Szablon wykonany przez Yassmine.

czwartek, 27 listopada 2014

Rozdział 2.

W poniedziałek przychodzi dzień rozstania. My wracamy na wyspę, a rodzice do LA. Tulimy się mocno, płaczemy, ale Justin obiecuje, że niebawem znowu się zobaczymy. Zaskakuje mnie tym, ale uśmiecham się do niego na znak wdzięczności. Jest taki kochany! 

Kiedy tylko przekraczamy próg domu, czuję jak bardzo jestem zmęczona. Leo jest dziwnie niespokojny, marudzi i chyba ma dzisiaj gorszy dzień. A może też jest zmęczony?
- Ja się nim zajmę, Skarbie. Powinnaś się przespać, jesteś padnięta - Justin cmoka mnie w czoło i podchodzi do Leo. Rozbiera go, przebiera pieluszkę na świeżą i grucha do niego słodko - Musisz być grzeczny, syneczku. Mamusia jest zmęczona, a Ty dzisiaj dajesz w kość, wiesz? - kręcę głową, kiedy się rozbieram, ale mój uśmiech jest ogromny - Co chcesz robić, mały? Może pogramy z wujkiem na konsoli? Albo wiem! Podrzucę Cię do cioci Niny, o! A tatuś będzie miał czas, aby zająć się mamusią! - mruga do niego okiem, mimo iż mały i tak nic z tego nie rozumie. Jednak z zainteresowaniem wpatruje się w Justina i marszczy swoje małe brewki. Jest taki uroczy! 

Przechodzę do łazienki i wchodzę pod prysznic. Woda uderza w moje ciało i od razu się odprężam... jak dobrze! Lot nie był długi, ale dziwnie mnie zmęczył tym razem. Jakiś niepokój siedzi we mnie, Justin odebrał w samolocie dwa telefony, po których totalnie spieprzył mu się humor. Oczywiście nic mi nie mówi twierdząc, że wszystko jest w porządku. Jasne! Właśnie widzę, skoro się zdenerwował.
- Cześć, piękna - mruczy cichutko do mojego ucha i układa dłonie na moim brzuchu.
- Przestraszyłeś mnie! - przykładam dłoń do serca - Chyba miałam mini zawał. 
- Nie możesz mnie zostawić, pamiętaj maleńka. Niech nic głupiego nie przychodzi Ci do głowy.
- Nie zostawię, nie martw się - prycham i odwracam się w jego stronę - A gdzie Leo?
- Nina go porwała - porusza zabawnie brwiami i całuje mnie w usta. Od razu czuję jego wędrujące dłonie na moim ciele. Wbija palce w moje biodra i pocałunek natychmiast robi się namiętny i zmysłowy. Wiem, że Justin potrzebuje seksu. Nie kochaliśmy się jeszcze po porodzie, ale trzeba odczekać przynajmniej sześć tygodni - Kurwa, Kotku - mówi podnieconym głosem prosto w moje usta - Jestem tak cholernie spragniony! Już sam pocałunek sprawia, że po prostu płonę!
- Wiem, Skarbie... ale wiesz, że musimy poczekać? - naprawdę jest mi go żal.
- Cholera, wiem - jego głos przepełniony jest pożądaniem. Odklejam się od niego i wyciskam żel na dłoń, rozcieram delikatnie i myję jego ciało. Przejeżdżam dłońmi po jego wyrzeźbionym brzuchu, schodzę niżej i widzę jak bacznie mnie obserwuje. Odsuwamy się nieco od strumienia wody, mrugam do niego zadziornie i schylam się. Klękam przed nim i naprawdę chcę sprawić mu przyjemność. Wiem, że tego po prostu potrzebuje. Biorę główkę jego penisa do ust i zasysam delikatnie. Słyszę jak głośno wzdycha, zamyka oczy i odchyla głowę do tyłu. Przyśpieszam swoje ruchy i pieszczę go nieco mocniej, zachłanniej i czuję, jak przenosi dłoń na tył mojej głowy. Dyktuje tempo, jęczy cichutko i wiem, że nie potrzeba mu dużo - Kurwa, Skarbie - dyszy ciężko i kiedy przenoszę na niego spojrzenie, wpatruje się w moje oczy. Ma lekko uchylone usta, potargane włosy i wygląda cudownie seksownie! - Jezu, jak dobrze - zagryza wargę i czuję, jak spina swoje ciało. Podnoszę się, ale teraz masuję go dłonią. Robię to szybko, mocno, a Justin przytula mnie do siebie i wpatrujemy się w swoje oczy. Marszczy czoło, oddycha ciężko i wreszcie dochodzi. Przygryzam jego wargę, a on jęczy głośno i oddaje się spełnieniu, które właśnie rozlewa się po całym jego ciele... 

