Szablon wykonany przez Yassmine.

środa, 1 października 2014

Rozdział 16.


Siedzę razem z chłopakami, bo nie mam za bardzo innego wyjścia. Drew z Thomasem prawie odpali i przysypiają na kanapie. Justin pali drugiego jointa i co chwilę wpuszcza dym w moje usta. Jednak trochę oszukuję. Przytrzymuję go w ustach i kiedy tylko nie patrzy, wypuszczam w drugą stronę. W innym wypadku wyglądałabym tak samo, jak dwaj chłopcy, którzy drzemią obok. 
- Idziemy na górę, Kochanie? - słyszę głos Justina i to jest moment, którego się właśnie obawiałam. 
- Ale pójdziemy spać, tak? - pytam go, chociaż prycham w myślach na swoją głupotę.
- Oczywiście! Co Ci chodzi po głowie? - uśmiecha się szeroko i mruga zadziornie. 
Wstaję z kanapy, wyłączam telewizor i gaszę światło w salonie. Wchodzimy po schodach i dopiero teraz czuję, jak bardzo jestem zmęczona. Kiedy tylko przekraczam próg pokoju, od razu kieruję się w stronę torby z ciuchami i wygrzebuję jednoczęściowy dres, jest chłodno i zmarzłam poprzedniej nocy. Kątem oka widzę, jak Justin zrzuca z siebie ciuchy, ale wygląda jakby był pijany i ledwo stoi na nogach. Ja szybko przebieram się w łazience, myję zęby i zmywam makijaż. Gaszę światło i wchodzę z powrotem do pokoju, Justin porywa mnie w swoje ramiona i wtula w swoje ciało. Chowa twarz w moich włosach, dmucha na moją szyję i po moim ciele przebiega dreszcz zimna. Naprawdę marzę o tym, aby położyć się do łóżka i zasnąć. Wiem, co chodzi Justinowi po głowie i boję się tego.
- Idziemy spać? - pytam cicho i staram się być spokojna. 
- Tak - szepcze do mojego ucha i kieruje się w stronę łóżka, cały czas trzymając mnie w swoich ramionach. Układa moje ciało na materacu i kładzie się na mnie. Wiedziałam, że tak będzie.
- Justin, proszę odpuść, dobrze? Naprawdę jestem zmęczona, pozwól mi spać.
- Spokojnie, Kotku - całuje moją szyję i odsuwa do połowy zamek od dresu - Nie bój się - składa pocałunek na moim obojczyku i mocniej napiera swoim ciałem na moje.
Łatwo mówić! Jak mam się nie bać, skoro znowu robi, czego nie chcę? Na dodatek jest zjarany i wiem, że nie będzie miło. Czuję, jak moje serce mocno bije i wiem, że to nie skończy się dobrze.
- Jesteś tak cholernie uparty, wiesz? - wzdycham ciężko i przeczesuję jego miękkie włosy.
- Wiem. Ale daj mi to, proszę - szepcze do mojego ucha i całuje płatek - Potrzebuję Cię.
- Nie potrzebujesz mnie, tylko mojego ciała - gwałtownie odchyla głowę i patrzy mi w oczy.
- Tak myślisz? - marszczy czoło i wygląda na zaskoczonego moimi słowami.
- Nie myślę, ja to wiem - posyłam mu smutny uśmiech, ale tak właśnie jest.
- To nie prawda, Ava. Chcę Ciebie - całuje mnie i wślizguje język w moje usta. Jest taki nachalny! Dlaczego dla chłopaków słowo "nie" oznacza "tak"?
- Skoro chcesz mnie, to odpuść dzisiaj. Nie mam ochoty, jestem zmęczona - odrywam się od niego.
- Nie każ mi się teraz zatrzymywać - słyszę w jego głosie, jak bardzo jest podniecony. 
- Każę - ryzykuję, chociaż wiem, że mnie nie posłucha. 
- Nie chcesz tego - szarpie za moją dolą wargę i zaczyna poruszać biodrami.
- Masz rację, nie chcę tego, więc proszę Cię - nie kończę, natychmiast mi przerywa.
- Nie o to mi chodziło - odchyla głowę i uśmiecha się - Nie chcesz tego, żebym się zdenerwował.
- Dlaczego zmuszasz mnie do czegoś, czego nie chcę?
- Och, ostatnio było nam bardzo przyjemnie. Chcę żeby było Ci dobrze, Kochanie. Chcę widzieć Twoją twarz podczas orgazmu, chcę żebyś zaciskała się na moim kutasie, bardzo tego chcę - jezu! Jest napalony jak diabli, na dodatek zjarany i co ja mam zrobić? Naprawdę jestem zmęczona i nie mam ochoty się z nim bawić. Szkoda, że nie daje mi wyboru - Rozluźnij się, nie myśl o niczym innym - obejmuje moją pierś i wbija zęby w wargę - Jesteś taka seksowna, Skarbie.
- Justin, proszę. Możemy to przełożyć? - zaczynam się niecierpliwić i wkurza mnie ta sytuacja.
- Nie, maleńka - pociera swoim nosem o mój, och - Nie możemy. Pragnę Cię!
Jednak we mnie uderzają wspomnienia z mojego pierwszego razu i boję się takiego Justina. Sam mówił, że gdy jest zjarany to mu odbija. Doskonale zdaję sobie sprawę, że jest silniejszy i nie mam szans z nim walczyć. Jak niby miałabym się obronić? Przecież jestem tylko słabą dziewczyną!
- Muszę skorzystać z toalety - ten pomysł wpada mi do głowy tak nagle.
- Serio, Ava? - prycha rozbawiony i kręci głową - Właśnie w tej chwili?
- Tak, Justin. Właśnie w tej chwili - wystawiam język i spycham go z mojego ciała.
Wchodzę do łazienki i zamykam drzwi na zamek. Oczywiście, że nie muszę z niej skorzystać, ale chcę tu siedzieć jak najdłużej się da. Może zaśnie? Och, byłoby idealnie! Obmyślam szybko jakiś plan, ale jak na złość nic nie przychodzi mi do głowy. Nie ma tutaj okna, a drzwi prowadzą wprost do pokoju gdzie jest Justin, więc wychodzi na to, że jestem w czarnej dupie! Świetnie!
- Ava! - słyszę jego głos po dobrych kilku minutach - Długo jeszcze? - cholera! Myślałam, że zaśnie!
- Chwila! - krzyczę, żeby mnie słyszał ale wiem, że kończy mi się czas. 
- Zaczynam się niecierpliwić, Kochanie! - podnosi głos i wiem, że nie jest dobrze. Wychodzę powoli z łazienki i przystaję na środku pokoju, Justin patrzy wprost na mnie i ma założone ręce pod głową. Wygląda tak uroczo i chłopięco. Szkoda, że chodzą mu głowie brudne myśli - No nareszcie! Dlaczego mam dziwne wrażenie, że uciekłaś tam specjalnie? - mruży oczy i poważnieje.
- No coś Ty. Musiałam zrobić siku - odpowiadam niepewnie i schylam głowę. 
- Wrócisz do mnie? Naprawdę chciałbym skończyć to, co zaczęliśmy - nie zmienił zdania.
- Nie mam ochoty, Justin. Boli mnie brzuch, możemy po prostu pójść spać?
- Wiem, że kłamiesz Kochanie, a ja bardzo tego nie lubię - podnosi się z łóżka i podchodzi do mnie. Jednak ja się cofam, ale wystarczą cztery kroki i uderzam plecami o ścianę - Złapana - chichocze rozbawiony i podpiera łokcie o ścianę po bokach mojej głowy - Kazałaś mi czekać, a tego też bardzo nie lubię, Skarbie - mocno szarpie mnie za ramię i wlecze w stronę łóżka.
- Justin proszę! Zostaw mnie - błagam go, ale on ma to w nosie!
- Daj spokój, dobrze? Doskonale wiesz, na czym stoimy, Ava! Dalej robisz to samo! - co?
- Zmuszasz mnie, tak? Nie chcę tego robić! Dlaczego nie możesz tego uszanować?!
- Nie drażnij mnie mała suko, jasne?! - podnosi głos, a w jego oczach płonie gniew - Masz być posłuszna, rozumiemy się? - nie jest delikatny, mocno ściska moje ramię i krzywię się, bo cholernie boli. Dodatkowo nazwał mnie suką po raz pierwszy, co również nie jest zbyt przyjemne. Ale czego mogę się po nim spodziewać? Przysuwa mnie do siebie, całuje nachalnie i mocno. Nie odwzajemniam pocałunku, odpycham go od siebie i kiedy odchyla głowę widzę, jak jego oczy pociemniały. Podnosi dłoń i wymierza mi policzek. Kurwa! Piszczę, odrzuca moją głowę w lewo i wybucham płaczem. Cholernie boli, ale jego to w nie wzrusza. Popycha mnie na łóżko i przygniata swoim ciałem. Jestem w sytuacji bez wyjścia i zaraz zrobi swoje. Szlocham głośno i bardzo boję się takiego Justina. W jego ruchach nie ma już delikatności. Wiem, że zrobi to tak, żeby mnie bolało. Za karę. Czuję jak jego penis wbija mi się w nogę i mocno zaciskam usta. Nie chcę tego a wiem, że będę musiała znosić to jeszcze wiele razy. Nie wiem, jakim cudem, ale wpada mi do głowy pewien pomysł. Boję się, co z tego wyjdzie, ale odruchowo zginam nogę i wbijam kolano wprost w jego krocze. Słyszę jak syczy, przewraca się na bok i uwalnia moje ciało od swojego, ale ulga! - Kurwa!! - krzyczy, ale ja nie czekam na nic. Wstaję szybko i zerkam na niego. Trzyma się za krocze i oddycha ciężko, boże! Nie chciałam zrobić mu krzywdy! Powoli podchodzę do niego, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku, chociaż chciałam przecież uciekać! Jednak odwraca głowę i kiedy nasze oczy się spotykają, praktycznie zamieram! Dostrzegam jak bardzo jest wściekły, jego oczy są ciemne i widzę w nich ostrzeżenie. Odwracam się na pięcie i zbiegam ze schodów. Dopadam do drzwi, ale są zamknięte. Otwieram zamek za zamkiem, ale dalej nie chcą się otworzyć. Moje ręce bardzo się trzęsą, a w moim ciele szaleje strach. Dopiero teraz dostrzegam, że jest jeszcze zamek od klucza i widocznie ktoś je zamknął, cholera! Rozglądam się i wiem, że mam mało czasu. Zaraz Justin zejdzie na dół i rozniesie mnie w drobny pył! Albo, co gorsze, zabije! Dostrzegam korytarz za schodami i puszczam się w jego stronę, są schody, które prowadzą w dół i nie zastanawiam się tylko szybko po nich schodzę i docieram do piwnicy. Ma ciężkie, solidne drzwi, ale popycham je i otwieram. Wpadam do środka i szukam miejsca żeby się ukryć. Widzę jeszcze trzy pary drzwi i wybieram środkowe, białe. Kiedy je delikatnie otwieram widzę, że to pralnia. Zamykam się w niej i jest mała zasuwka. Doskonale wiem, że nie powstrzyma to Justina, ale może mnie nie zobaczy? Zapalam małą lampkę i rozglądam się po pomieszczeniu. Słyszę zbliżające się kroki, szybko gaszę lampkę i chowam się za pralkę. Jest mało miejsce, ale moje ciało mieści się idealnie - Ava, Kochanie! Bardzo mnie wkurwiłaś i dobrze wiesz, jak bardzo tego nie lubię! Gdzie jesteś, Kwiatuszku? Chodź do mnie, a nic Ci się nie stanie. Obiecuję - mówi groźnie i doskonale wiem, że kłamie. Gdy tylko mnie dorwie, poniosę konsekwencje - No dalej! Ktoś mi powiedział, że jesteś w piwnicy. Sprawdźmy czy ma rację - jezu! Tylko nie to! Widzę przez szparę w drzwiach, że zapala się światło i nie mija minuta, a Justin już szarpie za klamkę od drzwi, szybko mnie znalazł - Och, czyżbyś się tutaj ukryła, maleńka? - jednym sprawnym ruchem pociąga za klamkę, wyrywa zasuwkę i drzwi się otwierają. Wchodzi do środka i następuje chwila ciszy. Przykładam pięść do ust i wbijam w nią zęby. Mam kłopoty i to poważne! - Och jesteś, Skarbie - uśmiecha się dziwnie i wystawia dłoń. Chwytam ją, bo nie mam już żadnej nadziei na ratunek - Tęskniłem - wtula się w moje ciało i zaciąga zapachem moich włosów. Jednak po chwili odchyla głowę i jego spojrzenie diametralnie się zmienia - To, co zrobiłaś nie było mądre, wiesz? - jasne, że wiem! Ale co innego mogłam zrobić do cholery?
- Justin - zaczynam cicho, ale on mocno szarpie mnie za ramię i wychodzimy z piwnicy. Kieruje się w stronę schodów, a ja z nim walczę i szarpię się na tyle, ile mam jeszcze sił - Proszę Cię! Zostaw mnie! - krzyczę niemiłosiernie, aż chce wywalić bębenki. Jednak na nim nie robi to żadnego wrażenia. Trzęsę się i jestem przerażona sytuacją. Dlaczego po prostu nie odpuści? Dlaczego zachowuje się jak pieprzony dupek?! Mój oddech szaleje, próbuję odsunąć jego palce od mojego obolałego ramienia, ale to na nic, bo od razu wzmacnia uścisk - To boli - szepczę cichutko i czuję ciepłe łzy na policzkach.
Kiedy wchodzimy do salonu widzę, że chłopcy się przebudzili i patrzą na nas zdezorientowani.
- Co się kurwa dzieje? - pyta Drew i marszczy czoło - Kto tak wrzeszczy?
- Nic wielkiego, mała musi dostać tylko nauczkę. To wszystko - Justin odpowiada ze złością.
- Nauczkę? O czym Ty gadasz? Co chcesz zrobić, bracie? - wpatruje się raz we mnie, raz w Justina.
- Nie martw się o to. Wiem, co robię - mruga do niego i idziemy w stronę schodów. Dalej walczę i zapieram się nogami, skóra na ramieniu szczypie, ale on nie puszcza ani na chwilę - Przestań! - wrzeszczy praktycznie w moją twarz. Boże! Niech to się już skończy!
- Proszę! - widzę spojrzenie Drew i to chyba moja ostatnia nadzieja - Drew! Błagam Cię, pomóż mi!
Nawet nie wiem, co się dzieje, ale chłopak podbiega do nas i odciąga Justina ode mnie. Ten drugi jest szczerze zaskoczony i wpatruje się w swojego brata, jednak nie wykonuje żadnego ruchu. 
- A Ty, co do cholery? - wpatruje się w brata i mocno zaciska dłonie w pięści.
- To Twoja dziewczyna, stary. Ogarnij się, zrobisz jej krzywdę! Co się z Tobą dzieje?!
- Zasłużyła na to! Kopnęła mnie w jaja! - Drew podnosi brwi zaskoczony, a ja schylam głowę. 
- Kumam, ale to nie powód żeby ją tak poniewierać. Przecież to słaba dziewczyna! Spokojnie, tak? Może śpijcie dzisiaj osobno, na pewno dobrze wam to zrobi. Musisz się opanować, Justin!
- Wykluczone! Będzie spała ze mną i to nie podlega żadnej dyskusji, na górę Ava! - kieruję się w stronę schodów i szybko wbiegam do naszego pokoju. Układam się na łóżku i naciągam kołdrę pod samą szyję, Justin zaraz wróci i pewnie od nowa się zacznie. Napalony dupek! Bardzo się boję, moje ciało drży i jestem tym wszystkim zmęczona. Czekam na niego i wiem, że za cholerę mi nie odpuści, on nigdy tego nie robi. Dostaje to, co chce i nie pyta nikogo o zgodę. Po chwili czuję, jak ugina się materac i moje ciało natychmiast się spina. Obejmuje mnie mocno w talii i przyciąga do swojego ciała. Tuli moje plecy do swojego torsu i głaszcze po brzuchu - Nie bój się - szepcze cichutko do mojego ucha i całuje w głowę. Jestem zaskoczona jego zachowaniem i tym, że wyluzował. Ot tak, po prostu? Jednak uspokajam trochę swój oddech, rozluźniam mięśnie i nic nie mówię - Już dobrze - leżymy wtuleni w siebie i po prostu zasypiam.




7 komentarzy:

  1. jestem pierwsza, jej, w koncu, kocham te opwiadanie i dziekuje ci bardzo za dodanie tego rozdzialu ;***

    OdpowiedzUsuń
  2. Za każdym razem mię zaskakujesz cudowny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  3. SUPER ! ! ! CZEKAM NA NEXT ! ! ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. jaka zmiana :O hah :) super <3

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny
    Uśmiechnęłam się kiedy Justin pod koniec nie zmusił jej do seksu znowu tylko przytulił. Jestem ciekawa jak rozwinie się dalej fabuła. Czekam na następny. kocham cię xx

    OdpowiedzUsuń
  6. ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń