Szablon wykonany przez Yassmine.

niedziela, 5 października 2014

Rozdział 18.

Przede mną stoi Ethan! Nie wierzę, to niemożliwe! Skąd się niby tutaj wziął? Jesteśmy tysiące kilometrów od LA! Dociera do mnie, że jakimś cudem musieli nas śledzić i cały czas obserwować. Justin na pewno o tym nie wiedział. Myśleliśmy, że udało nam się uciec tymczasem byliśmy pod obserwacją, niech to szlag! Jak do tego doszło?! I co najważniejsze, co ze mną zrobi?
- Cieszę się, że znowu Cię widzę - mruga zadowolony, ale ja ledwo kontaktuję. Pęka mi głowa, jest mi słabo i zamazuje mi się obraz - Nie martw się, zaopiekuję się Tobą - odpina pas i bierze mnie w swoje ramiona, zanim moje ciało ma szansę upaść niżej. Jęk ucieka z moich ust, ale boli mnie całe ciało od uderzenia i klatka piersiowa od mocno szarpiących pasów. Ethan wsadza mnie do swojego samochodu i rusza z piskiem opon. Gdzie mnie zabiera? Boję się! - Teraz wszystko nareszcie się skończy, powiesz mi prawdę i będę mógł się Ciebie pozbyć. Zbyt wiele czasu zajęło nam uganianie się za Tobą - boże!
- Co z Thomasem? - nie wiem, dlaczego o to pytam, ale boję się o niego. 
- Żyje, nic mu nie będzie. To nie o niego powinnaś się teraz martwić, tylko o siebie - mówi groźnie, a po moim ciele przebiega nieprzyjemny dreszcz. Wiem, że niebawem umrę...

Nie jedziemy długo, mija może kilkanaście minut i parkuje pod jakimś magazynem. Wyciąga mnie z samochodu, ale trzyma mnie na rękach i wchodzimy do środka. Jest zimno i na moim ciele pojawia się gęsia skórka. Rozglądam się niepewnie, ale nic tutaj nie ma. Pusty budynek. Chłopak stawia mnie na ziemi i muszę podeprzeć się o ścianę, bo trudno złapać mi równowagę. 
- Co to za miejsce? - pytam cicho i zaczynam szybciej oddychać.
- Och, czy to ważne? - podchodzi do mnie i zakłada ręce na piersiach - Teraz wszystko mi powiesz, tak? Wiesz, że i tak Cię zabiję jednak przed tym muszę poznać prawdę gdzie schowałaś nasze diamenty. To kupa kasy, Skarbie i ani ja ani mój szef Ci tego nie podarujemy. 
- Nie mam ich - mówię dokładnie to samo co Justinowi ale wiem, że Ethan mi nie uwierzy.
- Doprawdy? Wydaje mi się, że jest nieco inaczej i radzę Ci ze mną współpracować. Nie będę taki delikatny jak Justin, możesz być tego pewna! - prycham w myślach! Jakby Justin był dla mnie delikatny, dobre sobie! - Nie mamy dużo czasu. Jestem niecierpliwym człowiekiem, wiesz o tym!
- Wiem - przekonałam się, kiedy poharatał mi plecy - Ale nie mam waszych diamentów i powtarzam to od samego początku! Czy ja wyglądam na kogoś, kto mógłby to zrobić?
- Nie - mruga zadziornie - Ale w tym biznesie właśnie o to chodzi. Gdyby wysyłali do tej roboty kogoś, kto od razu rzuca się w oczy, jaki byłby w tym sens? Ty wyglądasz jak aniołek, taka słodka, niewinna. Któż by się spodziewał, że mogłabyś zabrać diamenty? Nikt i to jest element zaskoczenia - uśmiecha się szeroko - Kiedy zobaczyłem Cię po raz pierwszy, prawie wybuchnąłem śmiechem. Serio? Taka mała dziewczynka miałaby zrobić coś takiego? A tu proszę, jaka niespodzianka!
- Nie wzięłam ich i nie mam z tym nic wspólnego. Kiedy to wreszcie zrozumiesz?
Bierze mnie za łokieć i prowadzi w prawą stronę. Przechodzimy do mniejszego pomieszczenia i sadza mnie na krześle, związuje moje ramiona i mocno szarpie je do tyłu. Powtórka z rozrywki, znowu! 
- Spokojnie, Kochanie. Jeśli nie chcesz mi tego powiedzieć, szef powinien być tutaj za jakieś dobre sześć godzin - och kurwa, aż tyle? - Posiedzisz sobie tutaj, może coś przemyślisz i zmienisz zdanie? - jeśli mnie tu zostawi zamarznę! Jest tutaj cholernie zimno, już mam zimne dłonie i nos, a za sześć godzin będzie ze mnie siny trup! Kurwa! Czuję, jak wymierza mi mocny policzek, och! Nie spodziewałam się tego, odrzuca moją głowę w prawo i krzyczę ile mam sił w płucach! - Nienawidzę takich małych suk, jak Ty! Twarz dziecka, ale w środku zwykła dziwka pazerna na kasę! - wymierza mi drugi policzek i wybucham głośnym płaczem - Och, zabolało? - poprawia trzeci raz i czuję jak z wargi leci mi krew, boże! Schylam głowę i kropelki krwi brudzą moje szare jeansy - Jeśli nie zaczniesz mówić, będzie bolało nieco mocniej! - jest zły, bardzo zły! Wiem doskonale, że posunie się dalej i nic go nie powstrzyma. Schylam głowę i płaczę żałośnie, jestem bezradna i bardzo się boję. Nie wiem, dlaczego, ale chciałabym być teraz obok Justina. To złe, że o tym myślę, ale on przynajmniej obroniłby mnie przed tym popaprańcem, który się na mnie wyżywa - Zostawię Cię na chwilę, Skarbie - kuca i podnosi moją głowę palcem - Bądź grzeczna - mruga i uśmiecha się szeroko. 
Zamykam oczy i nawet nie chcę na niego patrzeć. Kiedy opuszcza pomieszczenie, od razu ruszam rękami, ale to na nic, zbyt mocno jestem związana i nie mam szans żeby się uwolnić. 
Dopada mnie myśl, że to już koniec. Ethan mnie przecież zabije jak nie dowie się ode mnie tego, czego chce, więc po co miałby mnie utrzymać przy życiu? Wiedziałam, że to nie skończy się dla mnie dobrze, to mafia! Oni nigdy nie odpuszczają i dążą do celu po trupach, prycham. Jakie to wszystko jest żałosne. Miałam spokojne, nudne życie. Chodziłam do szkoły, spotykałam się z przyjaciółmi, imprezowałam, a tu proszę. Wielkie BUM i wszystko odwróciło się do góry nogami przez jakąś fatalną pomyłkę. Naprawdę miałam pecha, chociaż może właśnie takie jest moje przeznaczenie? Widocznie mam umrzeć młodo z rąk jakichś popieprzonych bandziorów! 

Nie wiem ile czasu mija, ale czuję jak bardzo jest mi zimno. Boli mnie cała twarz po ciosach Ethana, które były mocne. Warga boleśnie pulsuje i kiedy przejeżdżam po niej językiem, czuję zaschniętą krew. Nie chcę doczekać momentu, kiedy przyjedzie cały ten szef, bo wtedy będzie po wszystkim. Jednak wiem, że Ethan właśnie na to czeka i nie chce mnie zabić zanim tamten nie dotrze na miejsce. Bolą mnie plecy, dociskają się do oparcia krzesła i próbuję, chociaż odrobinkę się od nich oderwać. Ledwo mi się to udaje, jednak od razu czuję ulgę. Oddycham głęboko, ale jestem taka słaba.
- Cześć, Kochanie! Wróciłem! - to on, niech to szlag! - Byłaś grzeczna, bardzo ładnie - mruga do mnie i podchodzi bliżej - Trochę mi się zeszło - spogląda na zegarek i marszczy brwi - Ups, godzinka. Chyba nie masz mi za złe, prawda? - uśmiecha się chytrze i kuca przede mną - Więc jak? Dogadamy się? - ma zadziwiająco dobry humor - Jeśli wszystko mi ładnie opowiesz, będziemy mieli czas żeby się zabawić - o kurwa! - Jestem ciekawy czy jesteś dobra, skoro Justin ciągle Cię pieprzył - przekręcam głowę i zaciskam usta. Te słowa brzmią tak wulgarnie, aż coś przewraca mi się w brzuchu - Nie martw się, sprawię Ci o wiele więcej przyjemności niż on - kładzie dłoń na moim udzie i zaciska delikatnie - Jesteś bardzo ładna, wiesz? - nie chcę tego słuchać! Tak bardzo chciałabym zasłonić sobie uszy i nie słyszeć tego złamasa - Popatrz na mnie - mówi cicho i chcąc nie chcąc, spoglądam na niego. Wpatruje się w moje oczy i dotyka palcami mojego policzka, wzdrygam się niemal od razu - Wyglądasz bardzo niewinnie, podoba mi się to - jego głos robi się dziwny. Jakby mroczniejszy, groźniejszy i głębszy - Co wolisz? Najpierw zabawę, a później mi powiesz?
- Ani jedno ani drugie - mówię cicho i patrzę mu w oczy - Mówiłam Ci już, że nie mam zielonego pojęcia gdzie są wasze diamenty. Nie jestem osobą, której szukacie. 
Ethan natychmiast się podnosi i znowu wymierza mi siarczysty policzek, chryste! Nie wiem ile dam radę jeszcze znieść. Nie ma dla mnie litości, a ja wciąż nie doszłam do siebie po akcji z Justinem.
- Nie podoba mi się Twoje zachowanie, wiesz? Dlatego troszeczkę pocierpisz, mała suko! - jest wściekły! Przysuwa się do mnie, mocno chwyta mnie za brodę i wbija w nią swoje palce. Jego uścisk jest cholernie mocny i krzywię się. Czuję jak przenosi dłoń na moje włosy i mocno mnie za nie szarpie - Dam Ci małą nauczkę! - nagle mnie puszcza i rozwiązuje moje ręce. Wiem, że teraz zacznie się prawdziwe piekło i próbuję się na to jakoś przygotować - Próbowałem być miły, wystarczyło tylko żebyś powiedziała gdzie jest zguba, a byłoby po wszystkim. Jesteś jednak bardzo uparta i chcesz cierpieć! - rzuca mnie na ziemię jakbym była szmacianą lalką i kopie w brzuch. Krzyczę z całych sił i czuję jak moje wnętrzności się cofają, boże! Kiedy wymierza mi jeszcze jednego kopniaka kaszlę i zasłaniam dłonią usta. Kiedy jednak patrzę na moją rękę widzę na niej trochę krwi. Kurwa! Zabije mnie tutaj! - Och, przesadziłem? - mówi słodko i prycha z kpiną. 
Jest wściekły i ma zamiar zrobić mi jeszcze większą krzywdę, oddycham ciężko i próbuję unormować oddech. Strasznie boli mnie brzuch i dodatkowo jeszcze plecy, nie wiem ile będę musiała jeszcze znieść. Wiem, że niezbyt wiele. Kiedy Ethan chodzi wokół mojego ciała z założonymi z tyłu rękami, mruczy sobie wesoło słyszę nagle odgłos przytłumionego strzału. Wzdrygam się, podkulam nogi pod brodę, obejmuję je rękami i zasłaniam odruchowo głowę. Nie wiem kto właśnie pojawił się w magazynie, ale boję się, że to jego szef chociaż miał być dużo później.
- Witaj przyjacielu - och, boże! Słyszę jego głos.
- Kogo mu tu mamy! - uśmiecha się wesoło i podnosi mnie do góry za włosy. Od razu krzyczę, bo robi to brutalnie jak cholera - Popatrz Kochanie, kto nas odwiedził, no dalej otwórz oczy. Nie bój się - chwyta mnie za brodę i zmusza abym otworzyła oczy. Kiedy tylko to robię, przede mną stoi Justin i Drew. Zamieram i praktycznie przestaję oddychać, jak to możliwe?! 
- Puść ją, Ethan! - głos Justina tnie powietrze, ale chłopak, który mnie trzyma ma to gdzieś. 
- Dlaczego miałbym to zrobić? - pyta szczerze zaskoczony i mocniej zaciska dłoń na moich włosach - Teraz należy do mnie, szef już tutaj jedzie i wymierzy jej odpowiednią karę za to, że zabrała naszą zgubę. Skoro nie pisnęła nic ani Tobie ani mnie, na pewno Marlon z niej to wyciągnie.
- Nic nie będzie z niej wyciągał, Ethan. Zabieram ją ze sobą, czy Ci się to podoba czy nie - Justin brzmi bardzo groźnie, gapię się na niego i nie mogę uwierzyć, że stoi kilkanaście kroków ode mnie. Wiem, że nie powinnam się cieszyć, ale jednak to robię.  
- Serio? Najpierw będziesz musiał mnie pokonać - wybucha śmiechem i widać, że dobrze się bawi. 
- To dla mnie żaden problem - Justin mruga do niego okiem i również się uśmiecha - Od zawsze byłeś miękką pizdą i kablem, właśnie to umiesz robić najlepiej - czuję jak ciało Ethana się spina i wiem, że nie będzie dobrze - Cóż mogę więcej powiedzieć - ku mojemu zaskoczeniu słyszę strzał i Ethan nagle mnie puszcza. Upadam na kolana i widzę, że Justin postrzelił go w ramię. Cholera, ma świetnego cela! Drew podbiega do mnie natychmiast i bierze mnie na ręce - Miło było z Tobą pracować do czasu, aż zrobił się z Ciebie jebany konfident - Justin podchodzi do Ethana, który leży na ziemi a z jego ramienia obficie sączy się krew - Traktowałem Cię jak brata, a Ty nagadałeś Marlonowi na mnie takie bzdury, nie ładnie! Rozczarowałeś mnie bardzo, ale cóż, jesteś nic nie wartym śmieciem i jakoś wcale mnie to teraz nie dziwi - Justin zaczyna się denerwować - Masz jakieś ostanie słowo?
- Marlon Cię dorwie i tą małą dziwkę też! Nie ujedziecie z życiem! 
- Będę na niego czekał - mówi groźnie i słyszę tylko dwa strzały, ale chowam głowę w zagłębieniu szyi Drew i nie chcę patrzeć na to, co się dzieje przede mną - Po wszystkim! - słyszę jak Justin do nas podchodzi i czuję jego dotyk na głowie. Chce mi się płakać, bo nie mogę uwierzyć, że mnie znalazł - Ava - mówi cichutko i dopiero teraz na niego spoglądam. Wpatruje się w moje oczy i dotyka palcami mojej rozwalonej wargi - Chodź do mnie - wyciąga ręce i teraz to on trzyma mnie w ramionach. Mocno wtulam się w niego i obejmuję go za szyję - Jesteś już bezpieczna - czuję łzy na policzkach, ale to ze szczęścia. Jednak mnie odnalazł, nie zostawił mnie tutaj i to jest teraz najważniejsze. 
Wchodzimy z magazynu, Justin układa mnie delikatnie z tyłu i zapina pas. Całuje mnie jeszcze przelotnie w głowę i siada na miejscu kierowcy. Dopiero teraz przekręcam głowę w lewą stronę i dostrzegam Thomasa. Serce prawie wyskakuje mi z piersi na jego widok.
- Boże, Thomas - dotykam jego dłoni i ściskam jego palce. Ma zdarty policzek, siniaki na twarzy, ale poza tym wygląda całkiem nieźle - Wszystko dobrze? 
- Nie martw się, oprócz obitego ryja nic mi nie jest, Jednak widzę, że z Tobą jest nieco gorzej - marszczy czoło i wpatruje się w moją twarz - To od wypadku czy sprawka Ethana?
Widzę jak Justin zerka ciągle we wsteczne lusterko i nie wiem czy powinnam mówić prawdę. Jednak, co mi zależy? Ethan nie żyje, nic już mi nie może zrobić.
- To drugie - odpowiadam cichutko i uśmiecham się smutno.
- Co za złamas! - Drew wybucha i przekręca się, aby na mnie spojrzeć - Zrobił Ci coś jeszcze? 
- Co masz na myśli? - marszczę czoło, ale ledwo kontaktuję. Jestem taka zmęczona, obolała.
- No wiesz, dotknął Cię w niewłaściwy sposób? - och, a więc o to chodzi.
- Na szczęście nie, chociaż coś na ten temat wspominał. Dostałam tylko kilka razy po twarzy i dwa razy w brzuch, który teraz niemiłosiernie mnie boli - krzywię się i przykładam do niego dłoń. Faktycznie ból się nasila i pocieram go delikatnie żeby sobie ulżyć - Jak mnie znaleźliście?
- Dzięki bransoletce - Drew posyła mi współczujący usmiech - Jednak zajęło nam to nieco więcej czasu. Nie wiedzieliśmy, co się z wami dzieje i dopiero, kiedy nie wracaliście już zbyt długo wpadliśmy na to, że może się coś stało. Kiedy jechaliśmy do sklepu zobaczyliśmy wasz samochód i Thomasa w środku, jednak Ciebie nie było i wpadliśmy w panikę. Thomas wszystko nam opowiedział, podłączyliśmy się pod specjalny program, który pokazał nam gdzie jesteś. Ot cała historia.
- Więc to dzięki tej bransoletce mnie odnaleźliście? - cholera, a tak bardzo jej nie chciałam.
- Tak. Gdyby nie ona, nie mielibyśmy na to żadnych szans - Thomas mówi cicho i spogląda na mnie. 
- Już po wszystkim i to jest teraz najważniejsze - odzywa się Justin, który jak do tej pory milczał i nie powiedział nawet jednego słowa - Zmywamy się stąd w cholerę, przed nami długa droga. Jesteś głodna? - zerkam na niego i kiedy nasze spojrzenia spotykają się w lusterku, widzę w jego oczach jakiś dziwny błysk. Chciałabym go o to zapytać. Jednak nie chcę robić tego teraz, przy chłopakach. 
- Nie - odpowiadam cicho i czuję, jak moje powieki same się zamykają. 

Nie wiem, kiedy zasnęłam, ale budzę się nagle. Gwałtownie otwieram oczy i czuję dłonie, które mocno mnie obejmują. Delikatnie podnoszę głowę i uśmiecham się lekko, bo jestem wtulona w ramiona Justina. Na zewnątrz jest już ciemno, okrył mnie puchatym kocem i jest tak dobrze!
- Hej - słyszę jego cichutki głos i czuję, jak odgarnia włosy z mojej twarzy.
- Hej - posyłam mu lekki uśmiech - Która godzina? - ziewam przeciągle i czuję, jak rwą mnie plecy. 
- Dochodzi trzecia rano - o cholera! Już? - Musiałaś odpocząć, byłaś zmęczona.
- Kurcze, wszystko mnie boli - cichy jęk ucieka z moich ust, kiedy poruszam ramionami.
- Wiem, Skarbie. Przykro mi, naprawdę - całuje mnie w głowę i mocniej do siebie tuli, hmm.
- Posmarujesz mi plecy? Zaczynają mnie cholernie boleć - spoglądam na niego niepewnie.
- Jasne, maleńka - uśmiecha się i cmoka mnie w nos - Drew, zatrzymasz się na minutę?
- Pewnie, bracie! - Drew krzyczy wesoło i po chwili parkuje na poboczu.
- Dzięki - Justin wypuszcza mnie ze swoich objęć, wysiada i podchodzi do bagażnika. Mija kilkanaście sekund, wraca i siada obok mnie - Możemy jechać - kładzie obok mnie jedzenie i buteleczkę wody, och tak! Mój brzuch kurczy się z głodu i kanapka dobrze mi zrobi - Okej, może trochę zaboleć - słyszę szept przy uchu i przytakuję głową. Odkleja opatrunek z moich pleców i kiedy tylko opuszki palców dotykają mojej skóry, syczę. Cholera! Szczypie niemiłosiernie, ale mocno zaciskam usta.
- Chryste! - nagle ciszę w samochodzie przerywa przerażony głos Drew. Przekręcam głowę i posyłam mu zdezorientowane spojrzenie. Jednak on gapi się na mnie, jakby zobaczył ducha - Co się stało z Twoimi plecami do cholery?! - patrzy na nas zszokowany i kręci głową. 

Niech to szlag!




16 komentarzy:

  1. Jak zwykle powalasz mnie koncowka :) Jezu, juz myslalam, ze jej nie znajda, a tu taka niespodzianka xd I bardzo dobrze, ze Ethan nie zyje. Zasluzyl sobie na to. Czekam na nn xx
    ineedangelinmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny rozdział ! Czekam na next ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. To może tu też zrobisz tydzień rozdziałów? PROSZE

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham to opowiadanie. Jest świetne. <3
    Już nie mogę doczekać się rozdziału. ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo wiedziałam że ją uratują , a Justin jest dla niej miły <3 Piszesz to opowiadanie na bieżąco czy masz już skończone ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniały rozdział <3 Cudowne opowiadanie.Ile ma rozdziałów jeśli mogę wiedzieć?

    OdpowiedzUsuń
  8. Super !!! Tu taj też zrobisz tydzień ? :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Też jestem za tygodniem rozdziałów ale nic na siłę ;* cudo <3 czekam na next ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń