Szablon wykonany przez Yassmine.

czwartek, 16 października 2014

Rozdział 27.

Kiedy tylko po zwiedzaniu Londynu wchodzimy do domu, czuję jak bardzo jestem zmęczona, ale i dziwnie przestraszona po groźbie Justina. Nie wiem dlaczego tak bardzo mnie to dobiło, ale zdałam sobie sprawę, że zbyt bardzo się z nim zaprzyjaźniłam, pyskowałam mu a przecież to chłopak z mafii! W każdej chwili może zrobić mi krzywdę i z pewnością nawet się nie zawaha. Dlatego obiecałam sobie, że będę ostrożna. Nie mogę sobie na tyle pozwalać, bo nie chcę znowu cierpieć. 
- Ava! - głos Justina zatrzymuje mnie, kiedy kieruję się w stronę schodów na górę.
- Słucham? - odwracam się i patrzę na niego. Nie marzę o niczym innym, jak położyć się do łóżka.
- O co znowu chodzi? - stoi kawałek ode mnie, zakłada ręce na piersiach i czeka. Nie wiem o co mu chodzi, przecież nic złego nie powiedziałam, ani nie zrobiłam.
- O co dokładnie pytasz? - zerkam kątem oka na chłopców, siedzą na kanapie i  
przyglądają nam się.
- Nie odezwałaś się nawet słowem, od ponad dwóch godzin! Co z Tobą?
- Nic, jestem po prostu zmęczona to wszystko. Pójdę się położyć - dodaję cicho i już robię krok na drugi schodek, ale Justin znowu nie daje mi spokoju.
- Nie pozwoliłem Ci odejść! - boże! Czego ten człowiek ode mnie chce? - Chodź do mnie - mówi nieco łagodniej, ale wcale nie mam na to ochoty - Jesteś głucha, Ava? - podnosi głos.
- Kurwa! - odzywa się Thomas - Niech idzie spać, skoro jest zmęczona, co z Tobą stary?
- Nic, po prostu dziwnie się zachowuje nie zauważyłeś? Wiem, że chce uciec! - co takiego?
- Uciec? Dokąd Justin? - odzywa się Jacob - Przecież jeśli wróci do domu, dobrze wie co się stanie, więc gdzie ma iść? Uspokój się! - chłopak przewraca oczami i kręci głową.
- Czekam, Ava i tracę cierpliwość - wiem, widzę to w jego oczach. Zmuszam się do ruchu i mimo iż bardzo tego nie chcę, podchodzę do niego. Od razu, kiedy tylko się zatrzymuję, przyciąga mnie do siebie mocno za ramiona i patrzy groźnie w moje oczy - Dlaczego po prostu mnie nie słuchasz, co? Jeśli coś mówię, masz to wykonać i nie każ mi kurwa powtarzać tego dwa razy, rozumiesz?
- Rozumiem - odpowiadam cicho i patrzę na niego. O co mu w ogóle chodzi?
- To bardzo dobrze - stoimy tak i totalnie nie rozumiem całej tej sytuacji. O co się wkurza, skoro nic się wielkiego nie stało? - Możesz iść się położyć, zaraz do Ciebie przyjdę.
- Dobrze - odpowiadam cichutko i kiedy tylko mnie puszcza, odwracam się i szybko wchodzę po schodach. Masuję ramiona, bo cholernie mocno mnie trzymał, na pewno znowu będę miała siniaki.
Wchodzę do pokoju, ściągam z siebie ciuchy i raz dwa biorę ciepły prysznic. Zmywam makijaż, kremuję twarz i myję zęby. Wskakuję do łóżka i marzę tylko o śnie. Staram się o niczym nie myśleć, wyłączyć mózg, bo po prostu mam dość wszystkiego na dzisiaj. Zamykam oczy, przywołuję obraz moich rodziców, brata, ale mocno zaciskam usta żeby nie wybuchnąć płaczem. Tęsknię za nimi cholernie i nie wiem jak miałabym się pogodzić z myślą, że nigdy więcej ich nie zobaczę.

Rano kiedy tylko otwieram oczy czuję już, że ten dzień będzie do dupy. Budzi mnie mocny skurcz w brzuchu krzywię się, przekręcam na bok, podkurczam nogi i obejmuję je ramionami. Doskonale wiem co się święci, wstaję z łóżka i kieruję się do łazienki. Kiedy tylko zdejmuję bieliznę moje przypuszczenia się potwierdzają - okres. Nie mam kalendarza, nawet nie wiem czy przyszedł planowo, czy nie, ale to najmniej ważne w tym momencie. Niestety nie mam przy sobie nic i muszę koniecznie coś szybko wymyślić. Wychodzę z łazienki i widzę, że Justin jeszcze sobie smacznie śpi. Niestety chcąc nie chcąc muszę go obudzić, nie mam innego wyjścia.
- Justin - delikatnie pocieram jego nagie ramię i próbuję go dobudzić. Mruczy coś pod nosem, przekręca się na bok i śpi dalej, super! - Hej, obudź się - mówię trochę głośniej i dopiero teraz powoli i leniwie otwiera oczy. Przeciera twarz ręką, ziewa przeciągle i spogląda na mnie. Marszczy czoło i kiedy widzi na zegarku która jest godzina, przewraca oczami.
- Co się dzieje, Ava? Jest siódma rano! - wzdycha i przeciera twarz rękami.
- Wiem, ale musiałam Cię obudzić - dopiero teraz zaczynam się krępować, jednak to kobiecy temat.
- Powiesz o co chodzi? - podpiera się na łokciach i wpatruje we mnie.
- Potrzebuję pojechać do sklepu - spuszczam głowę i bawię się palcami.
- Do sklepu? O tej godzinie? Zrobiliśmy przecież wczoraj zakupy, o co chodzi?
- Wiem, ale ja potrzebuję Justin. Pojedziesz ze mną? - zerkam na niego niepewnie, ale widzę jak marszczy czoło i totalnie nic nie rozumie - Dobrze... dostałam okres, ok? Potrzebuję tampony.
Kiedy tylko kończę mówić czuję, jak płonie moje ciało! Nie wiem dlaczego, ale bardzo mnie to krępuje. Nigdy nie mówiłam chłopakowi, że dostałam okres! To takie dziwne.
- Och, mogłaś od razu powiedzieć - kręci głową, ale podnosi się od razu. Całuje mnie przelotnie w usta i wyskakuje z łóżka. Szybko się ubieramy i wychodzimy z domu.

Zakupy w sklepie nie trwają długo, zanim się oglądam jesteśmy z powrotem i od razu biegnę do łazienki zrobić swoje. Jednak brzuch nie daje mi spokoju i układam się z powrotem do łóżka. Nie ma jeszcze nawet ósmej i Justin również kładzie się obok mnie.
- Nienawidzę tego! - mówię ze złością i mocno zaciskam dłonie w pięści.
- Co się dzieje? - przysuwa się i przytula do moich piersi.
- Strasznie boli mnie brzuch, ten pierwszy dzień jest najgorszy - wzdycham ciężko.
Justin podsuwa moją koszulkę do góry i przykłada dłoń do mojego brzuch, och. Jest ciepła co działa dziwnie kojąco, masuje lekko i czuję fajną ulgę. Oddaję się temu przyjemnemu uczuciu, a powieki same mi się zamykają.
Budzę się kiedy dochodzi jedenasta, ale nie ma przy mnie Justina. Podnoszę się, przebieram w czarne jeansy, zakładam czerwoną koszulkę. Czuję się o wiele lepiej niż rano. Wychodzę z pokoju i kieruję się w stronę schodów, kiedy jednak już prawie przy nich jestem, słyszę rozmowę chłopaków.
- O czym Ty mówisz, Justin? - to głos Jacoba.
- Och nie bądź głupi! To chyba proste, prawda? - cholera, znowu jest zły?
- Przecież ma bransoletkę, tak? - o kurwa! Rozmawiają o mnie?
- Wiem, ale mimo to nie ufam jej. Jeśli pryśnie będę w czarnej dupie, rozumiesz? - naprawdę myśli, że to zrobię? Dlaczego miałabym to zrobić właśnie teraz, kiedy już wyjechaliśmy ze Stanów?
- Nie zrobi tego. Nie jest głupia, stary. Doskonale wie, że jak tylko wróci do domu, Marlon ją dorwie. Ten człowiek nie zna litości. A jestem pewny, że ma swoich ludzi w pobliżu, którzy obserwują jej rodzinę. Na razie nic nie może zrobić, ale jeśli się tam pojawi, wiemy co się stanie - siadam na schodku i zaciskam mocno usta. Bardzo boję się o moją rodzinę.
- Mówiłem jej to tysiąc razy, ale dziwnie się ostatnio zachowuje i mniej odzywa. Martwi mnie to. Myślę, że dotarło do niej, co tak naprawdę się dzieje i jest tym przygnębiona.
- Dziwisz się, Justin? Jej życie w jeden dzień poszło się jebać! Ktoś się walnął i musiała przypłacić swoim życiem za czyjś błąd, nie rozumiem jak w ogóle do tego doszło. Nigdy nie mieliśmy takiego przypadku, skrupulatnie sprawdzali każde zlecenie, a tu taki numer? To jest dziwne.
- Wiem i też tego nie rozumiem. Jednak dziwnie nie chcę, żeby stała jej się krzywda, jest niewinna i nie zasłużyła na to wszystko. Jestem chujem, ale nie życzę nikomu tego, aby do nas trafił. Niestety ona miała pecha i stało się - dlaczego nie chce żeby stała mi się krzywda?
- Zależy Ci na niej, prawda? - Jacob pyta Justina, ale ten nic nie mówi, zapada cisza.
Siedzę nadal i podpieram brodę na kolanach, czekam cierpliwie na odpowiedź Justina i bardzo chcę ją usłyszeć. Nie wiem sama dlaczego, ale chciałabym to wiedzieć co tak naprawdę czuje.
- Kurwa nie wiem, Jacob. To popieprzone, przecież nigdy nie miałem dziewczyny, o żadną się nie troszczyłem. Brałem co chciałem i tyle. Jednak ona... po prostu... nie wiem - brak mu słów.
- To widać, że nie jest Ci obojętna. Rozumiem, że sam się w tym gubisz. To jednak nowa sytuacja dla Ciebie. Nie dość, że to laska którą porwałeś, zmasakrowałeś jej plecy, a teraz to?
- Żebyś wiedział, nie wiem jak mam się zachować wobec niej. Czasami mam ochotę ją całować cały czas, innym razem porządnie jej wlać za to, jak się do mnie odzywa, a następnego dnia jedyne czego chcę, to pieprzyć ją do upadłego! - podnosi głos, a po mnie przelatuje nieprzyjemny dreszcz.
- Daj sobie trochę czasu. Nigdzie nie ucieknie, więc macie go pod dostatkiem, Justin.
- Dzisiaj obudziła mnie o siódmej rano, bo dostała okres - o nie, nie, nie! Czy jego już totalnie popieprzyło?! - Była taka skrępowała i słodka, gdybyś widział jej minę! Kurwa! Jest śliczna, no!
- Podoba Ci się! - słyszę jak Jacob się śmieje - To dobrze, stary! Trzeba sobie znaleźć jakąś dupę, żeby mieć się do kogo przytulić. To, że zabijamy ludzi nie znaczy, że w ogóle nie mamy uczuć.
- No ja ich nie mam, Jacob - odpowiada Justin, a ja zamieram.
- Pierdolisz! Oczywiście, że masz! Pomyśl o Avie i sam odpowiedz sobie na to pytanie.
- Dobra dobra, koniec już z tymi pieprzonymi czułościami - śmieją się i nic więcej nie mówią.
Uśmiecham się na myśl o tej rozmowie. Pomijam tą część o tym, że chce mnie pieprzyć i skupiam na tym, że mu się podobam i zależy mu na mnie. Mimo iż to dziwne, bo znamy się nieco ponad trzy tygodnie a i tak ledwo co, więc jakim cudem mogliśmy się do siebie tak zbliżyć?
Słyszę zamieszanie na dole, wstaję i schodzę powoli ze schodów. Przeciągam się, ziewam dla niepoznaki, a Justin zatrzymuje na mnie swoje spojrzenie. Uśmiecha się i kiedy tylko schodzę ze schodów, od razu porywa mnie w swoje ramiona i wpija się w moje usta, och. Nie rozumiem jego reakcji, ale nie przerywam tego. Wślizguje swój język w moje usta i czuję mieszankę tytoniu i mięty. Całuje mnie namiętnie i mocno, a po chwili z jego ust ucieka przeciągły jęk.
- Justin - łapię powietrze, kiedy się ode mnie odkleja. Wow! Co to było?
- Mam na Ciebie ochotę, Kochanie - mówi cichutko wprost do mojego ucha i dmucha w moją szyję. Przyjemny dreszcz przechodzi przez moje ciało - Teraz! - przytula mnie do siebie, podnosi i już kieruje się w stronę schodów, kiedy przypominam sobie o czymś.
- Hej - chwytam poręcz i Justin się zatrzymuje. Patrzy na mnie zaskoczony i mruży oczy - Mam przecież okres, zapomniałeś? - mówię niepewnie i spuszczam głowę.
- To dla mnie żaden problem, Kochanie - mruga zadziornie, a ja wbijam się w szok! Co takiego?! Przecież tak nie można! Czy on jest normalny? - Pragnę Cię i nic mnie przed tym nie powstrzyma. 

- Proszę, jestem obolała - liczę, że mi odpuści. Chociaż akurat w tym momencie nic mnie nie boli.
- Mam nadzieję, że mnie nie okłamujesz, Kwiatuszku - mówi dość groźnie - Jeśli nic Cię nie boli, a mówisz to specjalnie, będę bardzo zły. Rozumiesz? - rany! Co za zmiana!
- Rozumiem, ale nie okłamuję Cię. Przecież sam widziałeś rano - spuszczam głowę, ale nie mam odwagi na niego patrzeć. Jest dziwnie zły i nieco się go boję. Nie wiadomo co strzeli mu do głowy.
- No dobrze, w takim razie muszę się powstrzymać, co nie bardzo mi się podoba. Ale nie będę Cię męczył - wow, jestem zaskoczona, ale uśmiecham się do niego. 
- Dzięki - mówię cichutko i opieram swoje czoło o jego. Bawię się jego grubym, złotym łańcuszkiem kiedy trzyma mnie w swoich ramionach i wciąż stoimy na schodach. Podnoszę głowę, a Justin wpatruje się w moje oczy. Marszczy czoło i wygląda, jakby się nad czymś zastanawiał - O co chodzi?
- O nic. Wszystko w porządku, Skarbie - cmoka mnie czule w usta i jestem kompletnie skołowana jego dzisiejszym zachowaniem. Jest strasznie zmienny! Przed chwilą był zły, teraz jest czuły i aż boję się pomyśleć, jaki będzie za pięć minut - Zjesz coś? 
- Nie mam za bardzo apetytu, jedynie napiję się kawy. Jestem dziwie niedobudzona - wzdycham i Justin idzie w kierunku kuchni nadal, trzymając mnie w ramionach. Obejmuję jego biodra nogami, a chłopak przenosi dłonie na moje uda. Kątem oka dostrzegam Jacoba, który mruga do mnie wesoło okiem, naprawdę w porządku z niego chłopak. Justin stawia mnie na podłodze i zaczynam przygotowywać sobie kawę - Chcesz też? - odwracam się w jego stronę. Opiera się biodrem o szafkę, ma założone ręce na piersiach i nie spuszcza ze mnie wzroku - Co się dzieje? - podchodzę do niego, obejmuję go w pasie i podnoszę głowę, aby spojrzeć mu w oczy. Bierze moją głowę w dłonie i znowu całuje. Tym razem pocałunek jest czuły i delikatny, pieści swoim językiem mój, pociera mocno i przygryza moją wargę. Z moich ust natychmiast ucieka cichutki jęk, ten pocałunek dziwnie mnie podniecił. Justin odkleja się ode mnie i kręci głową, jednak uśmiecha się delikatnie i głaszcze mnie po policzku. Zamykam oczy i mocniej wtulam się w jego ciepłą dłoń, to bardzo czuły gest jak na niego i cieszę się nim, bo nie wiem kiedy znowu będzie miał humor, aby mnie nim obdarzyć. 
- Jesteś śliczna, wiesz? - mówi cicho i oblizuje usta - Masz cudowny uśmiech, piękne oczy i twarz aniołka - wymienia, a ja czuję jak zaczynają palić mnie policzki - Awww, rumienisz się? - spuszczam głowę i próbuję wyrwać się z jego objęć - Nie uciekaj, Kochanie - przekręca mnie tak, że stoję do niego tyłem i mocno przytula moje plecy do swojego torsu. Opiera brodę na moim ramieniu i czuję jego oddech na moim uchu - Podobasz mi się, wiesz? - przełykam ślinę i nie do końca wiem, dokąd zmierza ta rozmowa - Nie chcę, żebyś ode mnie uciekała, Ava - co takiego? - Chcę żebyś była moja, rozumiesz? - jego głos brzmi teraz dość surowo i modlę się tylko, żeby znowu się nie wkurzył - Ava? 
- Co mam Ci powiedzieć, Justin? - układam swoje dłonie na jego, które trzyma na moim brzuchu. 
- Że nie uciekniesz - mówi wprost do mojego ucha i całuje w płatek. Serio prosi mnie, abym mu obiecała, że nie ucieknę? W tym momencie nie mam do tego żadnych perspektyw, więc jak mam to zrobić? Jednak nie wiem co będzie w przyszłości, może będę miała jakimś cudem możliwość, aby wrócić do domu? Ale nawet jeśli to zrobię doskonale wiem, że znajdzie mnie i zabierze jeśli będzie miał taki kaprys - Zawsze Cię znajdę, Kochanie - jakby czytał mi w myślach! - Nigdy nie pozwolę Ci odejść, Ava! Jesteś moja i nie mam zamiaru z nikim się Tobą dzielić, wiesz? 
- Tak - mówię praktycznie szeptem. Co mam mu powiedzieć? Moje zdanie i tak się tutaj nie liczy, uprowadził mnie i moje życie zależy tylko i wyłącznie od niego. Zrobi ze mną co zechce.
- Moja mała, słodka dziewczynka. Jesteś moja, tylko moja. Na zawsze.

Czuję jak całuje mnie po szyi, przygryza ją delikatnie, a po moim ciele przebiega dreszcz przyjemności. Odchylam głowę w lewą stronę, żeby miał lepszy dostęp. Przenosi jedną dłoń na moją szyję i ściska ją delikatnie. Drugą dłoń kieruje na moją kobiecość i pociera przez materiał jeansów. Zaczynam się wiercić, bo sprawia mi przyjemność. Dodatkowo ciężko oddycha wprost do mojego ucha i strasznie mnie to podnieca. Mam okres i seks w tym czasie byłby dla mnie krępujący. 
- J-Justin, musimy przestać - jąkam się, ale wie co zrobić aby mnie podniecić.
Jednak on ma mnie w nosie i wsuwa już swoją dłoń pod moje majtki. Kiedy tylko jego palce spotykają się z moją skórą, wzdycham ciężko i wypinam pupę w jego stronę. Doskonale wiem, że jest bardzo podniecony i czuję to na moich pośladkach. Zwiększa tempo i teraz pociera nieco szybciej i mocniej, jęczę bezwstydnie i mocno zaciskam oczy. Mój oddech przyśpiesza i zaczynam pocierać pupą o jego krocze. Nie wiem dlaczego, ale przez okres jestem bardziej wrażliwa na jego dotyk i wcale nie musi się zbytnio wysilać, a moje ciało samo reaguje na jego pieszczoty. Cholera, no!
- Doprowadzasz mnie do szaleństwa, Ava! - mówi surowo, przekręca moją głowę i mocno wpija się w moje usta. Oddycham ciężko i czuję jak mocno, zachłannie, zmysłowo pociera o mój język. Boże! Jak on to robi? Jednak moje ciało płonie i naprawdę chcę więcej! Mam w nosie to, że mam okres, pragnę go! - Kurwa, Kochanie. Potrzebuję Cię! - mówi błagalnie, wyjmuje palce i przekręca mnie w swoją stronę. Całuje mnie namiętnie, nachalnie i jednym ruchem przenosi dłonie na moje pośladki. Bierze mnie na ręce, nie przestaje całować i po chwili wchodzimy do pomieszczenia. Odrywa się ode mnie i dopiero teraz orientuję się, że jesteśmy w łazience na dole. Szybko zrzuca z siebie spodenki, rozpina mi spodnie i ściąga razem z bielizną. Mam okres do cholery! Jak to ma niby wyglądać? 
- Justin, nie powinniśmy - zaczynam, ale nie kończę. Opiera mnie o brzeg szafki, podchodzi od tyłu i jednym, zwinnym ruchem wyjmuje ze mnie tampon, och! Wyrzuca go do kosza, a ja jestem tym totalnie zaskoczona, zażenowana i czuję jak bardzo jest mi gorąco - Justin.
Ale on nie słucha i już czuję go w sobie, kurwa! Miałam trzymać się na baczności przed nim po tej groźbie na mieście, a co robię? Oddaję mu się z własnej woli! Jednak po tych wszystkich czułych słowach, które usłyszałam jak rozmawiał z przyjacielem, w moim sercu zagościło jakieś dziwne uczucie względem niego. Boję się w nim zakochać, ale myślę, że już na to za późno.
- Uwielbiam Cię, Ava - mówi prosto do mojego ucha i bardziej wypina moją pupę w swoją stronę. Pozycja od tyłu sprawia, że czuję go o wiele głębiej, ale daje mi tym więcej przyjemności - Kurwa, tak cudownie mi w Tobie, Skarbie - przygryza płatek mojego ucha i porusza się szybko. Przenosi palce na moją łechtaczkę i pieści ją delikatnie. Zatacza kółeczka, dociska mocniej i zwalnia uścisk. Doznanie jest cholernie przyjemne i strzela w każdy nerw mojego ciała - Chcę widzieć Twoją twarz, kiedy dochodzisz, maleńka. Otwórz oczy - mówi rozkazującym tonem i kiedy uchylam powieki, nasze spojrzenia spotykają się w odbiciu lustra - Właśnie tak - uśmiecha się i wbija się we mnie głęboko. Jęczę głośno i doskonale wiem, że jeszcze momencik i dojdę. Czuję to cudowne ciepło w dole brzucha, która kumuluje się i jest gotowe, aby wyjść na wierzch - No dalej, Kochanie. Pokaż mi się - kiedy tylko kończy mówić, moim ciałem wstrząsa potężna fala orgazmu. Zaciskam wszystkie mięśnie i spinam całe ciało, pod wpływem tego cudownego uczucia - Ja pierdole, Ava! - jego głos jest przepełniony podążeniem i czuję, jak przez jego ciało również przechodzi to cudowne uczucie.









****************************************************************
Hello!
Więc... rozdział dla tych, którzy kochają kiedy Justin i Ava są tacy aww :D

Hihi mam nadzieję, że wam się spodobał :)
Na razie jest fajnie, słodko i w ogóle. Ale już niedługo se se se, w 30 będzie BA BUM CSSS! :D


Reflektujecie na następny "tydzień z ff"? :)


Standardowo dziękuję za wszystkie komentarze, miłe słowa i za to, że po prostu ze mną jesteście! Jakoś zbytnio nie reklamowałam swojego bloga, więc tym bardziej cieszy mnie, że jednak tutaj jesteście i zostawiacie po sobie ślad :)

Kocham was! ♥


Zapraszam na nowy rozdział na moim pierwszym blogu - KLIK
Kasia.






17 komentarzy:

  1. Oh oh uwielbiam ich takich <3 Tydzień ? Jak najbardziej !!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny <3 <3 <3 Tak tak tak tydzień !!! Huraaaaaa :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Tydzień !!!! Jejeje <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Słodcy są ....<3 Tak tak zróbmy tydzień jejejejeeeeeeeeeeee

    OdpowiedzUsuń
  5. Okres i sex wtf ale spoko tozdzial poza tym xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo tydzień z ff ? Jak miłooo <3 <3 Jestem na TAK

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział ! Czekam na next ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham ich takich <3 I kocham ciebie za tak cudowne rozdziały :* TYDZIEŃ Z FF TAK TAK TAK ....TAAAAAAAAAAK

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak dla mnie możesz dodawać codzienne tu i tu

    OdpowiedzUsuń
  10. Boże jaki cudowny rozdział.Awwww oni są tacy słodcy....
    Kocham to opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział jest boski! KC <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudooo <3 I chcę tydzień koniecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem i tu;3 Hej! ;*
    Rozdział świetny, nadrobiłam wszystko i powiem Ci że to jest zajefaajne! ;)
    A co do tygodnia z ff to jestem za! ;)
    xoxo.

    OdpowiedzUsuń