Szablon wykonany przez Yassmine.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Rozdział 1

Budzę się nagle, ale nadal nie otwieram oczu. Pierwsze, co do mnie dociera to okropny, pulsujący ból głowy. Krzywię się, jęk ucieka z moich ust i powoli uchylam powieki. Mrugam kilka razy, rozglądam się po pomieszczeniu, jednak wszędzie jest ciemno i czuję w powietrzu zapach surowego betonu. Gdzie ja właściwie jestem? Co to za miejsce? I najważniejsze, kto mnie zabrał?! Niestety moje pytania pozostają bez odpowiedzi, ból głowy nasila się i chcę przyłożyć do niej dłoń. Szarpię ramionami, jednak są związane. O nie! Dopiero teraz wraca mi myślenie i orientuję się, że siedzę na krześle, a moje dłonie związane są z tyłu. W moje żyły natychmiast strzela przerażenie, to jakieś żarty?! Ktoś chce mnie wkręcić? Ukryta kamera? Zaczynam szybciej oddychać i naprawdę się boję. Szarpię się, próbuję uwolnić, ale moje wysiłki idą na marne. Musiałam naprawdę długo siedzieć w tej pozycji, bo moje ramiona zdrętwiały. Na dodatek sznury wżynają się w moje nadgarstki i piszczę z bólu.
Niespodziewanie słyszę chrobot przekręcanego klucza i ktoś wchodzi do środka. Wstrzymuję oddech, wbijam zęby w wargę i próbuję zachować spokój, co jest niezmiernie ciężkie. Jestem przerażona!
- Obudziłaś się - szepcze cicho, a jego głos brzmi poważnie. Zapala lampkę i muszę zmrużyć oczy na ostre światło, które mnie razi. Słyszę, jak krząta się po pokoju, podchodzi i kuca. Teraz już czuję serce w gardle i mam ochotę zniknąć - Spójrz na mnie - dotyka palcami mojej brody, ściska ją nieco mocniej i mija chwila, zanim to robię. Marszczę brwi zaskoczona, bo właśnie wpatruję się w niesamowite, czekoladowe oczy, co mnie szokuje! Chłopak jest młody, ma brązowe włosy i wygląda jak anioł, nie porywacz! Naprawdę mógłby mnie zabrać? - Witaj, Kochanie. Nareszcie się spotykamy.
- C-co ja tutaj robię? - pytam szeptem i przełykam ślinę. Krzywię się, bo zaschło mi w gardle.

- Doskonale wiesz, z jakiego powodu jesteś w tym miejscu. Nie udawajmy, dobrze? To nie ma sensu.
- Mylisz się, nie mam bladego pojęcia, dlaczego mnie zabrałeś. Po co? Nawet się nie znamy! 
- Chce Ci się pić? - nagle zmienia temat czym zbija mnie z tropu. Przytakuję głową, bo naprawdę potrzebuję odrobiny wody - W porządku - podnosi się, podchodzi do szafki i bierze z niej butelkę. Wraca do mnie, odkręca i przykłada do moich ust. Kiedy tylko spływa do mojego gardła i nawilża je, oddycham z ulgą. Jak dobrze! - A teraz powiedz mi, co zrobiłaś z tym, co należy do nas?
- Z tym, co należy do was? - marszczę brwi i patrzę w jego oczy - Nie rozumiem, o czym mówisz.
- Gdzie są diamenty, które zabrałaś, Kochanie? - o.mój.boże! Czy on powiedział "diamenty"?!
- Co? Jakie diamenty? Naprawdę nie wiem, o czym do mnie mówisz! Jestem zdezorientowana!

- Nie utrudniaj mi tego, dobrze? Nie chcesz się ze mną bawić, uwierz mi - mruga zadziornie, chociaż dobrze wiem, jak bardzo jest spięty. Widać to w postawie jego ciała i zaciśniętych dłoniach - Powiesz mi grzecznie, gdzie je ukryłaś, a nie nie zrobię Ci krzywdy. To sprawiedliwy układ, czyż nie?
- Tak, ale nie wiem, gdzie są wasze diamenty! Ja ich nie zabrałam, nie mam z tym nic wspólnego.
- Nie ładnie. Nie takiej odpowiedzi oczekiwałem. Rozczarowałaś mnie - podnosi się i natychmiast czuję pieczenie na policzku. Piszczę, bo cios był mocny jak diabli! Odrzucam głowę w prawą stronę i wybucham płaczem. Boże! Właśnie ktoś po raz pierwszy w moim życiu uderzył mnie w twarz i nawet nie drgnęła mu powieka! Kim jest ten chłopak?! 
- Chcesz coś jeszcze dodać? - mówi groźnie, ale ja tylko kiwam przecząco głową i płaczę jeszcze głośniej. Zachłystuję się powietrzem, a strach obejmuje całe moje ciało. Boże, co się teraz ze mną stanie? - Niegrzeczna dziewczynka - czuję drugie uderzenie na tym samym policzku. Krzyczę głośno, bo kompletnie się tego nie spodziewałam - Więc?
- Przestań!! - wrzeszczę, aż zdzieram sobie gardło. Potwornie boli mnie twarz i nie zniosę więcej! 
Nie mogę się poruszyć, sznury wbijają się w moje nadgarstki, w kostki u stóp, a policzek dosłownie płonie! Jednak on stoi przede mną z założonymi na piersiach rękami, wyluzowany i totalnie nie robi to na nim wrażenia. Wiem, że będzie źle, czuję to - Zwariowałeś?! Nie możesz mnie bić, człowieku!
- Och, naprawdę? Tak się składa, że mogę zrobić z Tobą to, co zechcę - przełykam ślinę i dociera do mnie, jak źle brzmią te słowa - Rozumiesz? - szepcze, ponownie kuca i owija kosmyk moich włosów na palcu. Bawi się nimi i uważnie ogląda moją twarz. Przejeżdża palcami po moim policzku i zahacza o dolną wargę - Zapytam ponownie, gdzie ukryłaś nasze diamenty? Powiedz mi to, a ja dam Ci spokój. Jesteś taka słodka - głaszcze mnie po włosach, zaciskam usta i próbuję powstrzymać kolejną falę łez -
 Naprawdę nie chcę robić Ci krzywdy, jesteś na to zbyt śliczna. Wolałbym, abyśmy się dogadali.
- Przykro mi - schylam głowę i wpatruję się w swoje jeansy. Nie mam odwagi patrzeć w te jego przenikliwe oczy, które wiercą we mnie dziurę - Nie pomogę Ci, ponieważ nie jestem osobą, której szukasz. Jestem zwykłą nastolatką i nie mam zielonego pojęcia, o jakich diamentach mówisz. 
- Szkoda, że tak mówisz. Żałuję, że nasza rozmowa potoczyła się tak fatalnie, ale mam czas.
- Rozwiąż mnie - podnoszę głowę i widzę jego szeroki uśmiech - Bolą mnie nadgarstki. Proszę?
- Hmm, no nie wiem. Nie udzieliłaś mi satysfakcjonującej mnie odpowiedzi. Czemu miałbym to zrobić?
- Bo więcej nie zniosę, tak?! - podnoszę głos, ale mam go dość! - Nie widzisz, że jestem dziewczyną?! 
- Widzę - mruga okiem i ku mojemu zaskoczeniu, rozwiązuje mnie. Przecina sznur na nadgarstkach, kostkach i kiedy tylko moje ramiona przesuwają się do przodu, jęczę z bólu. Boże! Dopiero teraz czuję, jak bardzo jestem obolała. Co za dupek! - Nie ma za co - prycham ze złości, chłopak układa dłonie na moich ramionach i stawia na nogach. Patrzy na mnie, przechyla głowę i mruży oczy. Nie wiem, o co mu chodzi, ale również nie spuszczam z niego wzroku. Jest zdecydowanie za blisko mnie - Wyciągnę to z Ciebie, Kochanie. Możesz być tego pewna, złamię Cię - mówi cicho i groźnie wprost do mojego ucha - Powiesz mi gdzie ukryłaś to, co należy do mnie - całuje mnie w płatek ucha, schodzi niżej na szyję i liże ją językiem - Zrobię to - zasysa mocno skórę, a potem delikatnie całuje - Choćbym - mówi z przerwami i przesuwa się pocałunkami na moją twarz - Miał - całuje mnie w nos - Wyciągnąć - teraz brew - To - czoło - Z - całuje brodę - Ciebie - muska policzek - Siłą! - mocno wpija się w moje usta i gryzie w wargę, kurwa! Odsuwa się ode mnie i widzę, jak bardzo jest zły.
Jezu, co z nim?! Wlecze mnie za sobą, podchodzimy w kąt pokoju i dopiero teraz dostrzegam stary materac na podłodze. Chłopak obrzuca mnie obojętnym spojrzeniem, opuszcza pomieszczenie i zostaję sama. Gapię się w drzwi, mój oddech szaleje i próbuję ogarnąć, co się właśnie wydarzyło. Opadam na materac i wciąż jestem w szoku. W środku czuję, że wpakowałam się w kłopoty, jakieś paskudne bagno, z którego trudno będzie mi się wykaraskać. Chłopak wspominał o diamentach, a ja nigdy nie widziałam ich nawet na oczy! Co mam zrobić, żeby uwierzył w moje słowa? Boże, jeśli on się tego nie dowie czuję, że zginę tutaj. W tej obskurnej, zimnej piwnicy. Nawet nikt nie wie gdzie jestem, nie znajdą mnie. Zabije mnie, zakopie gdzieś moje ciało i już nigdy więcej nie zobaczę mojej rodziny, przyjaciół ani Liama. To przerażająca myśl i panika całkowicie obejmuje moje ciało. 

Budzi mnie hałas. Otwieram oczy i słyszę męskie, podniesione głosy. Nie rozumiem dokładnie słów, ponieważ nie są zbyt wyraźne, jednak rozpoznaję, że ktoś jest solidnie wkurzony i nieźle się wydziera. Żeby to nie był tylko ten dupek, bo jeśli się wkurzy znowu może mnie uderzyć, a ja więcej nie zniosę. Mam złe przeczucia i myślę, że zapanował dla mnie jeszcze sporo atrakcji. Zagroził, że złamie mnie i wyciągnie to ze mnie siłą. Nie chcę przekonać się na własnej skórze do czego jest jeszcze zdolny, ale skoro nie usłyszy ode mnie, gdzie są te przeklęte diamenty, może być naprawdę źle.
Słyszę chrobot w zamku i drzwi się uchylają. Zamieram bez ruchu i potwornie się boję. Nie wiem, co tym razem może strzelić mu do głowy. Ostatnio uderzył mnie dwa razy, więc nie zdziwiłabym się, gdyby teraz też zrobił mi coś złego. To dla niego pestka, chociaż jego twarz wygląda łagodnie.
- Obudź się, księżniczko - słyszę jego głos, kuca przede mną i odgarnia włosy z mojej twarzy. Uśmiecha się przyjaźnie, ale nie dam się już zwieść. Pokazał mi swoje prawdziwe oblicze - Mamy do pogadania - chwyta mnie za ramię i stawia na nogi. Patrzy na mnie, ale ja odwracam wzrok i wpatruję się w betonową ścianę. Nie ma tutaj żadnego okna, nie wiem nawet czy jest dzień, czy noc, co dodatkowo mnie dezorientuje. Podchodzimy do ściany obok i opiera mnie o nią, przybliża się i kładzie dłonie po bokach mojej głosy. Zaciskam pięści, boję się tego człowieka - Więc! Zaczynamy.
- P-proszę - jąkam się i słyszę, jak błagalnie brzmi mój własny głos - Nie bij mnie, nie zniosę tego.
- Jeśli nie powiesz mi tego, co chcę wiedzieć, cóż, będzie bolało jeszcze wiele razy, Kochanie.
- Nie rozumiesz, że ja nic nie wiem?! Czego ode mnie chcesz? Kim jesteś? Jak masz na imię?
- Och, nie wiesz? - przysuwa się do mojej twarzy i szepcze cicho - Mam na imię Justin, Ava.
- Skąd do cholery znasz moje imię? - marszczę brwi i gapię się na niego zaskoczona. To niemożliwe!

- Wiem wiele ciekawych rzeczy. Nie ukrywam, świetnie się maskowałaś. Wiesz, spacery z psem, szkoła, wypady ze znajomymi. Całkowicie normalne zachowanie, jestem pod wrażeniem, Ava.
- C-co? O czym Ty mówisz? Śledziłeś mnie?! - podnoszę głos i zaczynam panikować. Kim on jest?!
- Oczywiście! To chyba proste, skoro posiadasz coś, co należy do mnie. Ostatnio zaserwowałaś mi niesamowity pokaz - mruga okiem i oblizuje usta. Jest zbyt blisko mnie, co wcale mi się nie podoba. Boję się go - Kiedy przebierałaś się i zapomniałaś zasłonić rolety, a ja mogłem podziwiać Twoje boskie, seksowne ciało - nie nie nie! Nie chcę wiedzieć nic więcej, to chore! - Ach, masz świetne cycki!
- Przestań, proszę - przekręcam głowę, zmykam oczy i odganiam napływające do oczu łzy.
- Ja się dopiero rozkręcam, Kwiatuszku - grucha słodko, odgarnia kosmyk moich włosów i zmusza, abym na niego spojrzała - Jestem zaskoczony, że niczego nie zauważyłaś, a mówią, że jesteś taka dobra - dobra? W czym?! - Byłem obok Ciebie przez cały czas, dwadzieścia cztery godziny na dobę. Obserwowałem Twoje ciekawe życie, ale nie pokazałaś mi nic, co naprowadziłoby mnie na moją zgubę. W końcu po miesiącu się zniecierpliwiłem i postanowiłem Cię zabrać. I jesteś tutaj.

- C-co takiego? - nie wierzę w to, co mówi. Mam totalny mętlik w głowie i powoli składam fakty do kupy. Po pierwsze; śledził mnie, był tuż obok, a ja niczego nie zauważyłam! Po drugie; myśli, że to ja zabrałam jego diamenty i dlatego mnie porwał. To katastrofa! - Śledziłeś mnie przez miesiąc?
- Tak, cały miesiąc przy Tobie - przejeżdża kciukiem po moim policzku i wpatruje się we mnie z chytrym uśmieszkiem - Widziałem wiele ciekawych akcji. Na przykład jak opalałaś się w ogrodzie. Nawet nie wiesz, jak ogromną miałem ochotę podejść do Ciebie i po prostu wziąć Cię na trawie. To byłoby coś cholernie podniecającego - przygryza wargę, a serce podskakuje mi do gardła. Nie wierzę, że to wszystko widział! - Jednak wiem, że zepsułbym tym cały mój plan, więc niestety musiałem się wycofać, a teraz stoisz przede mną i mogę zrobić z Tobą wszystko, na co mam ochotę - przesuwa opuszką palca po moim ramieniu i prawie przestaję oddychać - Kusząca opcja, prawda?
- Nie - zamykam oczy, zwijam dłonie w pięści i tak bardzo chciałabym być teraz w domu. To nierealne, aby coś takiego przytrafiło się właśnie mnie! Takie rzeczy się nie dzieją! - Nie wierzę Ci.
- Naprawdę? Mogę opowiedzieć Ci cały ostatni miesiąc, Ava. Jak ćwiczyłaś na wf'ie w krótkich, czerwonych, seksownych spodenkach. Chodziłaś do kawiarni ze swoją przyjaciółką, tą blondyneczką. Jak biłaś się z bratem i przez Ciebie spadł ze schodów - o, boże! Jakim cudem to widział? Był w moim domu?! - Dobrze, że nic mu się nie stało, prawda? - dotyka nosem mojego policzka i czuję na skórze jego ciepły oddech - Albo jak cudownie uśmiechałaś się do tego chłopaka na boisku do koszykówki, a on puścił Ci oczko - boże, Liam! - Podoba Ci się prawda? - odchyla głowę i patrzy prosto w moje oczy. Co za popapraniec! - Widziałem to. Jaka szkoda, że już nigdy go nie zobaczysz. Pożegnałaś się?
- Nie, nie pożegnałam się. Dlaczego niby miałabym go nigdy więcej nie zobaczyć, huh? 

- Więc! Po tym, jak dowiem się prawdy nie mogę Cię wypuścić - głaszcze mnie po włosach i odgarnia grzywkę na bok - Mogłabyś sprowadzić na mnie i całą moją rodzinę spore kłopoty, a ja bardzo tego nie chcę. Jestem pewny, że poleciałabyś na policję w podskokach, nie mogę sobie na to pozwolić.
- C-chcesz mnie zabić? - te słowa ledwo przechodzą mi przez gardło. Boże, czuję, że umrę tutaj!
- Jeszcze nie wiem, pomyślę nad tym. Jesteś bardzo ładna, Ava. Taka słodka, urocza i mam kilka opcji, co mógłbym z Tobą zrobić. Owszem, mogę Cię zabić, jeśli będziesz mnie irytować, jednak na razie zachowujesz się poprawnie i tego nie zrobię. Mogę Cię sprzedać, wziąłbym za Ciebie kupę kasy - sprzedać?! W sensie handel ludźmi?! Czy on jest normalny?! - Jesteś dziewicą? - nie odpowiadam. Zaciskam usta, mój oddech przyśpiesza, a sytuacja przeraża mnie do szpiku kości. W mojej głowie wszystko się kotłuje, jestem potwornie zdezorientowana jak i przestraszona tym, co może ze mną zrobić. Tak swobodnie powiedział o zabiciu mnie lub sprzedaniu. Jakbym była towarem, a nie człowiekiem! - Pytałem, czy jesteś dziewicą? Odpowiesz? - mruży oczy i chyba zaczyna się złościć. Przybliża swoją twarz do mojej i praktycznie przestaję oddychać. Znowu czuję jego usta na mojej szyi i składa na niej lekkie jak piórko pocałunki. Próbuję odepchnąć go od siebie, jednak dociska mnie do swojego ciała i przytula - Obejmij mnie - mówi cicho i chociaż bardzo nie chcę tego robić, nie mam nawet wyjścia. Podnoszę ręce i obejmuję go w pasie. Od razu bierze moje dłonie i przenosi je na szyję. Teraz muszę stanąć na palcach, jest wyższy ode mnie - Taka maleńka - chichocze beztrosko, unosi mnie i dzięki temu nasze twarze są na tej samej wysokości. Nie! Jest zbyt blisko mnie i wręcz nie mogę oderwać od niego wzroku. Muszę przyznać, że jest naprawdę przystojny. Niestety poznaliśmy się w takich, a nie innych okolicznościach i nic tego nie zmieni - Więc? - szepcze cicho do mojego ucha, a ja zamykam oczy. Tak bardzo chciałabym być w zupełnie innym miejscu, dlaczego ja?! Dlaczego przyczepił się do mnie? Uroił sobie coś w tej swojej głowie i obarczył mnie czymś, o czym nie mam zielonego pojęcia! Chce mi się beczeć, bo jestem bezradna i jeśli czegoś nie wymyślę, zginę tutaj! Jakim cudem do tego doszło? Przecież takie rzeczy dzieją się w filmach, a nie naprawdę! - Zaczynam się lekko niecierpliwić, Ava. Wystarczy krótkie tak lub nie i będzie po wszystkim.
- Tak - odpowiadam cicho i zaciskam palce na jego ramionach. Nie chcę go bardziej zdenerwować.
- To bardzo dobrze, Kochanie. Jesteś warto dużo więcej. Takie słodkie dziewczynki, na dodatek dziewice chodzą za świetną cenę. Klienci byliby Tobą zachwyceni - to dla mnie zbyt wiele. Przykładam dłoń do ust i wybucham płaczem. Trzęsę się niemiłosiernie i nie mogę zapanować nad własnym ciałem. 
Łamie mnie tym, co mówi. Jestem przerażona, boję się o swoje życie i nie wiem, co mam zrobić, żeby przetrwać. Mam w ogóle jakiekolwiek szanse? - Spójrz na mnie - słyszę jego cichy, ostry głos. Otwieram oczy, ale ledwo go widzę, przez łzy, które zamazują mi obraz. Ocieram je wierzchem dłoni, a on wpatruje się we mnie. Nic nie mogę wyczytać z jego twarzy, ma dziwnie obojętny wzrok. Gapi się na mnie i lekko marszczy czoło, jakby się nad czymś zastanawiał - Twoje życie teraz zależy ode mnie, Skarbie. Musisz powiedzieć mi prawdę, inaczej źle się to dla Ciebie skończy. Zastanów się nad tym dobrze - umrę. Wiem, że tak się stanie.





12 komentarzy:

  1. super ;) I gdybyś umożliwiła komentarze jako anonimy to byś miała więcej komentarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny :) czekamy na dalsze losy

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny rozdział <3 Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie się zaczyna.
    Będe czytać :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Wkręciła mnie ta historia. Czytałam już kilka opowiadań z podobnym motywem, ale to jest naprawdę ciekawe. Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział, kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  7. Omg to tez bedzie co 2 dni ?

    OdpowiedzUsuń
  8. To też kocham ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥ chyba mam słabość do twoich opowiadań ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥ czekam na next ♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡ mam nadzieje że będzie niedługo ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Awww... dopiero zaczynam czytać ale jest genialny <3

    OdpowiedzUsuń