Szablon wykonany przez Yassmine.

sobota, 29 listopada 2014

Rozdział 3.

Justina nie ma już dobre dwie godziny. Dochodzi dziewiętnasta, więc czas na kąpiel małego. Nie chcę mu przeszkadzać, chociaż doskonale wiem, że to Justin zawsze go kąpie. No trudno. 
- Dzisiaj wykąpie Cię mamusia. Co Ty na to, syneczku? - patrzę na jego maleńką twarzyczkę i czule cmokam go w czółko. Jest dla mnie wszystkim i wiem, że oddałabym za niego własne życie. Zostawiam go w łóżeczku, przechodzę do łazienki i nalewam wodę do wanienki. Raz dwa sprawdzam temperaturę i wracam po małego. Szybko go rozbieram, owijam pieluszką i po chwili wkładam do cieplutkiej wody. Leo uwielbia się kąpać, jest wtedy spokojny, rozgląda się z zaciekawieniem, a czasami nawet zasypia. Dzisiaj jednak jest dziwnie niespokojny, marudzi i chyba dzisiejsza kąpiel mu się nie podoba. Zupełnie jakby wyczuwał, że nie kąpie go tata. Uwijam się więc szybko, bo nie chcę go męczyć - Już koniec, maleńki - biorę go w ramiona, wchodzę do naszego pokoju i spotykam spojrzenie Justina. Podchodzi do mnie, patrzy z rozczuleniem na małego i całuje mnie w czoło.

- Dlaczego mnie nie zawołałaś, Ava? Wiesz, że przerwałaś mój łańcuch? - spoglądam na niego i marszczę czoło. Nie bardzo rozumiem, co ma na myśli, ale ubieram małego i siadam na kanapie. Zaczynam go karmić, kiedy Justin mówi dalej - To pierwszy raz, kiedy go wykąpałaś. 
- Chyba nie masz mi za złe, że wykąpałam własne dziecko? - prycham rozbawiona.
- I tak mu się nie podobała kąpiel z mamusią. Przyzwyczaiłeś go do swoich dłoni i marudził.

- Naprawdę? - szczerzy się jak wariat - Mój malutki - mówi z czułością i dotyka jego maleńkiej rączki. 
- Jak poszła rozmowa? - pytam niepewnie, ale chcę to wiedzieć - Ustaliliście coś konkretnego? 
- Najlepiej będzie, jeśli tam wrócę - kiedy tylko kończy mówić, spinam się. Boże, tylko nie to!
- Dlaczego, Justin? Nie chcę, żebyś tam wracał - zaciskam usta, ale łzy zbierają się w moich oczach - To miejsce jest przeklęte, nie powinieneś nawet myśleć o powrocie. Było tak dobrze!
- Wiem, Kotku - ściska moją dłoń i przytula się do niej - Jednak, jeśli nie wrócę wujek mnie kimś zastąpi i wyśle ludzi, aby nas odszukali. Nie ważne, że jesteśmy rodziną. Z pewnością będzie dociekał prawdy o zabójstwie ojca i wraca do sprawy z diamentami. Trzeba to wyjaśnić raz na zawsze, ale coś wymyślimy z chłopakami. Nie martw się o to, dobrze? - patrzy mi w oczy i posyła lekki uśmiech.
- Na ile chcesz jechać? - na samą myśl, że będziemy osobno coś ściska mnie w brzuchu. 
- Nie wiem dokładnie, chciałbym jak najkrócej. Nie chcę zostawiać ani Ciebie, ani małego. 
- Ja też tego nie chcę, Justin. Na samą myśl... - ucinam, bo czuję gulę w gardle.
- Hej - podnosi się i przysiada obok mnie na kanapie - Tylko nie płacz, tak? Nie pozwalam - kręci głową i obejmuje mnie ramieniem - Musisz być dzielna, Ava... dla naszego syna. 
- Postaram się - mówię smutno, ale naprawdę nie chcę się z nim rozstawać - panuje cisza, siedzimy objęci aż Leo się najada, odkładam go do łóżeczka, okrywam kocykiem i wracam do Justina. Przenosimy się do łózka i czuję jego silne dłonie na moich plecach - Kocham Cię, Skarbie.
- Ja Ciebie też kocham. Proszę... nie zostawiaj mnie - odchylam głowę i patrzę mu w oczy. W jego widzę mnóstwo smutku, rozdarcia i mimo tego, iż nie chcę płakać... nie mogę inaczej. 
- Przecież wiesz, że nie chcę tego robić. Jesteś dla mnie najważniejsza, tak samo jak Leo. Wiesz o tym, prawda? - głaszcze mnie po policzku i wpatruje się w moje oczy. 
- Oczywiście, że wiem - szepczę cichutko - Tak samo jak Ty jesteś najważniejszy dla mnie.
- Ale wiesz też, że nie mam innego wyjścia. Jeśli tego nie zrobię, wujek wyśle za nami ludzi i prędzej czy później nas znajdzie, a wtedy to będzie kompletna katastrofa, Skarbie. Nie mogę do tego dopuścić, musicie być bezpieczni i zrobię wszystko, aby tak właśnie było. 
- Dlaczego znowu dzieją się złe rzeczy? - wzdycham ciężko i zaczynam się bać tej całej sytuacji - Było przecież cudownie, spokojnie! Byliśmy szczęśliwi, urodził się Leo i nawet nie zdążyliśmy się nim w pełni nacieszyć. Znowu mamy się bać? Wszystko zaczyna się od nowa!
- Ochronię was, Ava! Żaden kutas was nie znajdzie! Obiecuję Ci to! Zakończę to raz na zawsze!
- Spokojnie, nie denerwuj się - przejeżdżam kciukiem po jego policzku i cmokam w usta. Nie mogę uwierzyć, jak bardzo się zmienił od tego czasu, kiedy mnie porwał. Tyle razem przeszliśmy, a wydaje mi się, jakby był zupełnie innym człowiekiem. Przede wszystkim obudziły się w nim wszystkie uczucia, które jego ojciec próbował w nim stłumić. Pokazuje je na każdym kroku, względem mnie i Leo.
- Przepraszam, Skarbie - wzdycha ciężko i mocniej wtula mnie w swoje ciało - Powinnaś się przespać, na pewno jesteś zmęczona. Poza tym... ktoś musi zostać z Tobą i z Niną - och, zaskakuje mnie - Chyba nie myślałaś, że zostawię was tutaj same, co? - mruga zadziornie i wygląda tak słodko. 
- Właściwie tak myślałam. Kogo masz na myśli? Nie potrzebujesz ze sobą chłopców?
- Potrzebuję, ale któregoś muszę zostawić. Zostanie Thomas, Drew i Jacob pojadą ze mną. 

- W porządku, lubię Thomasa - uśmiecham się, ale wszyscy są dla mnie jak rodzina.
- Hej! tylko bądź grzeczna, tak? - mruży oczy i zastanawiam się o co mu chodzi.
- Grzeczna? Co masz przez to na myśli? - uśmiecham się i zaciskam usta. Czyżby był zazdrosny?
- No wiesz... mnie nie będzie, a Thomas to jedyny facet w domu, więc - prawie wybucham śmiechem, kiedy kończy mówić - Jesteś aż taki śmieszny? Co Cię tak bawi, Kotku? 
- Ty! - kręcę głową i nie wierzę, że to w ogóle powiedział - Myślisz, że mogłabym zabawiać się z Thomasem za Twoimi plecami? - zagryzam wargę i przejeżdżam palcem po jego tatuażu. 
- Och, Ava - reaguje gwałtownie, przewraca mnie na plecy i układa się między moimi nogami - Wiesz, że jesteś moja, prawda? - szepcze cichutko, a jego głos natychmiast się zmienia. Doskonale znam ten ton - Nie będę się z nikim Tobą dzielić, Skarbie. Jesteś moja i na zawsze tak pozostanie. 

