Szablon wykonany przez Yassmine.

poniedziałek, 27 października 2014

Rozdział 40.

Kiedy się budzę, czuję się zdecydowanie lepiej. Jestem sama w pokoju co mnie bardzo cieszy, mam święty spokój. Wstaję z łóżka i jestem zaskoczona, że mam tyle siły. Moje ciało nie jest już słabe, nie kręci mi się w głowie i wygląda na to, że wszystko jest w porządku. Podchodzę do okna, obejmuję moje ciało ramionami i patrzę przed siebie. Klinika jest położona w cudownym miejscu z widokiem na wzgórze, coś pięknego. Uśmiecham się delikatnie do siebie i nawet moje samopoczucie jest dzisiaj nieco lepsze. Muszę być dzielna, zbyt wiele złego mnie spotkało i nie mogę się teraz załamać. Nie wiem tak naprawdę, jak będzie wyglądać moje dalsze życie wiem jednak, że nie mam na nie wpływu i muszę pogodzić się z obecną sytuacją. Na dodatek zakochałam się w człowieku, który nie chciał swojego dziecka i to przeraża mnie w tym momencie najbardziej. Chciałabym go znienawidzić, za to wszystko, co mi zrobił. Za każdy cios, szarpnięcie, słowo. Dlaczego nie umiem tego zrobić? Co jest ze mną do cholery nie tak?! Czy mój rozum i serce już tak ze świrowało na jego punkcie? Przecież to chore co się ze mną stało?! Pozwalam mu na to, zamiast sama sobie strzelić w łeb! 
- Ava - słyszę kobiecy głos i odwracam głowę w stronę drzwi - Jak się czujesz? - to Lisa.
- Dobrze, dziękuję - odpowiadam cicho i odwracam się z powrotem.
- Cieszę się, wzmocniliśmy Cię kroplówkami reszta jest w jak najlepszym porządku.
- Oprócz małego faktu, że nie jestem już w ciąży - uśmiecham się smutno.
- Tak, przykro mi, Skarbie. Byłaś bardzo słaba, Twoje ciało było bardzo zmęczone, na dodatek zbyt dużo przeszłaś. Justin opowiedział mi co nieco, naprawdę szanse na donoszenie ciąży były bardzo małe. Płód był maleńki jak na czwarty tydzień ciąży, nie obwiniaj się za to. Nie miałaś na to żadnego wpływu, ciąża była zagrożona od samego początku. Zbyt późno do nas trafiłaś.
- Ale swoją ucieczką tylko pogorszyłam sytuację, taka jest prawda.
- Nie myśl o tym, dobrze? Nic na to nie poradzimy. Jestem pewna, że poradzisz sobie z tym.
- Muszę, nie mam innego wyjścia - spoglądam na nią ze smutkiem.
- Jesteś bardzo dzielna, wiesz? - prycham i kiwam głową, ja dzielna? Dobre sobie! - Broniłaś tego dziecka jak lwica, a jesteś przecież taka młodziutka - kładzie dłoń na moim ramieniu i ściska je pocieszająco. Odwracam głowę w jej stronę i uśmiecham się słabo. Jest naprawdę miła, dobra i okazuje mi wsparcie 
- Powiedz mi, wystąpiło jakieś krwawienie ostatnio?
- Tak, miałam normalnie okres - spoglądam na nią, ale ona kręci głową.
- To nie był okres, Ava. To krwawienie było spowodowane zagrożeniem ciąży. Było krótkie?
- Tak - cholera! Dociera do mnie teraz, że faktycznie trwało za krótko.
- Gdybyś wtedy do nas trafiła, może udałoby się coś zrobić, jednak musiałabyś cały czas leżeć. Wiele przeszłaś, Kochanie - uśmiecha się smutno, a ja mocno zaciskam usta. 

Jestem w szoku, że ciąża utrzymała się przez miesiąc. Przecież przeszłam przez piekło!
- Kiedy mogę stąd wyjść? - pytam cicho i opieram głowę o szybę.
- W sumie to możesz w każdej chwili jeśli tylko chcesz, nie ma żadnych przeciwwskazań. Uważaj na siebie, dobrze? Nie dźwigaj ciężkich rzeczy, nie przemęczaj się, odpoczywaj dużo i nie martw się krwawieniem, jest całkowicie normalne i może występować przez kilka dni - och! Jestem tym nieco zaskoczona, ale przytakuję - Powodzenia, Skarbie - ściska pocieszająco moje ramię i już jej nie ma. Zostaję sama ze swoimi myślami, ale nie przeszkadza mi to zbytnio.
Przysiadam na parapecie i wpatruję się w przepiękny widok. Nie wiem dlaczego, ale tęsknię za Justinem i totalnie tego nie rozumiem! To głupie i samo myślenie o tym przyprawia mnie o mdłości. To tak, jakbym kłóciła się ze swoim sercem i ciałem, dlaczego decydują za mnie? Czy nie mam tutaj nic do powiedzenia? Nie chcę go kochać! Chcę stąd uciec w cholerę i wrócić do domu, ale moje serce zaciska się na samą myśl, bycia z dala od tego chłopaka. Czy ja na pewno jestem zdrowa umysłowo?
- Kochanie - słyszę jego cichy głos i po chwili czuję dotyk na ramieniu - Wszystko w porządku?

- Tak - odwracam ciało w jego stronę i wtulam się w niego. 
Chowa mnie w swoich ramionach i głaszcze po plecach. A ja czuję, że tylko w jego ramionach odzyskam ten spokój, którego tak bardzo potrzebuję.

Kiedy tylko przekraczamy próg domu, od razu w moje oczy rzucają się chłopcy, a szczególnie Drew, który podchodzi i mocno mnie do siebie przytula. Jestem zaskoczona jego zachowaniem, ale przenoszę ramiona na jego szyję i czuję, jak odrywa moje stopy od podłogi. Trzyma mnie, tuli a ja opieram głowę o jego i zamykam oczy. Nie wiem dlaczego to zrobił, ale potrzebowałam tego. Ten gest wiele dla mnie znaczy, bo oznacza tylko to, iż Drew po prostu mi współczuje. Ma w sobie uczucia i doskonale zdaje sobie sprawę, że ostatnie wydarzenia były po prostu dla mnie ciężkie.
Odchyla głowę i patrzy mi prosto w oczy, na jego usta wkrada się nieśmiały uśmiech i ja również się do niego uśmiecham. Przeczesuję jego włosy i po prostu tak stoimy.
- Jak się czujesz? - pyta i marszczy czoło, jakby zdał sobie sprawę z tego, że jest bez sensu.
- Dobrze, Drew. Naprawdę - nie wiem dlaczego, ale faktycznie tak jest.
- Cieszę się, nie masz nawet pojęcia jak bardzo. Odpoczniesz, dojdziesz do siebie i wszystko będzie dobrze. Nikt nigdy nie zrobi Ci już krzywdy - och, zaskakują mnie jego słowa.
- Drew - Justin mówi cicho i chłopak stawia mnie na podłodze. Spoglądam na Justina, który stoi za mną. Jest zszokowany, z uchylony ustami i wpatruje się w brata. A jemu co?
- O co chodzi, Justin? - Drew pyta, jak gdyby nigdy nic i wzrusza ramionami.
- Dlaczego to powiedziałeś? Ava jest moja! - podnosi głos i znowu jest zazdrosny o brata?
- Wiem, możesz być o to spokojny, nic z tych rzeczy. Po prostu nie powinna więcej cierpieć, bo nie zasługuje na to. Jeśli następnym razem Ci odjebie możesz być pewny, że nie pozwolę Ci tknąć ją nawet jednym, małym palcem - jezu! Jestem w szoku! - Ava jest zbyt dobra, aby przez to przechodzić. Nie uważasz, że tego wszystkiego jest już zbyt wiele? Powinna być szczęśliwa, a skoro Ci na niej zależy powinieneś zrobić wszystko, aby tak właśnie było.
- Spokojnie chłopcy, wszystko jest dobrze - pocieram ramię Drew i delikatnie się uśmiecham - Muszę wziąć prysznic, jestem cholernie zmęczona - wzdycham ciężko i ziewam.
Justin bez słowa bierze mnie za rękę, ale jest delikatny. Kierujemy się w stronę schodów, ale podchodzę jeszcze do Jacoba i Thomasa i czochram im włosy. Od razu grożą mi palcem ale wiem, że to są żarty bo mrugają rozbawieni. Lubię ich, są mili i nigdy nie zachowali się wobec mnie nie fair.
Kiedy tylko wchodzę do pokoju, od razu się rozbieram, przechodzę do łazienki i tutaj zdejmuję z siebie bieliznę. Wchodzę do kabiny, odkręcam wodę i cudownie ciepła woda uderza w moje ciało. Odprężam się, jestem dziwnie spokojna i rozluźniona. Staram się nie myśleć za dużo, bo doskonale wiem, że nie jest to dla mnie zbyt dobre. Nagle czuję za sobą ciało Justina, obejmuje mnie w talii opiekuńczo i całuje w szyję. Stoimy tak wtuleni w siebie, ale żadne z nas się nie odzywa. Odrywa się ode mnie, wyciska żel na dłoń i powoli wciera je w moje ciało. Masuje moje ramiona i jest to cholernie przyjemne uczucie. Myje moje ciało i jestem nieco zaskoczona jego spokojem, troską, delikatnością. Ale kiedy nasze oczy się spotykają widzę w nich coś, czego nie widziałam wcześniej. Trudno mi to rozpoznać, dotykam palcami jego policzka i przymyka oczy pod wpływem mojego dotyku, o co chodzi? Staję na palcach i składam na jego ustach czuły pocałunek. Ledwo muskam jego usta swoimi, ale czuję w całym ciele dziwny prąd, który przelewa się z góry na dół. Chłopak obejmuje mnie w talii, oddaje pocałunek, ale jest on czuły i zmysłowy. Justin nie jest nachalny ani brutalny, wręcz przeciwnie, całuje mnie jakby to robił pierwszy raz, czym nieco mnie zaskakuje. Kiedy odrywa się ode mnie, patrzy w moje oczy i pociera swoim nosem o mój, och! Od razu uśmiech pojawia się na mojej twarzy na jego czuły gest. Stawia mnie na podłodze, szybko myję włosy i wychodzimy z kabiny.

Chwilę później leżymy w łóżku, Justin tuli mnie do siebie i wpatruje się w moje oczy. Nie rozumiem jego zachowania, podświadomie liczyłam, że będzie wściekły na mnie za to, że uciekłam. Dlaczego mnie nawet za to nie ukarał? Przecież zawsze tak robił, co się zmieniło?
- Jesteś taka śliczna, Kochanie - mówi cichutko i uśmiecham się lekko na jego słowa. Jest wyluzowany, spokojny i głaszcze mnie po policzku - Kiedy uciekłaś - och, nie wiem czy chcę wiedzieć co ma dalej do powiedzenia, boję się tego - Kiedy zobaczyłem, że Cię nie ma prawie dostałem zawału - o rany! Tego się nie spodziewałam - Tak bardzo się o Ciebie bałem, Kruszynko, dlaczego to zrobiłaś? - wpatruje się w moje oczy i w jego dostrzegam jakiś dziwny rodzaj bólu, rozdarcia, udręczenia i troski. Wygląda, jakby naprawdę cierpiał.
- Wiesz dlaczego - odpowiadam niemal szeptem i spuszczam wzrok z jego twarzy.
- Chciałem z Tobą porozmawiać, może trochę mnie poniosło na początku, ale byłem w szoku! - och, kurwa! Totalnie mnie tym zaskakuje i sama mam ochotę przywalić sobie w twarz! - Nie powinnaś była tego robić, zaszkodziłaś sobie! Mogłaś tam umrzeć, Ava! - jego głos brzmi na zdesperowany i już nic z tego nie rozumiem - Uszkodziłaś bransoletkę, tak? - ups, przytakuję jedynie głową i zaciskam usta z nerwów - Tak myślałem. Raz mieliśmy zasięg, a raz nie. Był strasznie słaby i już powoli straciłem nadzieję, że Cię odnajdę kiedy nagle sygnał zrobił się wyraźny i od razu ruszyliśmy we wskazanym kierunku. Zobaczyłem Cię jak leżysz na ziemi, nie ruszasz się i jesteś nieprzytomna, serce prawie wyskoczyło mi z piersi! - oddycha głęboko, przymyka na chwilę oczy i kiedy je na powrót otwiera, widzę w nich czułość i troskę - To były chyba najgorsze chwile w moim życiu. Nie rób mi tego więcej.
- O co chodzi, Justin? Dlaczego taki jesteś? Chyba powinieneś mnie ukarać za to, że uciekłam? Zawsze tak robisz, nie rozumiem Twojego zachowania - mówię cichutko, nie chcę żeby się zezłościł.
- Kiedy Cię szukałem, boleśnie dotarła do mnie pewna myśl, nie wiem czy dopiero teraz to zrozumiałem jednak czuję, że wiedziałem to dużo wcześniej, nie wiedziałem tylko, jak to nazwać - czekam na to, co ma mi do powiedzenia i wpatruję się w jego piękne oczy. Są smutne, zrezygnowane i coś nieprzyjemnie ściska mnie za serce. Przykładam dłoń do jego policzka, głaszczę go z uczuciem i dodaję mu tym gestem otuchy i wsparcia - Jesteś taka dobra! Drew ma rację, nie zasłużyłaś na to wszystko, co Cię spotkało. Jestem sukinsynem, ale kiedy zorientowałem się, że nie jesteś odpowiednią osobą nie powinienem fundować Ci tego wszystkiego. Nie musiałem Cię karać ani poniewierać, jednak nie znam innego życia. Właśnie tego mnie uczono od dziecka i tylko tak umiem żyć - rany! Tak ciężko słucha się tego, że nie zna innego życia. Od dziecka uczono go brutalności, samych złych rzeczy i nikt nie nauczył go jak pokochać drugą osobę. Czuję łzy na policzkach, to zbyt trudne dla mnie i ciężko to znieść - Nie płacz, Kochanie - przysuwa się do mnie, obejmuje moje ciało ramionami i układa dłoń na mojej głowie. To wszystko jest solidnie popieprzone, cała sytuacja w której się znalazłam jest praktycznie jak zły sen, który nigdy nie powinien mieć miejsca. Ale to wszystko zdarzyło się naprawdę i nie wierzę, że wyszłam z tego cało. Marlon mnie dorwał, ale Justin uratował mnie przed nim. W tym lesie kiedy kazał mi uciekać, byłam taka przerażona i bardzo się bałam! Ale wrócił po mnie, nie zostawił. Wiem, że nigdy nie powinnam obdarzyć go żadnym uczuciem, nawet minimalną sympatią, ale stało się coś zupełnie odwrotnego i pokochałam go mimo, iż jest chłopakiem z zupełnie innego świata niż mój - Kocham Cię, Ava - odchylam gwałtownie głowę i gapię się na niego z uchylonymi w szoku ustami. Nie mogę uwierzyć w to, co przed chwilą powiedział! Jak to możliwe? Nigdy nikogo nie kochał! - Nie patrz tak na mnie, Kwiatuszku - widzę niepewność w jego spojrzeniu. Przecież to pewny siebie człowiek, dlaczego teraz czuje się nieswojo?
- A-Ale jak to? - jąkam się, ale jestem w szoku! Jak do tego doszło?!
- Nie wiem - odpowiada niemal szeptem - Nie znam tego uczucia, nie wiem jak się je rozpoznaje, ale kiedy powiedziałem Ci, że zależy mi na Tobie naprawdę tak było. Czuję się cudownie przy Tobie, jestem dziwnie spokojny, wszystko jest tak jakby na swoim miejscu. Uwielbiam Cię, Twój uśmiech i przepiękne oczy. To, że jesteś tak pogodna, radosna i dobra. Zawsze się starasz, praktycznie w każdej sytuacji w ciągu dnia, jesteś sobą. Mimo, że przeszłaś przez gówno, obdarzyłaś mnie uczuciem i długo nie mogłem tego pojąć. Przecież zrobiłem Ci ogromną krzywdę, Kochanie. Jak to możliwe?
- Nie wiem - teraz to ja mówię szeptem - Wiem tylko, że w Twoich ramionach czuję spokój i bezpieczeństwo, a bardzo tego teraz potrzebuję. Zbyt wiele się wydarzyło a ja potrzebuję wsparcia, Justin. Tęsknię za Tobą, kiedy nie ma Cię obok, tęskniłam nawet w tym pieprzonym lesie, kiedy chciałam wreszcie umrzeć, żeby nic nie czuć i nie przeżywać tego wszystkiego od nowa. Jestem na to zbyt słaba, nie mam więcej siły - oddycham ciężko i czuję łzy pod powiekami.
- Nie będziesz musiała tego znosić, Kochanie. Postaram się dla Ciebie. Nie wiem co mi z tego wyjdzie, nie wiem co dokładnie mam robić, ale nauczę się tego. Pomożesz mi, prawda?
- Oczywiście - uśmiecham się do niego i opieram swoje czoło o jego.
- Przepraszam za wszystko, Skarbie - kiedy tylko to mówi, wybucham płaczem.
To zbyt wiele dla mnie, nigdy nie przeprosił mnie za to, co się wydarzyło. Jednak czuję, że jego słowa są szczere i prawdziwe. Tulę się do niego mocniej i płaczę żałośnie. Nie wiem dlaczego, ale mimo tego, że właśnie straciłam dziecko, jestem szczęśliwa. W moje serce wlewa się fala ciepła i jest mi lżej. Nawet nie wiem, jak będzie wyglądać nasze dalsze życie. Czy da się je ze sobą połączyć? 








***********************************************************
Tadam!!! :D
Czy Justin naprawdę TO powiedział? :D

Jesteście niesamowite, wiecie? Dziękuję wam za wszystkie komentarze, kiedy je czytam śmieję się monitora jak obłąkana hahaha :D

Kocham! ♥
Kasia.


30 komentarzy:

  1. O mój Boże kurwa kochanie jesteś najlepsza .! ♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. w końcu doczytałam choć jem obiad i ciężko sie przewija i pisze.. świetny !!
    jesteś najlepszą pisarką ff jaką znam !!!
    i prooosze dodawaj codziennie Kocham ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. O matkooo !!! Justin powiedział "KOCHAM" aaaaa <3 <3 <3 Cudowny słonko :*

    OdpowiedzUsuń
  4. boskie <3333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeje , niesamowity! Bedzie tak caly czas :D ?

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaaaaaa ale rozdzial ale emocje o jaaaaaa juz myslalam ze sie nie doczekam haha a mozna wiedziec kiedy bedzie kolejny na nowym blogu? Bo fabula interesujaca i nie mogę sie doczekac, kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  7. OOOO jak słodko <3 W końcu przeszło to Justinowie przez gardło hhaha <3

    OdpowiedzUsuń
  8. "Kocham Cię , Ava" ...aaaaa !!!!!! Fantastyczny <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  9. <33333 kocham! Zajebisty rozdzial jak każdy !! Czekam nn !!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nareszcie jej to wyznał.Tyle na to czekałam i nareszcie jest.Kocham to opowiadanie.Planuszjesz może 2 część?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie brak weny :(
      Ale kto wie, może przyjdzie i wtedy na pewno napiszę :)

      Usuń
  11. Genialny !!! Awww słodki Justin <3

    OdpowiedzUsuń
  12. OMG!!!! Kocham kocham kocham o boże w końcu to powiedzial !!! Świetnie piszssz czekam na nn pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. TWOJE OPOWIADANIE JEST NAJLEPSZE JEJKU, UWIELBIAM CIĘ, BŁAGAM TYLKO ŻEBY JUSTIN NADAL BYŁ TAKI JAKI JEST I ŻEBY MIĘDZY NIMI WSZYSTKO SIĘ UŁOŻYŁO!

    OdpowiedzUsuń
  14. W końcu doczekałam się tych słów. XD Huhu.
    Świetne! Czekam na dalsze.
    xo

    OdpowiedzUsuń
  15. Koooocham, kochm, kocham!!!! Awwww... Justin ją koochaaaa <3333333

    OdpowiedzUsuń
  16. piękny rozdział <3 świetnie Ci wyszedł, jest słodki i bardzo wzruszający
    czekam z niecierpliwością na rozdział 41 :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękny rozdział <3 Justin w końcu to powiedział :')

    OdpowiedzUsuń
  18. O JA PIERDZIELE! :O daubfudbvuosvbs powiedział to !!! :D tak się cieszę jakbym to ja była Avą :D

    OdpowiedzUsuń
  19. jezu jak ja czekalma na re dwa slowa matko, w sumie to chcialabym zeby jeszcze sobie wyjasnili kwestie dziecka i braznoletki, a tak to oki, kocham :*****

    OdpowiedzUsuń
  20. Hehehehehe :D wszyscy sa w pewnym stopniu oblakani :D rozdzial cudowny!! No i Justin kovha Ave! <333

    OdpowiedzUsuń
  21. Blagam dodaj jutro kolejny. Blagam dodawaj codziennie

    OdpowiedzUsuń
  22. " Kocham Cię, Ava... " " Przepraszam za wszystko, Skarbie... " też bym się popłakała na jej miejscu <3 no kurcze usłyszeć coś takiego od chłopaka który nigdy nie był zakochany i pierwsze przeprosiny <3 szkoda tylko dzidziusia ;c ale Kasia coś wymyśli ;* kocham kocham kocham, czekam na next i życzę weny na drugą część <3 ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  23. jezus maria genialne, kocham cie i twoje opowiadanie. rozdzial cudowny, nie wiem czy wytrzymam do nastepnego, kurde jedno z moich ulubionych opowiadan. czekam z niecierplieoscia na nastepny!

    OdpowiedzUsuń