Szablon wykonany przez Yassmine.

wtorek, 4 listopada 2014

Rozdział 46.

Siadamy na swoich miejscach i czuję, jak Justin mocniej ściska moją dłoń. Odwracam głowę w jego stronę i delikatnym uśmiechem dodaje mi otuchy. To na nic, w tym momencie. Nic mi nie pomoże, zbyt mocno się boję. Ci ludzie wyglądają jak z tych wszystkich filmów akcji, które obejrzałam. Groźni, w czarnych garniturach i nawet mają przy sobie broń, boże! Jakim cudem się tutaj w ogóle znalazłam?! To nie mój świat, takie rzeczy nie dzieją się przecież w prawdziwym życiu!
Moje rozmyślenia przerywa głos Jeremiego. Staje na środku sali, na specjalnym podwyższeniu i wygłasza dość długą przemowę. Bardzo próbuję się rozluźnić, ale marnie mi to idzie. Wzdrygam się, kiedy nagle wszyscy zaczynają bić brawo. Kompletnie nie wiem o co chodzi, wyłączyłam się i naprawdę nie chcę w tym uczestniczyć. To wszystko jest dziwne i podejrzane jak cholera!
- Spokojnie, Kochanie. Nic Ci przy mnie nie grozi - słyszę głos Justina, ale nie patrzę na niego. Spuszczam głowę, oddycham głęboko i zamykam oczy.

Chwilę potem jemy uroczystą kolację, a raczej ja próbuję jeść. Jedzenie ledwo przechodzi mi przez gardło i kiedy wszyscy kończą pierwsze danie, ja je ledwo tknęłam. Grzebię łyżką w zupie i nie ma szans, abym cokolwiek przełknęła. Mój żołądek jest ściśnięty na supeł.
- O co chodzi, Kwiatuszku? - znowu słyszę głos Justina. Spoglądam na niego, ale ma bardzo poważną minę - Dlaczego nic nie zjadłaś? - marszczy czoło, kiedy spogląda na mój pełny talerz.
- Nie jestem głodna - mówię cichutko i odkładam łyżkę na stół.
- Powinnaś coś zjeść - wlepia we mnie swój wzrok, ale ja patrzę prosto przed siebie, gdzie siedzi mnóstwo ludzi z mafii. Dopiero teraz boleśnie dociera do mnie, jak poważna jest to sprawa. W jakich naprawdę jestem kłopotach i już nigdy się z nich nie wygrzebię. Zaciskam usta i próbuję się nie rozpłakać, dlaczego mnie to spotkało?! Jak do tego doszło? - Ava?
- Co? - odpowiadam ze złością, mam dość tego miejsca. Czuję jak Justin mocno zaciska palce na mojej dłoni, aż cichy jęk opuszcza moje usta - To boli, Justin! Puść!
- Uważaj na słowa i na ton, Ava - mówi ostro, ale ja milczę. Wiem, że i tak nie wygram.