Chwilę później, jemy razem pyszny obiad i widzę na twarzy Justina rozluźnienie. Mruga do mnie zadziornie i składa na mojej dłoni słodki pocałunek. Chwila przyjemności dobrze mu zrobiła.

- Mówiłem Ci już, że jesteś najlepsza na świecie? - och, zaskakuje mnie tym, ale to bardzo miłe. 
- Cóż, chyba coś tam kiedyś wspominałeś. Myślałam jednak, że tylko żartowałeś.
- Ani trochę, Kotku. Jesteś najcudowniejsza! Bardzo zaskoczyłaś mnie pod prysznicem, wiesz?

- Przecież to nie był pierwszy raz, prawda? - uśmiecham się zadziornie i widzę jego spojrzenie.
- Tak, ale nie spodziewałem się tego za cholerę! Jednak to było coś cudownego, dziękuję.
- Nie ma za co, Skarbie. Cieszę się, że zrobiłam Ci niespodziankę i było Ci tak dobrze.
- Nie masz nawet pojęcia, jak bardzo było mi dobrze - och! Pochyla się i całuje mnie w usta.
- Tym bardziej się cieszę. Wiesz, muszę o Ciebie dbać, żebyś nie pobiegł do innej.
- Dlaczego to powiedziałaś, Ava? - ups! Marszczy brwi i poważnie się we mnie wpatruje.
- Tylko żartowałam, Justin. Nie bierz tego do siebie - ściskam jego dłoń, ale mimo to jest spięty.
- Nie bawią mnie takie żarty - burczy pod nosem, ale nie rozumiem jego zachowania.
- Więc przepraszam - mówię cichutko, mój apetyt odchodzi i podnoszę się z krzesła. Biorę talerz, odstawiam go na blat i wychodzę z kuchni. Jestem zmęczona i muszę chwilę odpocząć, ale mój marsz przerywa dzwonek telefonu. Podchodzę do stolika i odbieram - Halo? - pytam, stoję i czekam. W słuchawce panuje cisza, czym jestem zaskoczona - Halo? Jest tam ktoś? - zaczynam się denerwować, ale chyba ktoś robi sobie jakieś żarty. Świetnie! - Skoro nie chcesz mówić, to do widzenia - dość tego! Co to ma być? Już mam zakończyć połączenie, kiedy słyszę męski głos. 

- Z kim rozmawiam? - spinam się, ale po moim ciele przelatuje dziwny dreszcz. Kto to?
- A z kim chciał Pan rozmawiać? - głos mężczyzny jest ostry i mam dziwnie złe przeczucia.

- Właściwie to z Justinem, zastałem go w domu? Mam do niego bardzo pilną sprawę - hmm.
- Tak, jest w domu. Już go wołam - zasłaniam słuchawkę i krzyczę, aby przyszedł do salonu.
- Byłbym wdzięczny, Ava - co?! Czy ja się właśnie przesłyszałam, czy powiedział Ava?

- Skąd zna Pan moje imię? - jestem w szoku i lekko uchylam usta. Co się tutaj wyprawia?!
- Czy to ważne? Po prostu znam - odpowiada swobodnie, z do salonu wchodzi Justin. 
- Co jest? - podchodzi do mnie i podaję mu słuchawkę. Marszczy brwi, ale odbiera ją ode mnie i przystawia do ucha - Halo? - stoję przed Justinem, a wyraz jego twarzy zmienia się niemal natychmiast - Wujek? - jasny gwint! Wujek?! Oby nie był psychiczny, jak ojciec Justina - Jestem zaskoczony, że do mnie zadzwoniłeś - chłopak słucha, ale wzdycha ciężko - Tak, przeczytałem Twoje e-maile, ale nic nie wiem na ten temat - czy to dlatego był taki zdenerwowany? - O czym Ty mówisz, wujku? Oczywiście, że nie mam z tym nic wspólnego! - o rany! Chyba wiem, o co chodzi, a bardzo tego nie chcę! - Lucas? A skąd on to niby wie? - nie! Tylko nie on, błagam! To przecież Lucas mnie porwał, mógł widzieć, co zrobili chłopcy! Przecież tam był do cholery! - Nie mogę Ci powiedzieć gdzie jestem, muszę chronić swoich bliskich, wujku. Chyba mnie rozumiesz? - kręci głową, przykłada dłoń do czoła i masuje nerwowo - Tak, Ava to moja dziewczyna - ojej, dlaczego go to interesuje? - Ta sprawa już została wyjaśniona, więc nie wiem, co mogę więcej na ten temat powiedzieć - Justin przewraca oczami i doskonale wiem, że się wkurza - Serio?! Dlaczego niby miałbyś to zrobić? To zamknięty temat! - zaczynam bać się tej sytuacji - Nie minęło jeszcze piętnaście miesięcy, wujku! Nic nie możesz zrobić! - słucha uważnie i wreszcie wybucha złością - To popieprzone, wiesz?! Zostaw to i nie drąż! Po co to robisz?! - ależ jest wściekły! - Dobra, ta rozmowa jest bez sensu, nie mam nic więcej do powiedzenia. Żegnam! - rozłącza się i rzuca telefon na stolik - Kurwa! - wrzeszczy niemiłosiernie, aż się wzdrygam. Coś poszło nie tak, bo dawno go takiego nie widziałam.
- Spokojnie, Kochanie - kładę dłoń na jego piersi. Nie chcę żeby krzyczał, może przestraszyć Leo. 
- Jak mam się kurwa uspokoić, co? - wbija palce w moje ramiona, wpatruje się we mnie, ale jest wkurwiony ja diabli! Do salonu właśnie wchodzi Thomas z Jacobem i gapią się na nas zaskoczeni. 
- Co tu się dzieje? Justin, dlaczego ściskasz Avę? - Jacob marszczy czoło zdezorientowany. Justin natychmiast mnie puszcza i zaczyna chodzić nerwowo po salonie - Powiesz, co się dzieje? 
- Dzwonił Jonathan - mówi cicho i mocno zaciska szczękę. Wypowiada jego imię z nienawiścią.
- Co takiego?! Po cholerę? Czego niby od Ciebie chce? - Jacob robi się nerwowy i zastanawia mnie to.
- A jak myślisz? - Justin zakłada ręce na piersiach i wpatruje się w swojego przyjaciela - Jest bratem mojego ojca to oczywiste, że chce znać prawdę kto stoi za jego morderstwem. Ponoć Lucas mu powiedział, że to ja i Drew go kropnęliśmy - och, cholera! Miałam rację! - Wujkowi bardzo nie spodobała się ta wiadomość. Tak samo jak i to, że Ava jest moją dziewczyną. Wie o diamentach i znowu porusza ten temat - o mój boże, znowu?! Ale dlaczego? Przecież ich nie zabrałam!
- Ja pierdole - Thomas szepcze cicho i kręci głową - Myślałem, że mamy to już za sobą. 
- Tak, to jest nas dwóch, stary - Justin spogląda na mnie niepewnie, ale mówi dalej - Najgorsze jest to, że wujek chce znowu wysłać za nami ludzi, aby nas odnaleźć - robi mi się słabo, na jego słowa - Na razie nic nie może zrobić, nie minęło piętnaście miesięcy, więc nikim nie mogą mnie zastąpić. Tylko szef może wydać takie polecenie, a szefem jestem ja. Wujek nie ma tutaj nic do gadania. Jednak muszę tam wrócić, żeby nie mogli mnie nikim zastąpić. Zostało dwa miesiące i wybiorą nowego przywódcę - czy to jakiś żart? Prima aprilis? Jak to w ogóle możliwe? Minął ponad rok odkąd stamtąd uciekliśmy. Dlaczego jego wujek obudził się akurat teraz i chce działać?! Niech to szlag! 
- To bardzo złe wieści, Justin. Musimy obmyślić plan, zanim zrobimy cokolwiek. Wiesz o tym, prawda? 
- Jasne, tylko zastanawiam się, co możemy zrobić w takiej sytuacji. Wiecie, że już nie chodzi tylko o Avę, ale i o Leo. Nie mogę dopuścić, aby stała im się jakakolwiek krzywda! - Justin złości się i zaciska dłonie w pieści - Po moim kurwa trupie - wypowiada to niemal szeptem, aż na moim ciele pojawia się gęsia skórka. Podchodzę do niego, staję na palcach i wtulam się w jego ciało. Od razu układa swoje dłonie na moich plecach i pociera je delikatnie - Nie martw się, Kwiatuszku... ochronię was, tak jak Ci to obiecałem. Wierzysz mi, prawda? - odchyla głowę i wpatruje w moje oczy. 
- Oczywiście - uśmiecham się słabo i przykładam dłoń do jego policzka. Wtula się w nią i przymyka oczy. Naprawdę nie chcę, aby cokolwiek mu się stało, a tym bardziej żeby wrócił do tego popieprzonego miejsca! Tak bardzo się przecież zmienił. Izolacja od tamtego miejsca wyszła mu na dobre i ostatnie, czego nam potrzeba to to, aby musiał tam wracać. 
- Co tu się dzieje? - do domu wchodzi Nina, która trzyma w ramionach Leo i Drew. Wyglądają uroczo we trójkę i lekki uśmiech sam wkrada się na moje usta - Powie mi ktoś? - Drew marszczy czoło i spogląda na chłopców - Macie strasznie dziwne miny, wiecie? - och, zaraz będzie miał taką samą.
- Musimy pogadać, Drew. Zostawię Cię na chwilkę Kochanie, dobrze? Pogadam tylko z chłopakami - całuje mnie w głowę, podchodzi do Niny i cmoka Leo w nosek - Odpocznij, zaraz wracam. 
Chłopcy opuszczają salon i zostajemy same w Niną i małym. Biorę go na ręce i doskonale wiem, że jest głodny, bo już zaczyna marudzić. Przechodzimy do pokoju i kiedy go karmię, odzywa się Nina. 
- Dzieje się coś złego, prawda? - pyta niepewnie i patrzy prosto w moje oczy - Czuję to, Ava.
- Tak, niestety tak - wzdycham ciężko - Znowu ktoś odgrzebuje dawne sprawy i nie wiem, jak to się dalej potoczy. Jednak boję się tego cholernie, bo nie chcę, aby cokolwiek złego stało się mojemu synkowi - spoglądam na niego i coś ściska mnie za serce. Ten maluszek jest całym moim życiem, tak samo jak jego tatuś. Naprawdę cieszyłam się spokojem, który tutaj mieliśmy. Dlaczego ich wujek nagle chce dowiedzieć się prawdy o zabójstwie jego brata? Dlaczego wraca do sprawy z diamentami?
- Przeszłość zawsze wraca w najmniej spodziewanym momencie - słyszę cichutki głos Niny i dziwnie przeraża mnie to, co mówi... 






******************************************************
No to powoli zaczynamy temat przewodni :)
Ale nie martwcie się, nie skupiłam uwagi na Justinie tylko na Avie. Więc myślę, że was zaskoczę :)

Ktoś zauważył, że nie dodałam zdjęcia Leo hue hue. Mój błąd! Już go naprawiłam i znalazłam cudowne zdjęcie dkjsfdshjfakdfh :)
Oczywiście jest w zakładce "bohaterowie" :)

Taki jakiś krótki wyszedł mi ten rozdział. Ale jak będziecie ładnie komentować, to juto dostaniecie nexta :D

Buziam was i kocham mocno! 


Kasia.




25 komentarzy:

  1. Czekam na drame!
    Mogłabyś dodać rozdział na our time,bo czekam?:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo super :) trochę się boje co wymyśliłaś hahah ale na pewno będzie świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże tak sie boje ze chyba wole czułości

    OdpowiedzUsuń
  4. Super jak zawsze co tu więcej pisać :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny *.* Znowu zaczyna się akcja za długo spokoju nie mieli. Boże chcę już nastepny.Fajnie by byo gdybyś dała jakąś słodką scenkę Justina i Leo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętajcie, że to jest rok później :P
      Więc jakby nie patrzeć, mieli rok spokoju :)

      Usuń
  6. skarbie dlaczego teraz dodajesz tak nieregularnie rozdziały na twoich blogach ? jest mi przez to smutnoo....

    OdpowiedzUsuń
  7. rozdział fajny.. szkoda że ta sprawa zaś powraca bo fajnie się czytało jak byli tacy szczęśliwi :) czekam na następny tu i na twoich innych blogach :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Napisał kocham to opowiadanie <3 świetny i czy na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Boze, nie stanie sie jej nic, im sie nic nie stanie. Kurde ale jesli? Nie wybacz sobie tego.

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdział, fajnie ze zaczyna się akcja, kocham ;**

    OdpowiedzUsuń
  11. My też cie buziamy :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Nich ava ucieknie z leo do mamy justina :o

    OdpowiedzUsuń
  13. Jaba daba duuu! <3 jaki słodki, wogole kocham momenty Justin'a i Leoo :') <3
    Tak,poproszę dziś ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham ta ff. NAJLEPSZE JAKIE CZYTAM :) Justin to słodziak :D

    OdpowiedzUsuń
  15. przyjemnie sie to czyta :D na prawde super :*!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. zajebiste ♥ jak zawsze zresztą <33 ale by było jakby Ave porawali i żeby znowu przez to przechodziła... o.. uhuhu :)).. by sie dzialo ;p

    OdpowiedzUsuń
  18. Dodaj dzisiaj, na dobry początek weekendu! :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Rozdział niesamowity !!!
    Szybko następny ♥

    OdpowiedzUsuń