Szablon wykonany przez Yassmine.

sobota, 27 września 2014

Rozdział 14.


Budzę się rano i czuję jak pęka mi głowa, cholera! Przykładam dłoń do czoła i zaciskam mocniej oczy, ale boli auć! Powoli uchylam powieki i od razu tego żałuję, światło wpadające do pokoju jeszcze bardziej potęguje ból. Przekręcam się w prawą stronę, wpadam na czyjeś ciało i widzę Justina, który właśnie się budzi, przeciąga leniwie i ziewa głośno. Ma potargane na wszystkie strony włosy i przeciera twarz rękami, po chwili widzę jak odwraca się w moją stronę i nasze spojrzenia się spotykają. Nie wiem jak mam się zachować, ale dziwnie krępuje mnie ta sytuacja. Leżymy obok siebie, nie znamy się, uprawialiśmy wczoraj w nocy seks i co gorsza nie stawiałam oporu i mam ochotę sama sobie strzelić za to w twarz! Dopuściłam go do siebie! Jestem taka głupia!
Jak się spało, Kochanie? - mówi cichutko, uśmiecha się i patrzy na mnie.
- Dobrze - zasłaniam usta dłonią i ziewam. Leniwie podnoszę się z łóżka, ale cichy jęk opuszcza moje usta - Kurcze - plecy rwą niemiłosiernie i jest to bardzo nieprzyjemne uczucie.
- Bolą Cię plecy? - przytakuję głową, a Justin siada - Weźmiemy prysznic i posmaruję Cię maścią.
- Prysznic? Razem? - pytam niepewnie, ale chyba nie powinno mnie to dziwić.
- Tak, razem. Dlaczego nie? - przysuwa się, obejmuje mnie w talii od tyłu i cmoka w ramię - Przecież to nic nowego, Ava - przewraca oczami, wstaje i chwyta mnie za rękę. Oboje jesteśmy nadzy i zawstydzam się trochę. Justin zdaje się tym kompletnie nie przejmować, wchodzimy do łazienki i wskakujemy do kabiny. Myjemy się raz, dwa i wychodzimy. Wycieram się, a Justin sięga po maść, która leży na blacie. Ostrożnie smaruje moje plecy i ponownie zabezpiecza je opatrunkiem. Ulga jest natychmiastowa i oddycham głęboko - Gotowe, lepiej?
- Tak, dziękuję - zakładam na siebie stanik, białą bluzeczkę i szare jeansy. Justin opuszcza łazienkę, a ja robię delikatny makijaż - Auć! - syczę, kiedy przytrzaskuję sobie palec drzwiczkami szafki.
- Co się stało? - słyszę z pokoju głos Justina i po chwili wchodzi do łazienki.
- Nic takiego, przytrzasnęłam sobie palec - chwyta go i wkłada do ust, och. Gapię się na niego, a szczęka opada mi na podłogę. Co z nim? Ssie go delikatnie, masuje językiem i czuję, jak w moje ciało bucha gorąco! Dosłownie płonę! - Nie boli? - kręcę głową, ale nadal jestem w szoku. Mruga do mnie zadziornie i odsuwa kosmyk moich włosów - Nie patrz tak na mnie, Ava. Jesteś moją dziewczyną. 
- To wersja dla chłopców, nie zapominaj o tym - odrywam się od niego i wyrzucam waciki do kosza.
- Och, czyżby? - przyciąga mnie do siebie i uważnie wpatruje się w moje oczy - Chyba jednak nie tylko dla chłopców, zgodziłaś się wczoraj w klubie - szepcze cichutko i uśmiecha się chytrze.
- Pamiętasz to?! - podnoszę głos, ale jestem w szoku! Nie tak miało to wyglądać!
- Oczywiście, że pamiętam! Tak samo jak to, co zrobiliśmy po powrocie do domu - tuli mnie do siebie i mówi wprost do mojego ucha. Jego oddech odbija się od mojej skóry i skutecznie mnie rozprasza - Bardzo mi się to podobało i wiem, że Tobie również - odchyla głowę i skanuje moją twarz - Widzisz, kiedy nie stawiasz oporu, jest to bardo przyjemna sprawa. Prawda? - przekrzywia głowę i czeka na moją odpowiedź. Mój oddech przyśpiesza i nie wypowiadam nawet słowa. Nie chcę przyznać mu racji, mimo, iż faktycznie ją ma. Jednak, jeśli mu to powiem, będzie chciał ode mnie seksu cały czas. Ba! On i tak będzie go chciał, więc tak czy siak, nie mam wyjścia. Zaciskam usta i schylam głowę - Nie wstydź się, Kotku. Nie masz powodu - och, dlaczego to takie krępujące?! - Widziałem reakcję Twojego ciała, to mi wystarczy. Wiłaś się pod wpływem mojego dotyku, Twoje cudowne jęki, podniecenie - boże! Zaraz spłonę! - Na dodatek, kiedy doszłaś - całuje płatek mojego ucha i wzdycha - To był tak kurewsko podniecający widok, Skarbie. Chcę widzieć Cię taką zdecydowanie częściej - jezu! Nie wiem czy chcę słyszeć to wszystko. Zawstydzają mnie tego słowa. 