Po kolacji i szampanie, Justin przechodzi na podwyższenie i wygłasza swoją mowę. Zachowuje się bardzo swobodnie, jest pewny siebie, a nawet nic sobie wcześniej nie napisał. Mówi wszystko z głowy i jestem trochę pod wrażeniem. Wszyscy biją mu brawo i widzę dumę w oczach jego ojca, to popieprzone! Mój tata też był ze mnie dumny, jak przynosiłam dobre stopnie ze szkoły, albo jak grałam śnieżynkę w przedstawieniu! Jak można być dumnym, kiedy dziecko kogoś zbija?
- Dobrze, dość tego gadania! - Jeremy wstaje, podchodzi do syna i obejmuje go ramieniem - Mam nadzieję, że wszystko jest jasne dla każdego - mówi poważnie, ale wyczuwam nutkę rozbawienia w jego głosie - Czas przejść do rzeczy, gotowy synu? - klepie go po plecach. Gotowy? Na co?
Do pomieszczenia nagle wchodzi dwóch mężczyzn. Postawnych, ogromnych i przyprowadzają ze sobą śliczną, drobną dziewczynę. Jestem zaskoczona i czuję, jak moje serce niebezpiecznie przyśpiesza. Jednak widzę, że z drugiego końca sali wchodzi znowu dwóch mężczyzn i prowadzą ze sobą chłopaka. Nie wiem o co tutaj chodzi, ale czuję, że to będzie coś strasznego!
- Zabawmy się! - Justin krzyczy wesoło i widzę uśmiech na jego twarzy.
- Co wolisz najpierw, synu? Śmierć czy życie? - nie! Co to kurwa ma być?!
- Jacob! - szepczę głośno do chłopaka, który siedzi obok mnie. Odwraca się w moją stronę i widzę rozbawienie na jego twarzy - Powiesz mi o co tutaj chodzi?
- Och - drapie się nerwowo w kark - Justin musi przejść coś w rodzaju chrztu, wiesz - nie, kurwa! Właśnie nie wiem! - Musi zabić człowieka i przelecieć dziewczynę - kiedy kończy mówić z mojej twarzy odpływa cała krew. To jakiś żart, prawda? - Ava, jesteś blada, wszystko dobrze?
- Nie - odpowiadam cicho i kręcę głową - Nic nie jest dobrze.
Justin podjął już swoją decyzję i dumnie kroczy w stronę chłopaka, więc na pierwszy rzut wybrał śmierć, boże! Nie chcę tutaj być! Chłopak wyrywa się i wcale nie ma ochoty umierać bez powodu, a może jest powód? Kto ich tam wie, ale mało mnie to obchodzi. Justin przystawia do jego głowy pistolet z długą rurką i widzę jaką przyjemność mu to sprawia. Nie mija nawet sekunda, a pociąga za spust i ciało chłopaka upada na podłogę. Z moich ust ucieka pisk i zasłaniam je dłonią. Po moich policzkach płyną łzy i jestem zszokowana tym, co widzę. Moje serce tłucze się w piersi i jest mi słabo.
- Uspokój się, Ava! - Jacob karci mnie jak dziecko i kręci głową.
A ja krztuszę się łzami, zapowietrzam się i nie wierzę. Zabił go! Tak po prostu, jednym strzałem! To dla mnie szok! Nie sprawiło mu to żadnej trudności, nawet się nie zawahał, boże! Zaciskam usta, żeby nie wybuchnąć żałosnym, głośnym płaczem. Moje ciało się trzęsie, ale to jeszcze nie koniec przedstawienia. Justin podchodzi do dziewczyny i wpatruje się w nią uważnie. Podnosi dłoń i głaszcze ją po głowie. Przesuwa palcem po jej policzku, schodzi na ramię i mocno obejmuje jej piersi. Uśmiecha się szyderczo, pochyla i mocno wpija się w jej usta. Prawie mdleję, kiedy to widzę. Dziewczyna wyrywa się i wcale nie ma to na to ochoty, jednak Justin ma to w dupie. Mocno przytrzymuje ją za włosy i całuje zachłannie, brutalnie i ostro. Układa dłonie na jej plecach i dociska do swojego ciała. Brunetka wciąż walczy, odpycha go od siebie, szarpie się, ale Justin jest bardzo silny. Nie ma z nim szans, tak samo jak ja. Nagle Justin odrywa się od niej i mruży oczy. Jednym ruchem zdejmuje z niej koszulkę, a moje serce zamiera. Ma zamiar przelecieć ją tutaj? Teraz? Przy wszystkich? Złość strzela w moje ciało i jeśli chce to zrobić, śmiało! Jednak ja na pewno nie będę na to patrzeć. Pochylam się, zdejmuję wysokie szpilki i zrywam się ze swojego miejsca. Nie oglądam się za siebie, po prostu muszę stąd wyjść, albo sama strzelę sobie w łeb!
- Ava! - jak na zawołanie słyszę ostro głos Justina, ale nie zatrzymuję się.
Podnoszę sukienkę, biegnę ile mam sił w nogach, a widok zamazują mi łzy. 
To zbyt wiele dla mnie, nie chcę na to patrzeć i mało mnie to obchodzi. Niech sobie robią co chcą. Zabijają, gwałcą, ale ja nie będę na to patrzeć! Po moim kurwa trupie! 

- Ava! - teraz słyszę głos Drew, ale biegnę dalej - Zatrzymaj się! 
Niech zostawią mnie w spokoju do cholery! Najlepiej niech idą sobie postrzelać do ludzi. Niech to szlag! Dlaczego to mnie musiał wziąć przez pomyłkę? Naprawdę zbyt mało krzywd mi wyrządził przez ten czas, że karze mnie dodatkowo czymś takim? Przed oczami pojawia mi się bezwładnie opadające ciało tego chłopaka, szlocham jeszcze mocniej, ale biegnę dalej. Skręcam dwa razy w prawo i raz w ledwo, szybko oglądam się za siebie, ale nikogo nie widzę. Jak to możliwe? Pozwolili mi na to? Zwalniam trochę, bo czuję jak tracę oddech, ale nie zatrzymuję się. Doskonale wiem, że to tylko kwestia czasu aż mnie znajdą, przecież mam tą przeklętą bransoletę na nadgarstku!
Jestem zaskoczona, kiedy przed oczami ukazuje mi się mały lasek, a za nim zejście na plażę, och. Przepięknie tutaj. Ciemno, ale świecą się latarnie. Od razu schodzę po schodach, trzymam w dłoniach sukienkę i po chwili pod moimi stopami czuję piasek. Jest jeszcze ciepły i cudownie miękki. To dobre dla moich stóp po wyczerpującym biegu bez butów. Idę wody i bez namysłu do niej wchodzę. Najpierw po kostki, później po kolana, aż zanurzam się po szyję. Nie przestaję płakać, ale zimna woda uderza w moje ciało i cudownie je orzeźwia. Trochę się uspokajam i cisza która tutaj panuje, dodatkowo mi w tym pomaga. Nie spodziewałam się tego, co zaszło w tamtym miejscu. Naprawdę to było konieczne? Przecież to mafia! Chyba proste, że zabijają ludzi, uprowadzają, okładają im plecy i gwałcą. Serio Justin musiał to udowadniać? Zastanawiam się, czy faktycznie przeleciał tamtą dziewczynę. Miał takie polecenie i musiał coś udowodnić, ale jak to miało wyglądać? Chciał to zrobić przy wszystkich? Przy mnie? Chryste! Kiedy tylko wpił się w jej usta, poczułam jakby ktoś wbił mi nóż w plecy. Moje serce zacisnęło się i to był bolesny dla mnie widok. To chore! Musiałam patrzeć, jak osoba, którą kocham całuje i inną dziewczynę.
 Prycham, bo Justin wciąż jest zazdrosny, wszystkiego mi zabrania i wkurza się nawet wtedy, kiedy przytula mnie Drew. To znaczy, że on może robić wszystko? Pieprzyć inne panienki? No tak, dziwi mnie to? Przecież to on jest tutaj szefem, może robić wszystko na co ma tylko ochotę. To ja mam być grzeczna, posłuszna i nie pyskować. To, że mnie rani jest tutaj najmniej ważne. Mówi, że mnie kocha, tak, właśnie przed chwilą udowodnił mi, jak bardzo. Nie powinnam w to wierzyć, nie tak okazuje się uczucie. 
- Ava! - och, to jego głos! Odwracam się w stronę plaży i dostrzegam również Drew, Jacoba, Thomasa i na moje nieszczęście jego ojca! Stoją przy linii wody, nie mocząc nawet swoich eleganckich butów. Czy spotka mnie kara, za to co zrobiłam? - Wyjdź, natychmiast! - jego głos brzmi surowo, ale wyczuwam w nim nutkę niepewności i troski. Jednak nie ruszam się z miejsca, nie mam zamiaru stąd wyjść. Chcę być sama - Kochanie, proszę? Wyjdź, dobrze? Nie rób nic głupiego.
Głupiego? Co niby miałabym zrobić? Och, myśli, że mogłabym się utopić? Prycham pod nosem, czyż to nie jest dobry pomysł? Dlaczego sama na to nie wpadłam, do cholery?! Niech da mi spokój i idzie pieprzyć tamtą laskę! Po co przejmuje się moim losem? Przecież jestem nikim. Zamykam oczy, czuję świeże łzy na policzkach i zanurzam się cała w wodzie. Jest zimna i na moim ciele od razu pojawia się gęsia skórka. Czuję, jakby w moje ciało wbijało się setki tysiące małych noży i nie jest to przyjemne uczucie. Ale nie chcę żyć. Nie w taki sposób, nie z tymi złymi ludźmi.

Krztuszę  się i czuję, jak ktoś klepie mnie po plecach. Nie otwieram oczu, nie mam na to siły. Wypluwam całą wodę, którą mam w sobie. Jest mi cholernie zimno i moje ciało strasznie się trzęsie, a zęby zderzają się ze sobą. Ile byłam pod wodą, że aż tak cholernie zmarzłam?
- Ava - słyszę jego cichutki głos. Jest dziwnie zmartwiony i smutny. Bardzo powoli otwieram oczy i widzę ich wszystkich. Pochylają się nade mną, ale ja zamykam oczy ponownie. Nie chcę ich widzieć, niech zostawią mnie w spokoju - Zabiorę Cię do domu, Kochanie.
Do mojego? Tak, poproszę. Właśnie tam chcę teraz być, w moim domu. Z moją rodziną, w swoim ciepłym łóżku. Justin okrywa mnie marynarką, bierze na ręce i po chwili wsiadamy do samochodu. Ktoś odpala od razu, ale Justin siedzi ze mną na tylnym siedzeniu i trzyma w swoich ramionach. Jestem zmęczona, wciąż jest mi zimno, trzęsę się i chyba na nowo płaczę. Przykładam pięść do ust i szlocham cichutko. Jak długo będę jeszcze w stanie tak żyć? Mam tylko osiemnaście lat, nie znam takiego życia które prowadzi Justin, to dla mnie jak zły sen z którego pragnę się obudzić.
- Zaraz będziemy - słyszę głos Jeremiego i nie mogę uwierzyć, że jedzie z nami! Po co?
Boję się jeszcze bardziej i mocniej wtulam w ciało Justina. Otula mnie swoimi ramionami i dociska do siebie najbliżej, jak to tylko możliwe.

Po paru minutach podjeżdżamy pod dom, chłopak bierze mnie na ręce i kieruje się do naszego pokoju. Stawia mnie na podłodze w łazience, zdejmuje ze mnie mokrą sukienkę, bieliznę i prowadzi pod prysznic. Odkręca kurki, reguluje ciepłą wodę i moje ciało przyjemnie się rozgrzewa. Czuję za sobą jego ciało, ale nie dotyka mnie. Po prostu stoi, ale nie odwracam się w jego stronę. Myję szybko swoje ciało i nie marzę o niczym innym, jak położyć się do ciepłego łóżka, wyłączyć myślenie i móc wreszcie się odprężyć. Nie było mi to dane od samego rana, kiedy tylko dowiedziałam się o tej imprezie. Niestety moje złe przeczucia się sprawdziły.
Odwracam się wreszcie w jego stronę, nie patrzę mu w oczy tylko mijam go i wychodzę na dywanik. Wycieram swoje ciało, szybko zmywam makijaż, myję zęby i wchodzę do pokoju. Zakładam na siebie tylko jego koszulkę i wskakuję do łóżka. Nie mam siły na nic więcej, a tym bardziej na rozmowę albo kłótnie. Chcę zasnąć i najlepiej nigdy się już nie obudzić.
Niestety na moje nieszczęście budzę się rano i czuję, że mam jeszcze bardziej paskudny humor niż wczoraj. Jestem strasznie głodna i chociaż nie mam na to najmniejszej ochoty, wychodzę z łóżka. Ubieram czarne jeansy, granatową bluzeczkę i schodzę na dół. Jak na komendę, wszystkie spojrzenia kierują się wprost na mnie. Jest również Jeremy co nieco bardziej mnie przeraża, ale staram się zachowywać normalnie. Co ma być to będzie, jeśli chcą mnie karać śmiało. Mogą być pewni, że jeszcze dzisiejszego dnia strzelę sobie w łeb, albo podejdę do tego ogrodzenia i kiedy go dotknę, nie puszczę dopóki mnie kurwa nie zabije! Robię płatki z mlekiem, wcinam raz dwa i chcę jak najszybciej wrócić na górę. W salonie słyszę rozmowę, ale mówią cicho dzięki czemu mało do mnie dociera. Może to i lepiej? Wkładam miseczkę do zmywarki, wypijam jeszcze szklankę soku pomarańczowego i wchodzę do salonu. Nie patrzę na nikogo, jedynie chcę dotrzeć do schodów, ale zatrzymuje mnie głos.
- Ava? Dokąd idziesz? - Justin pyta surowo i znam ten ton. Nie wróży nic dobrego.
- Do pokoju? - odpowiadam pytająco, ale nie odwracam się w jego stronę.
- Podejdź do mnie - mówi groźnie i wiem, że nie będzie dobrze.
- Źle się czuję, pozwól mi się położyć - mówię cicho, ale nie mam siły na więcej.
- Powiedziałem, podejdź do mnie. Czego w tym nie zrozumiałaś? - nie mam ochoty z nim walczyć, odwracam swoje ciało i zmuszam do ruchu. Robię parę kroków i staję przed nim. Wstaje i wpatruje się surowo w moje oczy. Jest wyższy ode mnie i muszę podnieść głowę do góry, aby nie stracić kontaktu wzrokowego - Zechcesz wyjaśnić mi, co wczoraj odjebałaś? - zaczyna się! Nie wiem, co mam mu powiedzieć, że po prostu mam tego dość? Nie chcę w tym uczestniczyć? - Ava! - spuszczam głowę i naciągam rękawy bluzki po same palce, zaciskam je w pięści i czuję łzy pod powiekami.
- Przestraszyłam się - mówię praktycznie szeptem. Boję się go, mimo iż wszystko mi już jedno.
- Czego, Kochanie? - dotyka dłonią mojego policzka i zaciskam usta, żeby się nie rozpłakać.
- Tego wszystkiego, zabiłeś na moich oczach człowieka! - podnoszę głos i czuję, jak zaczynam szybko oddychać. Panika znowu obejmuje moje ciało, a bardzo tego nie chcę.
- To normalne w takich sytuacjach, każdy z naszej grupy to przechodził - wzrusza ramionami, jakby to było nic ważnego. Ot, pociągnięcie za spust! Pestka!
- Przeleciałeś tamtą dziewczynę? - nie wiem dlaczego chcę to wiedzieć, ale muszę!
- Nie! Nie zdążyłem, bo musiałem się za Tobą uganiać! - już się złości.
- Wcale nie musiałeś, Justin. Mogłeś mnie zostawić w spokoju i po prostu skończyć co zacząłeś!
- Jesteś zazdrosna, Kochanie? - uśmiecha się nagle, a ja mam ochotę przywalić mu w twarz! Zazdrosna? Czy on jest poważny? Odwracam od niego wzrok, ale niestety napotkam spojrzenia chłopców i jego ojca. Przewracam oczami, bo jeszcze ich tutaj brakowało!
- Ty tak na serio? - prycham i po prostu chce mi się śmiać z jego głupoty - Nie, nie jestem zazdrosna! Możesz pieprzyć nawet pół miasta, mam to kompletnie w dupie! - odwracam się od niego i nie marzę o niczym innym, jak móc się położyć i na niego nie patrzeć, co za dupek!
Jednak od razu do mnie dopada, zanim robię trzy kroki i mocno szarpie mnie za ramię. Odwraca brutalnie w swoją stronę i kiedy widzę jego wzrok wiem, że mam solidnie przejebane.
- Coś Ty powiedziała?! - podnosi głos i naprawdę nie chcę, żeby ktokolwiek na to patrzył. Jednak jego ojciec bacznie nas obserwuje i widzę, że tylko czeka na to co zrobi Justin. Jakby liczył na to, że chłopak weźmie sprawy w swoje ręce i ukaże mnie za to, co zrobiłam - Pytam się Ciebie o coś! - krzyczy, aż się wzdrygam. Jeszcze bardziej rozważam odebranie sobie życie, to zbyt wiele dla mnie.
- To co słyszałeś! - nie hamuję się, może sam mnie zabije?
- Justin - słyszę cichy głos jego ojca.
Oboje przenosimy spojrzenia w jego stronę. Kiwa jedynie twierdząco głową i zupełnie nie rozumiem o co mu chodzi. Oddycham głęboko i widzę, że nawet chłopcy nie wykonują żadnego ruchu. Przypominam sobie słowa Drew, który mówił mi po powrocie ze szpitala, że już nigdy nie pozwoli, aby Justin zrobił mi krzywdę. Patrzę na niego i on również przenosi na mnie swoje spojrzenie. Kiwam przecząco głową i nie wierzę, że to znowu się dzieje. Czy tak już będzie zawsze?
Moje rozmyślenia przerywa pieczenie na policzku i odrzuca moją głowę w prawą stronę. Szok strzela w moje ciało i po prostu zamieram. Zapowietrzam się, uchylam usta, ale nie płaczę. Na pewno tego nie zrobię! Nie pokażę mu swojej słabości, załamania. Będę dzielna i zniosę wszystko. Nawet gdyby teraz okładał moje plecy, nawet bym nie krzyknęła! Jest mi wszystko jedno, mam dość tej ciągłej walki o swoje życie, bicia, poniżania i traktowania jakbym była nic nie wartym śmieciem. Dlaczego nie może mnie po prostu zabić? Czy nie byłoby mu prościej? Odwracam głowę w jego stronę i patrzę tępo w jego oczy. Widzę w nich złość, gniew, ale dostrzegam też bezradność i uczucie. W moich natomiast nie ma nic, nie chcę czuć ani na niego patrzeć. Pora zamknąć się w swoim własnym świecie i nie wpuścić do niego nikogo.








************************************************************************
BUM! :D
Trochę akcji nie zaszkodzi, prawda? :D
Teraz będzie jej już nieco mniej, bo powoli zbliżamy się do końca, a Justin jakby nie patrzeć kocha Avę, sooołłł... najwyższy czas się ogarnąć haha ;)
Jednak mimo wszystko, mam nadzieję, że rozdział wam się spodobał hihi :)

Dziękuję za niesamowitą ilość komentarzy pod poprzednim rozdziałem. Cóż... nie wiem za bardzo co napisać, bo jestem zaskoczona. Nie chcę was szantażować, ale wystarczyło co nieco napisać i proszę jaki odzew z waszej strony ;) Mimo wszystko BARDZO dziękuję :*

W ogóle... zaczęłam pisać nowe opowiadanie hahaha, tak jestem stuknięta! :D
Ale jak na razie jest ono ldsjfhajdfhksdjf i strasznie mi się podoba! Nie wiem co mi dalej z niego wyjdzie, ale przez dwa dni napisałam 10 rozdziałów :O
Może niebawem pochwalę się wam i same ocenicie :)

KOCHAM WAS! ♥

Kasia.



52 komentarze:

  1. Wow !!! Niezły "chrzest" ...Justin to dupek , sama chętnie bym mu przywaliła !!! Biedna Ava :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Rycze jak opentana ;(;
    Jakim prawem on ją uderzył ?!
    Dupek
    pozdrawiam rozdział genialny !

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham kocham kocham! Ale mam nadzieje, ze dobrze się to skończy, a Drew to ciota w końcu jek cos obiecał, na jej miejscu byłabym teraz obojętna i odpowiadała im tak nie, nawet dalabym mu się "gwalcic" moze wtedy by zrozumiał, w końcu i tak nie ma nic do stracenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow jaka akcjia xd
    Czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ohhh jak on tak mógł ?! Chciał pieprzyć tą laskę na oczach Avy ?! Mam nadzieje że w końcu się ogarnie :P Rozdział świetny <3 Czekam na nn !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest chyba moj pierwszy komentarz, a czytam jakos od połowy. Za co przepraszam.
    nie mam za duzo czasu na rozpisanie sie ale jedyne co chcialam napisac to na pewno ze blagam zeby Ava nie byla na koncu z Justinem.
    To by bylo po prostu za bardzo naciągane, patrzec na to ile przez niego wycierpiala i nadal cierpi. Co z tego ze kocha, jesli jej nie ufa, zakładając ogrodzenie podlaczone pod prąd, bije ja.
    Na prawde nie pasuje mi w tym opowiadaniu szczesliwe zakończenie. No ale coz to jest moje zdanie..

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny rozdział !!! Nadal jestem w szoku ...Justin jest ostatnim kretynem ! Jak mógł ją uderzyć ?! Ciekawe co będzie teraz ...będzie ciekawie czuję to <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zawszę rozdział fantastyczny! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. O Boziuuu ! Biedna Ava ....Czy on w końcu się ogarnia ?!

    OdpowiedzUsuń
  10. swietne kochana, pisz dalej jaka szkoda ze to juz koniec, jak opisywalas uczucia ave to sama sie balam i wszystko przezywalam tak ja ona, prossze dodawaj codziennie bo oszalejemy xd mozessz poten zrobic druga czesc tego poowaiadanie tylko go nie kkoncz bo jest za bardzo zajebisty pozrawiam do nastepnej notki pa:*

    OdpowiedzUsuń
  11. Prawie się popłakałam... Strasznie boje sie o Ave, czuje ze bedzei ostra kara :(( Niech Justin ogarnie dupe w koncu! XDD

    OdpowiedzUsuń
  12. Jebny hipokryta z niego, ale cos mi się zdaje ze gdyby nie Jeremy to by jej nie uderzył BŁAGAM MOZE JAKIS BONUSIK? ALBO JUTRO ROZDZIAŁ BO NIE WYTRZYMAM!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jprd ! Nie wierze co się dzieje! Jestem ciekawa co bd w następnym! I proszę dodaj jutro następny :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale jazda ...Co za debil jak mógł ją tam zabrać !!! Zabij człowieka na jej oczach i jeszcze chciał pieprzyć jakąś dziewczynę ?! Jak ją kocha to niech w końcu to pokaże !!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak on mnie denerwuję !!! Biedna Ava ...tak się boję że zrobi jej coś strasznego :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Wow !!! Jak zwykle fantastyczny <3 Potrafisz zaskoczyć :P Tylko mam nadzieję że Justin ogarnie dupę bo przechodzi samego siebie !!!!! Biedna Ava ...czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Kocham to opowiadanie :) Niech Ava zniszczy tą bransoletke i od niego ucieknie bo Justin mnie wkurwia swoim zachowaniem karygodneee co za zwyrodnialec... :D

    OdpowiedzUsuń
  18. omggggggggggg świetny !!!
    mega mi sie podobał zresztą jak każdy ! :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Uhhh co za dupek :/ I on ją niby kocha ?! Jestem ciekawa co będzie dalej ...mam nadzieję że się ogarnia i wynagrodzi Avie wszystkie krzywdy , skoro ją kocha :D Dodasz jutro następny ?

    OdpowiedzUsuń
  20. Boskiiii <3 Popłakałam się , tak mi szkoda Avy :( Mam wielką nadzieję że Justin się zmieni ...bo teraz to najchętniej bym mu przywaliła cegłą w głowę :P Czekam na następny bardzo niecierpliwie :* :* :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Błagam daj jutro następny :) prooooooooooooooooszę

    OdpowiedzUsuń
  22. nienawidze go ja juz poprostu jestem uzalezninona od tego opowiadania seri, caly czas spawdzam czy przypadkiem nie odalas, caluski ;***

    OdpowiedzUsuń
  23. Dzieje się. Ale w sumie w ty opowiadaniu zawsze się dzieję. Przynajmniej nigdy nie jest nudno :) Justin jest dupkiem aby robić to Avie. A ogólnie rozdział cudowny ! Czekam na next ! :-)

    Zapraszam Cię serdecznie na mojego bloga :) Może Ci się spodoba :-) http://justin-and-ana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Woooow O.o no to mnie zaskoczyłaś tym wszystkim...na prawde, jest to najlepsze pod wzgledem pisania opowiadanie i prosze abys je kontynuowala i szybko dodala next ;) baaaaardzo by bylo fajnie jakby Ava byla z Drew..ale to tylko moje zdanie :) pozdrawiam cb i wszystkie beliebers co komentują oraz jebniętą Ole mojego kwiatuszka ktora to czyta ale ma lenia w dupie i nie komentuje -.- kc <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Pieprzony Jeremy. Gdyby nie to, to Justin by inaczej się zachował.. Totalnie zaskoczyłaś mnie tym "chrztem"! ;)
    Czekam na kolejne rozdziały.
    xo

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja mak go dosc nienawidze go dupek dupek dupek dupek duren phi niiech aca w koncu soe postawi a nie :( dupek debil ugghhh ja wym skopała mu dupe! Ale rozdział super

    OdpowiedzUsuń
  27. Ale się porobiło :D Biedna Ava :( ja na jej miejscu już dwano bym się zabiła...:'( Ale mam nadzieję że zakończenie będzie szczęśliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Cudowny rozdział kochanie <3 Bardzo bym chciała żeby Justin się zmienił i w końcu pokazał Avie że naprawdę ją kocha !!! Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  29. Świtnnyyyyyyy!!! Justin ty dupku :P Może dodasz dziś bonusika plisss? ;))

    OdpowiedzUsuń
  30. Mattttttttkooooooooooooooooooooooooooo!!!!!!!!!!! Ryczę i nie mogę przestać ;PP ŚWIETNY i nic więcej nie powiem ;ooo A i zgadzam się z koleżanką u góry dodaj bonusika ;PPP

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetneeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!

    OdpowiedzUsuń
  32. Jaka akcja! Justin to totalny dupek! Uderzył Ave! Mam nadzieję, że się ogarnie ;pp ;3

    OdpowiedzUsuń
  33. Ooooo Justin ;( Biedna Ava ;<< On musi się ogarnąć :(((( :<< :P

    OdpowiedzUsuń
  34. Uuuuuuuuuu jest akcja ;333 Świetne opowiadanie :)))

    OdpowiedzUsuń
  35. To jest zajebiste opowiadanie! Ja nie wiem jak on mógł to zrobić?!? Avvvaaaaaa mniej teraz wszystkich w dupie za to co Ci zrobili ;<<<<<

    OdpowiedzUsuń
  36. Cudowny rozdział.Jezu,ale justin jest popieprzony.Ja na miejscu Ave już dawno bym się zabiła.Tak bardzo nie chcę końca.Planujesz drugą część?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie bym napisała, ale nie mam na nią na razie pomysłu :(

      Usuń
    2. my ci skarbie możemy pomóc :)

      Usuń
    3. Myślę, że na razie musi się skończyć pierwsza część, bo nie wiecie jakie jest zakończenie więc pomoc byłaby w ciemno :D
      Ale jeśli ktoś ma jakieś pomysły, to chętnie poczytam. Pisać na mojego maila hihi :D

      Usuń
  37. Jak zawsze świetny !!!! Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  38. Wow wow wow zajebisty!!!!!!!! Ale blagam niech Ava mu nie wybacza tak szybko jak zwykle! Ja bym mu tak przypierdoliła w ryja że by kurwa chodził pokrzywiony xd blagam niech mu odrazu nie ulegaaaaa

    OdpowiedzUsuń
  39. Zrób nam dobrze i jebnij nam bonusika a sie odwdzięczymy xD (Boże hahah jak to brzmi)

    OdpowiedzUsuń
  40. Zaraz tu dojde zajde i zejde . Jak zwykle mega!!! Dawaj lasia kolejny bo uschne.......

    OdpowiedzUsuń
  41. Jebnij nam fishburgerem w twarz, tak żebyśmy sie nie spodziewali. XD Dawj bonusa a będe cie wielbić jeszcze bardziej

    OdpowiedzUsuń
  42. Naklepszy rozdzial!!!!! To ff jest mega.... ja już chce kolejnyyyyyyu

    OdpowiedzUsuń
  43. Dodaj dzisiaj błagammmmmm. Jesteś najlepsza no!

    OdpowiedzUsuń