- Wiem, możesz być spokojny. Nic się nie wydarzy, będę grzeczna jak aniołek. Chyba mi ufasz?
- Oczywiście, że Ci ufam - przygryza moją skórę, a w moje ciało uderza podniecenie. Mmm.
- S-skarbie - jąkam się, bo mnie rozpala a doskonale wiem, że nie możemy się jeszcze kochać. Jednak on ma to w nosie i składa delikatne jak piórko pocałunki na mojej szyi, ramionach i schodzi na piersi. Odchyla moją koszulkę, rozpina stanik i pieści je delikatnie. Och, to takie przyjemne.
- Kurwa, Kochanie... masz cudowne cycki, wiesz? - mruga seksownie, ale wiem dlaczego to mówi. Są zdecydowanie większe przez pokarm, jednak widocznie jemu się to podoba - Mam na Ciebie ogromną ochotę. Nie wiem, jak mam wyjechać skoro tak kurewsko mocno Cię pragnę. Zwariuję!
- Mam tak samo, uwierz mi. Ale za pięć dni mam wizytę u lekarza i zapytam go o seks, tak?
- Jutro wyjeżdżamy, maleńka - mówi cichutko i uśmiech z mojej twarzy znika natychmiast. 
- J-Jutro? Tak szybko? Dlaczego? - cholera, zaskoczył mnie! Skąd ten pośpiech?
- Im prędzej, tym lepiej. Naprawdę chcę to mieć za sobą i wrócić do was, mała. 
- Nie jestem na to gotowa, wiesz? - zaciskam usta i znowu chce mi się płakać. 
- Wiem, ja też nie jestem. Nie rozstawaliśmy się nawet na chwilę przez ostatni rok i naprawdę dla mnie to też nie jest prosta sytuacja. Będę cholernie za wami tęsknił, wiesz? 
- Wiem... my za Tobą też. Nie wiem jak poradzę sobie z kąpielą małego, jak będzie mi tak codziennie marudził to skopię Ci tyłek za to, że tak go do tego przyzwyczaiłeś. 
- Na pewno sobie świetnie poradzisz, Kochanie.- uśmiecha się czule, podnosi się z mojego ciała i układa obok mnie. Przytula do siebie i głaszcze po plecach - Śpij, musisz odpocząć - łatwo mówić... jestem cholernie niespokojna, boję się tego wszystkiego, co nas czeka i naprawdę nie wiem, co z tego wyjdzie. Znowu czyha na nas niebezpieczeństwo i rozstanie z Justinem wcale mi nie pomoże. Nie chcę tego! - Ava, jesteś spięta. Nie myśl o tym, proszę - jeszcze mocniej mnie obejmuje i układa dłoń na tyle mojej głowy - Obiecuję, że wszystko będzie dobrze. 

Następnego dnia, budzi mnie kwilenie małego. Od razu podrywam się na równe nogi i podbiegam do łóżeczka. Moje serce bije w szaleńczym tempie, ale kiedy tylko biorę Leo na ręce uspokajam się powoli. Tulę jego ciałko do swojego, siadam na kanapie i wiem, że to czas na jedzenie. Zerkam przed siebie i widzę, Justina, który jeszcze smacznie śpi, jednak dochodzi dopiero ósma. 
Po karmieniu przebieram małego, przewijam pieluszkę i układam go obok Justina. Wiem, że pośpi teraz dobre dwie godziny. Jest nakarmiony, przebrany i kiedy spoglądam na moich dwóch chłopców w moim sercu pojawia się to dobrze znane mi ciepło. To niesamowity widok...

