Szablon wykonany przez Yassmine.

czwartek, 23 października 2014

Rozdział 35.


Popołudniu tego samego dnia, jemy obiad wszyscy razem. Są chłopcy oraz tata Justina i Drew, co nie pozwala mi się rozluźnić. Bardzo krępuje mnie jego spojrzenie i kiedy tylko nasze oczy przypadkiem się spotykają, moje serce przyśpiesza. Ta rozmowa w salonie nie była przypadkowa, wszyscy ulotnili się specjalnie, żeby Jeremy mógł ze mną porozmawiać lub jak kto woli, dać mi w delikatnej postaci ostrzeżenie. Jak inaczej odebrać słowa „Nie rób głupich numerów Ava, a wszystko będzie w porządku” jak ostrzeżenie, aby czasami nie przyszło mi do głowy uciec? No właśnie.
- Dlaczego nie jesz? - moje rozmyślenia przerywa głos Justina i przekręcam głowę w jego stronę. Wpatruje się we mnie, marszczy czoło i kręci głową. A ja dłubię widelcem w makaronie i nie mogę się skupić na jedzeniu, jestem za bardzo zestresowana i mój żołądek boleśnie się zaciska.
- Nie jestem głodna - odpowiadam cicho i spuszczam wzrok na talerz.
- Rano zjadłaś dwie łyżeczki płatków z mlekiem, teraz ledwie tknęłaś obiad. O co chodzi? - naprawdę ma zamiar poruszać ten temat właśnie teraz? Przy wszystkich?
- Przepraszam - nie wiem, dlaczego to mówię. Chyba nic innego nie przychodzi mi do głowy.
- Za co? - jest dziwnie zaskoczony, a ja zaczynam się złościć.
- Nie wiem, Justin. Jedz i nie przejmuj się mną - zaciskam szczękę i bardzo nie chcę być teraz w tym pomieszczeniu - Pójdę się położyć - mówię cichutko i już chcę zejść z krzesła, kiedy Justin mocno chwyta mnie za rękę. Podnoszę głowę i patrzę na niego zaskoczona.
- Jemy wspólnie obiad - zaczyna surowo i wiem, że nie będzie miło - Więc siedzisz tutaj i masz zjeść wszystko. W innym wypadku nie wyjdziesz stąd, dopóki nie skończysz. Nie chcę nic widzieć na talerzu, Ava. Nie żartuję - jest poważny jak diabli, a ja czuję łzy pod powiekami. Mam dość tego, jak steruje moim życiem i na dodatek teraz jeszcze wmusza we mnie jedzenie. Nie dam rady do cholery! To nie jest moja wina, że mam ogromną gulę w gardle, brzuch nieprzyjemnie się zaciska i po prostu mam dość - Tylko nie becz, bo nie masz do tego powodu - co takiego? Mam ochotę go walnąć!

- Nie mam powodu? - zaczynam się złościć, a doskonale wiem, że nie powinnam tego robić - Czy Ty mówisz kurwa poważnie? To co przeszłam, to dla Ciebie żaden ważny powód? Ja pierdole! - chowam twarz w dłoniach i opieram łokcie na stole. Kiwam głową i prycham z kpiną. 
- Uważaj na słowa, Ava. Jesteś bardzo blisko granicy, nie chcesz jej przekroczyć - mówi surowo.
- Przestańcie, ok? - tym razem odzywa się Drew - Ava wiele przeszła Justin i powinieneś to zrozumieć, więc przestań ją straszyć! Nie widzisz, jak bardzo jest wyczerpana? Co z Tobą? - przenoszę wzrok na Drew i lekko uchylam usta. Różni się od swojego brata. Przede wszystkim tym, iż Drew ma w sobie dużo więcej uczuć niż Justin. Jest wrażliwy, dobry i nigdy na mnie nie nakrzyczał. Siedzi obok i delikatnie szturcha mnie w bok - Spokojnie, mała. Podamy Justinowi jakieś tabsy na uspokojenie i wyluzuje - uśmiecha się promiennie, dotyka mojej dłoni i ściska mocniej palce. 
- Nie wkurwiaj mnie, Drew! - nagle Justin podnosi głos, aż się wzdrygam - Do pokoju, Ava. Natychmiast! - ależ jest wściekły. Przecież nic nie zrobiłam do cholery!
- Nie musisz tego robić, nie jesteś jego własnością - mówi Drew i kiedy zerkam na Justina, od razu zamieram. Ma mord w oczach i wiem, że nie skończy się to dobrze. Thomas i Jacob nic nie mówią, tata Justina również milczy, ale bacznie obserwuje sytuację, która ma właśnie miejsce.
- Oczywiście, że jest moją własnością, Drew! Czyż to nie oczywiste? To ja ją śledziłem, porwałem i robiłem z nią co chciałem! - dlaczego musi mi o tym przypominać?
- Ale to nie oznacza, że należy do Ciebie - mruga zadziornie, a w Justinie się gotuje!
- Uspokójcie się chłopcy! Ta kłótnia jest całkowicie bez sensu - wreszcie głos zabiera Jeremy.
- Wstawaj - Justin chwyta mnie pod ramię, posyłam Drew przerażone spojrzenie i opuszczamy kuchnię - Przekroczyłaś granicę, Kochanie. Nie powinnaś była tego robić, wiesz?
- C-co chcesz zrobić? - czuję, jak strach uderza w moje ciało, boże!
- Jeszcze nie wiem, właśnie się nad tym zastanawiam. Może chcesz powtórkę z plecami? - o kurwa!
- Chyba nie mówisz poważnie? - wpycha mnie do pokoju i mocno trzaska drzwiami.
- Dlaczego nie? - przekrzywia głowę i dziwnie na mnie patrzy - To idealna nauczka, nie uważasz? Kiedy po raz pierwszy oberwałaś, byłaś taka cicha. Teraz zdecydowanie za dużo mówisz! - podnosi głos, a ja aż się wzdrygam. Nie chcę tego! Moje plecy ledwo się wygoiły, cudownie przestały mnie boleć i odżyłam dzięki temu. Znowu muszę to przechodzić?! - Może masz ochotę na dawkę prądu, hmm? Wiesz, tak jak wtedy od Marlona - odwracam głowę w stronę okna i mocno zaciskam usta. Mam ochotę podejść do niego i po prostu mu przywalić w twarz! Pieprzony dupek!
- To takie dziwne, wiesz? - zaczynam nieśmiało, ale nie patrzę na niego - Powiedziałeś, że Ci na mnie zależy - przełykam ślinę i odpycham łzy, które już napłynęły mi do oczu - Potem ta gadka, że jestem bezpieczna i nie muszę się bać, bo nie zrobisz mi już więcej krzywdy. Po co to wszystko?
- Taka jest prawda, Kochanie. Zależy mi na Tobie, ale w tym momencie nie ma to znaczenia. Za każdym razem, kiedy przekroczysz granicę poniesiesz karę, tak to działa. Ostrzegałem Cię przed tym, ale nie posłuchałaś. Cóż mogę jeszcze dodać? - wzrusza obojętnie ramionami.
- Nic nie musisz dodawać, nigdy więcej nie uwierzę w Twoje słowa! - krzyczę, ale w moim ciele szaleje złość. W tym momencie, mam wszystko w dupie!
- Jesteś kłamcą i nie wiem jak mogłam być tak głupia, żeby uwierzyć w Twoje słowa! Jesteś kurwa w mafii i krzywdzisz innych ludzi! A ja cudownie się w Tobie zakochałam, po tym gównie przez które musiałam przejść, bo pomyliliście osoby! Jesteś chory i powinniście się wszyscy leczyć! - teraz już naprawdę się drę, ale jestem na skraju własnej wytrzymałości! - Nie wierzę, że Ci na mnie zależy! W nic już nie wierzę! - wybucham płaczem i zasłaniam usta dłonią. Mój oddech szaleje i mam dość.
Justin mruży oczy, zaciska szczękę, podchodzi szybko i wymierza mi siarczysty policzek. Jest tak kurewsko mocny, aż upadam na podłogę i przez chwilę zupełnie nie wiem o co chodzi. Nawet nie podnoszę swojego ciała, próbuję dojść do siebie. Oddycham głęboko i kiedy po chwili wraca mi świadomość, dopiero teraz czuję jakbym nie miała pół twarzy. Opieram głowę na ramieniu, zamykam oczy, ale nie płaczę. Nie mam nawet na to siły. 
- Jesteś małą, nieposłuszną dziwką! - kuca obok mnie i szepcze groźnie - Powinnaś dostać większą karę, bardziej bolesną - jego głos jest przesiąknięty jadem - Jeśli nie będziesz grzeczna, nadal będziesz przechodziła przez gówno, Kochanie. Sama zdecyduj! - chwyta mnie mocno za włosy i przybliża swoją twarz do mojej, ledwo go widzę tak bardzo omamił mnie jego cios. Całuje mnie mocno w usta, ale nie oddaję pocałunku. Kręci głową, puszcza moje włosy i wychodzi z pokoju.

