Szablon wykonany przez Yassmine.

wtorek, 25 listopada 2014

Rozdział 1.

- Wszystkiego Najlepszego!! - krzyczymy wesoło i uśmiechy nie schodzą nam z twarzy. 
- Co to ma znaczyć? - Nina jest zaskoczona, przykłada dłoń do ust i spogląda na każdego po kolei. 
- Jak to co? Twoje urodziny, maleńka! - Drew porywa ją w swoje ramiona, okręca dookoła, a na twarzy Niny pojawia się ogromny uśmiech. Wyglądają razem tak uroczo i słodko!
- O, rany! Jesteście cudowni! Jestem w szoku! Zrobiliście to dla mnie? Naprawdę? 

- Oczywiście, że dla Ciebie! - Justin odpowiada wesoło, podchodzi i uwalnia ją z uścisku Drew - Teraz ja! - szczerzy się jak wariat i przytula jej drobne ciało - Wszystko najlepszego, z okazji urodzin - cmoka ją w policzek i wręcza pudełko owinięte w czerwony papier z białą ogromną kokardą. 
 - Dziękuję - zawstydza się nieco, ale uśmiecha szeroko. Cieszę się, że jest szczęśliwa.
Wszyscy składamy jej życzenia, tulimy, całujemy i widać, że się tego nie spodziewała. Jednak jak moglibyśmy przegapić jej osiemnaste urodziny? W życiu! Mamy na głowach śmieszne, kolorowe czapeczki, po salonie lata konfetti i piszczą małe trąbki. Mój uśmiech jest tak szeroki, że pewnie sięgałby na około głowy, gdyby nie uszy. Jestem rozczulona, bo widzę uśmiech na twarzy Niny.
- Czas na tort! - idę do kuchni i po chwili wracam ze specjalnie zrobionym na zamówienie tortem. Nina uchyla usta w szoku i wiem, że będzie płakać - Pomyśl życzenie i dmuchaj świeczki, mała.
- Och, Ava - łamie jej się głos, a moje serce się zaciska. Naprawdę ją uwielbiam i strasznie zżyłyśmy się ze sobą przez ten rok. Jest niesamowitą osobą i każdego dnia dziękuję sobie, że poprosiłam Justina, aby ją stamtąd zabrał - Okej, pomyślałam życzenie - uśmiecha się i dmucha świeczki. 
Bijemy brawo, Justin podaje wszystkim kieliszki szampana oprócz mnie. Ja muszę zadowolić się sokiem pomarańczowym, ale nie jest źle. Cieszę się, że zorganizowaliśmy to przyjęcie. Było trochę ciężko, bo Nina przeważnie jest w domu i musieliśmy to robić po kryjomu. Jednak wszystko się udało, z czego ogromnie się cieszę. Naprawdę kocham tych ludzi, są dla mnie jak rodzina i tak właśnie ich traktuję. Znaczą dla mnie wszystko, są kochani i uwielbiam ich całą sobą. 

Kiedy rozsiadamy się wygodnie, jemy tort, rozmawiamy, żartujemy nagle słyszymy dźwięk, który dochodzi z elektronicznej niani, która stoi na stoliku obok nas. Znam ten dźwięk bardzo dobrze i jestem wręcz na niego przeczulona. To kwilenie naszego synka. Już podnoszę się, aby do niego pójść, kiedy wyprzedza mnie Justin. Cmoka mnie w głowę, szepcze cichutko do ucha "Ja do niego pójdę" i już go nie ma. Uśmiecham się na tę myśl, bo naprawdę cudownie sobie radzi. Nawet jestem zaskoczona, że aż tak dobrze! Odkąd tylko urodził się Leo, nie odstępuje nas na krok. Tak bardzo bał się tego wszystkiego, że nie odnajdzie się w roli ojca i po prostu będzie to jego życiowa porażka. Jednak wierzyłam w niego i w to, że da radę... nie pomyliłam się wcale. Przewija go, karmi butelką, a nawet kąpie. Odciążał mnie w pierwszych dniach po porodzie, abym miała czas dojść do siebie. Teraz, kiedy minął prawie miesiąc, czuję się świetnie i wróciłam do siebie. 
Justin schodzi ze schodów i trzyma małe zawiniątko w swoich ramionach. Patrzy na niego z rozczuleniem i siada obok mnie. Opiera plecy o oparcie kanapy i układa Leo na swoich kolanach. Mały nie śpi, cmoka smoczek i rozgląda się z zaciekawieniem. Jest taki maleńki i podobny do Justina! 
- Myśleliście, że Leo chce spać? Jak mógłby przegapić imprezę? - Drew prycha rozbawiony.

Następnego dnia przed południem, jesteśmy gotowi do drogi. Justin zaskoczył mnie propozycją spotkania z moją rodziną. Byłam w szoku i szczęka opadła mi na samą podłogę. Jednak stwierdził, że to niesprawiedliwe... skoro on odnalazł mamę, siostrę to i ja powinnam zobaczyć rodzinę. Szczególnie teraz, kiedy na świecie pojawił się Leo. Bardzo cieszyłam się na spotkanie z rodzicami i bratem.
Mimo wszystko Justin zachowuje podstawowe środki ostrożności, nie jest przekonany do końca, czy aby na pewno jesteśmy całkowicie bezpieczni. Parę razy dostał wiadomość na prywatny serwer swojej grupy i chyba nie były to pomyślne wieści, bo złościł się i wychodził z domu. Długo spacerował po plaży i doskonale wiedziałam, że coś idzie nie po jego myśli. Bałam się. To oczywiste, że teraz, kiedy mieliśmy dziecko, sprawy mogłyby się skomplikować dużo bardziej. Już nie chodziło o mnie, ale o Leo, którego musieliśmy chronić z całych naszych sił. Nie mogła stać mu się żadna krzywda. 
- Kochanie, jesteś gotowa? - Justin pogadania mnie, zakładam botki na obcasie i wsiadamy do samochodu. Układa małego w foteliku obok mnie na tylnym siedzeniu i ruszamy. 

Lot, który trwa niecałe sześć godzin, przebiega spokojnie. Leo przesypia praktycznie całą podróż, a że lecimy prywatnym samolotem Justina, mamy pełną swobodę. Kiedy siedzę wtulona w mojego chłopaka, przychodzi mi do głowy pewne pytanie. Może nie powinnam pytać, ale ryzykuję.
- Misiu - zaczynam cicho, ale nie chcę żeby się zdenerwował. Bardzo dawno tego nie robił. 
- Hmm? - mruczy pod nosem, marszczy swoje grube brwi i szpera coś w telefonie. 
- Dzieje się coś złego? Wiesz, groźni nam znowu jakieś niebezpieczeństwo? Jeśli tak, powiedz mi.

- Skąd Ci to przyszło do głowy, Kotku? - przewraca oczami i całuje mnie w czoło - Nic się nie dzieje, wszystko jest w porządku. Nie martw się, dobrze? Ochronię was przed wszystkim. Pamiętaj o tym. 
- Wiem, ale boję się, że ktoś będzie chciał skrzywdzić małego - taka prawda, skąd tak naprawdę możemy wiedzieć, co dzieje się w bazie w LA? Może ktoś wie, że to Justin i Drew zabili swojego własnego ojca? Może muszą ponieść za to jakieś konsekwencje? Przecież był to szef mafii do cholery! 
- Mam wszystko pod kontrolą, Skarbie. Jest bezpiecznie - dlaczego mu nie wierzę? Mimo to, widzę po jego minie, że temat jest zakończony i niczego więcej się nie dowiem. Cały on!

Lądujemy w Paryżu. Justin nie chciał, aby rodzice poznali miejsce naszego stałego pobytu, to byłoby dla nas niebezpieczne. Nie wiemy, czy ktoś ich nie obserwuje, bądź nie śledzi. Dlatego lepiej spotkać się na neutralnym gruncie. Szybko docieramy do hotelu. Nasz pokój jest ładny i duży. Uśmiecham się, wyjmuję małego z fotelika i układam go na łóżku. Zdejmuję z niego niebieską bluzę, wypluwa smoczek i przeciąga się leniwie. Nie mogę się na niego napatrzeć, jest taki uroczy.

- Zaraz będzie głodny - Justin uśmiecha się i mruga zadziornie - Szykuj cycusia, maleńka.
- Jesteś niemożliwy! - prycham i kręcę głową. Jednak doskonale wie, co mówi, bo mały natychmiast zaczyna marudzić - Czas coś zjeść, prawda? - grucham do niego i zabieram się za karmienie. 

