Szablon wykonany przez Yassmine.

czwartek, 25 września 2014

Rozdział 13.

Leżę w łóżku, gapię się w sufit i wzdycham ciężko. Justina nie ma od ładnych kilku godzin, potwornie się nudzę, mimo to nie narzekam, bo mam upragniony święty spokój. Zdążyłam wziąć ciepły prysznic, wreszcie doprowadziłam swoje włosy do porządku i przejrzałam zawartość torby z ubraniami. Naprawdę są ładne, w moim guście i rozmiarze. Znalazłam nawet kilka sukienek, dwie pary szpilek i kosmetyki. Ucieszyłam się, bo dzięki temu będę wyglądać jak człowiek i zakryję zmęczenie.
- Ava! - wzdrygam się na głos Justina. Jasna cholera, dostanę przez niego zawału - Gdzie Ty jesteś? - burczy wkurzony i wchodzi do łazienki. Mruży oczy i rozgląda się dookoła, jakby szukał dowodów na to, że ponownie coś kombinuję. A ja stoję i czytam etykietkę na buteleczce płynu do demakijażu - Och, jesteś - udaje zaskoczonego, a ja przewracam oczami - Jak się czujesz? Jak Twoje plecy?
- D-dobrze - odpowiadam niepewnie, marszczę brwi i gapię się na niego zaskoczona. Co z nim?
- Świetnie! Chciałabyś wybrać się do klubu? - co?! Naprawdę pozwoli mi opuścić dom? - Wiesz, napić się, potańczyć, nieco rozluźnić. Obojgu przyda nam się taka chwila zapomnienia. Co Ty na to?
- Jasne - wzruszam ramionami, chociaż nie jestem przekonana, czy to dobry pomysł. Jeśli Justin się schleje może być nieciekawie, jednak nie chcę zostać tutaj z kimś obcym, a samej mnie nie zostawi.

- To super. Możesz się przygotować, ja muszę wziąć prysznic - mruga zadziornie, rozbiera się szybko, a ja odwracam głowę. Cholera jasna, zaskakuje mnie jego bezwstydność - Aww, jesteś taka urocza, kiedy się rumienisz - nabija się ze mnie, ale to nie moja, że nie przywykłam do widoku nagiego faceta! - Nie przejmuj się mną, rób swoje - przytakuję, gapię się w ścianę, a po chwili słyszę płynącą wodę. Oddycham z ulgą, wyjmuję kosmyki i robię makijaż. Justin głośno śpiewa pod prysznicem, przewracam oczami i wklepuję podkład. Na powieki nakładam granatowy cień, tuszuję rzęsy i jestem gotowa. To niesamowite, jak kilka kosmetyków może odmienić twarz. Wyglądam o wiele poważniej, nie widać zmęczenia na mojej twarzy i nie ukrywam, podobam się sobie. Uśmiecham się, rozczesuję włosy i zostawiam je rozpuszczone. Opuszczam łazienkę, otwieram torbę i wyjmuję dwie sukienki. Przyglądam się im, ale niestety obie są zbyt krótkie i zbyt obcisłe. Poważnie mam szansę się w nie wcisnąć?! Nie jestem pewna, którą powinnam założyć, bo obie są ładne. Jedna w czarnym kolorze z dziwnymi wycięciami po bokach, które łączą się ze sobą ładnymi, srebrnymi klamerkami. Jest na jedno ramię, z rękawkiem trzy czwarte i zapewne nie będzie sięgać dalej, niż za pośladki. Bosko! Druga sukienka również jest czarna, ale ma sporo prześwitującego materiału na wysokości piersi i pupy. Są jednak czerwone pasy, aby zasłonić to, co najważniejsze. Jest bez ramiączek, co sprawia, że jest bardziej wyzywająca niż ta pierwsza, cholera! Nie ma nic normalnego? Może lepiej założę jeansy? To jest myśl! Szukam spodni, które widziałam wcześniej i uśmiecham się, kiedy biorę je do ręki. Są czarne, dopasowane, z niskim stanem. Do tego wyszukuję ładną bluzeczkę o kroju gorsetu. Ma usztywniane miseczki stanika, w białym kolorze i będzie idealnie pasować do jeansów. Wygodny strój na imprezę! - Jak Ci idzie? - do pokoju wchodzi Justin i kiedy na niego spoglądam, muszę przełknąć ślinę. Ma na sobie jedynie obowiązany na biodrach ręcznik, a na jego ciele widnieją kropelki wody. Chcąc nie chcąc, wygląda cholernie dobrze! - Ava, żyjesz? Wychodzimy za piętnaście minut.
- Tak, jasne! Nie martw się, zdążę - chrząkam, biorę spodnie oraz bluzkę i zmierzam do łazienki.
- Hej, co to? - zatrzymuje mnie, odwracam się i unoszę brew - Pokaż mi ubrania, które wybrałaś - och, serio? Wystawiam przed siebie ciuchy, a Justin kręci głową - Chcesz iść w tym do klubu?
- Tak? - odpowiadam pytająco i zastanawiam się, o co mu chodzi? - A co jest z nimi nie tak?
- Wszystko. Załóż tę czarną sukienkę - wskazuje palcem na czarną z wycięciami. Wiedziałam!
- To naprawdę konieczne? Wolałabym pójść w spodniach, będzie mi o wiele wygodniej.