Przed południem robi się nerwowo. Siedzę w salonie razem z Niną i patrzę na Justina, który trzyma w ramionach Leo. Kołysze się delikatnie na boki, grucha do niego i aż muszę zacisnąć usta. Tak cholernie boję się tego wyjazdu... a co jeśli wydarzy się coś złego? Wraca do tego domu! To dla mnie przeklęte miejsce i nienawidzę go z całego serca! Nie chcę, żeby i on tam był.
- Bądź grzeczny, syneczku. Opiekuj się mamą - uśmiecha się cudownie, a Leo zaczyna się wiercić - Wiem, jesteś jeszcze maleńki i to mamusia musi się Tobą opiekować. Ale jak dorośniesz nauczę Cię wszystkiego i będziemy troszczyć się razem o mamę - boże! Mam ochotę wybuchnąć płaczem - Kocham Cię, misiu - całuje go w główkę i przytrzymuje na chwilę usta. Kiedy odchyla głowę widzę łzy w jego oczach. To dla mnie bolesny widok. Justin podaje Leo Ninie, pochodzi i kuca przede mną. Denerwuje się i jestem spięta, jednak nie wiem, co nas czeka i ta niepewność wcale nie jest przyjemna - Kochanie - spogląda w moje oczy i posyła niepewny uśmiech - Za piętnaście minut mamy samolot, musimy się zbierać - mój oddech momentalnie przyśpiesza i panika strzela w moje ciało - Hej, Kotku - Justin od razu to widzi, a ja wybucham płaczem - Och, Ava - porywa mnie w swoje ramiona i mocno tuli do swojego ciała. Głaszcze po plecach, uspokaja, ale to na nic, bo ja płaczę jeszcze mocniej. Zapowietrzam się i krztuszę łzami, nie chcę zostać sama! - Postaram się wrócić do was jak najszybciej, obiecuję! Bądź dzielna, Skarbie! Proszę, nie płacz! - jak mam nie płakać? Przecież nawet nie mam pewności, że w ogóle do mnie wróci i kiedy tylko dociera do mnie ta myśl, wybucham jeszcze większym płaczem - Ciii... już dobrze, maleńka - Justin kołysze mnie w swoich ramionach i mija dobre kilka minut kiedy się wreszcie uspokajam - Już dobrze? - uśmiecha się delikatnie i ociera palcami moje łzy. Kiwam twierdząco głową, ale wiem, że nie jest cholera dobrze! 

- Bardzo Cię kocham, pamiętaj o tym - mówię cichutko i słyszę, jak ochrypły jest mój głos. 
- Pamiętam, Skarbie. Wrócę do was i nigdy już nie będziemy musieli się rozstawać, co Ty na to? 
- Podoba mi się to - uśmiecham się smutno, a Justin czule całuje mnie w usta. 

- Uważaj na siebie i na Leo, dobrze? Słuchaj Thomasa we wszystkim, będziecie z nim bezpieczne - odgarnia włosy z mojej twarzy i dostrzegam dziwne rozdarcie na jego twarzy - Jesteś taka śliczna - opiera czoło o moje i widzę, jak po policzku spływa mu pojedyncza łza. To drugi raz kiedy widzę, jak płacze. Pierwszy raz był wtedy, kiedy na świat przyszedł Leo i nawet się nie krępował. 
- Powinniśmy już iść - odzywa się nagle Jacob i Justin szybko ociera policzki. Uśmiecha się do mnie, całuje w czoło i wychodzi z domu. Wiem, że dla niego jest to tak samo ciężkie, jak dla mnie. Przytulam jeszcze Jacoba i Drew, cmokam w policzki i po prostu wychodzą. 
Stoję na środku salonu, razem z Niną i Thomasem i czuję, jak moje serce ogarnia pustka...








***************************************************************
Hello :)
Na razie jeszcze spokojnie, ale oczywiście do czasu :D
Buziam was i życzę milusiej soboty :)

Kasia.





37 komentarzy:

  1. Jak zawsze świetny KOCHAM CIĘ <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny rozdział :)
    Dodaj jak najszybciej kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniały jak zawsze.Boże Justin jest takim cudownym ojcem.Hahaha mały nie lubi jak kapię go mama.Lubię takie spokojne rozdziały,ale coś czuję,że to już nie długo się zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dodasz dzisiaj nowy na our time ? :)
    Świetny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czemu ja płacze no!? :'') rozdział słodki jak nie wiem, ja coś się stanie Leo, Avie lub Jusowi to ja nie wiem no! Ale wszysko jest to pod twoją kontrolą, wiec mnie to trochę uspokaja :')
    Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wogole przy Twoich opowiadaniach przy ostatnim czasie płakałam więcej niż przez ostatnie parę lat ^^

      Usuń
  6. Hdjdvsywj. Jejku! Czemu on musi wyjeżdżać? :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Az sie poplakalam :( mam nadzieje ze nic się nie stanie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Do czasu?! Dziewczyno, co ty planujesz? :o Aż sie boje! Justin ma wrócić cały i zdrowy!
    Buziaki xoxo

    OdpowiedzUsuń
  9. omgg piękny rozdział. .ale mam nadzieje że po tym jak Justin tam przyjedzie nic mu się nie stanie ,,, czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raczej przypuszczam że coś Leo się stanie

      Usuń
  10. Dodasz dzisiaj nowy na our time ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też o to prosiłam ale chyba nie :/

      Usuń
    2. Rozdziały na OT dodaję przeważnie co trzy dni.

      Usuń
    3. na prawdę nie możesz dziś wstawić dla nas ? :(

      Usuń
    4. E tam, dacie radę :)
      Nie dodaję tam tak często, bo mam nie wiele napisanych rozdziałów. Na dodatek chwilowo brak weny i nie wiem co dalej będzie :P
      Poza tym... jestem zaskoczona. Nigdy nie prosiliście aż tak o rozdziały na OT. Napisała jedna osoba i tyle. A teraz? Nagle wysyp lol :P

      Usuń
    5. NO BO NAWET CI CO NIE KOMENTUJĄ TO PISZĄ BO CHOLERNIE NAM ZALERZY NA TYM ROZDZIALE DZISIAJ ! NO PROSIMY !!!!!!!!! NIE WYTRZYMAMY TYLKO TEN JEDEN
      JEDEN JEDYNY NO PROSIMY.. TO PÓŹNIEJ BĘDZIEMY NAJWYŻEJ CZEKAĆ AŻ WENA WRÓCI.. NO PROSIMY!!!!!!!!!!!

      Usuń
    6. Prosimy ! Dodaj dzisiaj !!
      Zrób wyjątek dla wiernych fanów :) PROSIMY !!!!

      Usuń
  11. OMG!!!!!!!! JA CIE PO PROSTU KOCHAM!!!!!! TAK SAMO JAK TWOJE OPOWIADANIA :*******

    OdpowiedzUsuń
  12. Zajefajny, czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. Mogłabyś dodać rozdział na our time?:)
    Do następnego,czekam z utęsknieniem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja cie kocham! <^^>

      Usuń
  14. Twoje opowiadanie poleciła mi przyjaciółka i muszę stwierdzić, że dobrze postąpiłam zaczynając czytać twoje "wypociny" :*
    Chociaż zaczynam się bać, bo chyba dopadło mnie uzależnienie... Mogę Ci obiecać, że z przyjemnością zajrzę na twoje pozostałe opowiadania!
    Pozdrawiam cieplutko i życzę weny <3 ~ Czarownica

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaaaaaaaaaaaaaaa jak miło czyta się takie słowa :)
      Dziękuję! ♥

      Usuń
  15. Rany ja tutaj płaczę... piszesz nieziemsko! Czytałam twoje poprzednie opowiadania i muszę stwierdzić, że masz talent. Życzę weny i czekam nn <3

    OdpowiedzUsuń
  16. lol! kocham to ff i nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedy następny rozdział nie moge sie doczekać <3333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj wypada nowy rozdział :)

      Usuń