Prawie trzy godziny później do naszego pokoju ktoś puka. Justin idzie otworzyć, ale ja nie ruszam się z miejsca. Siedzę w fotelu, ale dopada mnie ogromny stres i zdenerwowanie. Przecież tak dawno nie widziałam swojej rodziny, jak powinnam się zachować? Jednak kiedy tylko w pokoju pojawia się mama z tatą oraz Joel, wszystkie wątpliwości rozpływają się w powietrzu. Zrywam się na równe nogi, podbiegam i tulę się do mamy. Wybucham płaczem, ale to wszystko jest jak sen. Oni naprawdę tutaj są! Patrzą prosto na mnie i w ich oczach również widzę łzy. Uśmiecham się, odklejam od mamy i przytulam tatę oraz brata. Jestem zaskoczona, ale bardzo się zmienił i zmężniał. 

- To Justin, mój chłopak - chrząkam, przedstawiam go rodzicom i chwytam za rękę.
- Miło państwa poznać - uśmiecha się w ten swój uroczy, słodki sposób i ściska ich dłonie. 
- Ciebie również - widzę, jak mama na niego patrzy. Znam TO spojrzenie, spodobał jej się!
- Usiądźmy - kiwam głową na kanapę i wszyscy siadamy naprzeciwko siebie.
- Długo jesteście razem? - tata wali prosto z mostu, ale chyba czas na spowiedź. Cholera!

- Trochę ponad rok - Justin odpowiada pewnie, ale jest totalnie wyluzowany. Nie to, co ja.
- Masz coś wspólnego z uprowadzeniem mojej córki? - o kurwa! Tata zdaje to pytanie, czym cholernie mnie zaskakuje! Mój oddech przyśpiesza, ale nie chcę, aby znali prawdę. 
- Nie, tato. Justin nie ma z tym nic wspólnego, wręcz przeciwnie, to właśnie on mnie uratował - patrzę na mojego chłopaka i pokazuję mu spojrzeniem, że ma milczeć jak grób! Liczę, że to zrobi. 
- Tak, właściwie pomogłem Avie uciec z tego miejsca. Było ciężko, ale wszystko się udało.
- A co Ty robiłeś w tym miejscu? - jezu! Dlaczego tak drąży temat? - Jestem tego po prostu ciekawy.

- Tato - zbieram się w sobie, ale muszę szybko wymyślić dobrą bajeczkę - Justina tam nie było. Udało mi się zwiać z tego domu, jednak doskonale wiedziałam, że Ci ludzie ruszyli w ślad za mną. Justina spotkałam całkiem przypadkiem, kiedy dotarłam na główną drogę. Zatrzymał się , zabrał mnie ze sobą, a reszta potoczyła się sama - kłamię jak z nut, ale wiem, że muszę to zrobić. Prawda nie byłaby dla nich bezpieczna - To chyba wszystko - czuję, jak Justin mocniej ściska moją dłoń pocieszająco. 
- Boże - mamie łamie się głos i zaciska usta - Nie mogę uwierzyć, że to wszystko się wydarzyło. Nawet nie wiesz, co przeżywaliśmy przez ten czas - wzdycha ciężko i wiem, że musieli bardzo cierpieć - Szukaliśmy Cię wszędzie, ale jakbyś zapadła się pod ziemię. Żadnego śladu, nic! Nie wiem, jak to w ogóle możliwe. Jednak nie poddaliśmy się, Ava. Walczyliśmy do końca nawet wtedy, kiedy policja po prostu dała sobie spokój i zaprzestali poszukiwań. Aż nagle dzwonisz do mnie, po tak długim czasie i mówisz, że żyjesz. To jak cud, córeczko - uśmiecha się smutno i jest mi jej tak cholernie żal. 
- Wiem, mamo. Ale nie mogłam odezwać się wcześniej. Wtedy, kiedy do Ciebie zadzwoniłam był to odpowiedni moment. Byliśmy już bezpieczni i mogłam skorzystać z telefonu.
- Czy teraz nadal coś wam grozi? - tata marszczy brwi i wpatruje się prosto w Justina. 
- Nie. Mimo wszystko, zachowujemy pełne środki bezpieczeństwa. Nie mamy zamiaru ryzykować, że być może ktoś mógłby trafić na nasz ślad. Dlatego spotykamy się właśnie w Paryżu.
- Najważniejsze, że jesteś cała siostra - Joel ściska moją dłoń, ale nie mogę uwierzyć, że zaszła w nim taka zmiana - Hej, słyszeliście to? - nasłuchuje, ale to Leo się budzi - Jakby... dziecko? 
- Tak, właściwie to dziecko - podnoszę się, podchodzę do łóżka i spoglądam na naszego syneczka. Biorę go na ręce, poprawiam mu spodenki i tulę do siebie. Obawiam się reakcji rodziców, ale to moje dziecko. Jakkolwiek by nie zareagowali, Leo jest dla mnie wszystkim i nic tego nie zmieni - Chciałabym wam kogoś przedstawić - wracam do nich i pokazuję im małego - To nasz syn.
- Wasz syn? Jak to? Masz dziecko?! - tata podnosi ton, ale uciszam go nieco. 
- Ava? - mama wstaje i podchodzi do mnie. Wpatruje się w małego i widzę lekki uśmiech na jej twarzy - Jest śliczny, podobny do Justina - mówi nieśmiało i spogląda na mojego chłopaka - Ma jego oczy, nosek i usta... jest cudny! - podaję go mamie i po chwili tuli go do swojego ciała. Siada obok taty, brata i wpatrują się w małego zaskoczeni. Patrzę na nich z rozczuleniem, ale chyba się polubią. 
- Opowiesz nam o tym? - tata kręci głową i wzdycha - Masz dziewiętnaście lat, sama jesteś dzieckiem.
- Nie przesadzaj, tato. Dzieckiem nie jestem już dawno, ale stało się. Co mogę więcej powiedzieć? Nie planowaliśmy tego, na pewno nie w obecnej sytuacji 
- nie wspominam o dziecku, które straciłam. 
- Masz dla nas jeszcze jakieś rewelacje, córeczko? - mama uśmiecha się szeroko.
- Nie, chyba nie - chichoczę pod nosem i spoglądam na Justina. Uśmiecha się uroczo i składa pocałunek na mojej dłoni. Widzę, jak obserwuje nas mama i zawstydzam się lekko. 

W sobotę wybieramy się na spacer. Chodzimy po mieście, dużo rozmawiamy i dzięki temu rodzice lepiej poznają Justina. Tata przekonuje się do niego praktycznie natychmiast, śmieją się głośno i o czymś dyskutuję, kiedy siedzimy w ogródku restauracji i jemy rodzinny obiad.
- Więc, kiedy tak wydoroślałeś, braciszku? - mrugam do niego, a on szturcha mnie w ramię.
- No wiesz, rok to kupa czasu. Prawda? - chrząka i nerwowo drapie się w kark - Trochę Cię ominęło.

- Och, naprawdę? To ciekawe co mówisz. Opowiadaj, masz dziewczynę? Na pewno, jesteś przystojny!
- Jezu, Ava! Przestań! - zawstydza się, ale wygląda uroczo - Tak, mam dziewczynę, zadowolona?
- No, jasne! Nawet nie wiesz jak bardzo. Jak ma na imię? Ile ma lat? A może ją znam?
- Właściwie... znasz ją - hmm, marszczę brwi, ale nie mogę nikogo skojarzyć - To Lisa.
- O mój boże! Mówisz poważnie? Jestem w szoku, Joel! Przecież kochasz się w niej od dwóch lat.

- Wiem. To niesamowite, nie? Zebrałem się na odwagę i postawiłem wszystko na jedną kartę.
- Dobra decyzja - Justin mruga do niego rozbawiony i przybijają sobie żółwika, och! - Facet powinien być twardy i walczyć o swoją kobietę - spogląda na mnie wymownie i przypominam sobie, jak on walczył o mnie. Może to był nieco inny sposób niż tradycyjny, no bo kto jest brutalny wobec własnej dziewczyny? Szarpie ją, bije i poniewiera? Jednak szybko odsuwam od siebie te bolesne wspomnienia. Nie ma sensu się tym zadręczam, bo liczy się tu i teraz i to, jak Justin bardzo się zmienił. 

- Dokładnie, stary. Taki mam zamiar być, skoro już walczyłem o nią nie mam zamiaru oddać jej nikomu - wow! Takie słowa z usta mojego brata? No, no! Musiał wpaść po same uczy - Ava - chrząka i zaczyna się wiercić - Bo wiesz... Liam o Ciebie ciągle pytał - o kurwa! - gapię się na niego, ale nie spodziewałam się czegoś takiego - Przeżył Twoje zaginięcie. Wiele razy mówił mi, jak bardzo żałuje tego, że nie powiedział Ci jak mu na Tobie zależy - och, serio?! Co to ma być?!
- Jak mogło mu na mnie zależeć? Posyłał mi te swoje zalotne uśmieszki na przerwach, obserwował mnie i to wszystko. Nic się między nami nie działo - dobre sobie! Nie zwracał na mnie uwagi, bo ważniejsze były dla niego te puszczalskie laleczki, które robiły mu dobrze w męskiej toalecie. Ale tego nie mówię na głos. Prycham ze złości, przeczesuję włosy i wyłapuję spojrzenie Justina. 
- Liam zawsze był dziwny - uśmiecham się szeroko, ale tutaj akurat się z nim zgodzę.
- Chrzanić go - szepczę cicho tak, aby rodzice nas nie usłyszeli. Na szczęście skupiają uwagę do Leo, który leży w wózku i gruchają do niego słodko - Powiedz mi, co u Maggie? Jak się ma?
- Jakby to powiedzieć... teraz lepiej. Totalnie wyłączyła się ze świata żywych po Twoim zniknięciu. Chodziła jak cień i widać, że cierpiała. Może dwa, trzy miesiące temu wróciła do siebie i chyba po prostu pogodziła się z tym, że Cię nie ma - b
oże... moje serce kurczy się na myśl o niej i zastanawiam się, czy mogłabym do niej zadzwonić. Może Justin by się na to zgodził? 
- Zbieramy się? - pyta mama i patrzy na mnie - Może przejdziemy się jeszcze? Tutaj jest tak pięknie! 
- Jasne, jestem za! - uśmiecham się do niej i opuszczamy przyjemny ogródek. 

Dzień mija cudownie! Jestem szczęśliwa, że mogę spędzić trochę czasu z rodziną i w moje serce wlewa się ogromna fala ulgi i ciepła. Tak długo przecież na to czekałam...






*******************************************************************
Ba dum tsss!!! Surprise!!! 

Kto się  cieszy? :D
Tak więc zaczynamy drugą część losów Avy i Justina. Oczywiście pierwszy rozdział spokojny, ale to chyba oczywiste? ;)
Mam nadzieję, że nie spieprzyłam tej drugiej części, no ale wszystko okaże się z czasem. Zobaczymy, czy spodoba wam się ta druga część i czy poszłam w dobrą stronę.
Tak, Ava i Justin są rodzicami asahfasdjfhask. W ogóle jak opisywałam to wszystko, to miałam ogromnego banana na buzi. Uwielbiam dzieci, więc na maksa wczułam się w rolę Avy-mamusi hahaha :D

Dziękuję wam cholernie mocno, za wszystkie słowa które piszecie. Ogromnie cieszę się i jestem wzruszona tym, że podoba wam się to co piszę. Jestem kompletną amatorką, jeśli chodzi o opowiadania. Zawsze czytałam, ale nigdy nie pisałam. Light in the dark było moim pierwszym opowiadaniem, a reszta poszła już sama. Nigdy nie sądziłam, że ktokolwiek się tym zainteresuje. Kocham was, jesteście niesamowite! Dla takich czytelników, warto się starać :')

Niebawem zaskoczę was nowym opowiadaniem :)
Będzie nieco inne, niż te do tej pory. Też jestem ciekawa, jak na nie zareagujecie. Napisałam już trzydzieści jeden rozdziałów i piszę jak natchniona!

No nic... pozostaje mi teraz czekać, na wasze opinie. Boję się cholernie, bo pojawił się dzidziuś i nie wiem, czy wam się to spodoba hihi.

Buziam was, moje pyszczki kochane! :)

Kasia.





67 komentarzy:

  1. Super cieszę się, że podjęłaś sie pisania 2 części. Czekam na następny :-D.

    OdpowiedzUsuń
  2. nam miało by się nie podobać !?!?! ja nie mg.. ty piszesz najlepiej ! nawet jak rozdział jest spokojny to piękny :) czekam na rozdziały na twoich dwóch innych blogach i tu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się co do joty.
      Jesteś bosk!!! I Twój styl pisania powala na kolana hehe :-D oby tak dalej :****

      Usuń
  3. No dokladnie piszesz wspaniale!
    Kocham to!
    Najlepsze opowiadanie jakie czytałam a czytałam ich baaaardzo dużo kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ;* druga cześć zapowiada się również interesująca czekam nn :) !

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzidziuś! <3 ja także kocham dzieci i poprostu to jest takie aaaa! Wogole jak weszłam patrze 1-szy rozdział i aaaaah! Zaczęłam piszczec jak niemoralna, dobrze że byłam sama w domu! :D
    Pisz kochana, pisz! Jak ja juz chce to nowe opowiadanie! Normalnie tyle szukałam ff podobnych do teledysku "as long as you love me" i nie mogłam znaleźc, ale buum! Moja kochana Kasia ma takie opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy... nie zupełnie to będzie tak wzorowane na teledysku. Będzie na pewno o zakazanej miłości i surowym ojcu :)

      Usuń
    2. Nie szkodzi, właśnie tego "surowego ojca" szukałam, oraz zakazanej miłości,.... Mmm, już nie mogę się doczekać! :*

      Usuń
  6. boze kochana ja uwielbiam wlasnie takie opowiadania gdzie wystepuja dzieci, fajnieby bylo jakby ava miala jeszcze ze 3 dzieci, pisz pisz bo juz nie moge sie doczekac. a nie znasz moze innych opowiadan gdzie wystepuja dzieci ? pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow. BOSKIE ! Czekam na next ! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przez cały rozdział nie mogłam przestać się uśmiechać :) To jest genialne, ale co się dziwić skoro autorka jest utalentowana :* Na pewno będę czytać xx
    ineedangelinmylife.blogspot.com
    my-life-is-a-beautiful-nightmare-jbff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. O jezu ! Ale mnie zaskoczyłaś! Hahahah w ogóle się nie spodziewałam ;) jestem strasznie ciekawa tej drugiej części! Czekam na następny ♡

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny rozdział. w końcu nasze gołąbki zostali rodzicami. kocham

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszymy sie! Boże kocham ich, choc wole jak facet jest bardziej wladczy, ale i tak kocham Justina! I Cb również :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudeńko :* błagam pisz dalej, nie mogę doczekać się 2 :D

    OdpowiedzUsuń
  13. njvbkjgakJnc <3 rozdział cudowny
    oby tak dalej ! i oby jak najwięcej rozdziałów :D
    Leo <3 taki słodki !

    OdpowiedzUsuń
  14. najlepsze opowiadanie ever kocham i czekam na nn :***

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowny, wspaniały, świetny rozdział kochana !! :) Maluchy są strasznie słodkie :*
    Tak się cieszę, że jednak postanowiłaś dodać 1 rozdział 2 części :) :) :) :)
    Leo ♥♡♥♡♥♡

    OdpowiedzUsuń
  16. Boże tak się cieszę że jest 2 część już nie mogę doczekać się następnego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale się ciesze że jest z nimi bobas :*** czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Super! Na początku jest spokojnie ale czuje że Ava i Jason no i Leo oczywiście ( :D ) są w niebezpieczeństwie.. :c Nie chce czytać o tym że ktoś chce ich zabić, nie przeżyje tegoo :c
    Buziaaaki:*

    OdpowiedzUsuń
  19. Super rozdział <3 czekam na następny 😚

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudo *,* Tak się cieszę,że jednak zdecydowałaś się publikować drugą część.To opowiadanie jest cudowne i tak się cieszę,że dalej trwa.

    OdpowiedzUsuń
  21. Super rozdział, bardzi podoba mi się ta grupa czesc całuje ;**

    OdpowiedzUsuń
  22. mam pytanie, czy już wiesz kto będzie główną bohaterką w nowym opowiadaniu?
    proszę odpisz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jeszcze nie wiem :)

      Usuń
    2. a myślałaś już nad kimś? ;D

      Usuń
    3. Wyobrażam sobie drobną, słodką brunetkę ale jeszcze nie znalazłam kogoś takiego :P

      Usuń
    4. o boże to nie mam pojęcia, myślałam nad palvin ale za bardzo nie pasuje ew szkoda
      nie wiem kogo mogłabyś wziąć

      Usuń
    5. Nie przepadam za Palvin :P Więc nawet o niej nie myślałam, ale kilka osób też mi ją podsunęło ;)

      Usuń
    6. nie przepadasz? hahah szkoda w sumie jakby dać jej jakieś takie inne zdjęcie od wszystkich które ma takie bardziej słodkie to by się nadawała haha idk
      wybacz że cie tak zanudzam pewnie masz leprze rzeczy do roboty

      Usuń
    7. Nie zanudzasz :P Właśnie piszę trzydziesty trzeci rozdział nowego opowiadania, ale kurcze... nie wiem czy idę w dobrą stronę haha :D

      Usuń
    8. na pewno jest zajebisty, jak każdy zresztą rozdział i wgl opowiadanie!
      cholera jasna nigdy nie widziałam takiej osoby która ma aż taką wenę
      jesteś moim mistrzem hahah

      Usuń
    9. Sama się sobie dziwię tak naprawdę! Piszę dosłownie w każdej wolnej chwili lol :D
      A to będzie moje szóste opowiadanie :O

      Usuń
    10. 6?:o czytam tylko 2 narazie, omg 6 SERIO?!?!
      weź mi wyślij muszę przeczytać!!!! na tt mi wyślij
      @wmedlasy

      Usuń
    11. A które czytałaś? :) Bo nie wiem które wysłać :P

      Usuń
    12. te i te z emmą i jasonem nie pamiętam jaki tytuł XD

      Usuń
    13. Więc... jest druga część Jasona i Emmy i jest jeszcze Justin i Elena :)

      Usuń
    14. justin i elena? nie czytałam ;o

      Usuń
    15. Linki są po lewej stronie zaraz pod zdjęciami Avy i Justina :)

      Usuń
    16. aww, dziękuję! naprawdę nie wiesz jaką jeszcze bohaterkę? szerze? to ariana by tu pasowała XD ale idk

      Usuń
    17. Nie! Błagam! Tylko nie ona! Nie znoszę jej i tego kucyka, bleh! :P
      Już wolałabym Barbarę i nawet znalazłam ładne zdjęcia, które by pasowały :D

      Usuń
    18. hahahahahahaahhahaha jezu, dojebałaś z tym kucykiem hahahahah
      ouh! jakie? :D

      Usuń
    19. Przepraszam, jeśli Cię uraziłam. Ale serio go nie cierpię! Jest nudny i beznadziejny! :P
      Te dwa KLIK,KLIK

      Usuń
    20. nie nic się nie stało sama go nienawidzę hahahahaah
      na tym pierwszym to barbara? hahaah ostro:o

      Usuń
    21. No było napisane, że ona. Ale chyba sporo młodsza :)

      Usuń
    22. Właś nie chyba masz rację a w jakim przedziale wiekowym ma wyglądać jej zdjęcie czy coś to bym pomogła znaleźć;DD jeśli oczywiście byś chciała hah

      Usuń
    23. No główna bohaterka ma 17 lat :)

      Usuń
    24. 17 lat? oki jutro ci mogę podesłać jakieś zdjęcia idk czy chcesz XD a teraz dobranoc księżniczko, słodkich snów

      Usuń
    25. Jasne, że chcę :)
      Dobrano... słodkich snów :*

      Usuń
    26. to znowu ja hahah pewnie masz mnie dość lub coś ahah ale mam parę zdjęć, gdzi mam ci wysłać lub coś? ;3

      Usuń
    27. No coś Ty! Oczywiście, że nie mam Cię dość :D
      Możesz podesłać na maila ameneriiss@gmail.com

      Usuń
    28. aww miło:3
      oczywiście!
      zaraz wyślę i jak tylko dojdą i obczaisz to napisz lub coś hihi:D

      Usuń
    29. nie wiem czy mogą być pewnie ci się nie spodobają ale jakiś jeszcze szukam

      Usuń
  23. uwielbiam to ff i strasznie sie ciesze ze jest 2 czesc!

    OdpowiedzUsuń
  24. na czym piszesz rozdziały zanim je tu dodasz? że w sensie na kartce czy w komputerze?
    PS odpisz ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  25. Jest super!
    Też uwielbiam dzieci i jeszcze jak podobny do Justina to takie awwwwwwww

    OdpowiedzUsuń
  26. Naprawdę kocham to opowiadanie i cieszę się z drugiej części! Mam tylko nadzieję, że Justin naprawdę teraz będzie dobry i ochroni swoją żonę i dziecko, bo jak się domyślam, nie planujesz jeszcze zakończyć tej kryminalnej części :p cóż, czekam na ciąg dalszy!

    OdpowiedzUsuń