- Proszę, nie mów nic więcej, dobrze? - chowam głowę w jego szyję, ale nie mam odwagi nawet na niego spojrzeć. Płonę w środku! Nikt nigdy tak do mnie nie mówił i to dla mnie krępujące. Nie jesteśmy dwójką zakochanych w sobie ludzi, czy nie dziwnie, że mówi mi takie rzeczy? Jednak to Justin! Nie znam go zbyt dobrze, ale pewnie dla niego takie słowa to pestka! 
- Awww, jesteś taka słodka - chichocze rozbawiony i głaszcze mnie po plecach.
- Justin!! - nagle słyszymy wrzask i podskakuję przestraszona w ramionach chłopaka. Do łazienki wpada Drew i dyszy ciężko - Coś się kurwa dzieje, bracie! - o boże! Znowu kłopoty?
- Co masz przez to na myśli? - Justin jest zaskoczony i wpatruje się w brata.
- Przed domem stoi czarny, duży van. Mówi Ci to coś? - o cholera, brzmi poważnie.
- Chyba kurwa żartujesz?! - Justin stawia mnie na podłodze, wychodzi z łazienki i podchodzi do okna. Lekko uchyla zasłonę, aby nikt go nie zauważył - Ja pierdole! To ludzie Marlona. Zbieraj się, Ava.
Jest spanikowany i krzyczy dość głośno. Dopadam do torby i wrzucam do niej ciuchy. Nie zdążyliśmy się rozpakować, więc praktycznie jesteśmy gotowi. Idę jeszcze do łazienki po maść. Schodzimy na dół i dopada mnie myśl, co teraz? Jak wyjść z domu, skoro przed nim czekają na nas ludzie Marlona? Nie wiadomo ilu ich jest, ale w domu jest tylko Justin, Drew, Thomas i ja. Niech to szlag!
- Co robimy? - pyta Drew i opiera ręce na biodrach - Jak Cię tutaj kurwa znalazł?
- Sam chciałbym to wiedzieć! - Justin podchodzi do okna i dyskretnie zerka przed dom. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, nagle robi się cholernie głośno i dociera do mnie, że ktoś do nas strzela! Justin zrywa się, powala mnie na podłogę i kładzie się na mnie. Strzały nie milkną i mam wrażenie, że pakuję w dom, okna całe magazynki. Nie uciekniemy stąd, zabiją nas! Panika strzela w moje cało i zaczynam ciężej oddychać. Przecież to nie dzieje się naprawdę, nigdy nie widziałam nawet broni na oczy, a teraz ktoś do nas strzela?! - Nie ruszaj się stąd - Justin mówi surowo, podnosi się i szybko podchodzi do komody, razem z chłopakami. Opieram plecy o tył kanapy, obejmuję nogi ramionami i spoglądam na nich. Wyjmują broń i pakują do środka magazynki, boże! Skąd oni to mają?! Trzęsę się i jestem oszołomiona hałasem - Musimy im odpowiedzieć, bo nigdy kurwa nie skończą! - Justin burczy surowo, przeładowuje magazynek i podchodzi do mnie. Zaciskam usta i czuję łzy pod powiekami. Patrzę na niego przerażona, a moja dolna warga zaczyna drżeć - Spokojnie, Ava. Nic Ci nie grozi - och, serio? - Mamy sytuację pod kontrolą, zaraz będzie po wszystkim - głaszcze kciukiem mój policzek i próbuję z całych sił nie wybuchnąć płaczem - Nie ruszaj się stąd po żadnym pozorem, dobrze? - wpatruje się w moje oczy, ale ledwo go słyszę. Mam dość tego hałasu!
- Boję się - oddycham głęboko i mimo wszystko staram się uspokoić szalejący oddech. 
- Wiem, ale musisz być dzielna, tak? - pochyla się i całuje mnie w usta.
Nim zdąży to do mnie dotrzeć, jego już nie ma. Skradają się pod okno i zaczynają odpowiadać ogniem. Robi się jeszcze głośniej i muszę zasłonić uchy rękami. Chowam głowę w kolana i zamykam oczy. To jest jak sen i dociera do mnie, że to dzieje się naprawdę. Jakim cudem w tym uczestniczę?! 
Po chwili, która trwa dla mnie wieczność, nagle robi się przerażająco cicho. Pozabijali się nawzajem?
- Go, go, go! Ruchy, nie mamy czasu! - słyszę wrzask Thomasa, ale nie reaguję. Wciąż siedzę w tej samej pozycji, do momentu aż ktoś podrywa mnie za ramię. Oddycham głęboko i widzę przed sobą bruneta. Marszczy czoło i wpatruje się we mnie z troską. Podchodzimy pod drzwi, ale ledwo kontaktuję - Zamknij oczy - mówi cicho, ale jest już za późno. Przede mną ukazuję się obraz jak po bitwie. Ciała leżą na ziemi, z dziurami w głowie. Naokoło jest mnóstwo krwi i ten widok przeraża mnie do szpiku kości, boże! Przykładam dłoń do ust, moje nogi wrastają w ziemię i gapię się na widok przede mną. To wydarzyło się naprawdę?! - Spokojnie, Ava. Musimy iść, no dalej - Thomas pogania mnie, ale ja stoję jak sparaliżowana. Chcę się ruszyć, ale po prostu nie mogę! Szok przejął kontrolę nad moim ciałem i czuję, jak słabną mi nogi - Justin! Ona chyba zaraz zemdleje! - Thomas krzyczy, ale jego głos ledwo do mnie dochodzi. Jest mi słabo i mam mroczy przed oczami.