- Nie marudź, Ava. Chcę zobaczyć Cię sukience, więc proszę, załóż ją i nie dyskutuj ze mną.
- Dobrze - oddycham głębiej i kapituluję. Nie ma sensu się z nim spierać, bo znowu się zezłości i postanowi mnie ukarać. Spoglądam na niego, stoi odwrócony do mnie tyłem i szuka ubrań w szafie. Szybko wkładam sukienkę, ubieram buty i jęczę wkurzona, bo są koszmarnie wysokie! Nie mam problemu ze szpilkami, jednak te z pewnością odczuję jutro - Jestem gotowa - obciągam sukienkę w dół, Justin odwraca się i zamiera w połowie ruchu. Marszczy brwi, przygląda mi się uważnie i ja również robię to samo. Założył na tyłek niebieskie jeansy, białą bluzę z kapturem i granatową kurtkę z napisem "Brooklyn". Muszę przyznać, że wygląda obłędnie! - Dlaczego tak na mnie patrzysz?
- Patrzę, ponieważ Twój wygląd zapiera dech w piersi. Jesteś niesamowicie seksowną dziewczyną, Ava - och! Zawstydzam się, wlepiam wzrok w podłogę i czuję, jak ciepło rozchodzi się po moim ciele - Znowu się rumienisz - unosi moją głowę palcem i nasze oczy się spotykają. Oblizuje usta, dotyka kciukiem mojej dolnej wargi, a drugą dłonią przyciąga mnie do swojego ciała - Ta sukienka idealnie opina Twoje ciało, aniołku. Wiesz, co chodzi mi teraz po głowie? - jego głos brzmi nisko, seksownie i doskonale wiem, co ma na myśli. Przytakuję niepewnie i modlę w duchu, aby nie posunął się dalej - Jaka szkoda, że musimy wyjść. Chętnie bym się Tobą zajął - uśmiecha się, pochyla się i po prostu mnie całuje. Jestem zaskoczona, bo jest to czuły, słodki pocałunek i mimo, iż powinnam trzymać go jak najdalej od siebie, odwzajemniam go. Delektuję się tym, że jest delikatny, nie wkłada w to żadnej siły, wręcz przeciwnie, wślizguje język w moje usta i pieści go zmysłowo, z pożądaniem. Co dziwne i czego kompletnie nie rozumiem, w moje ciało strzela coś dziwnego, podnoszę dłonie i zaciskam na jego umięśnionych ramionach. Wow, co się ze mną dzieje, do jasnej cholery?! Przecież to tylko pocałunek, a ja mam dziwne wrażenie, jakbym całowała kogoś, kogo bardzo dobrze znam, komu ufam. To błąd - Mmm, Twoje usta są takie kuszące - odrywa się ode mnie, liże kącik i wreszcie mnie puszcza - Musimy wychodzić - chwyta mnie za rękę, opuszczamy pokój i schodzimy na dół. 

Kiedy tylko pojawiamy się w salonie jestem zdezorientowana. Dlaczego nie ma żadnej dziewczyny?! Przejeżdżam wzrokiem po towarzystwie i naliczam ośmiu chłopców, których widzę na oczy po raz pierwszy. Świetnie! Przewracam oczami, opuszczamy dom i wsiadamy do dwóch samochodów. Justin sadza mnie na miejscu pasażera, wsiada za kółko i uruchamia silnik. Czas się zabawić!

Droga do klubu trwa niecałe dwadzieścia pięć minut. Nie sądziłam, że jesteśmy aż taki kawałek od miasta, ale nie powinno mnie to dziwić. Przecież ten dom jest na kompletnym zadupiu!
Justin parkuje pod budynkiem, a w moje oczy natychmiast rzuca się różowy neon z napisem
"Fog". Oby to tylko nie był burdel, bo nie będzie ciekawie! To byłoby dla mnie zdecydowanie za dużo.
- Idziemy - Justin zarządza, otwiera drzwi i wchodzimy do środka. W moje uszy uderza głośna muzyka, ludzi jest mnóstwo i dostrzegam dziewczyny, które wiją się seksownie przy metalowych rurach. Bosko! Justin mocno trzyma moją dłoń i kierujemy się górne piętro. Siadamy na czerwonych kanapach, które są owinięte dookoła stolika. Trzymam się blisko chłopaka, nie ufam nikomu innemu i tylu chłopców obok trochę mnie przeraża - Nie bój się, Kochanie - Justin opiekuńczo obejmuje mnie ramieniem i przysuwa bliżej siebie. Wygląda na wyluzowanego, odprężonego i uśmiecha się do mnie wesoło. Nie rozumiem tej jego czułości, zaskakuje mnie tymi gestami, jednak nie komentuję tego. Zdecydowanie bardziej wolę taką jego wersję, niż tą złą i brutalną - Czas trochę wypić! - wystawia palec do góry, podchodzi do nas kelnerka, a Justin bierze z jej sporej tacy kieliszki z shotami. Liczę na to, że ktoś nie będzie pił, bo jakoś musimy wrócić do domu! - Proszę - podaje mi kieliszek, stuka w niego i każdy wypija do dna. Krzywię się, alkohol jest dość mocny i pali mnie w gardle. Niestety na tym się nie kończy i jedziemy z drugą kolejką. Rany! Jeśli narzuci takie tempo odlecę w przeciągu kilku minut! - Brawo, Kotku! Dobrze Ci idzie! - mruga okiem i wystawia kciuk ku górze.

Impreza rozkręca się w zawrotnym tempie. Alkohol leje się strumieniami, muzyka jest świetna i przybywa coraz więcej ludzi. Staram się być czujna i nie wlewać w siebie zbyt wiele. Kiedy Justin pije piątego drinka, ja jestem dopiero przy drugim. Wszyscy są już nieźle wstawieni, jednak na szczęście dwójka chłopców nie pije. Oddycham z ulgą, bo to oznacza, że trafimy dzisiaj do domu. Świetnie!
- Chodź, zatańczymy - Justin podaje mi dłoń, chwytam ją i schodzimy na dół. Na parkiecie porywa mnie w swoje ramiona, dociska do swojego ciała, a dzięki wysokim szpilkom nasze twarze są na tej samej wysokości. Widzę jego głupkowaty uśmieszek i doskonale wiem, że alkohol rozszalał się w jego żyłach - Obejmij mnie - nie słyszę go, wychwytuję to z ruchu jego warg. Przełykam ślinę, niepewnie układam dłonie na jego biodrach, jednak on przewraca oczami, bierze moje dłonie i zarzuca na swoją szyję. Dzięki temu jesteśmy tak blisko siebie, że nie można by wcisnąć między nas kartki papieru! - Jesteś taka śliczna, Ava! - krzyczy głośno, przenosi dłonie na moją pupę i ściska zachłannie. Staram się nie przejmować, bo jest pijany! - Podobasz mi się. Bardzo! - orzesz w mordę! Co on mówi?! - Jesteś słodka i masz dobre serce - co takiego? Tego jeszcze nie było - Chcę żebyś była moją dziewczyną, tak naprawdę - ja pierdole! To jakiś żart? Ukryta kamera? - Zgodzisz się? - marszczy brwi i patrzy mi w oczy. Co mam mu powiedzieć? Że to nie przejdzie? Przecież mnie kurwa porwał, jak on to sobie wyobraża? Że będziemy żyli długo i szczęśliwie? Jeśli odmówię, zapewne wkurzy się na mnie i sponiewiera. A może przez to, że jest pijany jutro nic nie będzie pamiętał? - Ava?
- D-dobrze - kiwam głową, a na jego twarzy pojawia się ogromny uśmiech. Oby tego nie pamiętał!

- Poważnie?! - krzyczy głośno, unosi mnie i okręca się dookoła. Może to głupie, ale sama się uśmiecham, bo ani trochę nie przypomina tego chłopaka, którym jest na co dzień. To miła odmiana - Nie masz pojęcia, jak bardzo się cieszę! - porusza brwiami, całuje mnie mocno, szybko i kiedy odrywa się ode mnie, opiera czoło o moje - Jesteś moja, zapamiętaj to sobie - przełykam ślinę, bo nie do końca wiem, co oznaczają te słowa. Mam nadzieję, że mówi to tylko dlatego, bo się nieźle nawalił - Muszę się napić - stawia mnie na podłodze, chwyta za rękę i wchodzimy z powrotem po schodkach. Kiedy podchodzimy do stolika chłopcy śmieją się, rozmawiają o czymś, przeklinają i dobrze się bawią. Justin siada i sadza mnie na swoich kolanach, czym nieco mnie zaskakuje. Poprawiam sukienkę, która jest zbyt krótka na takie wygibasy - Nie musisz tego robić - Justin kładzie dłoń na moim nagim udzie i opiera się o oparcie. Jest wyluzowany, zdejmuje bluzę i zostaje w samej, dopasowanej koszulce na ramiączkach. Nie wiem, jak mam się zachować, a czuję na sobie spojrzenia innych. To krępujące.
- Jak tam sytuacja z Marlonem, Justin? Uspokoił się? - pyta chłopak, który siedzi naprzeciwko nas.
- Skąd, jest wkurwiony jak diabli. Nie spodobało mu się to, że prysnąłem i nie złamałem tamtej dziewczyny - och, "tamtej"? Czyli kogo? - Cóż mogę powiedzieć? Tak mi przykro, że aż wcale. 

- Wiesz, że to mściwy człowiek, nie? To typ, który nigdy nie odpuszcza i zawsze dopina swego.
- Doskonale to wiem, stary. Dam sobie z nim radę, nie martw się. Marlon to zwykły pionek.

Czas mija szybko, dochodzi prawie trzecia rano, a Justin wlewa we mnie alkohol jak w studnię. Ma w nosie moje protesty, a ja już ledwo kontaktuję! Moje powieki same się zamykają, głowa opada na jego ramię i przysypiam na jego kolanach. Miałam zachować czujność, ale nic z tego nie wyszło.
- Zbieramy się? Jest już późno, a Ava praktycznie zasypia - uchylam powieki i zerkam na Drew.
- Jasne, spadamy - jak na zawołanie wszyscy się podnoszą, Justin stawia mnie na nogach i musi przytrzymać, bo prawie upadam - Wziąć Cię na ręce? - co?! Gapię się na niego zdezorientowana, jednak on nie czeka na moją odpowiedź, faktycznie bierze mnie na ręce i po chwili opuszczamy klub.

Budzę się, kiedy moje ciało się unosi i czuję lekki podmuch wiatru na skórze. Otwieram zaspane powieki i wpatruję się w twarz Justina. Zastanawiam się, jakim cudem mnie niesie skoro sam był nieźle wstawiony. Ziewam przeciągle, zwracam na siebie uwagę, Justin przekręca głowę i posyła mi uroczy uśmiech. Wchodzi do domu, idzie prosto do "naszego" pokoju i układa mnie na łóżku. Wzdycham, bo nareszcie pozbywa się moich wysokich szpilek i zdejmuje sukienkę. Spinam się, bo nie jestem pewna, co chodzi mu po głowie. Mam nadzieję, że nie zrobi nic, czego nie będę chciała.
- Spokojnie, przecież nie będziesz spać w sukience - mruga okiem, odrzuca ją na krzesło i zostawia mnie w samej bieliźnie. Kiedy okrywa mnie, odprężam się i wtulam w cieplutką kołdrę. Kątem oka obserwuję, jak sam szybko się rozbiera i po chwili układa obok mnie. Przekręca się, obejmuje mnie w talii i dociska do swojego ciała. Moje serce przyśpiesza, jest bardzo blisko mnie i kiedy podpiera się na łokciu i pochyla nade mną, wstrzymuję oddech - Nie bój się, nie skrzywdzę Cię, aniołku.
- P-proszę, pozwól mi spać - ziewam przeciągle, zamykam oczy i niestety czuję jego dłonie na ciele.
- Ciii - szepcze do mojego ucha, schodzi ustami na szyję i składa na niej delikatne pocałunki. Jednym ruchem układa się na moim ciele i kolanem rozchyla moje nogi. Och! Co on do cholery wyprawia?! - Spokojnie - wsuwa dłonie pod moje plecy, odpina stanik i odrzuca go na bok. Nim mam szansę ponownie zaprotestować, obejmuje sutek ustami i nagle robi mi się tak gorąco! - Mmmm.
- Justin - zaciskam palce na jego ramionach i próbuję odsunąć - Ja chcę tylko spać. J-jestem pijana.
- Wiem - chichocze, ale nie przerywa. Przesuwa się w dół, całuje mój brzuch, pępek i dociera do mojej kobiecości, którą pieści przez materiał bielizny. Wbijam zęby w wargę i mimo tego, iż jestem pijana, podniecenie szturmem rozlewa się po moim ciele. Dlaczego to musi być tak niesamowicie przyjemne? - Jesteś przepiękna i moja, tylko moja - nie mogę skupić się na tym, co mówi. Pochłania mnie przyjemność i cichy jęk ucieka z moich ust - Właśnie tak! Zwariuję przez Ciebie - zsuwa ze mnie majki i czuję na dole jego ciepły język. Niech to szlag! Wsuwam palce w jego włosy, zaciskam w pięści i wiję się pod wpływem jego dotyku. A on doskonale wie, co zrobić, aby doprowadzić mnie do szaleństwa. Drażni językiem łechtaczkę, dmucha i na moim ciele pojawia się gęsia skórka. Czuję w dole brzucha ten znany mi już skurcz i czekam na wybuch, który całkowicie mną zawładnie. Jak na złość wszystko znika i uchylam powieki - 
Jesteś taka mokra dla mnie, to bardzo podniecające - wraca do mnie, całuje mnie w usta i chociaż nie powinnam, oddaję pocałunek. Wiem, że źle robię, ale teraz nie ma to żadnego znaczenia - Jesteś gotowa - marszczę brwi i po chwili czuję go w środku. Och!
- J-Justin - sapię ciężko, wbijam palce w jego ramionami i jestem w lekkim szoku. Znowu to zrobił.

- Cichutko, Kochanie. Nie dzieje się nic złego, po prostu kocham się ze swoją dziewczyną - składa na moich ustach pocałunek i wsuwa język do środka. Pociera nim zmysłowo o mój, opiera łokcie po bokach mojej głowy i zaczyna poruszać biodrami. Nie wiem, dlaczego, ale tym razem jest przyjemnie i nic nie boli. To zupełnie odwrotnie, niż kiedy brał moje ciało siłą. Nie sądziłam, że można czerpać z tego aż tyle przyjemności - Oddaj się temu, nie myśl - przyśpiesza delikatnie i cały czas patrzy mi w oczy. Widzę w nich ogromne podniecenie, pożądanie i nie ukrywam, wygląda obłędnie. Lekko rozchylone usta, urywany oddech i zmierzwione na wszystkie strony włosy - Uwielbiam Cię. Będzie nam ze sobą dobrze - dyszy w moje usta, jego ruchy są mocne, dość gwałtowne i wypełnia mnie całą. To złe, popieprzone, jednak w tym momencie jest mi tak dobrze!





7 komentarzy:

  1. WOW :O tego na końcu to się nie spodziewałam xD WOW ^^ kocham i czekam na next ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥ WOW xD weny i czasu ^^ ;* <3 ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Po prostu idealny ta scena na koniec jest świetna XD

    OdpowiedzUsuń
  3. SUPER ! ! ! CZEKAM NA NEXT ! ! ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. swietny <3 kiedy kolejny ?

    OdpowiedzUsuń