- Po prostu nie chcę Cię nigdy stracić. Jesteś moja, na zawsze - och, cholera. Nie wiem, co mam mu powiedzieć - Zrobię dla Ciebie wszystko - wow! Czy to dzieje się naprawdę?
- Joł, Justin! - słyszymy głos któregoś z chłopaków i Justin odwraca głowę w ich stronę - Idziesz? 
- Chodź, poznasz chłopaków - mruga zadziornie i uśmiecha się szeroko.
Podchodzimy do jego kolegów, którzy siedzą na rampie wyluzowani, śmieją się i przeklinają. Niektórzy wyglądają poważnie, inni za to młodo i beztrosko. Jednak łączy ich jedno, na pewno są mniej więcej w wieku Justina i to mnie przeraża. Chłopak na którym zawieszam spojrzenie, wygląda jakby miał z szesnaście lat. Mam cichą nadzieję, że się mylę. Ten wiek i mafia? Boże!
- Co tam Justin? - pyta chłopak, który ma mnóstwo tatuaży na swoich ciele.
- Chciałem wam przedstawić moją dziewczynę - mruga do nich, a ja czuję się skrępowana.
- Fajnie, jak masz na imię, śliczna? - zawstydzam się. Jest ich tutaj aż tylu i wszyscy na mnie patrzą.
- Ava - odpowiadam dość cicho, ale chyba jednak usłyszał, bo uśmiecha się szeroko.
- Śliczne imię - och, o co tu chodzi? - Ja jestem Tim, miło Cię poznać.
- Dobra, dość tych czułości. Robimy jakąś imprezę dzisiaj? Mam ochotę na procenty.
- Dawno razem nie imprezowaliśmy, to bardzo dobry pomysł! Może spotkamy się w naszym klubie?
- Może być, mi pasuje jak najbardziej - czuję, jak Justin mocniej obejmuje mnie w talii.
- O dwudziestej? - chłopak spogląda na mnie i uśmiecha się zadziornie. Jest przystojny, wysoki i napakowany. Dlaczego wszyscy są tacy przystojni?
- Jak najbardziej, muszę się kurwa od stresować, bo już mam dość - marszczy czoło i spoglądam na Justina. Wzdycha ciężko i przeczesuje dłonią włosy. Chyba jest zmęczony.

Spędzamy w parku jeszcze dobre dwie godziny, jednak Justin pozytywnie mnie zaskakuje i zabiera na lody. Jestem w szoku, ale nie narzekam. Kupujemy i przechodzimy na plażę, która jest zaraz obok skate parku. Siedzimy na piasku, wcinamy lody i jest cudownie! Naprawdę chciałabym, aby było tak częściej. Wtedy czuję się jak normalna nastolatka, z normalnym chłopakiem.
Czuję, jak Justin wstaje i chwyta mnie za rękę, wchodzi do wody po kolana i bierze mnie w swoje ramiona. Całuje namiętnie i okręca się kilka razy. Piszczę radośnie, uśmiecham się szeroko i nie mogę uwierzyć, że Justin potrafi taki być. Czuły, troskliwy, dobry! Może już taki zostać na zawsze?

Ten dzisiejszy dzień jest jednym z moich ulubionych. Zapamiętam go na bardzo długo.

Justin podrzuca mnie do domu, ale jedzie coś jeszcze załatwić jednak obiecuje, że zajmie mu to pięć minut. Cmokam go w usta przechodzę przez bramkę i dopiero teraz odjeżdża. Wiem, że mi nie ufa pod tym względem i nawet zbytnio nie jestem z tego powodu zaskoczona. Próbowałam uciec nie raz, dlatego zabezpieczył się jak tylko mógł. Wchodzę do domu, ale w salonie nikogo nie ma.
- Halo? - wołam, ale nikt się nie odzywa. Wzruszam ramionami i siadam na kanapie w salonie.
Wypijam pół butelki wody która stoi na stoliku, ale moją uwagę przyciąga zdecydowanie urządzenie, które stoi przede mną. Moje serce od razu podskakuje, zaczyna szybko bić i nie wiem co powinnam teraz zrobić. Nie wiem dlaczego to robię, ale siadam na dywanie i dotykam klawiatury laptopa którego monitor od razu się rozjaśnia. Boję się, ale od razu wystukuję adres facebooka. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie powinnam tego robić, ale tak bardzo jestem ciekawa co się dzieje u moich znajomych. Loguję się raz dwa i kiedy tylko pojawia się główna strona, moje serce przestaje bić. Mam mnóstwo wiadomości, ale moją uwagę przyciągają zdjęcia, które od razu rzucają się w oczy. Czuję łzy pod powiekami, zasłaniam usta dłonią i wybucham płaczem. To nie są zwykłe zdjęcie tylko z moim zdjęciem, prośbą o odzew gdyby ktoś mnie gdzieś zobaczył i kiedy czytam wiadomość pod spodem czuję, jak moje serce spada na podłogę:


"Ava, jeśli to czytasz wiedz, że czekamy na Ciebie. Zawsze będziemy Cię szukać, córeczko jesteś dla nas najważniejsza na świecie, nigdy o tym nie zapominaj. Gdziekolwiek jesteś, jeśli tylko masz możliwość, wróć do nas. Czekamy na Ciebie i tęsknimy. Jesteś dla nas wszystkim"

Beczę jak małe dziecko, szlocham żałośnie i krztuszę się łzami. Jednak wchodzę na profil mojej przyjaciółki, gdzie znowu widzę swoje zdjęcia, jej smutne wpisy jak bardzo za mną tęskni i jej serce pęka, bo nie wie czy w ogóle żyję. Wchodzę na profil Liama i jestem zaskoczona, ale u niego również są moje zdjęcia i ostatni wpis:

"Nawet nie powiedziałem jej, jak bardzo mi się podoba. Jak śliczne są jej oczy"

Chowam głowę w kolana i nie mogę więcej znieść, to zbyt dużo dla mnie. Moje serce zaciska się boleśnie, czuję gulę w gardle, a mój żołądek niebezpiecznie pulsuje. Boże! Dlaczego musiałam to wszystko widzieć? Minęło prawie trzy miesiące, a oni nadal o mnie pamiętają, szukają mnie i tęsknią.
Nie wiem co mam ze sobą zrobić, ale jedyne czego chcę, to móc uściskać moją mamę i powiedzieć jak bardzo ją kocham! Jak wiele dla mnie zrobiła przez całe życie, że jestem cała i zdrowa, tęsknię za nią i jest cały czas w moim sercu. Chciałabym zobaczyć mojego tatę, brata, przyjaciół. Tak nagle pojawić się obok nich, przytulić i powiedzieć "jestem cała, wróciłam do was".
- Ava! - słyszę jego głos, ale nawet nie reaguję. Gapię się tępo w swoje zdjęcie na monitorze i nie wypowiadam słowa - Co Ty zrobiłaś?! - podnosi głos i szybko do mnie doskakuje. Przesuwa laptopa w swoją stronę i skanuje uważnie co robiłam. Zaciska szczękę i doskonale wiem, jak bardzo jest wściekły. Ale ja opieram głowę na kolanach i kołyszę swoje ciało, jakbym chciała odepchnąć od siebie ból, który właśnie wypełnia moje serce - Jesteś kurwa taka nieposłuszna! - mówi ze złością, szarpie mnie mocno za ramiona i stawia na nogi - Przypomnij mi, czy nie mówiłem Ci ostatnio o zasadach?!
- Mówiłeś - wypowiadam to niemal szeptem, ledwo sama siebie słysząc.
- Więc co do chuja przed chwilą odjebałaś?! - wrzeszczy niemiłosiernie, aż się wzdrygam - Czy nie zabroniłem Ci tego robić?! Jesteś głucha, Ava?! - potrząsa mną, ale ja płaczę i ledwo kontaktuję - Mam ochotę Cię teraz ukarać, nawet nie wiesz jak cholernie tego chcę! Znowu dałem Ci za dużo swobody? Za dobrze Cię traktowałem? Była tu Nina, zabrałem Cię z domu to dla Ciebie mało?!
Wiem, że przekroczyłam granicę i poniosę za to odpowiednią karę. Na własne życzenie!







***********************************************************
La, la la dzień dobry! :)
Początek słodki, koniec już niekoniecznie. Ale chyba nie myślałyście, że będzie nudno? ;)

Jak myślicie, co zrobi Justin? Wkurzy się, nie? Auć!

Dziękuję za Wasze komentarze... to dla mnie bardzo ważne.
Poza tym... sześć rozdziałów do końca! :O
Moje drugie dzieło powoli dobiega końca, chlip :')

Kocham, całuję, tulę!

Kasia.




35 komentarzy:

  1. Super ;) Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Juz tylko 6 do konca?? ;((( ... a skonczy sie dobrze ??

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny <3 Tylko ta końcówka ...mam nadzieje że aż tak źle nie będzie :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Biedna Ava... Nigdy nie chciałabym być w sytuacji tej dziewczyny. :c
    Do następnego! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to 6 ? :C jeju :(
    Cudo!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu! Jestem megaaa podekscytowana!!!! Kiedy nn?? :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdzial cudowny jak zwykle zostawiasz
    niedosyt ehh trzeba sie z tym pogodzic ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. jupiiiiiiiiiiiii kocham i czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG JAKI CUDNY ROZDZIAŁ !!!!!! JA NIE MG.. CZEKAM NA NASTĘPNY !! I ILE WYTRZYMAM W NIEPEWNOŚCI

    OdpowiedzUsuń
  10. Boski, podoba mi się strasznie, proszę odpowiedz mi czy będzie dtuga cześć proszeeee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czemu nie bedzie, to najlepsze opowiadanie pod sloncem, losy avy przezywam jak swoje wlasne:((

      Usuń
    2. Na razie kompletnie brak weny na drugą część :)

      Usuń
    3. jejku co mamy zrobic, bo zrobimy wszystko na polepszenie weny

      Usuń
  11. Musi być 2 czesc!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ups ups ups!! Nie dobra Ava... Mam nadzieje ze on jej jednak nic nie zrobi..ze pozwoli jej wrocic..ahh no nic czekam na next :) pozdrawiam cie i zycze weny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. juz nie mogę się doczekać biedna tyle wycierpiala :(((

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak zwykle rozdział boski. A ty to wgl wymiatasz z tymi opowiadaniami :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham i czekam na następny ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥ weny <3 ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  16. zajebiste czekam na nastepny ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam nadzieje że jakoś mu to wytłumaczy, przecież nic takiego nie zrobiła. Nie napisała do nikogo ani nic z tych rzeczy. Justin musi zrozumieć , że tęskni za swoimi bliskimi.
    Dodaj szybko następny bo nie mogę już wytrzymać

    OdpowiedzUsuń
  18. Ona jest tempa ughh.robi wszystko zakazane mimo ze wie czym to grozi. A justin zachowuje sie jak skonczony dupek.

    OdpowiedzUsuń
  19. Błagam pisz ! Nie mogę sie juz doczekać

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetny *-* Justin bd dupkiem i palantem jeżeli ją teraz skrzywdzi ... żal mi Avy :( błagam daj następny rozdział dzisiaj :) proooooooooszę :* Kocham Cb i tego bloga :*

    OdpowiedzUsuń