Szablon wykonany przez Yassmine.

niedziela, 26 października 2014

Rozdział 39.

Idę przed siebie. Jest noc, w lesie jest przerażająco ciemno i praktycznie nic nie widzę. Droga do miasta jest bardzo długa i nie wiem ile jeszcze czasu mi to zajmie. Jednak nie jestem pewna, czy w ogóle dam radę tam dojść. Jestem słaba, głodna i bardzo chce mi się pić. Chciałabym być teraz w swoim ciepłym łóżku i niczym się nie przejmować. Jednak życie miało dla mnie inny scenariusz i wiem, że już nie potrwa długo. Albo umrę w tym lesie z wycieńczenia, albo znajdzie mnie Justin i po prostu zabije. Wiem, że to zrobi. Nie wierzę, że w jakikolwiek sposób mu na mnie zależy. Gdyby tak było, okazałby mi to zupełnie inaczej. Ale w tym człowieku nie ma uczuć, nigdy nikomu ich nie okazał, więc jakim cudem miałby zmienić się dla mnie? Może go nawet trochę rozumiem? Dziecko to odpowiedzialność, całkowita zmiana życia, on nie musiał się o nikogo troszczyć, martwić, więc teraz też nie chce tego robić. Jednak ja jestem dobrą osobą, jak mogłabym pozwolić aby posunął się do czegoś takiego? Siadam pod drzewem, otulam się szczelniej bluzą i zamykam oczy. Jestem bardzo zmęczona i jedyne o czym marzę, to sen.

Budzę się nagle i szeroko otwieram oczy, jest jasno, coś obok mnie hałasuje i panikuję. Rozglądam się nerwowo, ale to tylko mała, ruda wiewiórka szuka pożywienia. Obserwuję ją z zaciekawieniem, jest taka mała i słodka. Ma duży, puchaty ogonek i porusza się strasznie szybko. Ziewam przeciągle i muszę zmusić swoje ciało do ruchu, nie wiem ile jeszcze zostało do miasta, ale las ciągnie się i wygląda jakby nie miał końca. Kiedy tylko się podnoszę czuję, jak słabe jest moje ciało. Wiem, że nie dam rady iść zbyt długo, po prostu nie mam to na siły i czuję, że moja ucieczka była totalnie bez sensu. Jednak co innego mogłam zrobić? Naprawdę powinnam pozwolić mu zrobić tą straszną rzecz? Wyrzuty sumienia żarłyby mnie do końca życia!

Przysiadam znowu. Mam wrażenie, że przeszłam malutki kawałek, ale nie mam siły. Jestem potwornie głodna, jest mi słabo i ledwo mogę przełknąć ślinę. Przytulam twarz do chłodnej ziemi i oddycham głęboko, co będzie z dzieckiem? Nie martwię się już nawet o siebie, ale o nie. Nie da rady przeżyć, kiedy ja sama ledwo żyję. Czuję łzy na policzkach i tak bardzo jest mi smutno, czuję się samotna i zostawiona sama sobie. Nikogo nie obchodzi mój los, a Justin szuka mnie teraz tylko po to, żeby mnie skrzywdzić. Jaki sens jest w ogóle żyć?

Przysypiam, powoli znowu robi się ciemno i podnoszę swoje ciało. Od razu czuję skurcz w brzuchu i wymiotuję, cholera! Czym? Przecież nic tam nie ma, nie jadłam od bardzo dawna, więc jakim cudem? Oddycham głęboko i próbuję wziąć się w garść, idę powoli i podpieram się rękami o drzewa które mijam, niestety ledwo kontaktuję i potykam się o wystający korzeń. Od razu przykładam dłoń do brzucha, ale czuję jak bardzo mnie w nim coś ściska. Krzywię się, bo boli jak jasna cholera i staram się unormować oddech. Przekręcam się na bok i nie mam siły podnieść ciała. Chyba nawet chcę umrzeć, miałam do tego już kilka okazji i jakoś udało mi się tego uniknąć, może to jest właśnie ten moment, kiedy trzeba przestać uciekać?

Budzi mnie dziwny szum, jakby zrobiło się solidne zamieszanie, ale ja ledwo kontaktuję. Podpieram głowę na ramieniu i leżę na ziemi. Obejmuję dłonią mój brzuch i czuję dziwne ciepło w moim ciele, co się dzieje? Otwieram oczy i kiedy zerkam na nadgarstek widzę, że światełko na bransoletce świeci się na zielono, och. Jakim cudem? Czy to oznacza, że Justin jednak mnie znajdzie? Chyba teraz jest mi już wszystko jedno, nie chcę żyć.

Czuję, jak ktoś delikatnie głaszcze mnie po dłoni, przesuwa palcem z góry na dół i jest to bardzo przyjemne uczucie. Dłoń jest ciepła i uspokaja mnie to nieco bardziej, oddycham głęboko i nie czuję głodu ani pragnienia, jak dobrze! Ktoś mnie nakarmił? Czy jednak umarłam? Przerażenie strzela w moje żyły i zaczynam szybko oddychać, zmuszam swoje ciało aby otworzyło oczy, ale to na nic. W ogóle mnie nie słucha i nie mogę nawet ruszyć palcem! Co się ze mną dzieje?
- Ava - słyszę, jak ktoś wypowiada szeptem moje imię, brzmi ono w jego ustach, jak balsam na moją duszę i uśmiecham się delikatnie. Nie wiem czy w myślach, czy naprawdę to robię, ale czuję dziwny skurcz w sercu. Jest mi ciepło, leżę na czymś miękkim. Jak przyjemnie! - Kochanie, obudź się - znowu ten głos i marszczę czoło, bo dziwnie go rozpoznaję - Zrób to, maleńka - bardzo powoli uchylam powieki, razi mnie światło i od razu zamykam je z powrotem. Próbuję jeszcze kilka razy i kiedy wreszcie mi się udaje, nie rozpoznaję miejsca w którym się znajduję. Jednak wszędzie jest biało, bardzo jasno i słyszę, jak coś pika obok mojego ucha. Przykładam dłoń do głowy i od razu dostrzegam coś dziwnego na moim palcu, jakby ktoś założył mi duży spinacz do ubrań - Kotku - przechylam głowę w lewą stronę i widzę Justina, och! Mój oddech natychmiast przyśpiesza, czuję jak wali moje serce i urządzenie zaczyna strasznie głośno i szybko pikać. Mam ochotę zatkać sobie uszy, tak bardzo irytujący jest to dźwięk - Hej, spokojnie - mocniej ściska moją dłoń, ale ja nie umiem się uspokoić. Nie wiem gdzie jestem, co się w ogóle stało i dlaczego on tutaj jest? - Spójrz na mnie - mówi cichutko i przekręca moją głowę w swoją stronę - Wszytko jest w porządku, nie bój się - uśmiecha się delikatnie, dotyka mojego policzka i głaszcze go z uczuciem.
- Dzień dobry - do pokoju nagle wchodzi kobieta, którą rozpoznaję. Dopiero po chwili przypominam sobie, że to ona robiła mi USG, och! - Jak się czujesz, Skarbie? - pyta z troską.
- Nie wiem - mam tak słaby głos, że sama się ledwo słyszę.
- Wszystko będzie dobrze o nic się nie martw, odpoczywaj - uśmiecha się przyjaźnie.
Sprawdza coś na maszynie, która stoi obok mnie i wpisuje coś w kartę. Poprawia też rurkę, która jest przyczepiona do wierzchu mojej dłoni i dopiero teraz dostrzegam w niej wenflon.
- Po co to? - pytam cichutko i podnoszę podnoszę dłoń do oczu.
- To kroplówka na wzmocnienie, byłaś bardzo słaba, ale nie martw się, wrócisz do zdrowia szybciutko. Postawimy Cię na nogi - dotyka mojej dłoni i znika za drzwiami.
Jestem skołowana i nie rozumiem do końca, jak się tutaj znalazłam. Czuję, jak moje ciało jest słabe i z trudnością zginam nogi w kolanach. Krzywię się przy tym ruchu, ale wreszcie przekręcam swoje ciało na lewy bok. Od razu natrafiam na spojrzenie Justina, jest zmartwione i czułe.
- Wszystko będzie dobrze, Kochanie - mówi cichutko i uspokajająco - Niebawem wrócisz do domu i będzie jak dawniej o nic się nie martw, tak? Zaopiekuję się Tobą - och.
- Słyszałam to już - mówię słabo, zaciskam usta i czuję łzy na policzkach.
Justin nie odpowiada, bo właśnie do pokoju wchodzą chłopcy. Przystają naprzeciwko mojego łóżka i przenoszę na nich spojrzenie. Też są smutni, przybici i wpatrują się we mnie.
- Jak ona się czuje? Sytuacja pod kontrolą? - pyta Jacob i patrzy na Justina.
- Będzie dobrze. Dojdzie do siebie, dostaje kroplówki na wzmocnienie i za parę godzin będzie jak nowa, prawda Skarbie? - głaszcze mnie po policzku, a ja zupełnie nie rozumiem jego zachowania.
Jednak dopada mnie nagle pewna myśl i od razu dłoń, którą trzymałam przy twarzy kieruję na mój brzuch. Dotykam go z uczuciem, chociaż w ogóle go jeszcze nie widać.
- Co z dzidziusiem? Wszystko w porządku? - pytam i gapię się na Justina. Jednak on zagryza wargę, przenosi spojrzenie na chłopców i spuszcza po chwili wzrok - Justin? Co z nim?
- Poroniłaś, Ava - och! - Byłaś zbyt słaba, Twoje ciało nie dało rady - boże! Kiwam głową i wstrząsa mną fala płaczu - Ciii, nie płacz, Kochanie - Justin przysiada na łóżku, bierze mnie w ramiona i tuli mocno do swojego ciała. Kołysze na boki i pociera moje plecy uspokajająco. Wczepiam się w jego ciało i mocno zaciskam dłonie na jego koszulce.
- Nie dałam rady - krztuszę się łzami. Jestem taka żałosna! Nie mogłam zrobić chociaż raz jednej rzeczy i ochronić własne dziecko! - Nie dałam rady - powtarzam to znowu i płaczę bardziej.
- Nie myśl o tym teraz, musisz dojść do siebie - odchylam głowę i zerkam na niego.
- Cieszysz się, prawda? - mówię cichutko, a mój widok zamazują łzy - Nie chciałeś go, Twoje życzenie się spełniło. Nawet nie musiałeś go zabijać, bo zrobiło to moje ciało!
- Uspokój się, Ava - mówi surowo i wpatruje się w moje oczy - Twoje zdrowie jest teraz najważniejsze, tak? Musisz wydobrzeć, bo chcę zabrać Cię do domu. Będzie dobrze - przytula mnie znowu i układa dłoń na mojej głowie. Jestem zmęczona i natychmiast to na mnie działa. Opieram głowę na jego ramieniu, przymykam oczy i wdycham zapach jego skóry.

- Jak do tego doszło, Lisa? - słyszę głos Justina, ale nie otwieram oczu.
- Jej ciało było zbyt zmęczone, już przy USG zauważyłam, że płód był zdecydowanie za mały a to oznacza, że ciąża była zagrożona. Na dodatek dużo ostatnio przeszła. Kiedy opowiedziałeś mi o dawkach prądu, to nie mogło się udać. Jej organizm był w kiepskim stanie.
- Rozumiem. Czy poza tym wszystko z nią porządku? Z jej ciałem?
- Tak, wszystko w porządku. Daj jej parę dni na dojście do siebie, dobrze?
- Oczywiście, Lisa. Nie martw się, zaopiekuję się nią odpowiednio.
- Cieszę się, ona bardzo Cię teraz potrzebuje. Ach, jest tutaj Twój tata.
- Wiem, dzwonił do mnie. Zaraz pójdę z nim porozmawiać, o niczym nie wie.
- Dobrze. Gdybyś miał jakieś pytania, to wiesz gdzie mnie szukać.
- Dzięki za wszystko - słyszę delikatnie zamknięcie drzwi i po chwili czuję dotyk na policzku.
Otwieram oczy i spotykam smutne spojrzenie Justina. Dlaczego? Przecież nie chciał tego dziecka, powinien się cieszyć a nie smucić, nie rozumiem jego zachowania.
- Cześć, Kwiatuszku - przysiada na łóżku i wpatruje się w moje oczy.
- Hej - mówię słabo, ale wcale nie mam ochoty na rozmowę - Kiedy stąd wyjdę? Nie chcę tutaj być.
- Wiem. Myślę, że jutro Cię wypiszą. Wszystko jest w porządku, a w domu dojdziesz szybciej do siebie. Pogadam z tatą i wezmę wolne, będę mógł być przy Tobie.
- Nie musisz tego robić, poradzę sobie - odwracam wzrok w stronę drzwi, przez które właśnie wchodzi ojciec Justina. Od razu zaciskam usta i strach uderza w moje ciało, znowu to samo.
- Cześć, synu - podchodzi bliżej i wita się z chłopakiem - Ava - mówi cicho i chcąc nie chcąc, przenoszę na niego wzrok. Przygląda mi się i marszczy czoło - Jak się czujesz?
- W ogóle się nie czuję - nie jestem miła, nie chce mi się i mam wszystkiego dość!
- Kochanie - zaczyna cicho Justin, ale odwracam głowę i zamykam oczy. Nakrywam się kołdrą po samą głowę i płaczę cichutko. Nech sobie idą w cholerę, chcę być sama!
- Zawołam Lisę - Jeremy wzdycha ciężko i po chwili drzwi się zamykają.
- Dlaczego nie pozwoliłeś mi umrzeć w tym lesie? - odkrywam się i patrzę na niego
- Nie mogłem do tego dopuścić, Ava! Jesteś moja! Jak mógłbym pozwolić Ci umrzeć?
- Nie jestem Twoja, Justin. Nic nas nie łączy, nie jesteśmy razem. Uprawialiśmy ze sobą tylko seks i jestem dziewczyną, którą porwałeś. Przestań sobie wmawiać te bzdury! - podnoszę głos, bo mam po prostu dość tych pieprzonych głupot! Niech się wreszcie ogarnie, bo zachowuje się jak dupek!
- To nie prawda! - zaczyna się złościć i wpatruje się w moje oczy - Jesteś moją dziewczyną, Ava! Nie oddam Cię nikomu, rozumiesz mnie? Przecież zależy mi na Tobie, do cholery!
- Zależy? O czym Tym mówisz? Chciałeś zabić dziecko, które było Twoje! Kto robi coś takiego?! W ten sposób okazujesz, jak to ponoć Ci na mnie zależy? - krzyczę i płaczę. Mam go dość!
- To dziecko nie mogło się urodzić, Ava. Nie byłem na nie gotowy, tak? Wiesz czym się zajmuje i nie miałoby dobrego życia z takim ojcem jak ja! Nie rozumiesz tego?
- Byłbyś dobrym ojcem - mówię cicho, oblizuję usta i ocieram łzy z policzków - Potrafisz być czuły i dobry, kiedy tylko się o to postarasz. Pokazałeś mi to nie raz. Jestem przekonana, że pokochałbyś to dziecko, było nasze - zaciskam usta i staram się więcej nie płakać. Justin milczy, nie odzywa się, ma uchylone lekko usta, jakby był w szoku po moich słowach. Gapi się w moje oczy i słyszę jak do pokoju wchodzi Lisa. Podchodzi do mojego łóżka i sprawdza przyrządy.
- Co się dzieje? Ava, chcesz coś na sen? Powinnaś odpocząć, to nie najlepszy czas na emocje.
- Nie chcę - odpowiadam ostro, ale niech i ona da mi spokój - Nie chcę spać.
- Powinnaś, sen jest dobry dla Twojego ciała, musisz się zregenerować.
- Powiedziałam, że nie chcę! - mówię nieco głośniej, jest głucha do cholery?!
- Justin? - dlaczego jego pyta? Czy nie mogę już zdecydować o sobie sama?
Jednak chłopak przytakuje głową i Lisa wstrzykuje w mój wenflon jakiś przezroczysty płyn. Wpatruję się w jego oczy i nie wierzę, że znowu zdecydował za mnie. Jednak czy powinno mnie to dziwić? Moje życie zależy od niego i ma nad nim pełną kontrolę.






****************************************************************
Się porobiło, co?
Mam nadzieję, że mnie nie znienawidzicie za takie zakończenie, ale Ava przeszła zbyt dużo, aby ta ciąża w ogóle mogła się utrzymać. Nie mogłam aż tak przesadzić :P
Haha... ale hejty na Justina, wow! Ale pamiętajcie, że on nie zna życia "we dwoje", to mimo wszystko nadal chłopak z mafii i dopiero uczy się "uczuć" przy Avie. Tak więc spokojnie...
Mimo wszystko, po cichutku mam nadzieję, że rozdział was nie rozczarował :)

Zapraszam na moje trzecie opowiadanie :D
- KLIK -


Kocham! 
Kasia.



45 komentarzy:

  1. super czulam zee pooroni :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedna Ava :c Szkoda, ze poronila. A co do Justina to niech sie nauczy "czuc" szybciej! hahaha wiem jak to brzmi xd Oby wszystko bylo okey :) uwielbiam twoje opowiadania xx
    ineedangelinmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, rozbawiłaś mnie tym tekstem "niech nauczy się "czuć" szybciej! :D
      Normalnie wybuchnęłam śmiechem na cały dom, hahah... dobre! :D

      Usuń
  3. Jej trochę to smutne :((

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie rozczarowal? Rozdział genialny! Przegenialny i w sumie die ciesze ze poronila, jestem ciekawa tylko co na to tata Justina, a Ava powinna byc teraz na niego obrażona, i sie nie odzywać moze to by cos do niego trafilo. Boże ja chce juz następny! Ugh nienawidzę cie normalnie dodaj od razu cale opowiadanie błagam, ale za bonusik bym sie nie obraziła :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieeeee! Czemu Ona pooronila!? :````````(( to było by piekne...zrób jesze raz, tylko,żeby mieli dzidziusia! <33

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedna Ava :( Mam nadzieje że Justin jednak nauczy się życie "we dwoje" haha Świetny , czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Najlepszy rozdzial szkoda ze znowu sa tazem tzn glupi Justin nie wiem jak on moze byc takim draniem pisze to popimo twojej notatki on jest okropny

    OdpowiedzUsuń
  8. Omgggg moze jeszcze beda miec dziecko;) swietnyy niemoglam sie doczekac... wieccc czekam na nastepny tak Bardzoo

    OdpowiedzUsuń
  9. Płakałam się jak Ava się dowiedziała ze dziecka nie ma. rozdział świetny

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział!!! Ooo biedna Ava :((( Czeeekam na nn ;****

    OdpowiedzUsuń
  11. łoooooooł :O Kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  12. ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Super, tylko Justinek jest troche podejrzany rozdział bosko zresztą jak zawsze :-*

    OdpowiedzUsuń
  14. Żal mi Avy ...a Justin zachowuję się jak dupek , mam nadzieje że pokaże jeszcze że zależy mu na Avie !!!
    Świetny , czekam na nn <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Pomimo ze dziecko zmarlo :( rozdzial jest super ! :) Czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  16. super ! Biedna Ava :( W tą piękną niedzielę dodasz jeszcze bonusik? :D

    OdpowiedzUsuń
  17. ja tam sie ciesze :)

    OdpowiedzUsuń
  18. TAK POPROSIMY JESZCZE NA UCZCZENIE NIEDZIELI MAŁY BONUSIK !!!!!¡!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Zajebisty! Jak zawsze ! Dasz bonusik proooooooooooooooosze !!

    OdpowiedzUsuń
  20. Jezu rycze .! ♥
    Kocham to

    OdpowiedzUsuń
  21. Wspaniały rozdział.Szkoda mi Ave tyle przeszła i do tego straciła dziecko.Ciekawo co musiał pomyśleć sobie Justin,kiedy usłyszał,że na pewno byłby dobrym ojcem i pokochał to dziecko bo było ich.Za bonusik niedzielny oczywiście się nikt nie pogniewa,więc mogła byś dodać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście ze za bonus się nikt nie pogniewa ...wręcz przeciwnie !!! Prosimy kochanie ...<3

      Usuń
  22. Szkoda mi Avy ...tak bardzo bym chciała żeby Justin się choć trochę zmienił :(
    Dodasz bonusik ? Proszę ostatni ...tak z okazji niedzieli hhihi <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Jesteś nominowana do LBA. Więcej informacji znajdziesz tutaj http://justin-and-ana.blogspot.com/ :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. PROSZĘ CIĘ I MOŻE JESZCZE KTOŚ SIĘ DO MNIE DOŁĄCZY... ŻEBYŚ DODAWAŁA ROZDZIAŁY CODZIENNIE A NIE CO 2 DNI JAK PLANOWAŁAŚ.. WTEDY MOŻEMY SIE POGODZIĆ ŻE NIE BĘDZIE BONUSIKÓW ALE BĘDĄ CODZIENNIE :D PROSIMYYYYYYYYYYY
    JAKBYŚ MOGŁA TO DLA NAS ZROBIĆ :D
    PROSIMY
    PROSIMYYY
    BŁAGAMYYY
    TO NIE NASZA WINA ŻE TAK CUDOWNIE PISZESZ I ŻE SIĘ UZALEŻNILIŚMY :)
    PROSIMYY DODAWAJ CODZIENNIE ♥






    KOCHAMY CIĘ !!






    PROSIMYYYYYYYYYYYY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no nie wiem, czy to jest dobry pomysł. Codziennie?

      Usuń
    2. BŁAGAMY CIE !!!
      NIE DAJ NAM TAK CIERPIEĆ BEZ TWOICH ROZDZIAŁÓW !
      OBIECUJEMY ŻE JAK ZROBISZ ŻE BĘDĄ CODZIENNIE TO NIE BĘDZIEMY SIĘ DOMAGAĆ BONUSOWYCH ROZDZIAŁÓW W TYM SAMYM DNIU..
      PROSIMYYYYYYYYYYYYYYYYY

      Usuń
    3. TO JEST SKARBIE NA PRAWDE DLA NAS WAŻNE !
      MY NIE BĘDZIEMY UMIEĆ WYTRZYMAĆ TYCH DNI BEZ ROZDZIAŁÓW !
      ZLITUJ SIĘ NAD NAMI
      PROSIMYYYYYYYYYYYYYY

      Usuń
    4. Mało zostało rozdziałów do końca. Jak będę dodawać codziennie to za piętnaście dni koniec...

      Usuń
    5. Blagamyy
      Zawsze mozna zrobic 2 sezon ;)
      Zlituj sie nad namii

      Usuń
    6. 2 tygodnie to kupa czasu. Prosimyyy
      To dla nas wszystkich bardzo wazne. @galaxyofbella

      Usuń
    7. Pomyślę ;)
      Na drugą część brak weny jak na razie :(

      Usuń
    8. Jakby co mozesz czytelnikow popytac o pomysly

      Usuń
  25. P
    R
    O
    S
    I
    M
    Y
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    K
    O
    C
    H
    A
    M
    Y
    .
    .
    .
    .
    C
    I
    Ę
    .
    .
    .
    .
    B
    L
    A
    G
    A
    M
    Y
    .
    .
    .
    .
    D
    O
    D
    A
    W
    A
    J
    .
    .
    .
    .
    C
    O
    D
    Z
    I
    E
    N
    N
    I
    E










    OdpowiedzUsuń
  26. Wow rozdział jest świetny. Bardzo mi się podoba. Justin zachowuje się jakby tylko on miał prawo decydować o Avie. Troche mnie to denerwuje. Zna ją już prawie 2 miesiące i zrobił mało zauważalne postępy. Współczuje Avie. Jeszcze poroniła, ale musi przejść przez to wszystko. Da radę. Życzę weny i czekam na następny. kocham cię xx
    Ps. Mogłabyś włączyć w twoim trzecim blogu komentarze z anonima? Na pewno będziesz miała ich więcej. Z góry dziękuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki WIELKIE, że mi o tym napisałaś! Zapomniałam o tym na amen! :) :*

      Usuń
  27. Prosze ! Dodawaj codzienie rozdzialy ! Nie wytrzmam 2 dni ! Chyba nie tylko ja ! Bonusik ?

    OdpowiedzUsuń
  28. nienawidze justina, ava jest najlepszym co go spotakalo w tym marnym zyciu, a on dalej ja krzywdzi, jak moze!!!!??? caluski ;**

    OdpowiedzUsuń
  29. 💟 🌸
    💟
    💟
    💟
    💟💟💟💟

    💟💟💟
    💟 💟
    💟 💟
    💟 💟
    💟💟💟

    💟 💟
    💟 💟
    💟 💟
    💟

    💟💟💟💟
    💟
    💟💟💟💟
    💟 🌸
    💟💟💟💟

    OdpowiedzUsuń
  30. kocham <3 uwielbiam i ubóstwiam to opowiadanie i wszystkie jego rozdziały <3
    masz wielki talent i wyobraźnie :D na pewno dasz rade napisać drugą część :D
    przeczytałam 39 rozdziałów w jedną noc i jeden dzień <3
    pozdrawiam Wielka Fanka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skądś Cię znam, ten zasób słownictwa coś mi mówi :D

      Usuń