- Zabierz ją, Thomas! Natychmiast! - Justin wrzeszczy niemiłosiernie, aż chce wywalić bębenki.
- Wziąć Cię na ręce? - pyta, ale kręcę przecząco głową. Jednak nic się nie dzieje i wciąż nie mogę ruszyć się z miejsca. Thomas wzdycha ciężko i jednym ruchem bierze mnie w ramiona. Natychmiast chowam głowę w jego szyję i mocno ściskam dłonie na jego koszulce - W porządku? - pyta cicho, układa moje ciało na tylnym siedzeniu i zapina mi pas - Jesteś blada jak ściana.
Z domu wychodzi Justin i Drew. Pakują się do samochodu, a Justin siada za kierownicą. Szybko odpada, rusza z piskiem opon i oddalamy się od tego przeklętego domu. Zamykam oczy i czuję, jak mój żołądek boleśnie się zaciska. Takie rzeczy widziałam tylko w filmach, ale wtedy nie robiło to na mnie żadnego wrażenia. Doskonale wiedziałam, że nie jest to prawdziwe. Teraz doświadczyłam tego na własnej skórze i Ci ludzie naprawdę nie żyją. Jednak chcieli nas zabić, więc jakie było wyjście z tej popieprzonej sytuacji? Gdyby chłopcy nie zareagowali, to byłyby nasze ciała!
W samochodzie jest cicho, nikt nic nie mówi. Każdy z chłopców jest skupiony i zamyślony. Jakim cudem ten człowiek nas znalazł? Przecież jesteśmy tysiące kilometrów od Los Angeles! Dopiero teraz dochodzi do mnie, jaką ten mężczyzna ma władzę i możliwości. Skoro znalazł nas aż tutaj, znajdzie nas i na końcu świata, jeśli tylko będzie chciał. Dlaczego nie może dać nam spokoju?! 
Wzdrygam się, kiedy ciszę w samochodzie przerywa dzwonek telefonu. To mój telefon, który wciąż używa Justin. Wyjmuje go z kieszeni i przełącza na tryb głośnomówiący.
- Justin! - To Jacob! - Powiedz mi, że nie jesteście u Twojego brata?! Błagam!
- Jesteśmy! Właśnie kurwa wystrzelałem cztery magazynki na tych kutasów! Jak to możliwe, że trafili na nasz ślad, co? - Justin płonie ze złości i mocno ściska dłonie na kierownicy.
- Nie mogłem dać Ci wcześniej znać, bo dowiedziałem się tego dosłownie przed chwilą. To sprawka Ethana! To on wygadał się, że pojechałeś ukryć się do swojego brata. Skąd wie gdzie mieszka Drew?
- Kurwa! Wspominałem mu, że Drew mieszka w Miami Jestem taki głupi!
- Daj spokój, stary! Skąd mogłeś wiedzieć, że sprawy tak się potoczą? Jesteście cali? Ava?
- Tak, wszystko w porządku. Mała jest chyba w lekkim szoku, ale przejdzie jej. Co w domu?
To samo, czyli piekło! Ethan nie przestaje trajkotać, Malon chodzi wkurwiony i wciąż wysyła za wami nowych ludzi. Nie wiem, Justin. Może powinniście prysnąć do Europy?
- Co takiego? Jak mam to kurwa zrobić? Nie będę ryzykował, że złapią nas na lotnisku, jest na to zbyt wcześnie. Ava zniknęła ponad tydzień temu, trzeba odczekać Jacob. 
- Spoko! Znasz się na tym i wiesz, co robisz. Dokąd teraz jedziecie?
- Drew ma jedną miejscówkę, jednak nie zdradzę Ci nic więcej. Chyba rozumiesz? 
- Jasne, stary. Im mniej wiem, tym lepiej dla mnie. Wszystko kumam. 
- Ufam Ci jak bratu, ale w takiej sytuacji ryzyko jest zbyt duże. 
- Wszystko rozumiem. Daj znać jak dotrzesz, dobrze? Chcę wiedzieć, czy wszystko gra.
- Dam, dam. Trzymaj się Jacob i uważaj na siebie. Na razie.
Justin kończy rozmowę i w samochodzie znowu zapada cisza. Nikt nic nie mówi i spoglądam w okno. Powoli się uspokajam, mój oddech wraca do normy, chociaż dziwne uczucie w sercu nie chce puścić. 
- Och, kurwa! Ale akcja - Drew wzdycha ciężko i przeciera twarz rękami. 
- Niestety, trzeba mieć oczy dookoła głowy - spotykam spojrzenie Justina we wstecznym lusterku, obserwuje mnie i marszczy czoło - Ava - zaczyna cicho i wciąż nie spuszczamy z siebie wzroku. Justin przeskakuje z drogi na lusterko, z lusterko na drogę - Wszystko w porządku? - wyczuwam w jego głosie troskę i nie wiem, dlaczego, ale chciałabym żeby mnie przytulił. Przytakuję jedynie głową, bo żadne słowa nie chcę przejść mi przez gardło - Prześpij się, przed nami długa droga. 
- Gdzie jedziemy? - pytam tak cicho, że nie mam pewności czy w ogóle mnie usłyszał.
- Do Atlanty - o rany! Jeszcze dalej od domu.

Kiedy tylko zasypiam, przed oczami pojawiają mi się obrazy sprzed domu. Te wszystkie ciała, mnóstwo krwi, dziury w ciele i w głowie. Jezu! Nie sądziłam, że kiedykolwiek dożyję takiego momentu i na własne oczy zobaczę coś takiego! Budzę się nagle, ciężko oddycham i przykładam dłoń do czoła. Jestem spocona i  lekko zdezorientowana i zdążyło zrobić się ciemno. Rozglądam się po samochodzie, ale chłopców nie ma w środku. Marszczę czoło i dostrzegam ich przed samochodem. Stoją na żwirowym parkingu i rozmawiają. Odpinam pas, otwieram drzwi i natychmiast na mnie spoglądają. 
- Patrzcie, kto się obudził - Drew mruga rozbawiony i uśmiecha się promiennie.
- Chodź, Kochanie - Justin wystawia dłoń, podchodzę do niego i ziewam przeciągle.
- Gdzie jesteśmy? - marszczę czoło, ale oprócz lasu nie ma tutaj zupełnie nic.
- Już niedaleko, jeszcze czterdzieści minut i będziemy na miejscu - mówi Thomas.
Opieram głowę o ramię Justina. Nie wiem, dlaczego to robię, jednak nie chcę teraz o tym myśleć. Jestem zmęczona, zaspana i przytłoczona ostatnimi wydarzeniami. Marzę o ciepłym prysznicu i odrobinie snu. Oczy same mi się zamykają i mocniej ściskam dłoń Justina. 
- Dobra, zbierajmy się. Chcę być już w domu i porządnie się wyspać - Drew wzdycha ciężko.
Wracamy do samochodu, ale ku mojemu zaskoczeniu za kierownicą siada Thomas. Justin sadza mnie na swoich kolanach na tylnym siedzeniu i tuli do siebie. Głaszcze mnie po plecach i cmoka w głowę.







10 komentarzy:

  1. Jej rozdział ! Nie mogłam się go już doczekać ^.^ Rozdział jak zwykle wyszedł ci obłędnie. Podoba mi się, że idziesz z relacjami Justina i Avy powoli, a nie od razu, że się kochają, lubię twój styl pisania i ubóstwiam twoje dwa blogi ♥ życzę weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG ! Ale się podziało ! Rozdział super ! Czekam na next ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny. Twój styl jest wyjątkowy w pozytywnym sensie oczywiście. Idk czemu masz tak mało komentarzy, bo te ff jest świetne. Jednak Ava nie zemdlała jak zobaczyła ciała ja idk czy wytrzymałabym taki widok.
    Życzę weny i czekam na kolejny. kocham cię xx

    OdpowiedzUsuń
  4. OOO genialny <3 Justin jest taki kochany ...czekam na next !

    OdpowiedzUsuń
  5. Och kurwa, ale akcja! xD no dzieje się dzieje <3 weny <3 ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Super świetny rozdział ☺ lecę czytać kolejny ��
    A tak przy okazji :
    ucho ➡ uszy ☺

    OdpowiedzUsuń