Szablon wykonany przez Yassmine.

poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział 24.

Kiedy docieramy na lotnisko, jestem bardzo zdenerwowana. Mam na sobie perukę, lekki makijaż, ale mimo tego jestem zestresowana. Chłopcy starają się wyglądać na wyluzowanych, ale nie wiem jak jest naprawdę, bo nic nie mogę wyczytasz z ich twarzy. 
Justin puszcza mnie przodem kiedy idziemy na odprawę, podaję miłemu Panu wszystkie potrzebne dokumenty i kiedy zerknęłam na paszport widniało tam imię Marie Clair, ładnie. Chłopcy również przechodzą przez odprawę bez problemów i oddycham z ulgą. Przechodzimy do specjalnego pomieszczenia i nie czekamy zbyt długo, kiedy wywołują nasz lot. Justin trzyma mnie za rękę i maszerujemy do rękawa, aby zając miejsca w samolocie. W swoim życiu leciałam może dwa, trzy razy jednak to były dość krótkie loty. Ten ma trwać dobre dziesięć godzin i trochę się niepokoję.
- Wszystko w porządku? - słyszę głos Justina, który siada obok mnie.
- Tak, wszystko ok - uśmiecham się do niego - Mam miejsce przy oknie, juppi - klaszczę w dłonie i cieszę się jak mała dziewczynka. Sama powinnam sobie strzelić w twarz, bo wyjeżdżam z obcym dla mnie chłopakiem i nawet nie wiem do końca, jaki los mnie przy nim czeka. Jednak odganiam od siebie te myśli, bo doskonale zdaję sobie sprawę, że nie mam innego wyjścia.
- Och, Ava. Jesteś jeszcze takim - wiem co chce powiedzieć i natychmiast mu przerywam.
- Nie! Nawet nie waż się tego mówić, Justin! - od razu go karcę i wstawiam palec na znak groźby.
- Dzieckiem - jednak kończy! Zakładam ręce na piersiach, marszczę czoło i robię złą minę. Co za dupek! Doskonale wie, jak bardzo nienawidzę kiedy mówi mi, że jestem dzieckiem - Ale uwielbiam to w Tobie - mówi cichutko do mojego ucha, odwraca moją głowę palcem i całuje mnie w usta. Nie wiem dlaczego, ale od razu pogłębiam pocałunek i dochodzi do mnie, że bardzo tęskniłam za czułością którą od niego dostaję. Pieści swoim językiem mój i zaczynam się wiercić, dziwnie mnie to podnieca. Wsuwam palce w jego włosy i zaciskam je w pięści, przysuwam się trochę na siedzeniu jednak nie jest to takie proste - Ava - słyszę głos Justina który odrywa się ode mnie, ale wciąż dotyka swoimi ustami moich - Musimy przestać - przejeżdża językiem po mojej dolnej wardze i z moich ust ucieka cichy jęk, rany! Co się ze mną dzieje? - Twój jęk mnie podnieca. Nie rób tego, Kochanie! To nie jest dobre miejsce na zabawę - przenosi usta na moje ucho i szepcze seksownie - Chyba, że chcesz uprawiać seks w samolocie? - gryzie mnie w płatek, odsuwa się i widzę ogromny uśmiech na jego twarzy. Spuszczam głowę i zawstydzam 
się  - Zarumieniłaś się, Kwiatuszku - podnosi moją głowę i wpatruje się w moje oczy - Nie martw się, Kręcę głową, ale nic nie mówię bo rozlega się głos stewardessy. Informuje nas, że za chwilę będziemy startować i prosi o zapięcie pasów. Wykonuję jej polecenie, a Justin mi w tym pomaga. Sprawdza, czy dobrze zapięłam. Dziękuję mu uśmiechem, całuje mnie przelotnie w usta i kiedy startujemy, splata swoje palce z moimi.

Podróż mija zadziwiająco szybko i spokojnie, trochę rozmawiam z Justinem, trochę przysypiam, a pod koniec Justin na chwilę zamienia się z Drew miejscami i wtedy już śmieję się jak wariatka. Ten chłopak ma gadane! Widzę, jak Justin bacznie nas obserwuje, kiedy rozmawia z Thomasem i Jacobem, ale staramy się z Drew przyzwoicie zachowywać i nie być zbyt głośno.

Po wylądowaniu i przejściu przez odprawę, widzę na twarzach chłopców ulgę. Widocznie też się stresowali, ale nie chcieli tego pokazać. Wtedy i ja bym świrowała, a to ostatnie czego było mi potrzeba. Wychodzimy z lotniska i wsiadamy do autobusu. Jesteśmy spory kawałek od miasta i droga zajmuje nam dobre czterdzieści minut. Jestem zmęczona, śpiąca i marzę o ciepłym prysznicu.

Docieramy na miejsce i wysiadamy na przystanku w miłej okolicy. Jest to prosta ulica, z kilkoma domkami po bokach. Jest zielono, czysto i naprawdę ładnie. Przechodzimy na sam koniec ulicy i Justin otwiera biały płotek. Przepuszcza mnie przodem i uchylam usta zaskoczona. Dom jest śliczny! Ma mnóstwo kwiatów, jest zielona trawa i prześliczny ogród. Czuję, że będzie nam tutaj dobrze.

- Ślicznie tutaj - odwracam się do Justina i posyłam mu uśmiech.
- Jestem padnięty i marzę żeby się wyspać! - Drew marudzi, wymija mnie i otwiera dom kluczem.
- No dalej, Ava - słyszę głos Thomasa i kiedy się odwracam widzę, jak taszczą do domu walizki. 

Wchodzę do środka niepewnie, mijam mały korytarz i wchodzę do salonu. Nie spodziewałam się tego ale jest przytulny, uroczy z ogromnym narożnikiem na środku i kominkiem. Ściany są kolorze szarości, ale jednak pasuje to idealnie do wystroju. Przechodzę dalej i następnym pomieszczeniem jest jasna, przestronna kuchnia. Już uwielbiam to miejsce! Domek wcale nie wygląda na zbyt duży, jednak wszystko jest tak przemyślane, aby wydobyć z niego jak najwięcej. Kiedy idę dalej w moje oczy rzucają się szklane drzwi. Podchodzę do nich i kiedy rozsuwam je, przed moimi oczami ukazuje się cudowny, niezbyt duży ogród. Jest zadbany, z zieloną trawą, drewnianą huśtawką, altanką i o ironio, trampoliną! Muszę koniecznie powiedzieć o tym Drew, będzie w siódmym niebie!
- Ava! - słyszę głos Justina i wracam do salonu - Chcesz zobaczyć nasz pokój? 
- Jasne! - kiedy tylko wypowiada słowo „nasz” coś dziwnego pojawia się w moim brzuchu. Nie bardzo rozumiem co się ze mną dzieje, ale nie wiem czy chcę zakochać się w tym chłopaku. Jakie są szanse na to, abyśmy mogli żyć normalnie? Boję się tego co mnie tutaj czeka, Justin jest nieprzewidywalny i nigdy nie wiadomo co strzeli mu do głowy. Jednak mam tutaj tylko jego i trzech pozostałych chłopców których ledwo znam. Nawet nie chcę o tym myśleć, bo mój dobry humor szlag trafi. 
Przekraczam próg pokoju z białymi drzwiami i znowu szeroko się uśmiecham. Jest jasny, w kolorze delikatnego brązu, po przeciwnej stronie drzwi są dwa okna i pod jednym z nich stoi spore, drewniane łóżko z brązową narzutą. Po bokach są śliczne, białe szafeczki noce z lampką. Po lewej stronie stoi duża komoda, a obok niej szafa z przeszklonymi drzwiami. Na środku jest biały dywan i wszystko tak cudownie do siebie pasuje. Ktoś naprawdę miał świetny plan, kiedy projektował to wnętrze. 
- Ava! To tylko pokój, a Ty masz minę jakbyś wygrała milion dolców - Justin śmieje się ze mnie. 
- Przepraszam - spuszczam głowę i zawstydzam się trochę. Nic nie mogę na to poradzić, uwielbiam piękne wnętrza. Kiedy wszystko jest do siebie dopasowane, takie minimalistyczne i przytulne. 
- Nie masz za co - głos chłopaka sprowadza mnie na ziemię i bierze moją głowę w dłonie - Wybierałem taki dom, który by Ci się spodobał, trafiłem? - wpatruje się w moje oczy, a ja nawet nie wiem co mam powiedzieć, bardzo mnie zaskoczył. Przytakuję głową i posyłam mu lekki uśmiech - Bardzo mnie to cieszy - przybliża swoją twarz i cmoka mnie w usta. Odrywa się jednak zbyt szybko, podchodzi pod drzwi i wnosi dwie swoje walizki i jedną moją - Masz ochotę na prysznic? Ja bardzo go potrzebuję - wzdycha ciężko i przeczesuje włosy dłonią. 
Przytakuję i od razu kierujemy się w stronę drzwi, które znajdują się w pokoju. Wchodzimy do łazienki i tutaj również jest ślicznie! Rany! Ten dom mimo, iż wcale nie wielki, jest naprawdę uroczy. Czuję dłonie Justina na moim ciele i kiedy wyrywam się z moich myśli, że on jest już nagi i w szybkim tempie ściąga ze mnie ciuchy. Wchodzimy do kabiny i kiedy tylko spływa na mnie cudownie ciepła woda aż wzdycham, jest tak przyjemnie i cudownie jest móc się odświeżyć po długiej podróży. Plecy trochę zaczynają mnie boleć i koniecznie po wyjściu z łazienki muszę je obejrzeć. Do tej pory starałam się tego nie robić, nie byłam po prostu gotowa na ten widok, ale teraz chcę wiedzieć na jakim etapie jest ich gojenie. Może ta maść da jakiś dobry efekt i wcale blizny nie będą aż tak bardzo widocznie i nie zeszpecą moich pleców? Jednak rany były koszmarne i boję się, co zobaczę w lustrze. 
- Ava - słyszę głos Justina i spoglądam na niego. Stoi z założonymi rękami praktycznie już przy wyjściu - Stoisz pod tym prysznicem i w ogóle nie reagujesz, co z Tobą?
- Och, zamyśliłam się. Przepraszam - myję szybko swoje ciało i włosy. Spłukuję raz dwa i chwytam dłoń Justina, którą mi podaje. Wycieram swoje ciało, owijam się ręcznikiem, przechodzę do pokoju i przystaję przy ogromnym lustrze, które jest umieszczone w drzwiach szafy. Justin szuka ciuchów w walizce przy okazji wszystko z niej wywalając, ale kiedy zakłada spodenki, nasze spojrzenia się spotykają - Co robisz? - pyta zaskoczony i marszczy czoło. 
- Chcę zobaczyć moje plecy, ale staram się przygotować na to co zobaczę - mówię cicho i spuszczam głowę. Staję tyłem do szafy i powoli odchylam ręcznik, Justin podchodzi do mnie i kładzie dłonie na moich ramionach. Odwracam głowę do tyłu i wstrzymuję oddech. Plecy wcale nie wyglądają tak źle, czym jestem zaskoczona. Ostatnio kiedy je widziałam były pokaleczone, z otwartymi ranami z których sączyła się świeża krew. Teraz są zabliźnione, strupki przybladły i zrobiły się lekkie zrosty. Będą blizny jak nic, jednak myślałam, że będzie o wiele gorzej - Nie jest chyba tak źle, prawda? - mówię cicho i nasze spojrzenia spotykają się w odbiciu lustra.
- Jest dobrze, Ava. Ładnie się zagoiło i strupki praktycznie odpadły, ta maść ma naprawdę dobre działanie i jest na mocnym antybiotyku. Będziemy nadal smarować i jestem pewny, że Twoje plecy będą wyglądać jeszcze lepiej. Dajmy im trochę więcej czasu.
- Byłoby fajnie - uśmiecham się smutno. Wspomnienia z tego wydarzenia boleśnie do mnie wracają i gapię się tępo w moje plecy. To już zawsze będzie nade mną ciążyło i nigdy nie pozbędę się tego z mojej głowy. Zbyt wiele złych rzeczy mnie spotkało, abym mogła o tym kiedykolwiek zapomnieć.
- Nie myśl o tym teraz, dobrze? Musisz odpocząć, dojść do siebie i wszystko będzie w porządku.
- Dlaczego się o mnie tak troszczysz? Przecież całkiem niedawno zmasakrowałeś moje plecy, zgwałciłeś, skąd ta zmiana? Nie rozumiem tego, Justin - może to odpowiednia pora na poważniejszą rozmowę? Nie wiem dlaczego tak się zachowuje, ale jest zupełnie inny niż wtedy, kiedy mnie porwał.
- Powiedziałem Ci przecież, że mi na Tobie zależy - odpowiada spokojnie i przechodzi z powrotem do walizki. Jednak unika mojego spojrzenia i nie patrzy w moją stronę, kiedy wszystkie porozrzucane ciuchy pakuje znowu do walizki i ustawia ją pod ścianą. 

- Co przez to rozumiesz? - naprawdę chciałabym z nim o tym porozmawiać.

- Proszę Cię, Ava. Nie teraz, dobrze? Jestem zmęczony, dochodzi szesnasta, mamy za sobą ponad trzynaście godzin w podróży. Naprawdę uważasz, że to odpowiednia pora na taką rozmowę? - nie wiem dlaczego się złości, powiedziałam coś nie tak?
- Przepraszam - odpowiadam cicho, podchodzę do mojej walizki i szukam w niej czegoś do przebrania. Biorę tylko zwykłe czerwone, krótkie spodenki i czarną bluzeczkę z rękawem do łokci. Rozczesuję jeszcze wilgotne włosy i wcieram w nie trochę odżywki, którą wyjmuję z walizki. Justin obserwuje mnie z założonymi na piersiach rękami, opiera się o komodę i po prostu wlepia we mnie swoje spojrzenie. Jednak nic nie mówię, bo znowu powiem coś, czego nie powinnam i się zdenerwuje. 
- Chodź do mnie - słyszę jego cichy głos i robię, co mówi. Trochę się go w tej chwili obawiam. Przystaję naprzeciwko niego, przyciąga mnie i wtula w swoje ciało. Obejmuję go w pasie i układam głowę na jego nagim torsie, głaszcze mnie po włosach, a ja wsłuchuję się w miarowe bicie jego serca. Stoimy tak dobrą chwilę, zanim Justin odchyla głowę i nasze usta się spotykają. Trzyma moją głowę w dłoniach i mocno pociera swoim językiem o mój. Od razu chwytam go za nadgarstki, staję na palcach i pogłębiam pocałunek. Nie wiem dlaczego, ale moje ciało potrzebuje go w tej chwili, czuję jak mocno go pragnę i nie mogę tego do końca zrozumieć. Jednym ruchem chwyta mnie za pośladki i przenosi w stronę łóżka, układa mnie na plecach i przygniata ciężarem swojego ciała. Czuję przez materiał jego cienkich spodenek jak bardzo jest już podniecony, wbija się we mnie i pociera gwałtownie o moją kobiecość. Działa to na mnie natychmiast, odklejam się od niego ust i odchylam głowę pod wpływem ogromnej przyjemności. Nawet mnie teraz nie dotyka, a moje ciało już płonie. Szybkim zwinnym ruchem zdejmuje ze mnie przed chwilą założoną koszulkę i stanik. Wzdycha głęboko, kiedy tylko bierze moje piersi w dłonie. Pieści je delikatnie, z uczuciem. Zatacza kółeczka językiem na sutkach, a ja mocno zaciskam w dłoniach narzutę, którą przykryte jest łóżko. Schodzi pocałunkami na brzuch i rozpina guzik od moich spodenek, ściąga je razem z bielizną i wsuwa we mnie palce, och! Jest bardzo podniecony, bo działa zdecydowanie szybko. Jęczę bezwstydnie i wiję się pod nim, chcę więcej i próbuję dopasować się do jego ruchów - Uwielbiam Cię taką, Kochanie - słyszę jego seksowny głos, ale mocno zaciskam oczy, uchylam usta i nadal poruszam biodrami. Czuję jak Justin znowu mnie przygniata i nie pieści mnie już palcami, oddycham ciężko i jestem tak bardzo podniecona, że to aż boli! Jednak on na nic nie czeka, wbija się we mnie dość mocno i cichy pisk ucieka z moich ust. Ściskam palce na jego ramiona i natychmiast otwieram szeroko oczy. Panika strzela w moje ciało, wspomnienia przebijają się i atakują mój mózg. Oddycham szybko, głęboko, a Justin wpatruje się w moje oczy. Bardzo powoli dociera do niego, co tak naprawdę się ze mną dzieje, marszczy czoło i opiera łokcie po bokach mojej głowy - Nie bój się, Skarbie - mówi cichutko do mojego ucha, ale nie wykonuje żadnego ruchu - Nie zrobię Ci krzywdy, nie myśl o tym co się wydarzyło. Chcę Ci sprawić przyjemność, nie ból - mówi uspokajającym głosem i składa delikatne pocałunki na mojej szyi - Odpręż się, nic złego się nie stanie - podnosi głowę i patrzy mi w oczy, pociera swoim nosem o mój i uśmiecha się nieśmiało. Dopiero teraz kiedy gapię się na niego, powoli uspokajam oddech i zwalniam uścisk na jego ramionach - Właśnie tak, maleńka - cmoka mnie słodko w usta i gryzie delikatnie w dolną wargę - Już dobrze? - kiedy mnie o to pyta, wyczuwam w jego głosie troskę i czułość.
- Tak, chyba tak - odpowiadam cichutko i czuję, jak moje nogi się trzęsą.
- Nie bój się - jeszcze raz mnie uspokaja i dopiero teraz jestem w stanie rozluźnić swoje ciało. Odpycham wspomnienia, które zalały mój umysł i skupiam całą uwagę na oczach Justina. Odrywa jedną rękę od materaca, bierze puchaty koc który leżał na łóżku i okrywa nas nim. Przesuwa mnie delikatnie i teraz leżymy normalnie, a nie w poprzek. Jest mi ciepło i czuję się teraz jakoś dziwnie bezpiecznie. Justin zaczyna się poruszać, przymykam oczy z przyjemności i czuję jak składa na moich ustach pocałunek. Wsuwa język do środka, a ja obejmuję jego biodra nogami - Och, Skarbie - mówi podniecony i przyśpiesza. Rozciąga mnie cudownie, jęczę cichutko, bo jest tak dobrze i przyjemnie.






****************************************************************
Jakie to słodkie, czyż nie? :D

Jednak nie przyzwyczajajcie się do tego zbytnio ;)



Kocham! ♥



Kasia.


23 komentarze:

  1. Ooo strasznie słodko <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny ...uwielbiam Ave i Justina :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Oni są BOSCYYY <3 <3 <3 Kiedy nn ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały <3 "Jednak nie przyzwyczajajcie się do tego zbytnio " Co to znaczy ? Ja chcę ich takich słodkich ...:( :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znaczy, że zdarzy się jeszcze wiele złych rzeczy :D

      Usuń
  5. Super !!! Czekam na nexta !

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki kochany Justin <3 Dodaj jak najszybciej następny !!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham ich !!! Może teraz tu zrobisz tydzień ? Będziesz dodawać codziennie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas trwa "tydzień z ff". Dodaję od wtorku codziennie, więc do jutra jest tydzień :)

      Usuń
  8. Dobry pomysł z zrobieniem tygodnia tutaj :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny <3 Kocham cię :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Zrobisz bonus i dodasz jeszcze jeden dzisiaj ? Proszę nie mogę się doczekać <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Super ! Dodaj jeszcze jeden !!!

    OdpowiedzUsuń
  13. no nie moge, jak ja kocham te opwiadanie aaa, czekam na nn ;**

    OdpowiedzUsuń
  14. A na tamtego bloga tez dodalas ???

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy nn ???? O której ????

    OdpowiedzUsuń