Szablon wykonany przez Yassmine.

sobota, 18 października 2014

Rozdział 29.

Wieczorem tego samego dnia, kiedy stoję przed lustrem i szczotkuję włosy do łazienki wchodzi Justin. Opiera się o futrynę, zakłada ręce na piersiach i bacznie mnie obserwuje. 
- Dobra, o co chodzi? - odkładam szczotkę i patrzę na niego. Rozprasza mnie.
- O nic? - odpowiada pytająco i uśmiecha się lekko, wygląda wtedy tak uroczo i spokojnie - Patrzę na Ciebie, bo jesteś śliczna - mruga zadziornie, a ja przewracam oczami. 

- Jesteś niemożliwy - chichoczę, podchodzę do niego, staję na palcach i cmokam go w usta. Przechodzę do pokoju i wkładam ciuchy do walizki, nawet jeszcze się nie rozpakowaliśmy! 
- Hej, co to było? - pyta po chwili i staje zaraz za mną, ale mnie nie dotyka. 
- O co pytasz? - odgarniam włosy na jedno ramię i składam koszulkę.
- Ten całus? Taki krótki? - obejmuje mnie w talii i opiera brodę na moim ramieniu.
- Całusy zawsze są krótkie, Justin. Taki cmok i już - prycham rozbawiona.

- Hmm, zapamiętam to sobie. Jednak od całusów wolę soczyste, namiętne pocałunki - jednym ruchem odwraca mnie w swoją stronę i dopada do moich ust. Czuję, że uśmiecha się przez pocałunek i gryzie mnie w wargę. Pieści mój język, a jego dłonie wędrują po moim ciele.
- Justin!! - słyszmy wrzask Drew i po chwili wpada do pokoju - Sorry, możesz ze mną na chwilę? - jest spanikowany i boje się, że znowu coś się dzieje. Znowu kłopoty?
Jednak obaj znikają i zostaję sama. Zbieram porozrzucane rzeczy po pokoju i układam w ładną kostkę. Mam cichą nadzieję, że nic złego się nie dzieje, jednak mina Drew była dość poważna. 
- Ava! - słyszę głos Justina już z korytarza - Musimy się stąd zwijać, chyba Marlon nas znalazł. 
- Jakim cudem? - jestem po prostu w szoku! Jak to możliwe?
- Sam chciałbym to wiedzieć. Musimy stąd pryskać póki mamy jeszcze czas.
- Ale co się dzieje? - pytam, jednocześnie pakuję wszystko do torby.
- Ktoś obserwuje nasz dom po drugiej stronie ulicy. Nie znam tego człowieka, 
ale Jacob jest przekonany, że to człowiek Marlona. Nie możemy tak ryzykować i czekać, żeby się o tym przekonać - cholera, znowu musimy uciekać? Naprawdę po cichu liczę, że tata Justina coś z nim zrobi i da nam święty spokój - Pośpiesz się, mała - zabiera dwie torby i schodzi po schodach. Nie czekam na niego i biorę swoją, która wcale nie jest duża i powoli schodzę na dół, kurcze! Szkoda, że musimy stąd wyjeżdżać, to naprawdę była świetna miejscówka, ale oczywiście nic nie idzie po naszej myśli! 
- Poczekaj - słyszę głos Thomasa, kiedy taszczę po schodach walizkę - Nie powinnaś dźwigać.
- Nie jest taka ciężka, dałabym radę - uśmiecham się do niego, kiedy bierze ode mnie torbę.
- Pośpieszcie się! - krzyczy Drew i naprawdę jestem zaskoczona. Jest strasznie poważny, a to bardzo rzadki widok. Wolę tą wersję jego, kiedy jest uśmiechnięty i cały czas żartuje wesoło.
Wychodzimy z domu, ale samochód stoi zaparkowany na tyłach, to plus dla nas. Jednak tak czy siak, musimy wyjechać przodem gdzie stoi samochód który nas obserwuje. Jeśli pojedzie za nami to będzie oznaczać tylko jedno, że faktycznie ktoś nas obserwował. Za kierownicą siada Justin, obok niego Drew, a ja siadam z tyłu. Thomas i Jacob jadą w drugim samochodzie. Skąd go mają?
- Śledzi nas, więc wszystko jasne - odzywa się Justin i zaciska dłonie na kierownicy.

- Ciekawe czy dostał już polecenie od ojca. Jeśli dostał i nadal robi to robi, to możemy być kurwa pewni, że nie spocznie póki nas wszystkich nie sprzątnie! - Drew znowu jest wściekły. 
- Zadzwoń do taty, zapytaj czy wydał jakiekolwiek polecenie. 
Drew od razu wykręca numer i rozmawia chwilę z tatą, ja jednak nie skupiam uwagi na rozmowie, tylko odwracam głowę do tyłu i obserwuję samochód, który jedzie za nami. Boję się tego i przeraża mnie obecna sytuacja, nie chcę żeby cokolwiek nam się stało. Polubiłam chłopców, mimo iż nie znamy się zbyt długo. Nie zasługują na to, aby Marlon zrobił im krzywdę, przecież są tacy młodzi.
- To kurwa chore! - z rozmyśleń wyrywa mnie podniesiony głos Drew - Tata wydał polecenie, aby Marlon zaprzestał poszukiwania nas i Avy! Nie może tego robić, a mimo wszystko nie dostosował się do poleceń ojca. Ten człowiek mi się od początku nie podobał! - zastanawiam się, kiedy Drew odszedł z mafii, ale chyba widocznie niedawno, skoro tak żywo reaguje na to co się teraz dzieje - Tata wysłał ludzi za Marlonem, ale trochę zajmie im żeby tutaj dotrzeć. Musimy zgubić ogon i gdzieś się ukryć.
- To było pewne, że Marlon nie odpuści. Wierzy ślepo, że Ava wzięła diamenty i w to, że nie wykonałem jego polecenia. Nie spocznie póki nas za to nie ukarze - Justin jest dość spokojny w porównaniu do swojego brata - Jesteśmy poza miastem, Drew. Zaraz miniemy zabudowania, nie pozostaje nam nic innego, jak po prostu spróbować przebić mu opony. Masz tłumik?
- No jasne! - Drew wkręca do swojego pistoletu cienką rurkę, hmm.
- Skup się, Drew! I uważaj na samochód za nim, pamiętaj o Thomasie i Jacobie.
- Się wie, bracie. O nic się nie martw, miałem piątkę ze strzelnicy - uśmiecha się chytrze, podnosi się ze swojego siedzenia i wystawia głowę przez szyberdach. Czeka na znak od Justina i kiedy ten klepie go w nogę, Drew oddaje kilka strzałów. Jednak jestem zaskoczona, bo nic nie słychać! Odwracam głowę i widzę, że trafił, bo auto skręca na pobocze i wjeżdża do rowu. Jednak Justin na nic nie czeka i dociska gaz do dechy i auto od razu strzela do przodu. Za nami jedzie sportowe BMW, a w nim Thomas i Jacob. Oddycham z ulgą chociaż doskonale wiem, że to z pewnością nie koniec. Znowu zaczyna się ucieczka i nie mieliśmy zbyt dużo spokoju, na który tak liczyliśmy.

Nie wiem ile jedziemy, ale przysypiam. Kiedy się budzę nadal jest noc, pęka mi głowa i czuję jak łapie mnie skurcz brzucha. Cichy jęk ucieka z moich ust i od razu przykładam dłoń do bolącego miejsca. Jestem dziwnie skołowana i zdezorientowana, ktoś okrył mnie puchatym kocem i jest mi cudownie ciepło. Otwieram oczy i teraz za kierownicą siedzi Drew, ziewam przeciągle i mruczę pod nosem.
- Ava - widzę spojrzenie Justina, który przekręcił się w moją stronę - Co jest?
- Boli mnie brzuch - krzywię się i robię smutną minkę.
- Moment - Justin odpina pas i przeciska się między siedzeniami, marszczę czoło i nie bardzo wiem co robi - Chodź - uśmiecha się delikatnie i wciąga mnie na swoje kolana. Układam głowę na jego ramieniu, zaciągam się jego cudownym zapachem i całuję w szyję. Justin podnosi moją koszulkę i przykłada swoją ciepłą dłoń do mojego brzucha, och.
 Zaskakuje mnie tym, ale kiedy masuje delikatnie, ulga jest wyczuwalna od razu. Odprężam swoje ciało i oddycham głęboko, jest tak dobrze i przyjemnie. Skupiam całą uwagę na jego dłoni, która przesuwa się z góry na dół i brzuch boli mnie zdecydowanie mniej. A może to jego dotyk odciąga moje myśli od bólu? 
- Gdzie tak właściwie jedziemy? Gdzie się zatrzymamy? - dopiero teraz o tym myślę.
- Do Manchesteru, za godzinkę powinniśmy być na miejscu. Znajdziemy jakiś hotel, bo nie mamy za bardzo innej możliwości - posyła mi niepewny uśmiech i całuje w głowę.


Kiedy docieramy pod hotel, jest dobrze po północy i widzę jak bardzo chłopcy są zmęczeni. Drew przeciera twarz rękami i ziewa, a Justin wyciąga z bagażnika torby i od razu idziemy do środka. Chłopcy rezerwują pokoje, a ja stoję w hollu i rozglądam się. Hotel naprawdę jest ładny i elegancki. Ciekawe jak długo tutaj zostaniemy, zanim wpadną na nasz ślad.
- Idziemy - Drew mnie pogania, wchodzimy do windy i wjeżdżamy na czwarte piętro. Pokoje znajdują się obok siebie i każdy rozchodzi się w swoim kierunku - Do później.
Justin bierze moją dłoń i wchodzimy do "naszego" pokoju. Widzę, że nie ma siły nawet na prysznic i kiedy tylko wchodzi do środka, kładzie się w poprzek łóżka.
- Nie rozbierzesz się? - przysiadam obok niego i głaszczę go po plecach.
- Nie mam siły - mówi cicho i ziewa przeciągle, uśmiecham się na ten widok. Wygląda teraz spokojnie, chłopięco z potarganymi włosami i jest strasznie podobny do brata - Chodź, przytul się - wystawia dłoń w moim kierunku i przyciąga mnie do siebie. Leżymy obok siebie i nakrywam nas tylko kocem. Justin zasypia w przeciągu kilku sekund, ja nie mogę jednak zasnąć jeszcze długo i wpatruję się w śpiącego chłopaka. Odgarniam włosy z jego czoła i zastanawiam się nad tym, jaka relacja tak naprawdę nas łączy. Zależy mu na mnie, podobam mu się, ale czy to oznacza coś "więcej"? Nie wiem, jednak zaczyna przerażać mnie myśl, iż moje serce dziwnie przyśpiesza na jego widok. Wiem, że Justin to nie jest dobra opcja aby się zakochać, nie wiem czy będzie umiał odwzajemnić moje uczucie. Ale tak czy siak, jestem obok niego i będę, bo nawet nie mam innej opcji.

Rano budzi mnie jakiś ruch obok. Leniwie się przeciągam i ziewam. Otwieram oczy, mrugam kilka razy żeby przyzwyczaić się do światła i kiedy przekręcam głowę w prawą stronę, dostrzegam Justina.
- Co jest? - pytam go, bo dziwnie się we mnie wpatruje.
- Nic - uśmiecha się słodko i odgarnia włosy z mojej twarzy - Patrzyłem jak śpisz, ale zaczęło mi się nudzić i postanowiłem Cię obudzić - szczerzy się jak wariat i porusza zabawnie brwiami.

- Super - przewracam oczami i ziewam jeszcze raz - Która godzina?
- Prawie wpół do dziesiątej, jestem cholernie głodny!
- Ja w sumie też. Ogarniemy się i pójdziemy na śniadanie, pasuje?
- Tak - pochyla się i cmoka mnie w usta. Odrywa się jednak szybko i bierzemy jeszcze szybki prysznic. Przebieram się w świeże ciuchy, robię delikatny makijaż i przeczesuję włosy - Ślicznie wyglądasz, Kotku - Justin obejmuje mnie od tyłu i kołysze delikatnie na boki.
- Normalnie, Justin - kręcę głową i odkładam pędzel od pudru do kosmetyczki.
- Wcale nie, jesteś śliczna - uśmiecha się i nie bardzo rozumiem o co mu chodzi - I moja - szepcze do mojego ucha i wyczuwam poważny ton w jego głowie. Przekręcam lekko głowę i nasze spojrzenia spotykają się w odbiciu lustra. Marszczę czoło i widzę, że jest lekko spięty i zły? Dlaczego?
- Wszystko w porządku? - pytam i nie spuszczam z niego oka. Coś go martwi?
- Tak - cmoka mnie w szyję, bierze za rękę i wychodzimy z pokoju.

W barze czekają na nas chłopcy i wcinają jajecznicę. Niby jestem głodna, ale przez okres zawsze mam ograniczony apetyt. Od samego zapachu męczą mnie nudności. Zamawiam tylko kubek kawy.
- Ava, kawa na śniadanie? Powinnaś coś zjeść - Justin i kiwa niezadowolony.
- Nie jestem zbyt głodna - upijam łyk kawy i czuję na sobie spojrzenia chłopców. Podnoszę głowę i uśmiecham się do każdego po kolei. O co chodzi? Czy jest coś, czego nie wiem? - Dziwnie się dzisiaj zachowujecie, stało się coś? - niemal natychmiast widzę zmianę na ich twarzach. 

- Oprócz wczorajszego incydentu? To nic - Drew odpowiada swobodnie, ale mnie nie oszuka. Wiem, że coś jest nie tak, ale zdaję sobie sprawę, że mi tego nie powiedzą. 
- Jaki jest plan? - pytam cicho, ale chyba jakiś mają. Prawda?
- Plan? Czego? - tym razem odzywa się Jacob i patrzy wprost na mnie.
- No nie wiem, na przykład co teraz zrobimy? Dokąd pojedziemy?

- Nie martw się, wszystko mamy pod kontrolą - Justin uśmiecha się delikatnie i ściska mocniej moje palce - Drew dzwonił do taty i jego ludzie są już w Europie, niestety nie wiedzą gdzie jest Marlon, tak samo jak i my. Więc musimy się ukryć i nie wychylać. Znajdziemy odpowiednie do tego miejsce.
- Musielibyśmy się kurwa schować w dżungli, żeby Marlon nas nie znalazł - Drew prycha z kpiną - Jeśli będzie chciał, to wejdzie do tego hotelu i zgarnie nas ot tak. Jakbyś go nie znał bracie - Justin mruży oczy, kiwa głową i przewraca oczami - Och, miałem tego nie mówić?
- Czasami masz taki długi język - Jacob uśmiecha się i klepie Drew po plecach. 
Naszą pogawędkę przerywa dzwonek telefonu Justina. Wyciąga go, zerka na wyświetlacz i odbiera.
- Słucham? - kiedy tylko wypowiada to słowo, od razu jego ciało się spina - Marlon - o kurwa! - Och, czyżby? No cóż, chyba nie myślałeś, że to się nie wyda? Jesteśmy dziećmi szefa największej mafii do cholery! - podnosi głos do głośnego szeptu i jest wściekły! Do mnie dociera jednak to, że jego ojciec jest szefem mafii! Chryste! Trafiłam do samego piekła! - Jesteś żałosny! Robisz dokładnie to samo co ja, nie widzisz tego? Ojciec zabronił Ci nas ścigać, dlaczego więc nadal to robisz? Wiesz, że spotkają Cię konsekwencje? - tamten mu przerywa, Justin słucha chwilę i kręci głową - Jesteś głupi jeśli uważasz, że tak się stanie. Ojciec Ci tego nie podaruje, Marlon. Przestań nas ścigać, a będziesz mógł spokojnie żyć. Naprawdę chcesz umrzeć? - słyszę podniesiony głos po drugiej stronie słuchawki - Och, daj spokój! Doskonale wiesz, że Ava jest niewinna i nie wiem dlaczego tak trudno Ci to pojąć - Justin przewraca oczami i przygryza wargę nerwowo - Dobrze, skoro tak chcesz Twój wybór. Jednak możesz być pewny, że będę kurwa walczył do ostatniej kropli krwi, za moich bliskich! - znowu mu przerywa i czuję, jak Justin mocno ściska moje palce, auć! - Tak kurwa! Za tą małą dziwkę też! - o rany! Uchylam usta w szoku i czuję na sobie spojrzenia chłopców. Od razu spuszczam głowę i włosy zasłaniają mi twarz - Nie dam Ci zabić nikogo przez Twoje urojenia, chłopie! Ogarnij się! - teraz Marlon już niemiłosiernie wrzeszczy - Oczywiście, będę na Ciebie czekał z otwartymi ramionami! - Justin kończy połączenie i rzuca telefon na stolik. Przeciera twarz ręką i oddycha ciężko, widać jak bardzo Marlon wyprowadził go z równowagi - Nie odpuści, nadal podąża naszym tropem i doskonale wie gdzie jesteśmy. Nie wiem jakim jebanym cudem! 
- Marlon nie jest głupi, Justin - odzywa się cicho Jacob - Doskonale go znamy i wiemy do czego jest zdolny. Czyż nie to samo robił z tym kolesiem od dragów? Ścigał go chyba ze dwa miesiące i popatrz jak dobrze mu to szło. Dorwał go i sprzątnął, nam też nie odpuści mimo iż ma zakaz od Jeremiego. Woli umrzeć, ale przed tym wybije nas wszystkich. Prędzej czy później - kiedy kończy mówić, czuję na mojej skórze gęsią skórkę i po raz pierwszy dociera do mnie, że może nam się nie udać wyjść cało z tej popieprzonej sytuacji. Niech to szlag! Panika dziwnie strzela w moje żyły i zaczynam ciężko oddychać, bardzo próbuję się opanować i nie pokazywać po sobie, jak bardzo jestem przerażona.
- Ava - słyszę głos Drew, ale nie mam odwagi nawet podnieść głowy.
- Hej, co się dzieje? - Justin od razu podnosi moją głowę, patrzy mi w oczy i marszczy czoło - Dlaczego płaczesz? - och, nawet nie wiedziałam że to robię - Wszystko będzie dobrze, nie bój się - przytula mnie do swojego ciała, mocno się w niego wczepiam 
i płaczę cichutko - Nie dam zrobić Ci krzywdy - mówi do mojego ucha i pociera pocieszająco moje plecy. 
Jednak nie uspokajają mnie jego słowa, bo doskonale wiem, że jesteśmy w beznadziejnej sytuacji.
Mimo zakazu od ojca Justina, Marlon robi co chce i może być na wszystko za późno.







****************************************************************
Dzień dobry! :)
Jak się macie w tą paskudną i pochmurną sobotę? [przynajmniej u mnie tak jest] hihi :D

W ogóle znowu ten rozdział mi wyszedł taki słodki dkshafhfk :D

Jak myślicie... co wydarzy się w następnym? A będzie się działo! :)



Dziękuję za komentarze... mobilizują do działania! :D



Kocham! ♥


Kasia.





16 komentarzy:

  1. Yssjywfjocv *.* kocham to opowiadanie ! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajebiste jest <3 ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Świeeetneeee <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ohhhhh kochaaam toooo :* <3

    OdpowiedzUsuń
  5. cudowny rozdzial, kocham te opowaiadanie, chyba sie zalamie jak skonczysz je pisa, ja juz chyba kazdej mojej kolezance je polecialm wiekszosc z nich je czyta, caluski ;****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awww... dziękuję, dziękuję, dziękuję! To naprawdę miłe z Twojej strony :)

      Usuń
  6. Omg mega sie ciesze ze rozdzialy sa czesto bo bardzo wciaga. Czekam na. Nastepny :) kocham te ff @galaxyofbella

    OdpowiedzUsuń
  7. Awwww słodcyyy <3 <3 <3 Marlon....zabije tego człowieka !!! Psuje wszystko dupek jeden

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam dziwne wrażenie, że Marlon ich znajduje, dlatego,że:
    1. Thomas albo Jackob potajemnie zdaje mu relacje o tym co i jak.
    2. ma na całym świecie znajomych.
    3. Jus i reszta mają jakiś czip namierzający.
    W sumie może być również tak, iż Ava ma amnezję i nie pamięta, że ukryła te diamenty, albo jakimś cudem zablokowaną pamięć o tym.
    Mam nadzieję, że niedługo się okaże.
    Czekam na następny.
    xo

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam ! <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Marzy mi się aby okazało się w tej całej akcji że ava jest w ciąży :* <3 <3

    OdpowiedzUsuń