Szablon wykonany przez Yassmine.

wtorek, 21 października 2014

Rozdział 33.

Następnego dnia rano, budzi mnie dotyk na policzku. Otwieram oczy i widzę przed sobą Justina, który uroczo się do mnie uśmiecha. Odgarnia włosy z mojej twarzy i całuje w usta.
- Dochodzi jedenasta, Kochanie. Musisz wstać, trzeba wrócić do LA - och!
- Jasne, już wstaję - od razu podnoszę swoje ciało, ale czuję jak dziwnie kręci mi się w głowie.
- Powoli - Justin popycha mnie delikatnie z powrotem na poduszki i przytula się do mnie - Nie chodziło mi o natychmiast, spokojnie. Poleż sobie chwilę i dobudź się, tak?
- Dobrze - oddycham głęboko i przecieram twarz rękami.
- Wszystko w porządku? - chłopak przekręca moją głowę w swoją stronę i wpatruje się w moje oczy.
- Tak, chyba tak - uśmiecham się lekko i czuję jak cmoka mnie w usta.
Delikatnie, ostrożnie jakby bał się mojej reakcji. Jednak od razu oddaję pocałunek i wsuwam język w jego usta. Widzę jak zaskoczony jest moją reakcją, ale dociera do mnie boleśnie, jak ważny jest dla mnie ten chłopak, który leży obok mnie.

Kiedy po prysznicu i ogarnięciu twarzy zakładam na siebie świeżą bieliznę, białe jeansy, szarą bluzeczkę z guziczkami z przodu do łazienki wchodzi Justin. Opiera się o futrynę i wlepia we mnie swoje spojrzenie. Kręcę głową i wkładam kosmetyki do małej kosmetyczki.
- Ślicznie wyglądasz - mówi cicho i kiedy na niego spoglądam, uśmiecha się delikatnie.
- Dziękuję - wychodzę z łazienki i wkładam kosmetyczkę do podręcznej torebki - Jestem gotowa, możemy wychodzić - zakładam ją na ramię, biorę jeszcze sweterek na wszelki wypadek i pierwsza wychodzę z pokoju. Na dole czekają już wszyscy, łącznie z tatą Justina i trochę się spinam. Nie wiem dlaczego tak reaguję, ale nie umiem inaczej - Przepraszam, że musieliście na mnie czekać - mówię nieśmiało i zerkam przede wszystkim na tatę Justina.
- Nie przejmuj się tym, mamy mnóstwo czasu - uśmiecha się pocieszająco i staram się odprężyć.

Na lotnisko docieramy raz dwa. Dzięki temu, że lecimy prywatnym samolotem nie musimy przechodzić odprawy. Siadam obok Justina, na nie złączonych ze sobą siedzeniach. Samolot nie przypomina zwykłego. Jest wypasiony, elegancki i ma mnóstwo bajerów. Justin u
kłada moje nogi na swoich i wtula mnie w swoją pierś. Czuję na sobie spojrzenia jego taty i nie wiem co sobie myśli, kiedy widzi mnie jak tulę się do jego syna, który przecież nie jest słodkim chłopcem. 
Słyszymy głos stewardessy aby zapiąć pasy, bo startujemy. Justin zapina nas podwójnym pasem i nie muszę się od niego odrywać. Kiedy samolot podrywa się do góry i normuje lot, słyszę jego cichy głos.
- Mój tata jest bardzo zaskoczony tym, co się między nami dzieje - odchyla  głowę i patrzy mi w oczy. Jednak uśmiecha się delikatnie i z uczuciem głaszcze mnie po policzku.
- Co to znaczy? - unoszę brew do góry i czekam, aż powie nieco więcej.
- Nie sądził, że to jest na tyle poważne. Ale kiedy Cię zobaczył, Twój wybuch paniki, jak mówiłaś że myślałaś o mnie wtedy, jak Marlon Cię zabrał. Po prostu na co dzień takie rzeczy się nie dzieją. 
- Nie bardzo rozumiem - marszczę czoło, bo nie wiem do czego zmierza. 
- Nigdy nie miałem dziewczyny, to już wiesz. Tata nigdy nie widział, abym okazywał czułość komukolwiek - och, cholera! Nigdy? - Dlatego jest zaskoczony faktem, że potrafię to robić i jestem wobec Ciebie dobry, delikatny i takie tam - przewraca oczami z rozbawieniem oczami i chyba nieco krępuje go, gdy mówi o czułościach - Nie spodziewał się tego, że mógłbym obdarzyć kogoś uczuciem, nie tego mnie uczył przez całe moje dotychczasowe życie. Jednak kiedy rozmawiałem z nim dzisiaj rano doszedł do wniosku, że jesteś we mnie zakochana - kończy i spogląda na mnie niepewnie. Od razu spuszczam głowę i czuję, jak moje serce przyśpiesza. Jestem? Sama odpowiadam sobie na to pytanie w myślach, ale jest tylko jedna odpowiedź - jestem. Czy tego chcę czy nie, nie umiem inaczej. Nie wiem, jak to się stało i bardzo tego nie chciałam. Przecież skrzywdził mnie do cholery! Ale moje serce wybrało właśnie jego i nie wiem czym się kierowało, ale na pewno nie tym, że Justin jest zwykłym chłopakiem, który może kogoś kochać. Jednak kiedy uciekliśmy z tamtego domu dobrze mnie traktował, pomijając ten jeden raz, kiedy się zjarał - Ava - wyrywa mnie z rozmyśleń i zerkam na niego - To prawda? - kurcze, mam tu ot tak powiedzieć? Ale zaraz, przecież już mu to powiedziałam, wtedy kiedy Marlon mnie zabrał, a jego postrzelił - Hej, spójrz na mnie - patrzę w jego śliczne oczy i on również się we mnie wpatruje - Powiesz mi?
- Tak, to prawda - mówię tak cicho, że ledwo sama siebie słyszę.
- Więc wtedy, kiedy Marlon mnie postrzelił i wyczytałem to z ruchu Twoich ust, nie przewidziało mi się? Naprawdę to powiedziałaś? - wiedziałam, że to zobaczył! Uśmiecham się na to wspomnienie i niepewnie kiwam głową - Kurwa! - wzdycha i przeczesuje nerwowo włosy. Jest zły?
- Nie musisz się tym przejmować, Justin - próbuję się od niego oderwać, ale to na nic.
- Czym mam się nie przejmować? - patrzy na mnie zaskoczony i marszczy czoło. 
- Moimi uczuciami, doskonale wiem kim dla Ciebie jestem. Rozumiem to, naprawdę nie oczekuję niczego od Ciebie, jestem tak naprawdę Twoim zakładnikiem. Po prostu Twoje zachowanie mnie myli, jesteś czuły i dobry. Całujesz mnie, uprawiamy seks i jesteś zupełnie inny niż wtedy, kiedy mnie porwałeś. Naprawdę, zapomnij o tym co wtedy powiedziałam - uważnie mnie obserwuje i prawie w ogóle nie mruga. Myśli zawzięcie i skupia na tym całą uwagę. 
- Bardzo obchodzą mnie Twoje uczucia, Ava - mówi poważnie, jednym ruchem odpina pas który ciągle był zapięty, popycha moje ciało na siedzenie i układa się na mnie, och! Przecież nie jesteśmy sami do cholery i dobrze, że nie widzę pozostałych osób. Jednak nie muszę tego robić, bo już czuję jak moja twarz płonie - Nie wstydź się, Kochanie - uśmiecha się szeroko i pociera swoim nosem o mój - Nie przejmuj się nikim innym. Pomyśl o tym, że jesteśmy tutaj tylko my - o rany! O co mu chodzi? - Nie wiem co czuję, Skarbie. To dla mnie zupełnie nowe uczucie i sam się w tym gubię. Nigdy nikogo nie kochałem i miałem wpojone zupełnie inne wartości. Jednak mieszasz mi w głowie i czasami nie wiem, jak mam się przy Tobie zachować - wzdycha ciężko. 
- Raz chcesz mnie całować, potem wlać mi za to, jak się do Ciebie odzywam, albo pieprzyć mnie do utraty tchu - od razu przypominam sobie jego rozmowę z Jacobem, którą podsłuchałam na schodach.
