Szablon wykonany przez Yassmine.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Prolog.

Siedzę przy biurku, słucham muzyki i rozczesuję wilgotne włosy po kąpieli. Dochodzi dwudziesta pierwsza trzydzieści, jestem zmęczona i jedyne, czego pragnę to sen! Niestety, mogę pomarzyć!
- Ava, Kochanie! Trzeba wyjść z psem, dziecko! - mama wrzeszczy z dołu, a ja zwijam dłonie w pieści.
- Poważnie?! - prycham wkurzona i podnoszę tyłek z fotela - Dlaczego ja? Niech Joel pójdzie!

- Twój brat był popołudniu, więc teraz jest Twoja kolej! Pośpiesz się Ava! Jest już późno!

- Już idę, wyluzuj - przewracam oczami, związuję włosy i chowam pod czapką z daszkiem. Zrzucam z siebie szlafrok, zakładam spodnie, koszulkę i bluzę. Niech to szlag, na dodatek pada! Bosko! Jest czerwiec do cholery, dlaczego pada trzeci dzień z rzędu?! - Po prostu cudnie! Gorzej już być nie może.
- Ava!! - mama nie daje za wygraną, czym mnie złości - Ruszaj się! Nie powinnaś szlajać się po nocy.
- Za jakie grzechy - burczę pod nosem, schodzę na dół i posyłam jej mordercze spojrzenie. Kreci głową, wręcza mi smycz i w biegu zakładam buty - Zaraz wracam - opuszczam ciepły dom i natychmiast kurczę się z zimna. Idę w kierunku parku i pocieram ramiona - Pośpiesz się, Modźo.
Mówię do psa, który dumnie maszeruje obok mnie i wygląda tak, jakby wygrał los na loterii. Prycham pod nosem, jednak kocham mojego małego buldożka francuskiego. Jest przesłodki, chociaż czasami strasznie denerwujący. Jego chrapanie słychać dosłownie w całym domu! Można zwariować.
Rozglądam się, przechodzimy przez ulicę i spuszczam go ze smyczy. Biegnie na trawę, zwalniam i rozmyślam o zbliżających się wielkimi krokami wakacjach. Pozostało do nich zaledwie trzy tygodnie, a do moich osiemnastych 
urodzin miesiąc. Mam już wszystko zaplanowane, zapięte na ostatni guzik i nie mogę się tego cholernie doczekać. Zaprosiłam ponad czterdzieści osób, wszystkich moich przyjaciół, znajomych ze szkoły. A potem? Wakacje! Żyję tym! Jedziemy z Maggie, moją przyjaciółką, na obóz. Cieszymy się z tego, jak wariatki, ale ja mam nadzieję, że może uda mi się wreszcie zagadać do Liama, który również tam będzie. To chłopak, który podoba mi się od kilku miesięcy, jest starszy ode mnie o rok, ma cudownie brązowe oczy i rozczochrane na wszystkie strony włosy. Jest uroczy, jednak na chwilę obecną stoimy tylko na słodkich, nieśmiałych uśmiechach na przerwach. Nie mam odwagi, aby do niego zagadać, jest kapitanem szkolnej drużyny koszykówki. Zawsze jest obok niego mnóstwo dziewczyn. Jednak Maggie ciągle mi powtarza, żebym z nim pogadała przecież mnie nie zje! Jednak ja boję się tego, bo nie wiem, co sobie o mnie pomyśli. Nie chcę wyjść na głupią laskę, jak te wszystkie blondynki z mojej szkoły, które łaszą się do niego, podlizują i robią z siebie totalne pośmiewisko. Dlatego mam cichutką nadzieję, że na tym obozie sportowym może coś się wydarzy? Jakoś nabiorę więcej odwagi albo on zrobi pierwszy krok? Byłoby fajnie, bo mam dość tej beznadziejnej sytuacji.
- Modźo! - rozglądam się, ale straciłam go z oczu. Tylko nie to! - Piesku, no błagam! Nie rób mi tego! Nie zasłużyłam! - kręcę głową na wszystkie strony, ale nigdzie go nie widzę. Nie dość, że muszę się za nim uganiać, to marznę jak diabli - Modżo, no! - burczę wkurzona, bo chcę już wrócić do domu.
Niespodziewanie słyszę za sobą pisk hamulców. Gwałtownie odwracam się za siebie i dostrzegam czarnego vana, który właśnie zaparkował na poboczu. Olewam to, maszeruję dalej i szukam psa, który właśnie pojawia się w zasięgu mojego wzroku. Tak! Już mam rzucać się w jego stronę, kiedy coś mnie przytrzymuje. Oplata ramiona wokół mojej talii, przyciąga do siebie i przykłada szmatkę do ust. Zaczynam panikować, szarpać się, wić, ale to wszystko na nic. Jestem przerażona i ku mojemu zaskoczeniu, zaczynam słabnąć. Nie rozumiem, co się właśnie dzieje, ale moje mięśnie rozluźniają się i nie mogę ustać na własnych nogach. Ktoś unosi mnie lekko, zamykam oczy i odpływam.






******************************************************
Hello! :)

Chciałam zaprosić was na moje drugie opowiadanie, które sami przewagą głosów wybraliście spośród dwóch :)
Nie wiem czy przypadnie wam do gustu, jednak zaryzykuję. Od razu chciałam zaznaczyć, że opowiadanie jest dosyć... brutalne ;)
Hahaha och tak cała ja i moja zryta bania :D Jednak doskonale wiem, że lubicie Justina jako bad boy'a więc kto wie? Może wam się spodoba? :)
Jestem ciekawa waszej reakcji bardzo! :)

Kasia.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz