Szablon wykonany przez Yassmine.

niedziela, 2 listopada 2014

Rozdział 45.

Budzę się i czuję jak pęka mi głowa! Nawet nie otwieram powiek, tylko przykładam dłoń do czoła. Jasna cholera! Czyżby męczył mnie kac? Dawno nie piłam i widocznie wczorajsza dawka alkoholu była zdecydowanie zbyt duża. Dopiero teraz powoli otwieram powieki, mrugam kilka razy, ale nie widzę obok siebie Justina. Podnoszę się, przechodzę do łazienki i biorę szybki, orzeźwiający prysznic który choć trochę stawia mnie na nogi. Ogarniam twarz, robię delikatny makijaż ale kiwam głową, bo czuję się jakby przejechał po mnie tramwaj. Po co ja tyle piłam? Wzdycham, wychodzę z pokoju i kiedy schodzę na dół, od razu w oczy rzuca mi się Jacob, Thomas i Drew, jednak nigdzie nie widzę Justina.
- Cześć chłopcy - mówię cicho i przysiadam obok nich na kanapie.
- Jak tam, Ava? Czyżby kac morderca? - Drew porusza zabawnie brwiami.
- Niestety - ziewam przeciągle i czuję, jak zaschło mi w gardle. Biorę butelkę wody, która stoi na stole i wypijam prawie pół - Ja pierdole, co za masakra! Chyba przesadziłam, ledwo żyję.
- Widać! - Thomas wybucha śmiechem i kręci głową rozbawiony. Bardzo śmieszne!
Układam swoje ciało na kanapie i opieram głowę na kolanach Jacoba, który siedzi najbliżej. Czuję się paskudnie i delikatnie mnie mdli, blech! Zachciało mi się szaleństw i teraz muszę cierpieć.
- Jak to możliwe, że wam nic nie jest? Przecież wypiliście dużo więcej! To nie fair!
- Kochana, trzeba mieć praktykę - mruga Drew i napręża mięśnie.
- Jesteś stuknięty, wiesz? - kręcę głową i macham nogą, która wystaje poza kanapę.
- Tak, wiele osób mi to mówiło.  Chyba coś w tym musi być - wybucha śmiechem i upija łyk coli.
Przeciągam się, znowu ziewam i słyszę nagle, jak ktoś trzaska drzwiami, chryste! Moja głowa pulsuje niemiłosiernie i od razu przykładam do niej dłonie, zasłaniam uszy jakby to mogło mnie od wszystkiego ochronić. Przede mną staje Justin i widzę, że jest zły. Ups, będą kłopoty?
- Co robisz, Ava? - mówi surowym głosem i zdejmuje z siebie skórzaną kurtkę.
- Leżę? - odpowiadam pytająco, nie za bardzo rozumiem sens jego pytania.
- To widzę, ale moje pytanie brzmi, na kim? - zakłada ręce na piersiach i wpatruje się we mnie.
- Och - odwracam głowę i widzę Jacoba, który mruga do mnie okiem - Na Jacobie.
- No właśnie! Co Ci mówiłem całkiem niedawno? - jezu! Naprawdę zaczyna mnie ostro wkurzać!
- Przecież nie robię nie złego, Justin! Tylko sobie leżę, tak? Nie złość się.
- Wstawaj i to już! - podnosi głos i moja głowa od razu na to reaguje, niech to szlag! Jednak podnoszę swoje ciało, bo chcę uniknąć awantury i bóg wie czego jeszcze. Po nim można się wszystkiego spodziewać. Opieram plecy o kanapę i spoglądam na niego. Zaciska szczękę i patrzy wprost w moje oczy - Co miała oznaczać wczorajsza akcja w klubie, Ava? - och, akcja?
- O co pytasz? - boję się, że Nina może mieć przeze mnie kłopoty.
- Z tym striptizem! Co Ci strzeliło do głowy, dziewczyno! - ale się wydziera!
- Nie wiem - spuszczam głowę i wzruszam ramionami. To przez ten alkohol!
- Jesteś z siebie zadowolona? Wszyscy kurwa na Ciebie patrzyli!
- Ale to było dla Ciebie, nie dla wszystkich - nie pomyślałam o tym, chociaż i tak nic nie odsłoniłam.
- Dla mnie? - pyta zaskoczony i marszczy brwi. Co go tak dziwi?
- A dla kogo myślałeś? Chyba nie kręciłam tyłkiem dla wszystkich facetów, tak? Zrobiłam to dla Ciebie. Myślałam po prostu, że sprawi Ci to przyjemność. Jeśli tak nie było, to przepraszam - mówię cicho i zaciskam usta. Nie mam zamiaru się z nim teraz kłócić a widzę, że jest wściekły. Nie mam na to siły i jedynie o czy marzę, to tabletka przeciwbólowa i odpoczynek.
- Nie chcę, aby ktokolwiek oprócz mnie Cię widział, Ava - mówi surowo - A tym bardziej, żeby Cię dotykał, rozumiesz mnie? - boże! Jest chory na tym punkcie.
- Przecież nikt mnie nie dotykał, Justin! Grubo przesadzasz, wiesz?
- Nie tym tonem, Kochanie - mruży groźnie oczy. Naprawdę mógłby odpuścić.
- Nic się nie stało, tak? Nie wiem dlaczego robisz aferę o nic - podnoszę się z kanapy z zamiarem pójścia do kuchni, jednak moje plany szybko ulegają zmianie, kiedy Justin przyciąga mnie do siebie.
- Bądź grzeczna, Skarbie - mówi ostro praktycznie w moje usta, dotyka ich delikatnie swoimi, przejeżdża językiem po mojej dolnej wardze i patrzy prosto w moje oczy.
- Przecież jestem - odpowiadam cicho i gapię się na niego jak zahipnotyzowana.
- Justin wyluzuj! Daj jej spokój, przecież nic się nie stało! - Drew prycha zirytowany.
- Owszem, ale mogło. A wtedy byłoby bardzo nieprzyjemnie, prawda Kwiatuszku? - mruga do mnie okiem ale wiem, że nadal jest wkurzony. Kiwam tylko głową, nie mam odwagi żeby się odezwać - Cieszę się - cmoka mnie w usta z dziwnym uczuciem - Jesteś głodna?
- Nie wiem, na pewno muszę wziąć tabletkę, strasznie boli mnie głowa i potrzebuję kofeiny.
Od razu bierze mnie za rękę i przechodzimy do kuchni. Nastawiam czajnik i przygotowuję sobie kawę, Justin w tym czasie szuka w szafce proszków przeciwbólowych. Podaje mi po chwili białą kapsułkę, którą od razu popijam wodą. Liczę, że szybko zacznie działać inaczej rozwali mi głowę! Po chwili czajnik pstryka i zalewam wrzątkiem kawę. Dodaję trochę cukru, mleka i czuję, jak Justin obejmuje mnie od tyłu w talii, przytula się do mnie i opiera brodą na moim ramieniu.
- Kiedy wczoraj tańczyłaś z Niną - mówi cichutko wprost do mojego ucha. O, cholera! Moje serce natychmiast przyśpiesza. 
Wiedziałam, że nie unikniemy tego tematu i tak łatwo mi nie odpuści - Miałem ochotę zejść tam i wziąć Cię na środku klubu, Kochanie - och! Dobra, tego się nie spodziewałam! - Wyglądałaś tak cholernie seksownie, kiedy się całowałyście! Mało brakowało, uwierz mi - gryzie mnie w płatek, a ja prawie nie oddycham - Byłem kurewsko podniecony i gdyby nie ten koleś, który położył na Tobie swoje ręce przypuszczam, że ta noc skończyłaby się zupełnie inaczej. Ale zasnęłaś w samochodzie i nawet to, jak zaniosłem Cię do łóżka, rozebrałem i całowałem nie obudziło Cię, więc po prostu dałem sobie spokój - czuję, jak się uśmiecha - Ale na pewno to nadrobimy, nie martw się - mocniej mnie do siebie przytula i delikatnie kołysze w swoich ramionach. 
- Czy Nina też została porwana? - nie jestem pewna, czy dobrze robię pytając go o to.
- Tak. Zrobiła coś, czego nie powinna i musi teraz za to zapłacić - odpowiada spokojnie.
- Co zrobiła? Wygląda przecież tak niewinnie - upijam łyk kawy i liczę, że się nie wkurzy.
- Zupełnie tak jak Ty, Kotku - całuje mnie w szyję - Chociaż w Twoim przypadku okazało się, że zaszła pomyłka. Enzo musi ją bardziej przycisnąć. Nie wiem, dlaczego tak się z nią pieści.
- Znasz Enzo? - jestem strasznie ciekawa co to za chłopak. Wyglądał groźnie.
- Tak, jest moim kumplem. Jest w innej bazie, całkiem niedaleko. Podlega mojemu ojcu.
- Powiesz mi co zrobiła Nina? - odwracam się w niego stronę i badam jego reakcję. Jednak wygląda na spokojnego i chyba go nie zezłościłam tym moim dopytywaniem.
- Jakby to powiedzieć była w pewnym miejscu i zabrała coś, co do niej nie należało. Jednak zrobiła to z polecenia wroga mojego ojca i jeśli nie powie szczegółów, naprawdę słono za to zapłaci.
Cholera! Czuję po tonie jego głosu, że sytuacja naprawdę jest poważna. Nie chcę, żeby jej się coś stało. Jest taka krucha, delikatna i wygląda jak dziecko! Była taka przerażona i smutna.
- Wiesz, ile ma lat? - dopytuję dalej, chociaż stąpam po cienkim lodzie.
- Jeśli dobrze pamiętam to chyba siedemnaście, nie jestem pewny. Dlaczego Cię to interesuje, Kochanie? - marszczy czoło, przekrzywia głowę i uważnie wpatruje się w moje oczy.
- Polubiłam ją - przygryzam wargę  i uśmiecham się na myśl o Ninie.

- Och, serio? - Justin również się uśmiecha i bierze moją głowę w swoje dłonie - Jestem zaskoczony.
- Dlaczego? Jest dziewczyną i fajnie się z nią bawiłam. Wiesz, babskie towarzystwo dobrze mi zrobiło - dotykam nieśmiało tatuażu na jego ramieniu i mówię niepewnie - Myślisz, że mogłabym się z nią jeszcze spotkać? - podnoszę głowę i nasze oczy się spotykają. Mam nadzieję, że się nie zdenerwuje.
- Spotkać? Z Niną? Po co? - mruży oczy, jakby węszył w tym spisek.
- Pogadać, pobyć z jakąś dziewczyną, spędzić babski wieczór, obejrzeć film zajadając się lodami? - na samo wspomnienie uśmiech wkrada się na moje usta. Właśnie takie wieczory urządzałyśmy sobie z moją przyjaciółką i tęsknię za nią, kiedy tylko pojawia się w moich myślach. 
- Kochanie to nie jest ten świat, wiesz o tym? Nina została porwana, musi wyjawić prawdę inaczej zapłaci za to własnym życiem. Ty należysz do mnie, tylko do mnie - podkreśla surowo i nie spuszczam z niego wzroku, jest tak poważny - Jak Ty to sobie wyobrażasz? Nie zostaniecie przyjaciółkami, Skarbie - przejeżdża kciukiem po moich ustach, ale jego spojrzenie jest czułe. 
- Nie chcę żeby jej się coś stało, jest młoda i na pewno nie chciała tego zrobić. Proszę, zrób coś, żeby Enzo jej nie skrzywdził - nie wiem dlaczego to mówię. Doskonale wiem, że tego nie zrobi. 
- Mówisz poważnie? - patrzy na mnie z niedowierzaniem - Nie mogę tego zrobić, Kochanie. Nina musi ponieść karę za to co zrobiła. Nie możesz jej lubić, ani zaprzyjaźnić się z nią. Nigdy więcej jej nie zobaczysz, nie przywiązuj się do niej - bawi się kosmykiem moich włosów, a ja czuję jak bardzo chce mi się płakać. Naprawdę polubiłam ją, jest miła i fajna. Dlaczego do cholery muszą robić jej krzywdę? Nie chciała tego zrobić, sama mi to powiedziała! Ktoś ją zmusił do cholery, to się nie liczy? - Nie myśl o niej - uśmiecha się pocieszająco i pociera moje ramiona.
- Justin! - z salonu dochodzi nas głos Drew, aż się wzdrygam - Chodź na chwilę! - chłopak bierze mnie za rękę i wracamy do salonu - Wiesz, że dzisiaj jest spotkanie? 

- Tak wiem, ojciec już do mnie dzwonił i zebrał wszystkich ludzi - o czym oni mówią?
- Mamy być gotowi na dwudziestą w komplecie - Drew jest poważny i zerka na mnie kątem oka.
- Świetnie! Najwyższa pora wprowadzić nieco zmian - Justin mruga do brata.
- Jesteś pewny, że w ogóle tego chcesz? Wiesz, że to już nie przelewki i będzie solidnie przejebane?
- Wiem, ale ojciec tego chce i nie mogę go zawieść. Poradzę sobie, nie martw się. W razie czego mam was - uśmiecha się szeroko, siada na kanapie i sadza mnie na swoich kolanach.

- No ba! Na nas zawsze możesz liczyć - tym razem odzywa się Jacob. 
- O co chodzi? - pytam nieśmiało i patrzę na wszystkich po kolei. 
- Dzisiaj odbędzie się bardzo ważne spotkanie - zaczyna Drew - Będą wszyscy ważni ludzie. Szefowie innych grup, ich podwładni. To ważny dzień, ponieważ Justin zostanie szefem - o kurwa! - Nie ma już Marlona, więc ktoś musi przejąć jego obowiązki. Ojciec postanowił, że będzie to Justin.
- To coś poważnego? - pytam, bo nie wiem. Przecież to nie jest mój świat.
- Tak, Ava. Justin będzie podejmował wszystkie decyzje kto, gdzie, jak, kogo, po co. Nic nie będzie działo się bez jego wiedzy. Tak więc to poważna sprawa i odpowiedzialna rola. 
- Rozumiem - spoglądam nieśmiało na chłopaka, który trzyma mnie w swoich ramionach i nie bardzo rozumiem całą tą dziwną sytuację. Jednak wyczuwam, że to naprawdę coś wielkiego.
- Zabieram Cię ze sobą, Kwiatuszku - Justin mruga zadziornie i uśmiecha się szeroko. 
- Co?! - jestem w szoku! - Ale po co? - nie jestem pewna, czy chcę w tym uczestniczyć. 
- Bo jesteś moja i chcę, żeby każdy w mojej grupie o tym wiedział. Jesteś pod ochroną i nikt nie może dotknąć Cię nawet palcem. Tak działamy, Kochanie. Kobiet szefów nie można tknąć i jeśli ktoś to zrobi, ponosi za to odpowiednią karę - nawet nie chcę wiedzieć, co to za kara! - Tak więc dzisiaj musisz wyglądać cudownie! - nie podoba mi się to! Mam dziwne złe przeczucia.
- To naprawdę konieczne? Wolałabym zostać w domu. Jestem zmęczona.
- Przykro mi, nie masz tutaj nic do powiedzenia - jego głos od razu się zmienia. Nie mam nic do powiedzenia?! Dlaczego mnie to nawet nie dziwi? Jednak milczę, wiem, że z nim nie wygram. Nie chcę narobić sobie dodatkowych kłopotów - Będziemy się dobrze bawić, obiecuję - szepcze do mojego ucha, ale nagle słyszymy dzwonek do drzwi. Justin się podnosi tym samym ja staje na równe nogi i idzie otworzyć drzwi. W progu stoi kurier i podaje mu coś w czarnym pokrowcu. Podają sobie dłonie i żegnają - Twoja sukienka, Skarbie - mruga do mnie, a ja zamieram. Moja sukienka? Po co? Boże! Wcale nie chcę tam iść! Kiwam tylko głową, ale nic więcej nie mówię.

Cały dzień mija nam leniwie. Jednak ja się okropnie stresuję i boję wieczornego przedstawienia.
- Ava? - słyszę głos Justina, kiedy właśnie kończę układać włosy - Jak Ci idzie? - wchodzi do łazienki i opiera się o futrynę, zakłada ręce na piersiach i przygląda mi się bacznie - Wyglądasz cudownie! - widzę zachwyt na jego twarzy. Jednak ja nie mogę się skupić, czuję jak mój brzuch ściśnięty jest na supeł - Wszystko w porządku? - marszczy czoło i nie spuszcza ze mnie wzroku.
- Tak, jasne - wysilam się na uśmiech i przechodzę obok niego, aby włożyć sukienkę. On sam wygląda bardzo elegancko więc czuję, że to faktycznie poważna uroczystość. Kiedy rozsuwam zamek pokrowca i wyjmuję sukienkę, moje serce praktycznie przestaje bić! Oddycham ciężko i mocno zaciskam usta! Co to ma być do cholery?! To zwykły kawałek materiału, na pewno nie sukienka!  Czy on zwariował?! - Co to jest? - odwracam się w stronę chłopaka i pokazuję mu "co toś".
- Hmm, sukienka? - odpowiada pytająco i obojętnie wzrusza ramionami.
- Nie wygląda, wiesz? - odpowiadam ze złością! Niech to wszystko szlag!
- Pomogę Ci ją założyć - jego głos robi jest ostry i nawet nie mam szans z nim podyskutować. Podchodzi do mnie i pomaga założyć mi sukienkę. Jest długa, czarna, pokryta koronką i bardzo dopasowana, ale od bioder puszczona jest luzem. Ma długie koronkowe rękawy i jest naprawdę śliczna! Oprócz jednego, małego faktu. Ma odkryte całe plecy! Nie chcę w niej iść, widać moje blizny i czuję już łzy pod powiekami! Muszę mocno zacisnąć usta, aby nie wybuchnąć płaczem. Nie chcę żeby ktokolwiek je widział, przecież to dla bolesne! - Wszystko w porządku?
- Dlaczego muszę iść w tej sukience? - pytam, kiedy odwraca mnie w swoją stronę.
Jego spojrzenie mówi mi wszystko. Patrzy na mnie z zachwytem i lekko uchylonymi ustami. Wiem, że mu się podoba. Jednak ja nie czuję się w niej dobrze, to dla mnie zbyt wiele.
- Wyglądasz cudownie, Kochanie - mówi cichutko i uśmiecha się szeroko - Co takiego nie podoba Ci się w tej sukience? Jest idealna! Pasuje do Ciebie, podkreśla Twoją cudowną figurę.
- Widać moje blizny - przełykam ślinę i czuję gulę ww gardle. Nie mogę się rozpłakać, bo mam idealny makijaż który zrobiła mi kosmetyczka. Jak mogłabym go zniszczyć? Sarkazm!
- To dobrze - mówi poważnie i zupełnie tego nie rozumiem - One świadczą o tym, jak dużo przeze mnie przeszłaś. To się ceni w naszym gronie, Kwiatuszku - co takiego?! Czy on sobie ze mnie żartuje? Jak można cenić blizny?! Mam ochotę solidnie mu przywalić, że jest tak głupi. Doskonale wie, jakie to dla mnie bolesne i dodatkowo każe mi je pokazywać?! 
- Musimy iść, nie możemy się spóźnić.
Nic już nie mówię, schodzimy na dół i widzę reakcję chłopców na mój widok. Uśmiechają się szeroko i Drew wystawia kciuk do góry. Jednak ja się nie uśmiecham. Jestem zła, rozżalona, przestraszona i wolałabym po prostu położyć się do łóżka!

Kiedy docieramy na miejsce opada mi szczęka. Budynek jest ogromny, z podświetleniem, ogromnym podjazdem i wygląda jak pałac, ja pierdole! Jest tutaj mnóstwo ludzi, co najmniej z dwieście! To jakieś wesele? Może pomyliśmy miejsca? Jednak po chwili dostrzegam Jeremiego i doskonale wiem, że jesteśmy w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie.
- Justin - wita się z synem i ściskają po męsku - Ava, pięknie wyglądasz - uśmiecha się uroczo.
- Dziękuję - odpowiadam szeptem i spuszczam głowę. Nie chcę tutaj być!
- Chodźmy, powinniśmy zacząć - mówi jego ojciec i przechodzimy dalej.
Kiedy docieramy do ogromnej sali, wszyscy przenoszą na nas swoje spojrzenia. Czuję, jak moje ciało obejmuje panika i nie marzę o niczym innym, jak być z dala od tego miejsca! Gapią się i wcale mi się to nie podoba! Zaczynam szybko oddychać i panika strzela w każdy nerw mojego ciała.

Co się tutaj kurwa wyprawia?!






****************************************************************
Dzień dobry :)
Mimo wszystko, postanowiłam dodać wam dzisiaj rozdział :)
Nie wiem jak to będzie dalej, czy będą co dwa dni, czy co trzy czy co tydzień. Jeszcze nad tym pomyślę. Jednak dodaję dzisiaj, dla tych osób które zawsze komentują i są ze mną :)

A w następnym będzie się nieco działo hihi :D

Miłej niedzieli :)

Kasia.



53 komentarze:

  1. O ja pierdykam !

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział❤️♥️♥️♥️ kocham to opowiadanie?!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział. Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny. jestem bardzo ciekawa następnego rozdziału

    OdpowiedzUsuń
  5. super myslalam ze juz nie dodasz :) super

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz naprawdę prawdziwy talent!! Czekam na nn!!!! 💓💓💓

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo ciekawa jestem co będzie w następnym rozdziale!!! 😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  8. Matko Justin!!! Oo ja nie wytrzymam 2 dniii!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mowilam juz ze cie kocham ? Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham Cie, ale żeby w takim momencie to zakończyć? Moje serce krwawi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Boże cudowny *.* Jak zawsze *.* Ave ma złe przeczucie.Jezu jestem tak ciekawa co się tam wydarzy.Mam tylko nadzieje,że Ave nie ucierpi na tym i tak już jest biedna.A ten tekst Justina,że przez pokazywanie jak ranią kobiety są cenieni.....to jest chore.Mówi,że ją kocha,a każe jej odsłaniać blizny.których się tak wstydzi.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniale ! Najlepsze opowiadanie, kocham je normalnie. Zawsze z Tb jestem, ale nie zawsze komentuje :) mam nadzieje ze bedziesz dodawac rozdzialy co 2-4 dni, bo inaczej chyba nie wytrzymam :( pozdrawiam:*/ Aimee

    OdpowiedzUsuń
  13. OMGGGG PIĘKNY ROZDZIAŁ !! bardzo cie prosze nie przejmuj się tym że niektórzy komentarzy nie piszą.. prosze nie rób nam tego i nie dodawaj rzadziej :(((
    ci co są ci wierni zawsze skomentują

    OdpowiedzUsuń
  14. świetny rozdział !!!
    na prawde nie wiem dlaczego dużo osób nie komentuje ....
    ja już praktycznie każdy skomentowałam

    OdpowiedzUsuń
  15. hej prosze dodawaj codziennie rozdzialy, one sa takie super, ze jak czytasz to nie chcesz przestac. dodawaj je tak jak wczesniej proszeeeeeeeeeeeee, plis plis plis pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham tego bloga xd :*
    Och no wez nie rób nam tego i dodaj codziennie plooose <3

    OdpowiedzUsuń
  17. co dwa dni bylo by najlepiej bo jakbym miala czekac tydzien to nie wytrzymam !!! powaznie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zajebisty! Czekam nn! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Boskie jak zawsze dodawań jak już co dwa dni bo nie wytrzymam więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  20. JA.NIE.WYTRZYMAM.TYDZIEŃ.ANI.TRZECH.DNI!!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale sie dzieje....ciekawe co bedzie dalej z Nina, mam nadzieje ze Ava juz wiecej nie ucierpi, modle sie aby Justin sie ogarnal :/ no i jeszcze Drew, przeciez to brat blizniak Jussa i jest taki dobry...fajnie by bylo jakby Ava z nim..cos..ten..xd w kazdym badz razie czekam z niecierpliwoscia na kolejny, zycze weny i gratuluje talentu :) koocham to :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Matko jakie to świetne!!!! Mam nadzieję, że zlitujesz się i za większą ilość komentarzy będą rozdziały codziennie ;))) <3333

    OdpowiedzUsuń
  23. O BOŻE!!!! Świetny rozdział!!! Ty masz talent :*** OOOOooo ciekawe co zrobi Ava... Mattkoooooo!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. KOcham te opowiadanie!!! Masz WIELKI TALENT!!! Dodawaj codziennie bo my nie wytrzymamy <333333333

    OdpowiedzUsuń
  25. To jest ZAJEBISTE!!! Kocham to co piszesz!!! Dodawaj codziennie plisss ;))))

    OdpowiedzUsuń
  26. Matttkooooooooooo <3333333333333333333333333 Ooooooooooooooo świeeeeeeeeeettttnnnnnnnneeeeeeeeeee ooooooooooppppppppppooooooooooowwwwwwwwwwwwwwwwwwwiiiiiiiiiiiiiiiiaaaaaaaaaaaaaaadddddddddddddddaaaaaaaaaaaannnnnnnnnnnniiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiieeeeeeeeeeeee!!! <33 heh

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam nadzieje, ze nic strasznego sie nie stanie w nastepnym rozdziale ehhh
    Oby Ava wyszla z tego calo
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Uwielbiam to!!!! :))))) Czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. O matko świetny!!!! Ja chcę nn <333

    OdpowiedzUsuń
  30. oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo ŚWIETNE!!!

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja pieprze, ale zajebisty rozdział!
    sorrki za wulgaryzmy ale no ... to jest najlepsze opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń
  32. MAM TAKI POMYSŁ LUDZIE !!
    KTO PIERWSZY PRZECZYTA NASTĘPNY ROZDZIAŁ
    NIECH NAPISZE KOMENTARZ Z DUŻYCH LITER
    I DAJE ENTER CO 2 SŁOWA
    O TYM ŻEBY LUDZIE TO KOMENTOWALI ..
    NASZA ULUBIONA AUTORKA POTRZEBUJE WIEDZIEĆ
    ŻE CZYTACIE...
    NAPISZCIE KOMENTARZ NAWET "♥"
    BYLE TYLKO WIEDZIAŁA ŻE WY TO CZYTACIE !!!

    JEŻELI TO PRZECZYTAŁEŚ/AŚ WCIELMY TEN PLAN W ŻYCIE :D
    KOCHAMY CIĘ KASIU

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też WAS BARDZO KOCHAM! :')

      Usuń
    2. postaramy się zrobić żeby ludzie komentowali a nie tylko przeczytali i nic więcej :) częste rozdziały są dla nas ważne więc postaramy sie dla cb poprosić ich żęby dawali komy

      Usuń
  33. japierdole biedna ava co ona musi przehodzic przez tego justina....

    OdpowiedzUsuń
  34. Zarwalłam całą nocke i pół dzisiejszego dnia! To opowiadanie jest ahshdhsjjddjzkjxdj. Megaaaa

    OdpowiedzUsuń
  35. Ehhh kocham ten blog i w ogóle wszystkie twoje blogi :) nie rób nam tego i dodawaj rozdziały tak jak zawsze. Phi jak chcesz to mogę powiesić osoby które tego nie komentują . Czytam tylko twoje blogi bo onne mi się znudziły (pewnie dlatego, że autorka dodawała rzadko rozdziały) ale twoje nigdy mi się nie znudzą. Zawsze po szkole jak idę do domu czytam twoje blogi (mam sporą trasę) . Kiedyś nawet prawie wpadłam podd samochód xd omg przynudzam xd a co do rozdziału justin mnie zaczyna wkurzać pan dupek i władca .phi .. Ale i tak go kocham kocham kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Po raz pierwszy czytaam opowiadanie na które rozdziały są dodawane codziennie :) iii uwielbiam to i cały ten ff cudowny <3 prosimy o codzienne dodawanie <3 przemyś to ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Twoj blok jest jak narkotyk nie wytrzymuje dnia bez niego kocha kocham kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  38. Jakby Justin mnie tak traktował to bym mu za każdym razem groziła ze się zabije.. xd cudowny rozdzial ♡

    OdpowiedzUsuń
  39. Kochana ❤ liczymy na rozdzialy co dwa dni :3

    OdpowiedzUsuń
  40. Gdyby nie twoje blogi moje życie nie miałoby sensu. <3

    OdpowiedzUsuń
  41. akcja coraz bardziej się rozwija :D
    kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  42. Rozdział = zajebisty! Czekam nn :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( nie wytrzymam! Myslalam ze dodasz dzis no dobra poczekam jakos :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-) :-)

    OdpowiedzUsuń
  43. prosze ro rozdzialy co dwa dni piss rozdzial super

    OdpowiedzUsuń