Lezę na podłodze i jedyne o czym marzę, to po prostu zniknąć. Wyłączyć mózg, uczucia i nic nie czuć. Dlaczego tak trudno to zrobić? 
Obiecał, że nie zrobi mi krzywdy, ale czy powinnam w to uwierzyć? Prycham w myślach na swoją głupotę, porwał mnie człowiek z mafii i naprawdę sądziłam, że jego słowa mają wartość? Powinnam walnąć głową w ścianę żeby mój rozum wreszcie wrócił, totalnie się pogubiłam i nie wiem co mam ze sobą zrobić. Jednak czuję coś dziwnego w sercu i dociera do mnie, że nigdy nie wrócę do domu. Justin mnie nie wypuści i będę musiała tutaj z nim żyć, na jego chorych zasadach. Posłuszna jak baranek, na każde jego zawołanie. Moje uczucia się tutaj nie liczą, on jest najważniejszy i będę musiała robić wszystko to, czego sobie zażyczy. Nie będzie mnie pytał o zgodę, będzie brał to ode mnie, czy mi się to spodoba czy nie i wiem, że zrobi to tak, abym miała nauczkę. 
Czuję łzy na policzkach i jestem na skraju własnej rozpaczy. Nie zniosę więcej, zbyt dużo się ostatnio wydarzyło, a ja nawet nie miałam szansy aby dojść do siebie. Justin miał inne plany i wolał mnie znowu uderzyć, niż chociażby przytulić. Zależy mu na mnie, czy to kurwa jakiś żart?! Czy tak okazuje się uczucie? Może to jakiś jego wyjątkowy sposób, aby mi to pokazać? Kurwa, to wszystko jest popieprzone i chore! Nie chcę tutaj być! Skoro nie ma Marlona mogę spróbować uciec i wrócić do domu! Nie wiem czy dam radę i podświadomie wiem, jak bardzo fatalny jest to pomysł, ale co mam zrobić?! Mam dać się wiecznie poniewierać? Może odebrać sobie życie? W tym momencie jestem wypruta z uczuć. Mam w dupie co się ze mną stanie, pewna jestem tylko tego, że nie chcę tak żyć.
Podnoszę swoje ciało i czuję, jak bardzo boli mnie prawa strona twarzy. Przytyka mnie, kiedy oddycham i jest to bardzo nieprzyjemne uczucie. Tak bardzo potrzebuję wsparcia, otuchy, przytulenia i dobrego słowa po tym, jak Marlon mnie zabrał. Naprawdę jest to dla mnie trauma i nie wiem kiedy w ogóle się z tym wszystkim pogodzę. Kiwam głową i wstaję, przechodzę do łazienki, ale kiedy tylko widzę swoje spojrzenie w lustrze, już czuję łzy na policzkach. Nie wybucham płaczem, nie szlocham żałośnie. Jedynie wpatruję się tępo w moją twarz i czuję, jak moje serce szybko bije. Policzek jest siny i bardzo pulsuje. Nawet nie będę go zasłaniać, niech go kurwa widzi! Nie wiem czy zrobi to na nim jakiekolwiek wrażenie, ale chcę żeby go widział! To jego dzieło, więc niech je podziwia.
- Ava! - słyszę jego głos, a moje ciało się spina. Boję się go i nie wiem, jak mam zachować się teraz w jego obecności. Wchodzi po chwili do łazienki i mierzy mnie spojrzeniem, nie odwracam głowy w jego stronę. Stoję oparta o szafę ze spuszczoną głową i czuję, jak bardzo chce mi się płakać. Wiem, że nie mogę sobie na to pozwolić, nie przy nim - Zaraz wyjeżdżamy do domu mojego ojca, masz dziesięć minut na ogarnięcie się - mówi i po prostu wychodzi. Może to i lepiej?
Wychodzę z łazienki, ale nie ma nigdzie naszych walizek, jest tylko mała podręczna, w której mam zaledwie kilka ciuchów. Cóż musi wystarczyć. Wygrzebuję czarne, krótkie spodenki i zakładam do tego białą, luźną bokserkę. Ma dziury po bokach i widać praktycznie cały bok mojego ciała. Przeczesuję włosy, ale szybko odwracam głowę od lustra, nie chcę na siebie patrzeć.

Schodzę ze schodów i stawiam torbę obok kanapy, nikogo nie ma w salonie więc podchodzę do fotografii i oglądam je z zainteresowaniem. Dziewczyna która tuli się do Justina jest drobna i śliczna, ma długie włosy uśmiecha się cudownie i tuli do chłopaka. Nie wiem kto to jest, może jakaś jego dziewczyna? Ale mówił, że nigdy jej nie miał. Dostrzegam drugie zdjęcie i widzę, że teraz tuli się do Drew i jedyna myśl jaka przychodzi mi w tej chwili to taka, że to ich siostra. Gdzie teraz jest?
- Ava - słyszę cichy głos za sobą, ale nie odwracam się. Stoję i obejmuję swoje ciało ramionami - Wszystko w porządku? - Drew dotyka mojego ramienia i ściska je delikatnie.
- Tak - odpowiadam słabo. Chłopak przekręca mnie za łokieć w swoją stronę i kiedy tylko staję do niego przodem, zamiera. Gapi się tępo w moją twarz i uchyla usta. Widzę szok na jego twarzy, uśmiecham się pocieszająco i ściskam jego dłoń - Jest dobrze. Nie przejmuj się tym.
- Ava - mówi tak cicho, że ledwo go słyszę. Swoje imię wyczytuję praktycznie z ruchu jego warg.
- Wszyscy gotowi? - do pokoju wchodzi Justin i zerka w naszą stronę. Od razu przystaje, mruży oczy i przetwarza sobie w głowie to, co właśnie widzi - Powie mi ktoś, o co tutaj chodzi?
- O nic, możemy jechać - wymijam Drew, biorę swoją torbę i podchodzę pod drzwi, gdzie stoi Justin. Do salonu nagle wchodzi Jeremy, żegna się najpierw z Drew, potem z Justinem i na końcu podchodzi do mnie - Dziękuję za gościnę - mówię krótko i widzę, jak skanuje sinika na mojej twarzy - Miło było Pana poznać - wysilam się na słaby uśmiech i po prostu wychodzę z domu.
Przystaję przy samochodzie i czuję, jak dusi mnie w środku panika. Łzy na siłę cisną się do oczu, ale mocno zaciskam oczy i powstrzymuję je, jak tylko się da. Chłopcy wychodzą po chwili z domu i pakujemy się wszyscy do samochodu. Czuję na sobie spojrzenie Thomasa i Jacoba, spoglądam na nich i kiedy nasze oczy się spotykają wiem, że w moich nie ma zupełnie nic. Jacob marszczy czoło, kiwa głową, ale nic nie mówi. Tak jest lepiej.

Nie jedziemy zbyt długo, może ze dwie godziny. Dom, pod którym Justin parkuje samochód jest ogromny! Widać, że jest w niego wpakowana kupa kasy, ale czy powinno mnie to dziwić? Ci ludzie mają jej pod dostatkiem przez swoje szemrane interesy! Niestety jest też na uboczu i trzeba dojechać dróżką, która prowadzi przez las. Super! Las może mi się przydać, kiedy obmyślę swój plan ucieczki, ale najpierw będę musiała jakoś zdjąć tą przeklętą bransoletkę która uratowała mi życie dwukrotnie. Teraz już nie będzie mi potrzeba. Justin otwiera drzwi od mojej strony i podaje mi rękę. Zaciskam usta, ale podaję mu ją. Wysiadam z samochodu i rozglądam się. Okolica jest ładna i spokojna.
- Kiedy wejdziesz do domu, idź do łazienki i nałóż na twarz makijaż - jego głos wyrywa mnie z zamyślenia i odwracam głowę w jego stronę, och. Czyżby nie podobał mu się ten widok?
- Dobrze - odpowiadam cicho. Nie mam zamiaru z nim dyskutować.
Postanawiam sobie w myślach, że będę odzywała się do niego tylko wtedy, kiedy będę musiała. Chce mnie pieprzyć? Niech to robi, jednak nie będę sobie pozwalała aby poczuć jakąkolwiek przyjemność. Jestem wypruta z uczuć i nie chcę być w nim zakochana, to zły człowiek. Zmuszam się do ruchu i wchodzę do domu. Nie zachwycam się nim tak, jak poprzednimi. Podchodzę do mojej czerwonej walizki, która stoi pod ścianą i wyciągam z niej kosmetyczkę. Kieruję się do łazienki, którą wskazał mi Drew i nakładam na twarz podkład. Muszę nałożyć dwie warstwy, żeby zakrył tego cholernego siniaka.
- Jesteś głodna? - pyta Justin, kiedy wchodzę do salonu.
- Nie - odpowiadam krótko i wkładam kosmetyczkę do walizki.
- Musisz coś zjeść, Ava - och, skąd ta troska?! Niech nie udaje takiego dobrego!
- Nic nie muszę - burczę pod nosem i czuję niemal od razu, jak chłopak chwyta mnie za łokieć.
- Naprawdę chcesz powtórki, Kochanie? Dlaczego jesteś nieposłuszna? Co w Ciebie wstąpiło do cholery?! - wydziera się, aż się wzdrygam. Chłopcy bacznie nas obserwują.
- Nie powinieneś tego robić, stary - słyszę głos Thomasa, który do nas podchodzi - Ona naprawdę jest słaba i wykończona po ostatnich wydarzeniach. Uspokój się, dobrze? Nie rób nic głupiego i daj jej odpocząć, dojść do siebie. Nie poniewieraj jej, bo to tylko słaba dziewczyna! - uchylam usta w szoku i gapię się na Thomasa. Dlaczego to powiedział? Dlaczego mnie broni?
- Idź na górę, zaraz do Ciebie przyjdę. Zajmij którykolwiek pokój - mówi surowo.
Przytakuję głową i kieruję się w stronę schodów. Kiedy jestem na górze, wzdłuż korytarza po dwóch stronach ciągnie się chyba z osiem pokoi, wow! Ruszam i dochodzę prawie do końca korytarza, wybieram ostatnie drzwi na lewo i kiedy wchodzę do pokoju, aż uchylam usta. Jest ogromny i przepiękny! Rozbieram się szybko i wchodzę do łazienki, która również robi wrażenie. Jednak potrzebuję prysznica i nie chcę się teraz nad tym rozwodzić. Ciepła woda uderza w moje ciało, opieram dłonie na ścianie i próbuję się rozluźnić. Wcale nie jest to takie proste, zbyt wiele się wydarzyło i mój mózg już nie działa tak jak dawniej. Przywołuje ciągle bolesne dla mnie wspomnienia, atakuje mnie nimi i chociaż bardzo chcę się wyłączyć, po prostu nie potrafię. Naprawdę doszłam do momentu w którym straciłam wszelkie nadzieję na dobre wyjście z tej sytuacji, nic takiego się nie stanie. Prędzej czy później i tak zginę, a jak Justin znudzi się mną to odda mnie do burdelu i po sprawie. Tak, właśnie taki czeka mnie los i powinnam dopuścić to w końcu do siebie. Pozostaje mi spróbować uciec, albo strzelić sobie w łeb! Która opcja jest odpowiednia? Druga. Doskonale wiem, że nawet gdyby jakimś cudem udało mi się dotrzeć do domu, Justin również tam trafi i zabierze mnie znowu, jeśli będzie tylko tego chciał. Nikt go przed tym nie powstrzyma, nie pozwoli mi na piśnięcie słówka policji. Gdybym tylko to zrobiła, sprowadziłabym na niego ogromne kłopoty, a nie może sobie na to pozwolić. Tak czy siak, zarobiłabym kulkę więc perspektywa skończenia ze sobą, wcale nie jest taka zła. Czuję nagle jego dłonie na ramionach i wzdrygam się. Znowu zamknęłam się w swoim świecie i nie zorientowałam się nawet, że wszedł do kabiny. Rozciera żel na dłoniach i wciera go w moje ciało. Ramiona, piersi, brzuch. Schodzi niżej na kobiecość i od razu zaciskam usta, nie chcę jego dłoni na swoim ciele. Myje moje uda, łydki i kiedy się podnosi nasze oczy się spotykają. Nie widzę w nich złości, tylko przebłysk uczucia i troski. Gapię się na niego tępo i nie wykonuję żadnego ruchu. Marszczy brwi i chyba jest zaskoczony moim zachowaniem.
- Co się dzieje, Ava? - pyta jak gdyby nigdy nic. On tak na poważnie, czy tylko udaje?
- Nic - odpowiadam cichutko i spuszczam głowę - Jestem po prostu zmęczona.
- Wiem, Kochanie - podchodzi, bierze mnie w swoje ramiona i tuli do siebie. Nie obejmuję go, opieram tylko brodę na jego ramieniu, ale moje ramiona opuszczone są wzdłuż mojego ciała. Justin odchyla głowę i marszczy czoło - Przytul mnie, Kwiatuszku - mówi z dziwnym uczuciem, którego nie rozpoznaję, ale robię co mówi. Podnoszę ręce i obejmuję go za szyję. Bardzo staram się rozluźnić, ale nie mogę tego zrobić, za bardzo boję się powtórki - Jesteś spięta, Kotku - mówi cicho do mojego ucha, a ja czuję jak bardzo mocno bije moje serce - Dlaczego?
- Ze strachu, Justin - mówię smutno, odklejam się od niego i wychodzę z kabiny.
Wycieram swoje ciało raz dwa, zawijam włosy w ręcznik, zmywam szybko makijaż, myję zęby i przechodzę do pokoju. Zakładam na siebie majki, koszulkę i wchodzę do ogromnego, zimnego łóżka. Naciągam kołdrę po samą głowę i z całych sił próbuję wyłączyć mózg.







****************************************************************
Cześć i czołem!
No to nam się Justin zezłościł, co? Mówiłam, że nie będzie słodko :P
W następnym też nie będzie... macie jakieś podejrzenia, co się wydarzy? Jeśli tak, to piszcie. Chętnie poczytam :D

Całuję :*

Kasia.



28 komentarzy:

  1. O matko boska prawie plakalam :( sama mam go już dość. gdybyś mogła to dodaj ostatniego bonusa (:

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie by było gdyby Ava popełniła samobójstwo ale w ostatniej chwili by ją uratowali

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby popelnila samobójstwo to nie mogliby kek uratować :D jesli juz to mogla spróbować się zabić i wtedy jest szansa ze ja uratują, ale to fajny pomysł jestem ciekawa jakby Justin zareagował

      Usuń
    2. Masz racje i ja też bym chciała to zobaczyć

      Usuń
  3. Oj ciekawe co ta Ava zrobi ...myśle że spróbuje popełnić samobójstwo ale mam nadzieje że Justin jej przeszkodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow świetny <3 Nooo koniec sielanki ...:( Ale kiedyś ona jeszcze nastąpi prawda ???

    OdpowiedzUsuń
  5. Boski <3 <3 <3 Justin jest dziwny , nie ogarniam gościa :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie by było gdyby Ava poczuła coś do Drew z odwzajemnieniem i Justin był by zazdrosny. Ale coś mi się wydaje że będzie chciała uciec do domu w następnym rozdziale. Już nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe ciekawe co zrobi Ava ...Czemu musisz tak kończyć nooo :( Kocham te opowiadanie <3 Tak trudno mi wytrzymać :P Najchętniej przeczytałabym wszystkie rozdziały pod rząd :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Będziesz dodawać tutaj do końca tygodnia codziennie ? Proszę proszę <3 Tak bardzo kocham to opowiadanie !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo właśnie to dobry pomysł <3 Tak ładnie prosimy :* :* :*

      Usuń
  9. Moze Ava bedzie chciala uciec? I prawie jej sie uda , zniszczy bransoletke oczywiacie ! :D Kocham i czekam na nn <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Super dodaj jutro rozdzil jutro plooseeee na poprawienie humoru :(

    OdpowiedzUsuń
  11. cudny !! mega mi sie podobał.. nw czy wytrzymam do jutra na następny rozdział.... czekaaam na nexta :) ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Fantastyczny kochanie <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Również jestem za tym by Ava postarała się skończyć ze swoim życiem albo miała jakiś wypadek, po czym straciłaby pamięć czy przynajmniej udawałaby amnezję. Tak, żeby Justin pożałował swoich czynów. XD
    Rozdział świetny! Czekam na dalsze części.
    xo

    OdpowiedzUsuń
  14. Kasiu kiedy mniej-więcej dodajesz rozdziały? Ps. Boski blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie co dwa dni, ale do końca tygodnia zrobię jeszcze codziennie :)

      Usuń
  15. Ava próbuje uciec, ale w istatniej chwili Justin ją złapie i tym razem ukara tak bardzo na poważnie. Potem Ave locieszy Drew

    OdpowiedzUsuń
  16. najlepszy, czekam z niecierpliwoscia kochanie, najlesze opowiadanie ever, mam nadzieje ze bedzie odrobina grozy w nastepnych, caluski ;***

    OdpowiedzUsuń
  17. Jesteś genialna! ♡
    Wgl od dłuższego czasu zastanawiam się jak ty to robisz że dodajesz tak często rozdziały i to nie na jednym blogu tylko na DWÓCH!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie do południa mam czas wolny :)
      Zależy jak ułożą mi się zajęcia na studiach, ale zawsze mam przy sobie telefon, internet i dysk gdzie mam wszystkie rozdziały :D

      Usuń
  18. ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń