Szablon wykonany przez Yassmine.

wtorek, 28 października 2014

Rozdział 41.

Czuję, jak coś ciepłego dotyka mojego czoła. Po chwili przenosi się na szczękę, nos, policzki i wreszcie usta. Uśmiecham się delikatnie, bo doskonale wiem kto to jest. Kiedy uchylam powieki, widzę przed sobą uśmiechniętą twarz Justina. Jest po prysznicu, jeszcze delikatnie mokry z potarganymi włosami i w samych bokserkach. Przygryzam wargę, bo wygląda idealnie.
- Dzień dobry, Kotku - mówi słodko i pociera swoim nosem i mój - Dochodzi południe, zacząłem się o Ciebie martwić - faktycznie widzę troskę w jego spojrzeniu.
- Dlaczego nie obudziłeś mnie wcześniej? - ziewam przeciągle i czuję, jak zaschło mi w gardle. Krzywię się nieco, ale Justin od razu podaje mi szklankę soku pomarańczowego i dopiero teraz dostrzegam tacę z jedzeniem. Patrzę na niego i jestem tym faktem bardzo zaskoczona.
- Zrobiłem Ci śniadanie - mówi cicho i drapie się w kark. A to nowość!
- Śniadanie? Do łóżka? - zaciskam usta, ale bardzo chce mi się śmiać. To na pewno ten sam człowiek?
- Tak, do łóżka. Pomyślałem, że jesteś zmęczona i zrobię Ci miłą niespodziankę - mruga zadziornie i stawia tacę na moich kolanach. Mniam! Są naleśniki i tosty z dżemem truskawkowym. Od razu uśmiech rozświetla moją twarz! - Co jest? - Justin wpatruje się we mnie i marszczy czoło.
- Zrobiłeś mi bardzo pyszne śniadanko, dziękuję - mówię nieśmiało i cmokam go w usta - Zjesz ze mną? - nalewam cudownie pachnącej kawy do filiżanki, słodzę, dodaję mleko i upijam łyk. Aż wzdycham, jest tak cholernie pyszna! Właśnie tego było mi potrzeba.
- Już jadłem, ale dotrzymam Ci towarzystwa - uśmiecha się szeroko i wpatruje we mnie - Zawsze masz taki rozmarzony wyraz twarzy, kiedy pijesz kawę. Lubię wtedy na Ciebie patrzeć - wow!
- Uwielbiam kawę, szczególnie taką pyszną - mrugam do niego i smaruję tost dżemem.
- Chciałabyś gdzieś dzisiaj pójść? - pyta nagle i prawie krztuszę się tostem.
- Wyjść? - aż przestaję jeść, marszczę czoło i gapię się na niego.
- No tak, może masz ochotę na zakupy? Lub pójść do kina? Czy coś innego?
- Zaskoczyłeś mnie, wiesz? - aż opada mi szczęka. Przecież tak rzadko wychodzę z tego domu.
- Zjedz śniadanie, ogarnij się i zabiorę Cię gdzieś - cmoka mnie w czoło i znika w łazience.
Siedzę jeszcze chwilę lekko zszokowana i naprawdę jestem zaskoczona. Kiwam głową, jem śniadanie ale cały czas myślę sobie, co się z nim stało? Skąd taki nagły przypływ uczuć? Czy coś zmieniło się w jego zachowaniu? W podejściu do mnie? Rany! Chyba nie zmieni się z dnia na dzień, w cudownego, dobrego chłopaka? To raczej niemożliwe w tak krótkim czasie, a może jednak?

Po śniadaniu biorę szybki prysznic. Odprężam się i nawet uśmiecham sama do siebie, jestem strasznie ciekawa co wymyślił Justin i chyba takie wyjście, naprawdę dobrze mi zrobi.
Kiedy wycieram ciało, szybko kalkuluję w co tu się ubrać. Za oknem jest pięknie, ciepło więc decyduję się na krótką, białą sukieneczką z krótkim rękawkiem. Do tego sandały - japonki z uroczą kokardką. Robię jeszcze delikatny makijaż, suszę włosy i jestem gotowa.
Schodzę na dół i widzę w salonie Drew i Jacoba. Siedzą rozłożeni na kanapie i zawzięcie o czymś dyskutują. Kiedy podchodzę bliżej, słyszę jak kłócą się o to, kogo wybierze blondynka którą widzę na ekranie TV. Czy gościa z tatuażami, czy lalusia w okularach. Prawie wybucham śmiechem.
- Myślę, że wybierze zdecydowanie tego pana z tatuażami - mówię do nich i przysiadam na kanapie.
- Myślisz? - pyta poważnie Jacob i marszczy czoło - Nie byłbym tego taki pewny, mała. Oprócz tatuażów i mięśni nic nie ma w głowie! A ten w okularach to mądry facet!
- Popatrz na nią! - prycha Drew - Jest tak pusta, jak ten koleś w tatuażach. Pasują do siebie.
Kręcę głową i nie wierzę, że biorą to tak na poważnie. Jednak gapią się w telewizor i nie zwracają na mnie większej uwagi. Po chwili widzę Justina, który schodzi ze schodów i uśmiecha się do mnie uroczo. Wygląda cudownie! Ubrany w czarne jeansy, białe adidasy, czarną koszulkę która opina jego mięśnie i jeansową koszulę z podwiniętymi rękawami. Jest cholernie przystojny!
- Jesteś gotowa, Skarbie? - patrzy na zegarek i robię to samo. Dochodzi czternasta.
- Jasne - uśmiecham się do niego i wstaję ze swojego miejsca.
- Hej, a wy dokąd? - Drew pyta zaskoczony i patrzy prosto na nas.
- Na randkę - Justin mruga zadziornie, a Drew opada szczęka. O cholera! Serio?! - Na razie, ziomki! - krzyczy wesoło, przepuszcza mnie w drzwiach i już nas nie ma.
Kiedy dojeżdżamy na miejsce, dostrzegam przed sobą ogromne kino. Jestem zaskoczona, ale uśmiecham się szeroko. Nie byłam w kinie chyba z rok! Fajnie będzie coś obejrzeć.
- Masz ochotę na film, Kotku? - słyszę głos Justina, który przerywa ciszę panującą w samochodzie.
- No pewnie! - klaszczę w dłonie, a Justin kręci głową z rozbawieniem,
- To super! - wysiada, obchodzi samochód i pomaga mi wysiąść. Czuję dziwny skurcz w brzuchu i od razu przykładam do niego dłoń, co to było? - Wszystko w porządku? - Justin pochyla się nade mną, kiedy opieram plecy o drzwi samochodu. Auć, zabolało! - Ava? Powiedz mi.
- Nic poważnego, zabolał mnie tylko trochę brzuch - biorę dwa głębsze wdechy i czuję się nieco lepiej.
- Lisa mówiła, że może się tak dziać przez kilka pierwszych dni. Musisz się oszczędzać, nie wiem czy to był dobry pomysł - wzdycha ciężko i przykłada dłoń do czoła.
- Hej - chwytam go za nadgarstek i patrzy na mnie - Wszystko jest w porządku, nie martw się - całuję go czule w usta i naprawdę zadziwia mnie jego troska - Idziemy na film?
Przytakuje głową i wchodzimy do środka. Kupuje ogromny popcorn, colę i żelki. Sam wybrał film akcji z czego się ogromnie cieszę! Uwielbiam takie filmy, na dodatek z moim ulubionym aktorem.

Po filmie, kiedy opowiadamy sobie nasze przeżycia, spacerujemy po parku. Jest cicho, spokojnie. Wieje lekki wiatr, a my trzymamy się za ręce, wymachujemy nimi jak dzieci i czuję w sercu dziwne ciepło. Jestem bardzo zaskoczona zachowaniem Justina. Nie rozumiem dlaczego aż tak się zmienił, jednak może ma jakieś wyrzuty sumienia przez ostatnie wydarzenia? Może zdał sobie sprawę, że naprawdę sporo przeszłam i chwila odpoczynku, spokoju dobrze mi zrobi? Chciałabym, żeby było już tak zawsze. Nie musiałabym się bać, byłoby nam ze sobą dobrze i naprawdę podoba mi się taki Justin.
Uśmiecham się pod nosem i spoglądam w jego stronę. Patrzy przed siebie i jest taki wyluzowany i wesoły. Zatrzymuję się, biorę jego głowę w swoje dłonie i całuję go czule w usta. Jest zaskoczony moim gestem, ale przenosi dłonie na moje plecy i mocniej mnie do siebie dociska. Od razu wślizguje język w moje usta i pocałunek robi się zmysłowy i namiętny. Wokół nas spacerują ludzie z dziećmi, psami, a my stoimy na środku alejki i całujemy się, jakby miało nie być jutra.

Kiedy wsiadamy do samochodu, mój humor jest świetny! Justin uśmiecha się do mnie i odpala silnik. Jednak im dłużej jedziemy, tym jestem bardziej zaskoczona, bo nie kierujemy się w stronę domu.
- Nie jedziemy do domu? - spoglądam na niego, ale kręci tylko przecząco głową.
- Nie, chcę Cię jeszcze gdzieś zabrać - bierze moją dłoń i składa na niej czuły pocałunek.
- Oczywiście nie powiesz mi dokąd, prawda? - unoszę brew zaciekawiona.
- Nie powiem - uśmiecham się szeroko i jestem w szoku, że ma dzisiaj tak dobry humor.
Po dobrych dwudziestu minutach, jesteśmy na miejscu. Justin zakłada mi opaskę na oczy i zaczynam się nieco obawiać. Co on kombinuje? Gdzie tak właściwie jesteśmy?
- Czy ta opaska to naprawdę konieczne? Nic nie widzę! Zabiję się, Justin!
- Nie bój się, jestem obok Ciebie - całuje mnie w głowę, bierze za rękę i idziemy powoli.
Wystawiam ręce przed siebie asekuracyjnie, ale po chwili jesteśmy na miejscu. Wchodzę na jakąś platformę, ale nic więcej się na razie nie dzieje. Ciekawa jestem cóż to za miejsce.
- Już? - zaczynam się lekko niecierpliwić i nerwowo bawię się palcami.
- Jeszcze momencik - obejmuje mnie od tyłu w talii i opiera brodę na moim ramieniu. Przytulam się do niego i jest mi tak dobrze w tej chwili. Jest cudowny dla mnie dzisiaj, czuły, troskliwy i taki kochany! Naprawdę chciałabym, aby było tak już zawsze. Jestem szczęśliwa w tym momencie i kocham go jeszcze mocniej, chociaż nie wiem czy to w ogóle możliwe. Kołysze mnie delikatnie na boki i po chwili bez ostrzeżenia zdejmuje opaskę z moich oczy. Uchylam delikatnie powieki i co to widzę, zapiera mi dech w piersi! Jesteśmy wysoko w górze, na diabelskim młynie, och! Wszędzie jest już ciemno, bo dochodzi dwudziesta druga, jednak święcą się kolorowe światła które dodają uroku temu miejscu. Uśmiecham się szeroko, ale nie spodziewałam się akurat czegoś takiego! - Podoba Ci się?
- Boże, jest cudownie! - mówię nieco głośniej, odwracam się w jego ramionach i całuję go mocno w usta. Przytrzymuje tył mojej głowy i pogłębia pocałunek. Jesteśmy sami w wagoniku, co mnie dziwi, ale chrzanić to! Liczy się tu i teraz. On ja i to, jak bardzo jestem szczęśliwa - Dziękuję!
- Dla Ciebie wszystko, Kwiatuszku - uśmiecha się czule i dotyka palcami mojego policzka. Wpatruje się w moje oczy i widzę w nich troskę, bezpieczeństwo i bardzo mnie to uspokaja - Kocham Cię - rany! Znowu to powiedział! Łzy napływają mi do oczu, ale powstrzymuję je. Uśmiecham się i wtulam się w jego ciało. 
Justin obejmuje mnie, podnosi delikatnie i okręca kilka razy. Piszczę jak małe dziecko, a on wybucha cudownym, radosnym śmiechem.

Kiedy docieramy do domu, w salonie siedzą Drew, Jacob i Thomas. Popijają drinki, jedzą chipsy i grają na konsoli. Śmieją się głośno, przeklinają i widać, że świetnie się bawią. Lubię, kiedy panuje taka luźna atmosfera. Kręcę głową i przysiadam obok nich na kanapie.
- Jak tam randka, mała? - mruga Jacob i porusza zabawnie brwiami.
- Świetnie - odpowiadam cichutko i zawstydzam się lekko.
- Aww, rumienisz się? No coś Ty! - Thomas prycha rozbawiony.
- Ej, odczepcie się od niej - odzywa się nagle Justin i uderza pięścią w ramię Thomasa. Jednak widzę, że jest wyluzowany, uśmiechnięty i bardzo podoba mi się taki Justin.
- Chcecie drinka? - pyta Drew i nalewa bratu whisky. Zerka na mnie i naprawdę mam ochotę wypić coś z procentami, dawno tego nie robiłam - Ava? Masz ochotę na małe co nieco?
- Mała nie może - Justin mówi nieco surowo, czym trochę mnie zaskakuje.
- Niby dlaczego? Ma osiemnaście lat, braciszku. Nie bądź takim sztywniakiem! - wystawia mu język i już prawie nalewa mi whisky, kiedy Justin zabiera mu szklaneczkę - No ej!
- Ava bierze leki, Drew. Nie można ich mieszać z alkoholem - och! Więc o to chodzi.
- To trzeba było od razu mówić - kręci głową i zakręca butelkę - To co, soczek pomarańczowy? - tak dobrze mnie zna! Uśmiecham się szeroko i przytakuję głową. Cóż, lepsze to niż nic, prawda?
- Hej, chłopcy - nagle sobie o czymś przypominam - Kogo wybrała blondynka?
- Pff, tego bezmózgowca z tatuażami - Jacob burczy zawiedziony.
- Wiedziałam! - mrugam do nich rozbawiona i szczerzę się jak wariatka.

Siedzimy z chłopakami do północy, jednak dopada mnie zmęczenie i oczy same mi się zamykają. Przysypiam na kanapie obok Justina, ale czuję jak unosi mnie do góry i kieruje do pokoju na górze. Od razu obejmuję go za szyję i składam pocałunek za jego uchem. Kręci głową, uśmiecha się do mnie uroczo i cmoka w nos. Chichoczę prawie przez sen i po chwili Justin układa mnie na łóżku. Szybko zdejmuje ze mnie ciuchy, zakłada mi swoją koszulkę i przykrywa kołdrą.
- Do spania, mała. Wymęczyłem Cię dzisiaj - już chce wstać, ale przytrzymuję go za koszulkę.
- Zostań - mówię cichutko, układa się obok i mocno mnie do siebie tuli.





****************************************************************
La, la, la :)
Śpieszę do was z nowym rozdziałem. Mam nadzieję, że wam się podoba :)
W ogóle ten rozdział tak naprawdę napisałam wczoraj. Następny to przeskok o miesiąc do przodu i dopiero teraz tak doszło do mnie, że mimo wszystko powinnam coś dopisać zaraz po tym całym wydarzeniu. Mam nadzieję, że nie jest za słodko, co? Oczywiście nie będzie tak cały czas, tak tylko mówię ;)

Dziękuję za wszystkie komentarze! Jesteście szalone :D

KOCHAM! ♥

Kasia.



18 komentarzy:

  1. Jak zawsze bosko !!!! Kocham i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. świetnyy !! dziękuje że jednak dodałaś dziś :) ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Je-je-je-jest zajebisty :) czekam na nastepny :* jestes na prawde swietna, i masz super pomysly :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oooo Justin jest taki słodki <3 super i czekam na następny :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny rozdział <3 Justin jest w nim taki hsdhjf *.* Boziu Cudo <3

    OdpowiedzUsuń
  6. ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudownie <3 Czekałam na takie momenty !!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajebisty! Jak zawsze 😏😌! Kocham! Czekam nn ❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  9. Jezusie *_*
    On jest cudowny .!

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam te opowiadanie! Dziękuję, że je piszesz.
    Śmieję się jak głupia kiedy je czytam, to po prostu z zadowolenia.
    Justin i Drew Najlepsi. <3 ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. matko jaki cudowny, kocham kiedy Justin taki jest, caluski ;**

    OdpowiedzUsuń
  12. Cod miód malina :**

    OdpowiedzUsuń