Szablon wykonany przez Yassmine.

wtorek, 23 września 2014

Rozdział 12.

Następnego dnia, kiedy właśnie wychodzę spod prysznica i owijam się czerwonym ręcznikiem, do środka wchodzi Justin. Skanuje moje ciało z góry do dołu, oblizuje usta, a ja stoję i czuję się cholernie skrępowana. On jednak jest wyluzowany i nic sobie z tego nie robi. Świetnie! Nauczyłby się pukać!
- Przyniosłem Ci nowe ubrania - przyglądam się, jak stawia dość sporą torbę na blacie obok zlewu i myślę, czy nie zwariował. Torba jest naprawdę duża, podchodzę do niej i zaglądam do środka. Wszystkie ubrania są nowe, widzę metki i wyjmuję kilka ciuchów, które są w moim rozmiarze.
- Właściwie skąd wiedziałeś, jaki noszę rozmiar? - spoglądam na niego i mrużę oczy.
- To nie jest zbyt skomplikowane. Jesteś szczupła, a Emily się na tym zna - och, Emily? Marszczę czoło, a Justin dodaje - Przyjaciółka Drew - och! I wszystko jasne - Ubierz się, proszę - biorę od niego szarą bokserkę i szukam czegoś na dół. Justin stoi opary o ścianę i bacznie mnie obserwuje. Kiedy wyciągam białe, krótkie spodenki od razu słyszę jego głos - Załóż je. Chcę Cię w nich zobaczyć.
- W porządku, ale musisz sobie iść - wyganiam go z łazienki i kiedy wychodzi, wskakuję w ładne, białe koronkowe stringi. Do kompletu zakładam stanik, który idealnie pasuje i krzywię się na ból pleców.
Oddycham kilka razy, po chwili przechodzi i wkładam na tyłek spodenki, bokserkę i przeczesuję wilgotne włosy palcami - Okej, może być - mrugam do siebie w lustrze, wychodzę z łazienki i dostrzegam Justina, który stoi przy oknie z założony na piersiach rękami - Jestem.
- Hmm - mruczy pod nosem, przechyla głowę i uważnie mi się przygląda. Krępuje mnie tym, zaciskam usta i z nerwów skubię skórki przy paznokciach - Ślicznie wyglądasz - uśmiecha się, podchodzi i staje dosłownie centymetr ode mnie. Bierze moją głowę w swoje dłonie i podnosi ją do góry - Podobają mi się te spodenki, są urocze - tak! I zdecydowanie za krótkie! - Pasują do Ciebie - przysuwa się do mnie jeszcze bliżej, pochyla i nasze usta się spotykają. Nie wiem, dlaczego znowu mnie całuje, ale staram się rozluźnić i nie zadręczać. Pocałunek jest delikatny, czuły i czuję jego język, który wsuwa do moich ust. Pieści go powoli, zmysłowo, a w moim ciele roznosi się nieznane mi ciepło. Z pewnością całował mnóstwo dziewczyn, ponieważ ma cholerną wprawę i doskonale wie, co zrobić, aby podziałało to na dziewczynę. Jego język oplata mój, przenosi dłonie na moją talię i unosi mnie do góry, abym nie musiała stać na palcach. Tak jest o wiele wygodniej i pod wpływem impulsu zarzucam dłonie na jego szyję. Nie poznaję samej siebie i zastanawiam się, dlaczego do cholery tego nie przerywam?! Przecież ten chłopak tak bardzo mnie zranił, nie mogę tak po prostu go całować i pokazywać, że ma nade mną władzę. Jedyne, co będzie dla mnie dobre, to trzymanie go na dystans. Tak, właśnie to powinnam zrobić. Zbieram w sobie wszystkie siły, rozłączam nasze usta i schylam głowę. Czuję na sobie jego spojrzenie, ale nie mam odwagi spojrzeć mu w oczy. Nie mogę dopuścić do tego, abyśmy byli ze sobą tak blisko, to przecież niemożliwe! - Co się stało, Ava? - podnosi moją głowę palcem i wlepia we mnie te czekoladowe, piękne oczy. Marszczy czoło, jakby nie rozumiał, dlaczego przerwałam nasz pocałunek. Wiem, że chce ode mnie tylko jednego, skoro już tutaj z nim jestem, czemu niby miałby z tego nie skorzystać? Czy to nie oczywiste? Będę musiała rozkładać nogi kiedy tylko sobie tego zażyczy, więc tak czy siak będę dziwką. Z tą różnicą, że jego osobistą. Niech to szlag! Cieszę się, że mnie stamtąd zabrał, jestem mu nawet za to wdzięczna, ale jak ma wyglądać teraz moje życie? Mogłabym stąd prysnąć, ale co dalej? Gdzie mam pójść? Nie mam pieniędzy, żadnych dokumentów i co miałabym ze sobą zrobić? Jeśli wrócę do domu i tamten człowiek się o tym dowie, zabije moją rodzinę! Jestem w beznadziejnej sytuacji i nie wiem, co dalej robić - Hej, co jest? - z rozmyśleń wyrywa mnie cichy głos Justina, który nadal się we mnie wpatruje - O czym myślisz? Zawiesiłaś się.
- O niczym istotnym, to nic takiego - chrząkam i biorę się w garść - Takie tam babskie bzdury.

- Nie sądzę, aby to były bzdury. Czuję, że myślałaś o czymś poważnym, bo totalne odleciałaś.
- Nie ma sensu o tym mówić, Justin. Jestem trochę skołowana i po prostu się zamyśliłam. Tyle.
- Ava, nie denerwuj mnie, dobrze? - mruży oczy i patrzy na mnie tym spojrzeniem, od którego po moim ciele przebiega nieprzyjemny dreszcz - Chcę wiedzieć, o czym myślałaś. Powiedz mi.
- Nie rozumiem, po co chcesz to wiedzieć? Przecież jestem nikim, od kiedy obchodzą Cie moje myśli?

- Po prostu chcę wiedzieć, zadowolona? - zaciska szczękę i ponownie się złości. Mocniej dociska mnie do swojego ciała, przechodzi na koniec pokoju i siada na fotelu, sadzając mnie sobie na kolanach. Świetnie! - Mów, czekam - zachęca mnie i głaszcze czule po udzie. Co tak właściwie mam powiedzieć?
- Jesteś taki uparty - burczę pod nosem i przewracam oczami - Ogólnie myślałam o sytuacji, w której się znalazłam. Jak teraz ma to wszystko wyglądać - bawię się palcami, niepewnie na niego spoglądam, ale on tylko kiwa głową, abym mówiła dalej - No wiesz, jestem tutaj, Ty tutaj jesteś i co dalej? Tak naprawdę jesteśmy obcymi dla siebie ludźmi, Justin, a mimo to nie mam wyjścia i muszę tutaj z Tobą być. A ja chcę wrócić do domu, do rodziców. Tak wiem, nie mogę tego zrobić - dodaję szybko, bo doskonale widzę jego karcący wzrok - Tak po prostu chcesz mnie trzymać przy sobie? To bez sensu, wiesz? Wiem, że pewnego dnia możesz mnie zabić, bo znudzi Ci się moja obecność. Zakopiesz mnie w t
ym strasznym lesie, który tak bardzo mnie przeraża, albo zrobisz mi krzywdę, czego również bardzo się obawiam. Przeraża mnie to wszystko, bo jestem w beznadziejnej sytuacji, z której nie ma tak naprawdę żadnego, dobrego wyjścia - kończę mówić, a Justin uważnie się we mnie wpatruje. Marszczy czoło i wygląda jakby intensywnie nad czymś rozmyślał. A może mnie wypuści?!
- Masz rację, Ava - och, mam?! - Z tej sytuacji faktycznie nie ma dobrego wyjścia, nie mam zamiaru Cię okłamywać. Zostaniesz ze mną, ponieważ nie mogę Cię wypuścić - nie! Mój brzuch zaciska niewidzialna pięść i iskierka nadziei na wolność właśnie ucieka w siną dal - Sprowadziłabyś na mnie policję, a nie mogę do tego dopuścić - już uchylam usta, aby zapewnić go, że nie pisnęłabym nawet słowa glinom, jednak przykłada do nich palec i kręci głową - Tylko nie mów, że tak by się to nie skończyło. Gdybyś tylko przekroczyłabyś próg swojego domu, gliny natychmiast wpadłyby na przesłuchanie skąd tak nagle znalazłaś się w domu. Cisnęliby na Ciebie tak długo, aż wyśpiewałabyś im wszystko. Znam takie przypadki - mruga zadziornie, ale jest bardzo poważny w tej chwili - Tak więc, nie wiem, co dalej. Na razie jest jak jest i to musi Ci wystarczyć - nie zapewnia mnie, że nie zrobi mi krzywdy i to mnie w tej chwili najbardziej martwi. Nie chcę, żeby to wszystko się powtórzyło.
- To jest solidnie popieprzone. Boję się, rozumiesz? Nie chcę, żebyś ponownie mnie skrzywdził, Justin.
- Och, Ava. Jesteś tutaj, ze mną. Jestem tylko facetem i potrzebuję seksu, wyżyć się, wyładować napięcie. To normalne - och, poważnie?! Więc idź na dziwki, do jasnej cholery! Oczywiście nie wypowiadam tego na głos - Wcale nie chcę Cię skrzywdzić, więc jeśli będę chciał seksu, po prostu mi go daj - niewinnie wzrusza ramionami, a w moje ciało strzela złość. Czy on sobie kurwa żartuje?!
- Poważnie? Ot tak, mam Ci oddawać swoje ciało, bo Ty chcesz się wyżyć?! Zdajesz sobie sprawę z tego, co mówisz? To chore! - prycham z kpiną, próbuję wstać z jego kolan, jednak nie pozwala mi na to i wzmacnia uścisk - Puść mnie, Justin - zaciskam szczękę i mam ogromną chęć mu przyłożyć.

- Tak, właśnie tego od Ciebie oczekuję. Przecież to nic złego, Ava. Już to robiliśmy, czyż nie?
- Daruj sobie! Ja tego z Tobą nie robiłam, to Ty robiłeś to ze mną! Wbrew mojej woli, dodam! Chyba nie dociera do Ciebie, że mnie zgwałciłeś! To było podłe! - walczę z nim, wyrywam się i czuję ciepłe łzy na policzkach, kiedy to bolesne wspomnienie przedostaje się do mojej głowy.

- Uspokój się, Ava! - jego ton tnie powietrze i przenosi dłonie na moje ramiona, w które wbija palce - Nic Ci nie zrobię, wyluzuj! Będziemy się świetnie bawić, potraktuj to jak wakacje, takie trochę dłuższe wakacje - przysuwa mnie do siebie, czuję na ustach jego ciepły oddech i teraz rozklejam się na dobre. Wszystko idzie nie tak! Miałam wrócić do domu, a teraz dowiaduję się, że mam być dziwką?! Nie! - Ciii, nie płacz - szepcze w moje usta, prześlizguje po nich językiem i całuje mnie czule.
- P-proszę, puść mnie. To zbyt wiele - płaczę żałośnie, przytula mnie do siebie i głaszcze po plecach. Opieram czoło o jego ramię i rozpadam się na drobne kawałeczki, to naprawdę mnie przerasta! 
- No już, spokojnie - kołysze mnie na boki i wsuwa palce w moje włosy - Wszystko będzie dobrze.
- Wcale nie będzie, Justin! Nie mów tak, bo nawet tak nie myślisz. Mówisz to, co chcę usłyszeć!
- Bądź dzielna, okej? Nie zachowuj się jak dziecko - złości się, a jego uścisk jest nieco mocniejszy.
- Jak dziecko? - odchylam głowę i gapię się na niego jak na wariata - Mam osiemnaście lat, do cholery! Porwałeś mnie, zgwałciłeś! Niby jak mam się zachowywać, kiedy w dodatku dowiaduję się, że mam Ci służyć za dziwkę, co?! - płonę ze złości, zrywam się z jego kolan i ku mojemu zaskoczeniu, udaje mi się to. Bez namysłu rzucam się do drzwi i wybiegam z pokoju. Muszę stąd uciec!
- Ava! - słyszę za sobą jego głos, ale nie zatrzymuję się. Zbiegam ze schodów, w salonie widzę  chłopców, ignoruję ich i wybiegam na zewnątrz. Przeraża mnie to miejsce, ponieważ oprócz lasów naokoło nie ma tutaj zupełnie nic! To mi jednak nie przeszkadza, biegnę przed siebie i czuję drobny żwirek, który wbija się w podeszwy moich trampek - Zatrzymaj się, w tej chwili! - dociera do mnie głos Justina i natychmiast przyśpieszam - Słyszysz, co do Ciebie mówię?! Błagam, nie wkurwiaj mnie jeszcze bardziej! - drze się niemiłosiernie, a jego głos jest ostry jak brzytwa. Podświadomie czuję, że moja ucieczka jest kompletnie bez sensu, ale próbuję, bo to jedyne, co mi pozostało. Muszę spróbować, inaczej będę zadręczać się, że nic z tym nie robię i pozwalam mu na wszystko - Ava, do kurwy nędzy! - jego głos jest bliżej niż ostatnio i wzdrygam się na jego dźwięk. Mary mój los, kiedy już dorwie mnie w swoje ręce. Na tę myśl czuję świeże łzy, krztuszę się nimi, a bezradność zalewa moje ciało. Jakby tego było mało, potykam się o własne nogi i padam jak długa. Krzyczę, bo żwirek wbija się w moje kolana i rozcina skórę. Niech to szlag! Mam już wystarczająco dużo obrażeń, a dochodzą nowe. Mimo wszystko mam to w dupie, płaczę przegrana i czuję dłonie Justina. Bierze mnie na ręce, chowam głowę w zagłębienie jego szyi i zamykam oczy. Nic nie mówi, kieruje się w stronę domu i czuję nową falę strachu. Co zrobi? Czy skrzywdzi mnie za ten wybryk? - Brak mi do Ciebie sił, dziewczyno - burczy pod nosem, wchodzi do domu i dostrzegam spojrzenia chłopców, którzy patrzą na nas zaciekawieni. Justin kieruje się na górę, wchodzi po schodach i stawia mnie dopiero w "naszym" pokoju i z całej siły zamyka drzwi butem. To oznacza, że nadal jest na mnie wściekły! - I co teraz, huh? - poprawiam koszulkę, ocieram policzki i niepewnie na niego spoglądam. Przechyla głowę i gapi się na mnie z mordem w oczach -
 Musimy ustalić kilka zasad, Ava. Nie będziesz się ze mną tak bawiła, na pewno nie! Rozumiemy się?! - podnosi głos, aż podskakuję. Nie odpowiadam, jedynie przytakuję głową na znak zrozumienia - Nie ma żadnego uciekania i jeśli zrobisz to jeszcze raz, mogę Ci obiecać, że spotka Cię za to kara. Jasne?! - o, boże! Tylko nie to! - Masz być po prostu grzeczna! To jest kurwa naprawdę takie trudne? Nie mam zamiaru się denerwować przez Ciebie i zacznij mnie w końcu słuchać, rozumiesz?! - płonie ze złości, chcę coś powiedzieć, ale moje gardło zaciska niewidzialna pięść. Boję się, że jakiekolwiek moje słowo sprawi, że wpadnie w szał i mnie sponiewiera. Marzę o tym, aby zniknąć. Aby nie było mnie tutaj w tej popieprzonej chwili. Za jakie grzechy aż tak mnie pokarało? Czym sobie zasłużyłam na takie gówno?! - Tylko mi tutaj nie becz! - nie mogę dłużej wytrzymać i faktycznie wybucham płaczem. Ten chłopak łamie mnie psychicznie i mam po prostu dość! - Zacznij zachowywać się jak dorosła kobieta. Co jest z Tobą do cholery nie tak?! - wyrzuca ręce w górę i kręci głową zdegustowany. Ależ mam ochotę mu przypierdolić! - Odpowiadaj, Ava!
- Czego Ty ode mnie chcesz?! Nienawidzę Cię, rozumiesz?! Zostaw mnie w spokoju, cholerny dupku!
- Co Ty właśnie powiedziałaś? - pyta cicho, podchodzi i chwyta moje ramiona. Jezu, prawie miażdży mi kości! - Naprawdę chcesz, żebym nauczył Cię jak się grzecznie zachowywać? Robiłem to tysiące razy, właśnie takim uroczym, słabym dziewczynkom jak Ty! Nie zniosły tego zbyt dobrze i myślę, że Ty również byś sobie z tym nie poradziła. Radzę Ci zacząć ze mną współpracować, słuchać tego, co do Ciebie mówię i przestać, kurwa, pyskować! Rozumiemy się? - mówi wprost w moje usta, aż wstrzymuję oddech. Naprawdę mnie teraz przeraża, bo jest cholernie wściekły - Odpowiedz mi.
- T-tak, rozumiem - szepczę i głośno przełykam ślinę. Poddaję się. Nie mam sił z nim dalej walczyć.
- No widzisz? To wcale nie jest takie trudne, jeśli się postarasz - mruga rozbawiony, ale widocznie bawi go ta sytuacja i mój strach - Teraz muszę zejść do chłopaków, zostań tutaj i żebym nie musiał znowu się za Tobą uganiać. Następny taki wyskok nie skończy się dla Ciebie dobrze - unosi dłoń, odgarnia kosmyk moich włosów i dotyka policzka. Spinam się, bo nie chcę jego dotyku - Bądź grzeczną dziewczynką, tylko tego od Ciebie oczekuję - pochyla się, wbija palce w moją brodę i po prostu mnie całuje. Rozchyla językiem moje usta i siłą wdziera swój do środka. Nawet się nie opieram, nie ma to żadnego sensu, bo on i tak zrobi to, co będzie chciał - Mam ochotę na więcej, ale muszę iść. Może wieczorem dokończymy, hmm?
- uśmiecha się i głaszcze mnie po policzku. Odwracam głowę w stronę okna i zaciskam usta - No dobrze, uciekam. Odpocznij - ostatni raz cmoka mnie w usta, wychodzi z pokoju, a ja zostaję sama. Od razu układam się na łóżku, ale moje plecy zaczynają boleć. Ten bieg to nie był jednak dobry pomysł, na dodatek nie wiem gdzie jest maść i muszę pocierpieć teraz trochę. Jednak moje plecy to nic, w porównaniu z tym, co czuję w środku.







6 komentarzy:

  1. super rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. SUPER ! ! ! CZEKAM NA NEXT ! ! ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham i czekam na next ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń