Szablon wykonany przez Yassmine.

czwartek, 30 października 2014

Rozdział 43.

Po wspólnym prysznicu, jemu obiad wszyscy razem. Jest cicho, przyjemnie i każdy jest dziwnie skupiony i pogrążony w myślach. Obserwuję ich bacznie i zastanawiam się, czy coś niedobrego się dzieje skoro są tacy zamyśleni. Kończę jeść i spoglądam na Justina, grzebie coś w telefonie i marszczy brwi. Nie wiem czy powinnam to robić, ale muszę to wiedzieć.
- Dlaczego założyłeś nowe ogrodzenie? - pytam go i natychmiast podnosi głowę.
- To jest dużo lepsze i ma fajne bajery - mruga rozbawiony i uśmiecha się uroczo.
- Na przykład, jest podłączone pod prąd? - widzę zaskoczenie na jego twarzy.
- Skąd to wiesz? - zerka przelotnie na Drew, ale ten kiwa przecząco głową.
- Nie od Twojego brata, możesz być spokojny. Twój pracownik się wygadał - uśmiecham się z kpiną.
- Tak, jest podłączone pod prąd i uważaj na nie. Nie zbliżaj się do niego, rozumiesz mnie?
- Nie musisz się od razu złościć. Przecież nie będę stała pod tym ogrodzeniem i dotykała paluszkami! No błagam Cię, nie jestem głupia! Raczej bym tego nie przeżyła, prawda?
- Ava, uważaj - mruży oczy i doskonale wiem, o co mu chodzi. Zbliżam się do wymyślonej przez niego granicy - Przeżyjesz, nie jestem na tyle głupi, aby robić takie natężenie, które mogłoby Cię zabić. Jednak potrafi wyrządzić trochę krzywdy, tak tylko mówię - wystawia ręce w geście obronnym.
- Dlaczego to zrobiłeś? - pytam cicho i czuję spojrzenia chłopców na sobie, aż palą mnie policzki!
- Jak myślisz, Kochanie? To chyba oczywiste, prawda? - teraz to on uśmiecha się z kpiną.
- Wiesz, że to jest już szaleństwo? Zwariowałeś do reszty, Justin!
- Nie! To są środki bezpieczeństwa i powinienem pomyśleć o tym dużo wcześniej!
- Jakbym miała siłę w ogóle uciec, wiesz? Po tym wszystkim, co się wydarzyło straciłam wszelką nadzieję na powrót do domu. Wbij to sobie do głowy! - przewracam oczami, wstaję i wkładam swój talerz do zmywarki. Nawet na niego nie patrzę i kieruję się do wyjścia z kuchni.
- Ava! Chodź tutaj, w tej chwili! - krzyczy niemiłosiernie, aż chce wywalić bębenki.
- Po co? - odwracam się i widzę mord w jego spojrzeniu.
- Bo tak powiedziałem? - odpowiada pytająco i unosi brew - Czekam - kręcę głową, ale zmuszam swoje ciało i podchodzę do niego. Od razu szarpie mnie za ramię i przyciąga do swojego ciała - Naprawdę niczego się jeszcze nie nauczyłaś? - mówi groźnie wprost w moją twarz.
- Nauczyłam - mówię cicho i dotykam jego tatuażu na piersi. Przejeżdżam po nim palcem i bardzo podoba mi się ta malutka korona na jego obojczyku - Po prostu przywykłam do tego i chyba mniej zależy mi na własnym życiu - kiedy kończę mówić, widzę szok na jego twarzy.
- Co takiego? - wypowiada to praktycznie szeptem. Wpatruje się w moje oczy, ma lekko uchylone usta i widzę, jak emocje na jego twarzy ciągle się zmieniają. Od gniewu po złość i dziwny przebłysk uczucia - Dlaczego to powiedziałaś, Kochanie? - jego głos zmienia się na dziwnie przerażony.
- Bo tak jest? Nie przejmuj się tym - uśmiecham się smutno i przykładam dłoń do jego policzka.
- Jak mam się nie przejmować, kiedy mówisz mi takie rzeczy? Nie chcesz zrobić nic głupiego, prawda?
- Głupiego? - marszczę czoło zaskoczona - Oczywiście, że nie. Możesz być spokojny.
- Proszę Cię, Ava. Niech Ci nie przychodzą do głowy głupie pomysły, dobrze? - bierze moją twarz w swoje dłonie, opiera czoło o moje i wzdycha ciężko - Przecież Cię kocham, tak? - zamieram. Nie wykonuję żadnego ruchu i czuję, jak moje serce prawie wyskakuje mi z piersi. Tak, mówił to po tym jak wróciłam ze szpitala, ale potraktowałam to z przymrużeniem oka, jednak teraz znowu to powiedział i nie wiem co mam o tym myśleć. Odchylam głowę i wpatruje się w jego oczy. Wygląda spokojnie, ma smutny wyraz twarzy jakby się czymś martwił i przejmował - Nie możesz mnie zostawić, wiesz? Dlatego proszę, bądź grzeczna i niczym się nie martw, dobrze?
Nie odpowiadam, wtulam się w niego i obejmuje mnie mocno. Podnosi moje ciało żeby było mi wygodniej i kołysze w swoich ramionach. Boję się, że oszalał na punkcie tego abym od niego nie uciekła. Ogrodzenie pod prądem? Czy takie rzeczy powinno się w ogóle robić? Przecież chłopcy pilnują mnie na zmiany, mam na nadgarstku bransoletkę i teraz jeszcze to? Co mogłabym innego pomyśleć, jak nie to iż Justin po prostu ma obsesję na punkcie mojej ucieczki. Ale czego się boi? Tego, że pójdę na policję? Oczywiście, że bym tego nie zrobiła! Czy może ogólnie boi się mnie stracić? Rany! Na samą myśl coś boleśnie ściska mnie za serce, to niemożliwe żeby tak bardzo się do mnie przywiązał. Ten chłopak zabija ludzi do cholery! Naprawdę mógłby mnie szczerze pokochać?
- Dobra! - nagle odzywa się Jacob - Dość tych czułości, jest weekend może wreszcie gdzieś wyjdziemy co? Mam dość roboty i kurwa mam ochotę się trochę schlać, co wy na to?
- Jestem jak najbardziej za! - Thomas krzyczy wesoło i uderza Jacoba w plecy, auć!
- Ja też, nie ma jak porządna dawka procentów, głośna muza i dobre dupy! - mówi Drew i aż odrywam się od Justina. Wygląda tak niewinnie, a tu takie słowa? No proszę.
- A Ty Ava? Masz ochotę na odrobinę szaleństwa? - Jacob mruga okiem, ale ja spuszczam głowę.
- To nie ja o sobie tutaj decyduję, Jacob - odpowiadam cicho, uśmiecham się do niego smutno i zbieram ich talerze. Wkładam do zmywarki i w kuchni panuje cisza. Moje serce dziwnie szybko bije i nie wiem dlaczego, ale czuję łzy pod powiekami. Szybko mrugam i nie pozwalam im wypłynąć.
- Maleńka - słyszę za sobą głos Justina i czuję, jak obejmuje mnie w talii - Jeśli tylko masz ochotę, pójdziemy do klubu. Nie ma żadnego problemu, chcesz? - odwraca mnie w swoją stronę, podnosi palcem moją głową i wpatruje się w moje oczy - Zabawisz się, rozluźnisz. Co Ty na to? - przytakuję tylko głową i czuję jego usta na moich. Pocałunek jest delikatny i czuły, przejeżdża językiem po mojej wardze i porywa mnie w swoje ramiona, obejmuję jego biodra nogami i chłopak wychodzi z kuchni. Dopiero kiedy siada widzę, że jesteśmy w ogrodzie na huśtawce. Mrużę oczy, dzisiaj świeci słoneczko i jest piękna pogoda. Justin odgarnia włosy z mojej twarzy i przygląda mi się uważnie - Jesteś taka śliczna - zawstydzam się i spuszczam głowę, jednak od razu podnosi ją palcem, patrzy w moje oczy i marszczy czoło - Jest coś, co Cię martwi? Chciałabyś ze mną porozmawiać?
- Nie, wszystko jest w porządku - bawię się palcami i nie patrzę na niego.
- Widzę, że coś Cię trapi i chciałbym się dowiedzieć, co to takiego. Wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć, prawda? Pomogę Ci w każdej sytuacji, czy problemie. Pamiętaj o tym, Skarbie - wow!
- Skąd ta troska, Justin? - pytam nieśmiało i podnoszę głowę.
- Jak to skąd? Przecież Cię kocham, Ava! To proste, że się o Ciebie martwię i troszczę - znowu to powiedział! Coraz częściej mu się to zdarza. Czy on wie w ogóle co to miłość? Skoro nigdy nikogo nie kochał, może mu się teraz tak po prostu wydaje? - Dziwnie zachowujesz się za każdym razem, gdy mówię Ci o mojej miłości, nie wierzysz mi? - czyta mi w myślach?
- Wierzę, chyba - dopowiadam i zagryzam wargę, nie chcę żeby się zdenerwował.
- Chyba? Jak to chyba, Ava? O co chodzi? Powiedz mi, chcę to wiedzieć.
- Nigdy nikogo przecież nie kochałeś. Skąd pewność, że mnie kochasz? Może Ci się tak tylko wydaje?
- Nic mi się nie wydaje, Kochanie - jego ton robi się nieco bardziej ostrzejszy - Wiem co czuję, tak? Kocham Cię i nikomu Cię nigdy nie oddam, rozumiesz? - och, zezłościł się. Odkleja plecy od oparcia huśtawki, chwyta moją głowę w swoje dłonie i mocno wpija się w moje usta. Zaskakuje mnie tym, bo pocałunek jest mocny, zachłanny i czuję jak mocno pociera swoim językiem o mój. Jakby chciał mnie zdominować, pokazać kto tutaj rządzi i do kogo należę. Gryzie mnie w dolną wargę i robi to dość mocno. Od razu się od niego odrywam, przykładam do niej palec i widzę kropelkę krwi, och!
- Dlaczego to zrobiłeś? - jestem zła, naprawdę to było niepotrzebne!
- Bo mogę, Kochanie - przenosi swoje dłonie na moje pośladki i ściska je zachłannie.
- Co się z Tobą dzieje, co? Jesteś dzisiaj dziwnie brutalny - boję się, kiedy taki jest. Wiem, że może posunąć się dużo dalej, a ja nie chcę więcej cierpieć. Już dość wyrządził mi krzywd.
- Och, wyluzuj Kochanie - muska ustami moją szyję.
- Justin - mówię cicho i próbuję się od niego oderwać.
- Jesteś moja, Ava. Mam nadzieję, że wiesz co to znaczy - o co mu dzisiaj chodzi?
- Nie wiem co to znaczy, możesz jaśniej? - chcę odwrócić jego uwagę od tego co robi.
- Nie wiesz? Hmm - opiera plecy o oparcie huśtawki i patrzy mi prosto w oczy - To znaczy, że jeśli ktoś położy na Twoim ciele chociażby mały palec, to go kurwa rozpierdolę! - mruga do mnie okiem, a moja szczęka opada praktycznie na samą podłogę! Moje przypuszczenia idą w dobrym kierunku, naprawdę boję się, że zwariował. Dostał jakiegoś jebca na moim punkcie i nie da mi spokoju.
- Kto miałby położyć na mnie swoje dłonie, Justin? Zamknąłeś mnie w tym domu, nie mam żadnego kontaktu ze światem na dodatek zamontowałeś ogrodzenie, które jest pod prądem.
- Masz racjęm ale są chłopcy i mój brat z którym chyba za bardzo się zaprzyjaźniłaś, nie uważasz?
- Lubię go, Justin. Drew jest naprawdę w porządku. Rozśmiesza mnie, ma świetne poczucie humoru i jest dobrym człowiekiem, nie chcę żebyś kiedykolwiek mnie od niego oddzielał - mówię cicho i boję się tego, że może to zrobić. Doskonale wiem, że jest do tego zdolny.
- Jeśli jeszcze raz zobaczę, że się do niego tulisz - przysuwa mnie do siebie i resztę szepcze do mojego usta - Nigdy więcej go nie zobaczysz, Kwiatuszku. Rozumiesz mnie?
- Dlaczego taki jesteś? Chcesz zrobić mi na złość? Żebym miała nauczkę? Przecież wiesz, że masz nad moim życiem pełną kontrolę, wcale nie musisz mi tego pokazywać na każdym kroku! - chcę się podnieść, ale mocno przytrzymuje mnie w miejscu - Justin, no! Chcę wstać!
- Zrobisz to jeśli Ci pozwolę, Kochanie - nie wiem co się dzisiaj z nim dzieje, może jest naćpany? Jednak kiedy zerkam w jego oczy, źrenice nie są powiększone. Może to coś innego?
- Nie mam siły z Tobą walczyć, naprawdę - kręcę głową i mocno zaciskam usta. Zamiast uwalniać się od niego, po prostu wtulam się w zagłębienie jego szyi i zamykam oczy. Czuję, jak obejmuje mnie za plecy i delikatnie sunie po nich dłonią. Jest dzisiaj strasznie zmienny i gubię się w tym trochę.
- Och, Kotku. Co ja z Tobą mam - odpowiada cicho, ale jego ton głosu jest łagodny - Nigdy nie sądziłem, że tak się to wszystko skończy, kiedy Cię porwałem - och - Pamiętam jak śledziłem Cię przez ten miesiąc, byłaś taka słodka! - uśmiecham się delikatnie na jego słowa - Lubiłem na Ciebie patrzeć, jak siedziałaś w parku i wiatr rozwiewał Twoje włosy, jak ćwiczyłaś w szkole i wyglądałaś wtedy tak kurewsko seksownie - rany! Cały czas mnie obserwował, a ja nie miałam o tym bladego pojęcia! - Albo jak patrzyłaś na tego chłopaka, uśmiechał się do Ciebie i mrugał zadziornie, a Ty uroczo się rumieniłaś - Liam! Totalnie o nim zapomniałam, rany! - Tęsknisz za nim? - myślę nad jego pytaniem, ale ten chłopak wyleciał mi z głowy - Możesz mi powiedzieć, nie bój się.
 - Nie. Szczerze mówiąc, zapomniałam o nim przez ten czas. Zbyt dużo się wydarzyło i nie miałam nawet czasu aby za nim tęsknić, zresztą zakochałam się. Tylko za Tobą tęsknię.
- Mam taką nadzieję, Kochanie - znowu powraca jego poważny ton - Za każdym razem, gdy na niego patrzyłem myślałem, że jest totalną cipą skoro nie może po prostu do Ciebie podejść i normalnie zagadać - prycha pod nosem, a ja zaciskam usta - Jak mógł tego nie wykorzystać? Jesteś taka śliczna, a on oglądał się ciągle za tą blondynką, która robiła loda chyba całej szkole.
- Skąd to wiesz? - gwałtownie podnoszę głowę i wpatruję się w jego oczy.
- Och, to chyba proste, prawda? - mruga rozbawiony - Też skorzystałem - o nie!
- Co kurwa?! - nie wierzę! Rose robiła mu loda?! - Jak to możliwe?!
- Normalnie, Ava? Jestem facetem i lubię takie rzeczy, chyba to wiesz? - układam głowę na jego ramieniu i zamykam oczy - Nie martw się, była do bani! - śmieje się pod nosem.
- Co jeszcze widziałeś? - nie wiem dlaczego, ale chcę to wiedzieć.
- Wszystko, Ava. Gdzie chodziłaś, z kim, o jakich godzinach. Widziałem jak się przebierałaś do snu, ubierałaś do szkoły, na imprezy. Byłem tak gdzie Ty, Kochanie. Widziałem jak szalałaś w klubie, jak wlewałaś w siebie drinki i tańczyłaś na parkiecie. Po pewnym czasie czułem się nawet dziwnie zazdrosny. Kiedy na pewnej imprezie, nad basenem tańczyłaś z tym blondynem, który ocierał się o Ciebie, dotykał Twojego ciała miałem ochotę podejść i obić mu mordę! Jednak doskonale wiedziałem, że nie mogę tego zrobić, bo mój mistery plan pójdzie w pizdu! - o rany! - Kiedy Cię porwałem odczułem ulgę. Siedziałem wtedy, że nikt już Cię nie dotknie - dlaczego te słowa mnie dziwnie przerażają? - Że będziesz już moja i tylko ja będę mógł Cię dotykać - całuje mnie w bok głowy - Nie musiałem Cię jeszcze zabierać. Marlon dał mi czas do połowy lipca, ale nie mogłem już wytrzymać! Kiedy patrzyłem, jak całujesz w policzek swoich kolegów, spotykasz się z nimi, imprezujesz. Musiałem Cię wziąć! Nie mogłem już na to patrzeć, potrzebowałem Cię mieć tylko dla siebie!
- Czy tutaj na pewno chodziło o diamenty, Justin? - pytam cicho.
- Oczywiście! Dostałem na Ciebie namiar, postępowałem według planu, ale niestety nie naprowadziłaś mnie na naszą zgubę, więc zacząłem się niecierpliwić. Jednak kiedy Cię zabrałem wiedziałem doskonale, że będziesz moja i popatrz, jesteś tutaj ze mną, bezpieczna - boże! - To jest dla mnie najważniejsze i już zawsze będziesz obok mnie, Kochanie - odchyla mnie od siebie i całuje.
- To znaczy, że nigdy już nie wrócę do domu? - przeraża mnie to.
- To chyba oczywiste, Kwiatuszku. Prawda? - uśmiecha się czule, głaszcze po policzku i muszę zacisnąć usta, żeby się nie rozpłakać - Nie martw się, będzie dobrze.

Doskonale wiem, że jestem w sytuacji z której tak naprawdę nie ma żadnego wyjścia.






**********************************************************************
Przepraszam za obsuwę. Mam dzisiaj jakiś zabiegany dzionek :)
Ale już jest hihi :)





21 komentarzy:

  1. Zajebisty! Czekam nn! ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham <3 Mam nadzieję, że Justin nie rozdzieli Drew i Avy :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham Kocham Kocham *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. omgg świetny.. szkoda że Justin zachowuje sie mego dziwnie i wrednie w stosunku do niej :/ fajnie by było jakby wziął te ogrodzenie i żył z nią jak normalna kochająca sie para

    OdpowiedzUsuń
  5. Jezusie on jest psycholem .!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny jak zawsze mam.nadzieje że o tum wiesz !!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały rozdział <3 Justin pokazał pazurki :* hahaha
    Czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały rozdział <3 Jezus Maria Justin jest psychicznie chory.Ciekawie się robi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Boze ! Justin do reszty zwariowal! Dodawaj szybko nastepny!! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Coś czułam,że Justin ma zryte w bani,a ten rozdział to udowadnia...:)
    Czekam na następny!!:)
    I zapraszam: bad-bieber.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurwa ale pn jest jakiś pojebany chyba nienawidze

    OdpowiedzUsuń
  12. Zryty Justin jest super niech jeszcze bardziej laska cierpi blahahaha

    OdpowiedzUsuń
  13. Justin jest najlepszy i oczywiście Drew.
    Nazwałam nawet mój laptop Drew. <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie podoba mi się zachowanie Justina:( Coś się z nim dzieje..
    Czekam na ;;*

    OdpowiedzUsuń
  15. ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤ It's amazing!!!! nie wiem co mogłabym napisać...
    Mam kompletną pustkę w głowie i nie umiem poskładać zdań :( :D

    OdpowiedzUsuń