- Skąd to wiesz? - wpatruje się w moje oczy zaskoczony i lekko zawstydzony, jakby czuł się przyłapany na gorącym uczynku - Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że podsłuchałaś moją rozmowę? - mruży groźnie oczy i zaczynam się bać. Uchylam usta i mój oddech nieco przyśpiesza - Nie bój się, Ava. Jest w porządku, tylko żartowałem - głaszcze mnie dłonią po włosach i uspokaja - Tak, właśnie o to chodzi. Jednak powiedziałem Ci już, że dziwnie mi na Tobie zależy i jest to prawda. Po prostu nie wiem, jak określić to co dzieje się w mojej głowie i w sercu, kiedy jesteś obok mnie. Ale jesteś ze mną i wiem, że nikomu Cię nie oddam - uśmiecham się i dotykam palcami jego policzka. Delikatnie przejeżdżam po jego lekkim zaroście, jest taki przystojny. Czuję ciężar jego ciała na swoim, ale jest to słodki ciężar i kiedy o tym myślę, robi mi się ciepło na sercu. Pochyla głowę i nasze usta się spotykają. Czuję w całym ciele to dziwne ciepło, ale bardzo mi się to podoba. Wsuwam palce w jego włosy i zaciskam je w pięści. Wślizguję język w jego usta i nasz pocałunek momentalnie robi się zmysłowy i namiętny. Gryzę go delikatnie w dolną wargę, pociągam i kiedy otwieram oczy widzę w jego, jak bardzo zaskoczony jest moim zachowaniem. Rozszerzam bardziej nogi i układa się między nimi, podniecenie strzela w moje żyły i mimo iż doskonale wiem, że to nie jest odpowiednie miejsce, chcę więcej. Znowu go całuję, przenoszę dłonie na kark i dociskam go do siebie najbliżej jak się da. Kiedy jego język pięści mój z siłą i pożądaniem z moich ust ucieka cichy jęk podniecenia, boże! Przenosi usta na moją szyję, dmucha na nią i ssie delikatnie, co działa na mnie niemal od razu. Zaciskam usta, aby nie wydawać z siebie żadnych dźwięków i w całości oddaję się temu przyjemnemu uczuciu, które przeżywam dzięki niemu - Kurwa, Kochanie - odrywa się ode mnie i opiera swoje czoło o moje - Nie masz pojęcia, jak bardzo Cię teraz pragnę - przenosi swoje usta na moje i ledwo się nimi stykamy, czuję jego oddech i jeszcze bardziej mnie to podnieca. Przesuwa dłonią po mojej nodze, patrzy przenikliwie w moje oczy, a ja liżę go w wargę. Seksowny jęk ucieka z jego ust i czuję, jak mocno bije moje serce - Mam ochotę zedrzeć z Ciebie ciuchy i wziąć Cię tu i teraz - mówi surowo prosto w moje usta. Od razu w mojej głowie czai się pewien pomysł, delikatnie podnoszę pupę, dociskam się do jego krocza i czuję wybrzuszenie w jego spodniach. Chwyta mnie za biodro i unieruchamia, ale mimo wszystko, powtarzam ten ruch i mocno zaciska usta z podniecenia - Ava - mówi cichutko i widzę, jak bardzo jest napalony. Uśmiecham się, przenoszę usta na jego szczękę i składam kilka mokrych pocałunków, schodzę na szyję i zasysam ją mocno, gryzę i dmucham tak jak on chwilę wcześniej robił to ze mną. Zaciska w pięści moje włosy, przenosi usta do mojego ucha i szepcze seksownie - Jesteś niegrzeczna, Kochanie. Bardzo niegrzeczna. Kiedy tylko dotrzemy do domu, zobaczysz co z Tobą zrobię - o kurwa! Nie wiem czy mam się bać, czy mówi to, bo po prostu jest podniecony? Odchyla głowę, patrzy na mnie i wiem wszystko. Uśmiecha się zadziornie i całuje mnie słodko w czoło. Marszczę nos, a on wybucha śmiechem i kręci głową. 
- Odkleilibyście się już od siebie! Ileż można! - Drew prycha rozbawiony, ale uśmiecha się uroczo - Jak się czujesz? - opiera się o oparcie siedzenia i patrzy na mnie wyczekująco.
- Dobrze, dzięki za troskę - wystawiam dłoń, którą chwyta i ściska moje palce pocieszająco. Naprawdę go lubię, ma świetne poczucie humoru i nigdy mnie źle nie potraktował, tak jak pozostali chłopcy. Nawet Jacob, który krzyczał na Justina, że chce zabrać mnie ze sobą kiedy uciekał. 
- Cieszę się, naprawdę - kiwa głową na Justina i przewraca oczami - Powiedz mu, żeby dał Ci wreszcie spokój. Jeszcze Cię przygniótł.  Ogarnij się, bracie! - prycha i odchodzi na swoje miejsce. 
- Jest taki irytujący! - Justin się denerwuje, ale widzę rozbawienie w jego oczach. 
- Ja go tam bardzo lubię - wzruszam ramionami i bawię się złotym łańcuszkiem który ma na szyi. 
- Lubisz go? W jakim sensie, Ava? - patrzę na niego, ale widzę w jego oczach złość.
- No wiesz, normalnie? - odpowiadam pytająco i wzruszam ramionami - Jest fajny i bardzo zabawny - uśmiecham się na myśl, jak skakaliśmy na trampolinie. Nagle zerwały się łączenia i wpadliśmy do środka. Mimo, iż wyglądało to dość groźnie, śmialiśmy się jak dwa przygłupy.
- Dlaczego się uśmiechasz, maleńka? - Justin wpatruje się we mnie, jak w obrazek. Ups.

- Przypomniałam sobie tą trampolinę pod magazynem. Było bardzo zabawnie! 
- Jak bardzo lubisz mojego brata, Ava? - och, o co mu chodzi? 
- Nie rozumiem Twojego pytania. Mam to podać w jakiejś skali, czy coś?
- Od jeden do dziesięciu? - on tak na serio?
- Oczywiście, że dziesięć! - mówię głośniej i uśmiecham się szeroko.
Justin mruży oczy, zaciska usta i jestem nieco zdezorientowana jego zachowaniem. Co ja takiego powiedziałam? Pochyla się i szepcze cichutko do mojego ucha.

- Wyznajesz, że się we mnie zakochałaś - zaczyna i liże mnie w płatek - A zaraz mówisz mi, że lubisz mojego brata na dziesięć, a to najwyżej w skali. Co to oznacza, Kochanie? - ojoj.
- To, że go lubię? Jest fajny, Justin - dopiero po chwili dociera do mnie o co w tym wszystkim chodzi - Chyba nie myślisz? Nie! Nic z tych rzeczy! Naprawdę go lubię, potrafi mnie rozbawiać i gada różne śmieszne rzeczy - Justin patrzy mi w oczy i kręci głową - Rozśmiesza mnie i dobrze czuję się w jego towarzystwie. Lubię go tak samo jak Thomasa i Jacoba, Justin. Spokojnie, tak? - kiedy kończę mówić, dociera do mnie jeszcze jedna myśl. Zbieram się na odwagę, pytam i liczę po cichu, że nie będę musiała tego żałować - Jesteś zazdrosny? - przygryzam wargę i zerkam na niego niepewnie.
Znowu mruży oczy, ale nie spuszcza ze mnie wzroku, ja również na niego patrzę i nie wiem co myśli, bo z jego spojrzenia za dużo nie mogę wyczytać. Dotyka swoimi ustami moich i mówi cicho.
- Tak, jestem zazdrosny - o kurwa! - Nie wiem skąd to uczucie, ale bądź pewna, że z nikim nie będę się Tobą dzielił - w jego głosie wyczuwam dziwny, ostry ton - Mam nadzieję, że to wiesz?
- T-tak - jąkam się, ale chyba kiedyś mówił mi coś podobnego.
- I tak ma zostać, Kotku. Jesteś tylko moja, zapamiętaj to sobie.
- Nie rozumiem czemu jesteś zły, Justin. Powiesz mi, o co Ci tak naprawdę chodzi?
- Nie wiem, Ava. Ale nie chcę żeby ktoś kręcił się w pobliżu Ciebie, nawet mój brat - co takiego?!
- Nie mogę z nim rozmawiać? Justin, nie możesz tak reagować.
- Owszem, mogę. Jedno moje słowo i będziesz miała zakaz rozmawiania z Drew - co?!
- Po co miałbyś to robić? Ci chłopcy to mój jedyny kontakt ze światem oprócz Ciebie, przecież ledwo ich znam tak samo jak i Ciebie, po prostu wyluzuj. Nic złego się nie dzieje, tak?
- Mam nadzieję. Jeśli cokolwiek zaniepokoi mnie w Twoich kontaktach z moim bratem albo resztą chłopaków, odetnę Cię od nich natychmiast - marszczę czoło i jestem zszokowana jego słowami.
- Ty naprawdę jesteś zazdrosny - mówię cicho i delikatnie się uśmiecham.
- Uważaj, mała. Nie przekraczaj pewnej granicy - mruży oczy, ale ja dalej się uśmiecham. Skoro jest zazdrosny to nie jestem mu obojętna, czemu mnie to cieszy? - Co Cię tak bawi, hmm?
- Ty - pocieram jego ramiona, ale nagle trafiam na zgrubienie materiału - Jak Twoje ramię?
- Dobrze, to nic poważnego - odpowiada niemal od razu.
- Boli Cię? - patrzę na niego, ale on tylko przewraca oczami rozbawiony.
- Jestem facetem, Ava. Nie wiem, co to ból - kręci głową i cmoka mnie w usta. Przekręca się i teraz to ja leżę na nim. Układam głowę na jego piersi i czuję, jak okrywa nas ciepłym kocem. Uśmiecham się do siebie, ale kiedy przekręcam głowę natrafiam na spojrzenie jego taty. Nie wiem dlaczego, ale dziwnie boję się tego człowieka i nie sądzę, aby miał wobec mnie dobre zamiary. Spinam swoje ciało i Justin natychmiast to wyczuwa. Przekręca głowę i widzi to samo co ja, jak jego tata nas obserwuje - Nie bój się, Kochanie - przytula mnie mocno do siebie - Mój tata nie ma zamiaru zrobić Ci krzywdy, po prostu nie może się nadziwić, jak się zachowujemy względem siebie. To wszystko.
- Yhym - mruczę tylko, wtulam się w niego, obejmuję go w pasie i zamykam oczy.
Czuję jak delikatnie, miarowo z góry na dół pociera moje plecy. Działa to na mnie uspokajająco, kojąco i jest mi w tym momencie cholernie dobrze.
- Prześpij się, Skarbie. Potrzebujesz dużo snu, Twoje ciało musi dojść do siebie - podnoszę głowę i uśmiecham się do niego - Jesteś taka śliczna - mówi cichutko i dotyka palcami mojego policzka. Od razu wtulam się bardziej w jego dłoń i zamykam oczy - Głupieję przy Tobie, wiesz? - och, zaskakuje mnie tym i natychmiast otwieram oczy - Nie wiem co się ze mną dzieje - wzdycha ciężko i kręci głową - No już, dosyć tych czułości - mruga zabawnie, przenosi dłoń na moją głowę i napiera na nią, abym położyła ją na jego piersi. Kiedy tylko to robię, uśmiecham się pod nosem na jego słowa i wbijam zęby w wargę. Naprawdę nie sądziłam, że kiedykolwiek usłyszę coś takiego z jego ust. Wiem, że jest w nim coś dobrego, wierzę w to całą sobą - Śpij już, wiercisz się.
- Nie marudź, poruszyłam tylko nogą - chichoczę pod nosem, szybko podnoszę głowę i cmokam go w usta. Od razu chwyta za tył mojej głowy i przytrzymuje pocałunek. Kiedy odrywa się ode mnie, patrzy prosto w moje oczy i widzę w nich mnóstwo czułości.
- Dobranoc - mówi cichutko i wtulam się w niego mocno.
Jest cicho, spokojnie i słychać delikatny szum pracujących silników. Jestem bezpieczna w ramionach chłopaka, którego kocham i to mi wystarczy. Rozluźniam swoje ciało i pozwalam sobie na sen.







