Szablon wykonany przez Yassmine.

środa, 8 października 2014

Rozdział 20.

Rano, kiedy się budzę, nie ma obok mnie Justina. Przeciągam się leniwie, ziewam i powoli podnoszę się z łóżka. Spoglądam na zegarek, ale dochodzi dopiero dziewiąta rano. Justin szybko się zerwał. Przechodzę do łazienki i biorę szybki prysznic, dzisiaj pięknie świeci słoneczko i uśmiecham się do siebie. Mam dobry humor, mimo tych wszystkich złych wydarzeń. Po prysznicu robię delikatny makijaż i przebieram się w krótką, obcisłą sukieneczkę w kwiatki. Jest urocza Emily ma super gust.
Schodzę do salonu i widzę tylko Thomasa i Drew, którzy siedzą przed telewizorem, ale nosy mają w jakichś papierach rozrzuconych po całym stole.
- Cześć, chłopcy - witam się z nimi wesoło i uśmiecham szeroko.
- Hej, Ava. Jak się spało? Wyglądasz dzisiaj jakoś inaczej - Thomas patrzy na mnie podejrzanie.
- Inaczej? To znaczy jak? - unoszę brew zaciekawiona i siadam obok nich na kanapie. 
- Lepiej? - odpowiada pytająco i wzrusza ramionami - Uśmiechasz się, jesteś wesoła.
- Mam dobry humor - mrugam rozbawiona i czuję, jak burczy mi w brzuchu - Jestem głodna! 
- To, na co czekasz? Leć coś zjeść, nie możesz tam tutaj paść z głodu! 
- Tak, to dobra myśl - podnoszę się z kanapy, ale zatrzymuję w połowie kroku - Gdzie Justin? 
- Pojechał spotkać się z gościem od fałszywych dokumentów. Wiesz, złożyć zamówienie - Thomas odpowiada niepewnie, jakby nie wiedział czy powinien mi to mówić. 
Przytakuję głową, ale nie drażę tematu. Przechodzę do kuchni i w oczy rzuca mi się paczka moich ulubionych płatków. Tak! To będzie dobry dzień. Nucę pod nosem, biorę mleko z lodówki i podgrzewam je delikatne w mikrofalówce. Po parku sekundach jest gotowe i zalewam moje płatki. Biorę miseczkę i idę na patio, które jest za domem. Siadam na wygodnym, wiklinowym krzesełku i opieram nogi na drugim. Pogoda dzisiaj jest cudowna i jest bardzo ciepło. Wystawiam twarz do słońca i delektuję się wesołym śpiewem paków. Na razie nie bolą mnie plecy i cieszę się, że dały mi chwilę odpocząć. Moje ciało bardzo powoli wraca do siebie, po tych wszystkich, złych wydarzeniach. Najwyższa pora, bo zdecydowanie mam dość bólu i to na długi czas. Może wreszcie zaznam trochę spokoju, którego tak bardzo potrzebuję? Byłoby naprawdę super!
- Cześć, Kotku - słyszę głos Justina, który właśnie siada na krzesełku naprzeciwko, bierze moje stopy i układa je na swoich kolanach - Ślicznie dzisiaj wyglądasz - uśmiecha się uroczo i oblizuje usta.
- Dziękuję - zawstydzam się trochę, bo wciąż nie przywykłam do jego komplementów. Zadziwia mnie zamiana jego zachowania i muszę się z tym oswoić. Ktoś chyba zafundował mu reset mózgu - Wyspałam się, nie bolą mnie plecy, mam dobry humor - uśmiecham się i odgarniam włosy z czoła - Ty dzisiaj również wyglądasz dużo lepiej. Odpocząłeś trochę?
- Taa - opiera plecy o oparcie krzesła i przeczesuje włosy - Dobrze mi się z Tobą spało - och!
- To nie pozostało mi nic innego, jak tylko się z tego cieszyć. Prawda? - mrugam do niego rozbawiona.
- Jesteś taka śliczna, wiesz? - o, cholera! Zaskakuje mnie tym i schylam głowę - Rumienisz się? - no co Ty, geniuszu! Przysuwa się do mnie, podkłada palce pod moją brodę i unoszę głowę. Wpatrujemy się w siebie i sama nie wiem, dlaczego, ale znowu się zawstydzam. Chcę uwolnić brodę, ale nie pozwala mi na to. Przysuwa się i nasze usta się spotykają. Przez moje ciało przechodzi dziwny, ale bardzo przyjemny dreszcz. Justin nie odrywając się ode mnie, wyjmuje miseczkę z moich rąk, okłada ją na stolik i przenosi dłoni na moje biodra. Jednym ruchem przenosi mnie na swoje kolana i układam nogi po bokach jego bioder. Głaszcze mnie po plecach, dociska do swojego ciała i pogłębia pocałunek. Jest delikatny, czuły, zmysłowy. Jest w nim coś dziwnego, takiego innego. Jakbyśmy robili to po raz pierwszy. Czuję jego dłoń na moim karku, przejeżdża językiem po mojej dolnej wardze, ale ponownie wślizguje język do moich ust. W moje ciało uderza fala podniecenia i wsuwa dłonie w jego włosy. Zaciskam pięści i pogłębiam pocałunek. Całuję go zachłannie, mocno i z pożądaniem. Boże! Co się ze mną dzieje?! Jednak odpycham te myśli od siebie, powiedział przecież, że zależy mu na mnie. Jeśli tylko nie będzie mnie krzywdził, to taka opcja bardzo mi się podoba - Tęskniłem za Twoimi ustami - dyszy ciężko, kiedy odkleja się ode mnie. Nasze usta wciąż się stykają i czuję jego ciepły oddech. Zawstydza mnie swoimi słowami, przecież nigdy tak do mnie nie mówił i raczej nie poznałam go jeszcze od tej "wrażliwej" strony. Sam przecież powiedział, że jest złym człowiekiem i zabija innych ludzi. Więc czy jest w nim jeszcze cokolwiek dobrego? Czy potrafi kogoś pokochać? Jednak troszczył się o mnie, o moje plecy, więc może jest dla niego jeszcze jakaś nadzieja i ta cała mafia nie zepsuła go do szpiku kości? - Ava - słyszę jego głos i odchylam głowę - Zawiesiłaś się. Całuję Cię, a Ty w ogóle nie reagujesz - chichocze i kręci głową - Co się dzieje?
- Przepraszam, po prostu się zamyśliłam - schylam głowę i bawię się palcami. Czemu jestem przy nim nagle taka skrępowana? Zawstydza mnie i nie wiem jak powinnam się zachować. 
- Powiesz mi, o czym myślałaś? - podnoszę głowę i wpatruję się w jego oczy. 
- O niczym konkretnym - uśmiecham się delikatnie, robię pierwszy krok i znowu łączę nasze usta. 
Nie wiem, dlaczego to robię, ale nie chcę żeby mnie wypytywał o moje myśli. Czuję jak uśmiecha się przez pocałunek, ale oddaje go niemal od razu. 

Popołudniu Justin zabiera mnie do centrum handlowego. Jestem tym okropnie zaskoczona, ale naprawdę to miła niespodzianka. Trzyma mnie za dłoń i przechodzimy właśnie obok cudownej, ogromnej fontanny, przy której jest mnóstwo małych dzieci. Piszczą wniebogłosy, biegają dookoła i świetnie się bawią. Uśmiecham się na ten widok i widzę, jak Justin mnie obserwuje. 
- O co chodzi? - pytam go, bo chcę wiedzieć, czemu tak na mnie patrzy. 
- Chcesz mieć kiedyś dzieci? - o cholera! Zaskakuje mnie tym pytaniem.
- Tak - odpowiadam zgodnie z prawdą - Od zawsze chciałam mieć dzieci. W mojej rodzinie jest ich mnóstwo i przeważnie cały czas byłam otoczona maluchami - uśmiecham się na tą myśl. 
- Widziałem Cię kilka razy z malutką dziewczynką na placu zabaw. Wiesz, wtedy, kiedy śledziłem Cię przez miesiąc - drapie się nerwowo w kark. Ciekawe, co jeszcze widział.
- To moja kuzynka, Ali. Ma niecałe dwa lata i jest naprawdę świetnym maluszkiem, uwielbiam ją i opiekowałam się nią zawsze w czwartki i piątki po szkole. 
- Byłaś wobec niej bardzo opiekuńcza - spoglądam na niego i widzę w jego spojrzeniu coś dziwnego.
- Lubię dzieci, a Ali jest mi szczególnie bliska - schylam głowę i tęsknota uderza w moje ciało.
- Masz ochotę na lody? - Justin zmienia temat jakby wyczuł, że posmutniałam.
- Lody?! - piszczę jak małe dziecko! - No jasne, zawsze! - uśmiecham się i cmokam go w usta.

Po zjedzonych, pysznych lodach kierujemy się z powrotem do samochodu. Idziemy powoli przed siebie, chłopak trzyma mnie za rękę i wymachuje nią delikatnie. Zachowuje się bardzo swobodnie, na luzie jakbyśmy byli po prostu zwykłą parą zakochanych w sobie nastolatków. Chyba tak właśnie wyglądamy dla przechodniów, bo spoglądają na nas przelotnie. 
- Potrzebujesz jeszcze czegoś? - głos Justina wyrywa mnie z moich myśli.
- No coś Ty, mam wszystko - uśmiecham się do niego nieśmiało. Dziwnie czuję się z myślą, że kupił mi dzisiaj nowe ciuchy, buty i kosmetyki. Nie wiem co nim kierowało i po co to zrobił, jednak to bardzo miły gest z jego strony - Dziękuję za wszystko. 
- Nie masz za co, Ava. Jeśli coś jeszcze chcesz, mów śmiało. Dam Ci wszystko, Skarbie - boże!
- Dziękuję, ale naprawdę mam już wszystko. Wracamy? Jestem zmęczona - wzdycham ciężko, ale chodzimy po centrum praktycznie całe popołudnie - Która jest godzina?
- Dziewiętnasta dwadzieścia trzy - Justin odpowiada i spogląda na telefon - Mam nieodebrane połączenie od Thomasa, poczekasz minutkę tylko oddzwonię i sprawdzę, o co chodzi?
- No pewnie, usiądę sobie - stawiam torby na ławce, Justin pochyla się i cmoka mnie w usta. 
Macham wesoło nogami i zerkam na wystawę sklepu, który jest naprzeciwko mnie. Jednak nagle przystaje obok jakiś chłopak i wpatruje się we mnie dziwnie. Cholera, czego ode mnie chce?
- Chyba gdzieś Cię już widziałem - marszczy czoło, a ja praktycznie zamieram! 
- Wątpię, dopiero się tutaj przeprowadziłam - uśmiecham się do niego i modlę w duchu żeby mnie nie skojarzył. Gdzie niby miałby mnie widzieć do cholery?!
- Może masz rację - nie wygląda na przekonanego - Chociaż Twoja twarz wygląda jakoś znajomo.
- Skarbie - wraca Justin, wstaję z ławki i obejmuje mnie władczo ramieniem - Wszystko ok?
- Tak, jak najbardziej - podnoszę głowę i uśmiecham się do niego. 
- O co chodzi? - przenosi wzrok na chłopaka, który nadal stoi obok nas, ale płoszy się kiedy spotyka mordercze spojrzenie "mojego" chłopaka - Jakiś problem?
- Nie, nie! Skąd, pomyliłem się. Przepraszam - odpowiada strachliwie i szybko się zmywa. 
- Kto to był? Co mówił? - Justin zbiera torby, bierze mnie za rękę i wychodzimy z centrum. 
- Stwierdził, że gdzieś mnie już wcześniej widział - odpowiadam cicho, kiedy zapinam pas w samochodzie - Ale szybko mu powiedziałam, że to raczej niemożliwe, ponieważ dopiero się tutaj niedawno przeprowadziłam. Skąd miałby mnie niby widzieć? Policja mnie tutaj nie szuka.
- Na przykład w Internecie, Ava? Są tam Twoje zdjęcia - o kurwa! Zaskakuje mnie tym i aż uchylam usta - Serio myślałaś, że Twoi rodzinie skupią się tylko na policji? Oczywiście, że nie. Internet to potęga w tych czasach. Wolałbym żebyś zmieniła fryzurę i kolor włosów.
- Nie chcę tego robić! - odpowiadam naburmuszona i zakładam ręce na piersiach.
- Wiem, Skarbie - och, jestem zaskoczona kiedy odpowiada spokojnie i czule - Ale ktoś może Cię rozpoznać i będziemy mieli spore problemy, wiesz? - oczywiście, że wiem! Nie jestem głupia - Nie martw się, coś wymyślimy. Musimy Cię jednak zmienić, kiedy będziemy wyjeżdżać ze Stanów. Spotkałem się dzisiaj z gościem od dokumentów, jutro rano muszę dostarczyć mu zdjęcia więc potrzebuję jakiegoś Twojego ale myślę, że zrobimy nowe w nowej fryzurze. Może peruka?
- Tak! To bardzo dobry pomysł - uśmiecham się szeroko i klaszczę w dłonie.
- Och, Ava. Jesteś jeszcze takim dzieciakiem, wiesz? - uśmiecha się i kręci głową.
- Hej! Dlaczego to powiedziałeś? Wcale nie jestem! Mam osiemnaście lat, Justin! 
- Ale i tak jesteś dzieciakiem - mruga wesoło, pochyla się i namiętnie całuje mnie w usta.
Okej, nie nadążam za tym człowiekiem!
Wieczorem po odprężającym prysznicu, pysznej kolacji, którą zrobiłam z Drew, przeglądam gazetę, którą dostałam gratis w sklepie kosmetycznym. Brakuje mi trochę internetu. Żeby poszperać, dowiedzieć się, co słychać w świecie, ale wiem, że Justin by mi na to nie pozwolił. Od razu wiedziałby, że próbowałabym się skontaktować z rodziną chociażby przez Facebooka. Jednak nawet gdybym miała taką możliwość, nie jestem pewna czy bym z niej skorzystała. To byłoby głupie i nieodpowiedzialne z mojej strony, tak narazić moją rodzinę na niebezpieczeństwo. Więc może jednak pogadam z Justinem i pozwoli mi poszperać w necie? Nawet gdyby miał siedzieć obok mnie.
- Co porabiasz? - właśnie wchodzi do pokoju w samych bokserkach i od razu schylam głowę.
- Czytam gazetę - odpowiadam krótko i czuję jak płoną mi policzki. 
- Ciekawa? - wyciera włosy i odkłada ręcznik na oparcie krzesła.
- O kosmetykach, więc nic specjalnego - spoglądam na niego i uśmiecham się lekko. Mruży oczy, oblizuje usta i podchodzi do mnie. Odkłada gazetę na bok i kładzie się na mnie - Justin.
- Hmm? - mruczy cicho i sunie nosem po mojej szyi. Och, to przyjemne. 
- C-co robisz? - jąkam się, kiedy dreszcz podniecenia przelatuje przez moje ciało. 
- Sprawiam Ci przyjemność, Skarbie - odchyla głowę, patrzy na mnie przez moment i całuje w usta. Wślizguje język do środka i pociera mocno o mój. Czuję, że jest podniecony i z pewnością ma ochotę na więcej. Nie wiem jak mam się zachować w takiej sytuacji - Nie martw się o nic, Kochanie - mówi cichutko do mojego ucha - Nie bój się, możesz być pewna, że nie zrobię Ci krzywdy - och, nie zrobi mi krzywdy? Tak, na tym muszę się skupić. Jednak trochę się obawiam, bo mój mózg atakuje mnie wszystkim tym, co się niedawno wydarzyło. Zaciskam usta i próbuję to od siebie odepchnąć. Justin nie zrobi mi krzywdy, powiedział mi to - Odpręż się, nie myśl - znowu słyszę jego głos i zdejmuje ze mnie koszulkę. Nie mam na sobie stanika i od razu obejmuje ustami mój sutek. Gryzie go delikatnie, ssie i pieści językiem. Cholera, ależ to przyjemne! Staram się wyłączyć myślenie i odrzucam od siebie dręczące mnie myśli. Oddycham głęboko i wsuwam palce w jego włosy. Odchyla głowę i patrzy mi w oczy. Uśmiecha się uroczo, a ja znowu nie rozumiem jego zachowania, czułości i zapewnień, że nie zrobi mi krzywdy. Co się z nim stało? Całuje mnie nagle w usta i sprowadza na ziemię, wsuwa język do środka i szarpie mnie za dolną wargę, och. Czuję jego palce na mojej kobiecości i trochę się spinam, nie wiem czy jestem gotowa na dalsze posunięcie, ale bardzo próbuję się uspokoić, chociaż w środku mnie szaleje tornado. Odchyla materiał moich majtek i przejeżdża palcami z góry na dół, powtarza ten ruch cały czas i momentalnie zaczyna robić mi się gorąco, cholera! Doskonale wie, co robi, doprowadza mnie tym do szaleństwa. Wbijam palce w jego ramiona i przeciągły jęk opuszcza moje usta. Chcąc nie chcąc, nie umiem inaczej i skupiam całą uwagę na tym cudownym doznaniu, które teraz czuję - Właśnie tak, Kochanie. Wyglądasz teraz tak cholernie seksownie, kiedy jesteś podniecona i przygryzasz wargę - otwieram oczy, Justin marszczy czoło i wpatruje się we mnie z podnieceniem. Odrywa się ode mnie, migiem zdejmuje swoje bokserki i moją bieliznę. Szybko nadkłada prezerwatywę  i znowu układa się na moim ciele. Przygniata mnie nieco, ale jakoś mi to nie przeszkadza, uczucie przyjemności roznosi się w środku mojego ciała. Całuje mnie namiętnie i pociera główką penisa po mojej kobiecości, moje serce bije jak szalone i nie wiem sama czy to ze strachu, podekscytowania czy podniecenia. Czuję jak Justin delikatnie się we mnie wślizguje, och. Nie boli, ale cudownie mnie rozciąga. Ociera się o moje ścianki i zaciskam mięśnie na jego penisie - Boże, Ava - mówi cichutko do mojego ucha i przyśpiesza. Obejmuję jego biodra nogami, kąt się zmienia i czuję go teraz nieco głębiej, przez co zaczynam cichutko jęczeć. Przyjemność strzela w każdy nerw mojego ciała i nie umiem się powstrzymać od jęku. Jest cholernie dobrze i nie wiem, dlaczego, ale chcę tego. Może to złe, popieprzone, ale w tym momencie pragnę go tak samo mocno, jak on mnie.







************************************************************

Hello :)
Dopiero teraz widzę, jaki słodki wyszedł mi ten rozdział hihi :)
Jednak trochę oddechu się przyda, prawda? Szczególnie, że niebawem znowu będzie AKCJA! :D



Dziękuję za komentarze... KOCHAM! ♥
Kasia.






10 komentarzy:

  1. Ale słodki jest ten rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny rozdział ! Czekam na next ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh dziewczyno co ty ze mną robisz!
    Rozdział świetny. Nie pomyślałabym, że Justin zabierze ją na zakupy, a tu proszę.
    Pozdrawiam i czekam na nn. :*

    OdpowiedzUsuń
  4. ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny rozdział ! Oni są coraz słodsi haha :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo boziuuu <3 Jak świetnie ! Uwielbiam cię za te cudowne opowiadania :* :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudoooo <3 Cieszę się że tak często dodajesz te świetne rozdziały :D

    OdpowiedzUsuń