****************************************************************
Hi! :)
Nie wiem dlaczego, ale dziwnie bardzo podoba mi się ten rozdział. Może dlatego, że jest taki słodki i Justin jest taki lsdjfslahflajksfhjksdfhjkadfh ? :D
Nie mam weny na notkę dzisiaj lol... dziękuję za wszystkie komentarze i pamiętajcie o oficjalnym twitterze! Możecie follować, dawać RT za co będę wdzięczna :)

KOOOOCHAM! ♥

Kasia.



23 komentarze:

  1. Kocham ten rozdzial. Nie moglam sie doczekac.niesamowicie piszesz.. czekam na nastepny :* ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Boooosko
    Mam nadzieje ze Justin tego nie spieprzy , tylko niemydl nam oczu słodkim nim , bo pewnie za niedługo będzie jakaś drama :** .
    Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty kocham ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. boski rozdzial mala, boje sie co moze planowac tata jusa, czeman z nie cierpliwoscia na next, caluski ;****

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaaawwww jak ja ich takich kocham !!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham too tak bardzo <3 <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Oh oh oh ...Justin jest taki słodki <3 <3 <3 Ale pewnie nie na długo prawda ?? haha znam cię :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejciuuu jak pięknie ....ach oni są BOSCY <3

    OdpowiedzUsuń
  9. To co Justin powiedział Avie było takie ...hjfhhdcjsjufcdbbuu <3 hahah Kocham ich :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jako słodko <3 Super czekam na next !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. kocham kocham kocham to ff!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jejku nie wiem co powiedziec!! Rozdzial jest genialny ! Kocham cie dziewczyno ! To najlepszy blog ever !! :* Czekam na nn <333

    OdpowiedzUsuń
  13. Super kocham twoje oba bkigi czekam na nn !!

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny rozdział <3 Oni są tacy słodcy

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń